Dzieje Tarnobrzega i Galicji do wybuchu I wojny światowej
Okres pierwszej wojny światowej był jednym z najbardziej znaczących i najważniejszych w dziejach Polski, bowiem po jej zakończeniu, w wyniku przebiegu wydarzeń, które już kilka lat wcześniej przepowiedział Józef Piłsudski, Polska po stu kilkudziesięciu latach zaborów powróciła na mapy Europy i świata. Z sentymentem co roku powracamy zatem do dnia 11 listopada 1918 roku, obchodząc rocznicę tego dnia jako Narodowe Święto Niepodległości. Data jest symboliczna, przyjęta na zasadzie podpisania przez Niemcy kapitulacji na froncie zachodnim tego samego dnia oraz przekazania przez Radę Regencyjną władzy nad podległym jej wojskiem Józefowi Piłsudskiemu, który dzień wcześniej przybył do Warszawy z więzienia w Magdeburgu.
Organizowanie władz polskich i rozbrajanie wrogich wojsk na terenach znajdujących się pod zaborami rozpoczęto jednak znacznie wcześniej niż 11 listopada 1918 roku. Jednym z miast, które jako jedno z pierwszych rozpoczęło tego typu akcję, był Tarnobrzeg – miasto, w którym się wychowałem. Tarnobrzeg, założony w 1593 roku, znalazł się pod zaborem austriackim już w roku 1772, po I rozbiorze Polski. Ziemie zabrane Rzeczypospolitej przez Austrię w wyniku rozbiorów, zaborcy nazywali potocznie Galicją, pełna nazwa tej prowincji brzmiała zaś Galicja i Lodomeria.
Jak powszechnie wiadomo, położenie mieszkańców Galicji w stosunku do położenia Polaków zamieszkujących zabory rosyjski i pruski było znacznie gorsze. W wielu miejscowościach panowała bieda, czego przyczyn możemy doszukiwać się w słabej jakości gleb galicyjskich przynoszących niewielkie i niezbyt wartościowe plony. Niezadowolenia i niechęć ludności polskiej w Galicji do władz austriackich były zatem uzasadnione, pomimo swobód i autonomii, nadanej tej ziemi przez Austriaków. Dzięki cesarzowi Franciszkowi Józefowi I Galicja cieszyła się szeroko pojętą autonomią, której próźno było się doszukiwać w zaborze pruskim i rosyjskim. W oczach wielu ludzi pozostała więc Galicja „najbardziej polską” częścią dawnej Rzeczypospolitej, która znalazła się pod zaborami.
Od utworzenia Legionu Wschodniego do aresztowania Józefa Piłsudskiego
W zaborze austriackim nastroje ludności polskiej były patriotyczne i narodowowyzwoleńcze właśnie dzięki autonomii dla tej prowincji. Podczas pierwszej wojny światowej z powiatu tarnobrzeskiego w 1914 roku do boju wyruszyło wielu ochotników z nadzieją dostania się pod pośrednią bądź nawet bezpośrednią komendę Józefa Piłsudskiego. Jednak, pomimo dużego zainteresowania kwestią przysłużenia się odbudowaniu Ojczyzny, nie wszyscy zostali przyjęci, część z nich zawrócono do Tarnobrzega, część odesłano do domów, a większa ich liczba została wcielona do armii austriackiej. Do Legionu Wschodniego dołączyło zaledwie kilku ochotników.
W wyniku nieporozumień i niejasności pomiędzy władzami austriackimi i reprezentantami Polaków, w wielu miejscowościach powołano Powiatowe Komitety Narodowe. Jeden z nich powstał także w Tarnobrzegu, dnia 26 sierpnia 1914 roku. Tego samego dnia PKN w Tarnobrzegu został zatwierdzony przez Naczelny Komitet Narodowy w Krakowie. Historia wydarzeń z listopada 1918 roku sięga zatem już początków I wojny światowej. Po pierwszej inwazji rosyjskiej, Powiatowy Komitet Narodowy ze swoim przewodniczącym i zarazem komisarzem wojskowym Zbigniewem Horodyńskim nie podjął żadnej działalności. Dopiero po drugiej inwazji rosyjskiej w lipcu 1915 roku wznowiono działalność PKN w Tarnobrzegu. Warunki pracy były bardzo ciężkie, wiele miejscowości zostało zniszczonych, panowała bieda i głód, a na porządku dziennym były deportacje mężczyzn przez Rosjan, a także nowe powołania do armii austriackiej. Aspekty te nie sprzyjały wydajnej pracy PKN w Tarnobrzegu na rzecz NKN w Krakowie i Legionów Polskich. Na szczęście, od 12 lipca 1915 roku zaczęła swoją działalność w Tarnobrzegu Stacja Etapowa Legionów Polskich, pod kierownictwem Franciszka Sochy-Paprockiego, który wcześniej był delegatem Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego. Stacja Etapowa Legionów prowadziła werbunek do I Brygady Legionów, gromadziła także ochotników i wysyłała ich do stacji werbunkowej Legionów w Sandomierzu. Ludzie ci, po powrocie ze służby, znacznie przysłużyli się potem sprawie likwidacji władz austriackich w rejonie Tarnobrzega. Władze PKN w Tarnobrzegu utworzyły także Miejscowe Komitety Narodowe, tak, że we wrześniu 1915 roku powstał pierwszy z nich w Baranowie Sandomierskim. Do połowy 1916 roku w powiecie tarnobrzeskim zorganizowano 26 MKN, skupiających około 2 tys. członków opłacających miesięczne składki. Zakładano także koła Ligi Kobiet NKN. Pierwsze z nich założono w Tarnobrzegu już latem 1915 roku. Przewodniczącą została hrabina Zofia Tarnowska. Członkinie koła zakładały szwalnie, herbaciarnie i kramy. „Instytucje” te miały za zadanie zaopatrywanie legionistów w potrzebne im sprzęty, przeprowadzano także kwesty na rzecz NKN i Legionów Polskich. Organizacje te znacząco przysłużyły się sprawie odzyskania niepodległości przez Polskę, zarówno w skali regionalnej, jak i „centralnej”.
W Tarnobrzegu hucznie obchodzono różnorakie święta i uroczystości o wydźwięku patriotycznym i narodowym. Jednym z nich było odsłonięcie Tarczy Legionów 18 czerwca 1916 roku (niestety nie zachowanej do dzisiaj). Uroczystości, ale żałobne odbyły się także w listopadzie tegoż roku. Związane były one ze śmiercią Henryka Sienkiewicza oraz cesarza Franciszka Józefa I. 5 listopada 1916 roku na zebraniu wszystkich władz i organizacji działających w mieście odczytano akt cesarzy Austro-Węgier i Niemiec o reaktywowaniu Królestwa Polskiego, co przedwcześnie przyjęto za dobrą kartę i hucznie świętowano owego dnia. Jednak w roku 1917 nastawienie Polaków do państw centralnych uległo wyraźnej zmianie. Epidemie chorób, obławy na dezerterów, zaniżenie przydziałów żywności doprowadziły do kryzysu zaufania ludzi do władz. Oliwę do ognia dolały wieści o rozwiązaniu LP, aresztowaniu dowództwa I Brygady oraz internowaniu jej żołnierzy. Dodatkowo, nowe władze rosyjskie deklarowały poparcie w sprawie niepodległości Polski. Wszystkie te aspekty pobudzały do opozycji i niechęci wobec Austriaków. Ludność pragnęła wolności i niepodległości ukochanej Ojczyzny, która wtedy żyła jedynie w sercach milionów Polaków, nie tylko w zaborze austriackim. Polacy poczuli się oszukani przez państwa centralne i zaczęli mimo woli w duchu sprzyjać Rosjanom, nie tylko ze względu na ich słowiański język i kulturę. Galicja nigdy nie doświadczyła takich represji jak Królestwo Polskie pod zaborem rosyjskim, i być może w tej kwestii należy dopatrywać się sympatii jej mieszkańców do Rosjan. Jednocześnie spadło poparcie dla Józefa Piłsudskiego we wszystkich zaborach, a najbardziej w jego „rodzimym” austriackim. Niesłusznie uważano, że to z jego winy zlikwidowano I Brygadę Legionów, a jego samego wraz z oficerami uwięziono.
Schyłek I wojny światowej a sprawa niepodległości w Galicji
Pomimo militarnych sukcesów armii cesarskiej, niewydolność państwa austro-węgierskiego była widoczna coraz wyraźniej. Polscy parlamentarzyści podjęli uchwałę w kwestii przyłączenia Galicji do Królestwa Polskiego i zyskało to pełną aprobatę władz. Od cesarza oczekiwano podjęcia zasadniczych decyzji, lecz zauważono także kryzys w tworzeniu polskich władz w Królestwie, co zostało zinterpretowane jako gra na zwłokę by zaborcy mogli dokonać zasadniczych zmian korzystnych wyłącznie dla siebie. Bez entuzjazmu została zatem w Galicji przyjęta decyzja z 15 września 1917 roku, o utworzeniu w Królestwie rady Regencyjnej. Cesarz Karol I wyraził wolę by wyodrębnić Galicję, przez co oderwano od niej Księstwa Zatorskie i Oświęcimskie. Polacy jak jeden mąż domagali się anulowania zmiany granic oraz przyłączenia Śląska Cieszyńskiego. Wskutek utworzenia władz Królestwa Polskiego, Naczelny Komitet Narodowy podjął on uchwałę o samorozwiązaniu się z dniem 15 listopada 1917 roku, uznając swoją misję za zakończoną. Nadal miały jednak istnieć organy wykonawcze NKN, a organy terenowe, czyli PKN-y miały zostać przekształcone w Koła Pracy Narodowej. Zatem powstałe w czasie I wojny światowej i teraz przekształcone struktury władzy mogły podjąć się przejęcia nowych zadań i spełniania funkcji „niepodległościowych”. Priorytetem było zachowanie Polskiego Korpusu Posiłkowego oraz skuteczne ukrywanie dezerterów i legionistów przed kierowaniem na front. Uznano, bardzo słusznie, że ludzie ci będą potrzebni do przejęcia władzy nad krajem po upadku Austro-Węgier.
Sytuacja znacząco zmieniła się na początku 1918 roku, po zawarciu przez państwa centralne traktatu pokojowego z Ukrainą w Brześciu nad Bugiem. Ukrainie przyznano obszary Królestwa Polskiego, chełmszczyznę i część Podlasia, co w Galicji potraktowano jako nowy rozbiór Polski. Już jakiś czas przed podpisaniem owego traktatu, Galicję ogarnęła fala strajku. Zarówno w miastach, jak i we wsiach odbywało się multum wieców z udziałem tak inteligencji, jak i chłopów. W Tarnobrzegu wiec taki odbył się w Borku, gdyż w żadnej sali miasta nie mógł się pomieścić tłum ludzi przybyłych na to spotkanie. Bojkot władzy zaborczej trwał w powiecie tarnobrzeskim do jesieni 1918 roku. Do oporu zachęcały Miejscowe, Gminne i Parafialne Komitety Narodowe. Dochodziło do częstych starć żandarmerii i wojska ze zorganizowanymi grupami dezerterów i chłopów. Wszystkich mieszkańców determinowała nadzieja na odrodzenie niepodległej Polski, coraz bardziej wzrastała nienawiść do władz i wojsk zaborczych.
Tarnobrzeżan droga do niepodległości
Ludność powiatu tarnobrzeskiego zdołała zdobyć i ukryć znaczną ilość broni, dzięki czemu była gotowa do czynnej walki w przełomowym momencie. Przejmowanie władzy w powiecie tarnobrzeskim zaczęło się już w drugiej połowie października 1918 roku. Jako pierwszy władzę nad własnym miastem przejął KN w Rozwadowie, gdzie rozbrojono żandarmerię i utworzono Milicję Ludową. W Tarnobrzegu zaś, 27 października podczas uroczystości narodowej, marszałek powiatowy Zbigniew Horodyński przedstawił stan sprawy polskiej i postulował konieczność stworzenia lokalnej siły zbrojnej. W dniu następnym w Krakowie powstała Polska Komisja Likwidacyjna, na czele z Wincentym Witosem. Przejęła ona władzę nad Galicją i dla każdego powiatu wyznaczyła komisarza. Także powołany przez PKL dowódca sił zbrojnych Bolesław Roja wysłał do każdego z powiatów oficerów z zadaniem organizowania polskiego wojska i przejmowania garnizonów od Austriaków.
Dnia 31 października 1918 roku do Tarnobrzega przybył porucznik Jan Czopek, wyznaczony przez Bolesława Roję na dowódcę garnizonu w Tarnobrzegu. Udał się on do budynku kina, gdzie oznajmił zebranym, że w Galicji władzę przejęła PKL. Jego wystąpienie zostało nagrodzone burzą oklasków. W Tarnobrzegu mieszkańcy nieco wcześniej tego dnia ogłosili przejęcie władzy w powiecie. Na zebraniu wszystkich oficerów, polskich i austriackich polskiego pochodzenia, Komendę Miasta powierzono Polakowi najstarszemu stopniem, majorowi Karolowi Pawlasowi. Jego zastępcą został porucznik Czopek, a na burmistrza wybrano kapitana Henryka Starego z Tarnobrzega. Zorganizowali oni uzbrojony oddział złożony z byłych legionistów i uczniów Szkoły Realnej, z którym przystąpili dnia 1 listopada do rozbrajania miejscowego garnizonu, złożonego z Czechów i Niemców austriackich pod dowództwem pułkownika Meinla. Dowódcę wezwano do złożenia broni, obiecując bezpieczne odejście dla żołnierzy. Pułkownik przyjął propozycję i jego podwładni po złożeniu broni odmaszerowali na dworzec kolejowy i odjechali pociągiem do Dębicy. Następnie do złożenia funkcji i rozpuszczenia ludzi wezwano komendanta żandarmerii Friedla, który też przystał na warunki Komendy Miasta i oddał dowództwo wysuniętemu przez Polaków porucznikowi Tomaszowi Dąbalowi.
Ludność powiatu samoczynnie rozpoczęła przejmowanie posterunków żandarmerii, żandarmów rozbrajano, a szczególnie znienawidzonych dotkliwie pobito. Na miejsce żandarmerii porucznik Dąbal rozpoczął organizowanie oddziałów milicji. Także 1 listopada utworzył się Powiatowy Komitet Samoobrony Narodowej Powiatu Tarnobrzeskiego, na czele z inż. Janem Bochniakiem. Komitet ten uzyskał zatwierdzenie PKL i uczynił Bochniaka komisarycznym starostą powiatu tarnobrzeskiego. Równolegle z tym komitetem zawiązał się Komitet Ligi Niezawisłości Polski. Legalna władza należała jednak do Jana Bochniaka oraz Komendy Miasta na czele z Pawlasem. Organy te kierowały administracją oraz garnizonem wojskowym, z którego tworzony był tarnobrzeski pułk piechoty. Żandarmeria podlegała Bochniakowi, której komendantem był Dąbal, a po nim kapitan Stanisław Borowiec. Drugim zaś ośrodkiem władzy był Powiatowy Komitet Samoobrony, który stworzył nawet własne siły zbrojne złożone z kawalerii, gdzie służyli dworscy oficjaliści.
Utworzenie Republiki Tarnobrzeskiej
Początek problemów przyniósł dzień 6 listopada, kiedy to Tomasz Dąbal i niejaki ks. Eugeniusz Okoń przekształcili wiec w manifestacyjne zgromadzenie ludowe i proklamowali utworzenie Republiki Tarnobrzeskiej. Dąbal i ks. Okoń dążyli do usunięcia władz mianowanych przez PKL, obłudnie postulowali przekazanie ziemi chłopom i przejęcie władzy przez lud. Utworzona została 17-osobowa Powiatowa Rada Ludowa, nazywana także Komitetem Rewolucyjnym, która przyjęła funkcję Rady Przybocznej przy komisarzu PKL. Ks. Okoń i Dąbal dążyli także do zlikwidowania żandarmerii i całkowitego zastąpienia jej milicją ludową podporządkowaną jedynie Dąbalowi. W wyniku wywrotowych działań rzeczonej dwójki, Bolesław Roja proponował już 10 listopada, by odwołać Dąbala i wysłać do Tarnobrzega oddział wojskowy z zamiarem przywrócenia porządku, jednak żadnych działań nie podjęto. W deklaracji Tomasza Dąbala, przesłanej z Wydziału Administracyjnego PKL do Komendy Wojsk Polskich w Krakowie, rzeczony oficer zobowiązywał się pod słowem honoru nie brania udziału w akcji politycznej, ale organizowaniu sił zbrojnych na potrzeby wolnej Polski. Wyrzekał się on także własnej działalności politycznej oraz związku z ks. Okoniem i jego akcją polityczną.
18 listopada Jan Bochniak w liście do Zygmunta Lasockiego postulował rozbrojenie milicji Dąbala, jako, że ta nie chce się podporządkować straży bezpieczeństwa pod dowództwem kapitana Józefa Borowca. Podobnież Henryk Stary, już jako komisarz Tarnobrzega, informował Lasockiego o złej sytuacji w powiecie, częstych rabunkach i napadach, domagając się także wsparcia PKL, odwołania Dąbala i wprowadzenia sądów doraźnych. Oprócz organizacji sił porządkowych i władz powiatowych, wywołujących tyle kontrowersji, kolejnym czynnikiem destabilizującym stało się obalenie dotychczasowych władz gminnych. Mieszkańcy Dzikowa już 11 listopada wybrali swój komitet. 16 listopada zaś komitet ów przejął urzędowanie od dotychczasowego naczelnika Jana Słomki, na jego miejsce powołując Jana Stalę. 19 listopada mieszkańcy Tarnobrzega podjęli decyzję o o obaleniu dotychczasowego Zarządu Miasta i jego komisarza Jana Kolasińskiego, który tę funkcję pełnił od 1911 roku i zastąpieniu go Antonim Surowieckim, a w końcu Henrykiem Starym. Jan Słomka uznał, że fakt usuwania urzędników i funkcjonariuszy był spowodowany niechęcią, czy wręcz nienawiścią mieszkańców do poszkodowanych.
Głównym inspiratorem wszystkich opisywanych powyżej działań była młodzież powracająca z wojny. Jan Bochniak, nie mogąc sobie poradzić z takimi zjawiskami, poprosił PKL o instrukcje, co robić z nowymi radami i naczelnikami. Równolegle toczyła się zaś kampania wiecowa ks. Okonia i T. Dąbala, która nabrała tempa szczególnie po ogłoszeniu wyborów do Sejmu Ustawodawczego dnia 28 listopada. Kampania wyborcza wprowadziła niestety dodatkowe elementy destabilizacji i radykalizacji nastrojów. Wciąż wzrastały wpływy ks. Okonia i Dąbala, czego dowodziły doniesienia prasowe i korespondencja miejscowych władz. Trzeba jednak przyznać, że podczas wieców i zgromadzeń trafnie poruszano kwestie trapiących ludność nieszczęść, niejednokrotnie w sposób demagogiczny. Dwaj „samozwańcy” wskazywali sprawców i przyczyny owych nieszczęść, atakując kandydujących także Z. Lasockiego i Z. Tarnowskiego, Żydów, przedstawicieli PKL, w tym B. Łąckiego.
Interwencja Wojska Polskiego i zaprowadzenie porządku
Przełomowym momentem był dzień 18 grudnia. W tym dniu bez zezwolenia odbył się więc na rynku w Tarnobrzegu, gdzie oczerniano m.in. Z. Lasockiego, ponadto T. Dąbal wystąpił przeciwko poborowi do wojska, widać już nie jako oficer, ale polityk. Dysydenci następnie wdarli się do lokalu czytelni w mieście, gdzie swoje zebranie miało Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, gdzie poturbowano A. Surowieckiego i Tadeusza Tabaczyńskiego, delegata z Krakowa. Następnego dnia H. Stary zorganizował w Tarnobrzegu wiec, podczas którego ostro potępił wydarzenia dnia poprzedniego. Zebrani na wiecu uchwalili rezolucję, w której żądali by władze położyły kres działaniom ks. Okonia i T. Dąbala. J. Bochniak pisał o narastającym niepokoju i rozprzestrzeniającym się anarchizmie i bolszewizmie, co określił bardzo trafnie zważając na ówczesną sytuację w tarnobrzeskiem.
Ludność była tak ukierunkowana przez sympatyzujących z komunizmem księdza i oficera, że podczas czytania listu pasterskiego biskupów, pośrednio dotyczącego wyborów, podczas mszy w jednym z kościołów, ludzie obrzucili kaznodzieję wyzwiskami tak, że ten musiał świątynię opuścić. Ludzie zaczynali żyć w przeświadczeniu, że nadchodzi czas wzięcia władzy w swoje ręce, niejednokrotnie na własną rękę poszukując i wymierzając sprawiedliwość. W efekcie takich poglądów, od początku stycznia 1919 roku dochodziło do aktów terroru, napadów, gwałtów, grabieży. Cierpieli zarówno Żydzi, jak i Polacy – bogatsi gospodarze, a nawet księża. W wielu miejscowościach w okolicy Tarnobrzega rozgrabiono spichlerze i uprowadzono żywy inwentarz. Sprawcami byli chłopi ze Stalów, Żupawy, Jeziórka i Mokrzyszowa.
Krążyły, wcale nie przesadzone, pogłoski o ataku na Tarnobrzeg, co zresztą błyskawicznie doszło do skutku. Było to w dzień targowy, na który zwyczajowo przyjechało do miasta wielu ludzi. Rozruchy rozpoczęły się od próby rozbrajania policji,a później doszło do rabowania sklepów i pobicia Żydów. Sytuację na szczęście opanował kapitan J. Borowiec ze swoją lotną kompanią. Doszło do starć z tłumem, w wyniku czego został on rozpędzony. Niestety J. Borowcowi nie udało się zapobiec zorganizowaniu wiecu, na którym wystąpiono w obronie słusznie aresztowanego wcześniej ks. Okonia. Krytykowano także PKL. J. Borowiec, relacjonując przebieg wypadków, stwierdził, że mogą być one początkiem jeszcze większych rozruchów i uznał, że nie może być mowy o ich pacyfikacji bez przysłania większych sił wojskowych.
Co ciekawe, zdarzenia w powiecie tarnobrzeskim znalazły dość szeroki rezonans w sąsiednich powiatach, a także w prasie wszystkich ugrupowań politycznych. Chłopski Komitet Wyborczy okręgu 44, w odezwie przed planowanym na 1 stycznia wiecem w Nisku, napisał, ażeby chłopi poszli śladem ludności tarnobrzeskiej i zrobili porządek z własnymi lokalnymi władzami. Szczęśliwie jednak miejscowe władze w Tarnobrzegu i PKL zdecydowały się położyć kres owemu niebezpiecznemu rozwojowi wypadków, być może pod wpływem zbliżających się wielkimi krokami wyborów. Dnia 13 stycznia 1919 roku została wydana odezwa do mieszkańców powiatu tarnobrzeskiego, podpisana przez B. Łąckiego i komendanta WP w Tarnobrzegu, pułkownika Stanisława Wróblewskiego, z wezwaniem do złożenia broni naczelników gmin w ciągu doby, pod groźbą ostrych sankcji.
Następne dni przyniosły działania pacyfikacyjne. W ich trakcie doszło do niszczenia dobytku, rekwizycji, wielokrotnego stosowania kary chłosty oraz wielu aresztowań. Zatrzymano bowiem 52 osoby rekwirując około 300 karabinów, co dowodziło o wcale porządnym zaopatrzeniu i uzbrojeniu dysydentów. Tak nastąpił kres trwania Republiki Tarnobrzeskiej. W wyborach sukces osiągnęli jednak T. Dąbal i ks. Okoń, ten drugi został oczywiście zwolniony z więzienia w Rzeszowie, gdzie wcześniej przebywał. Ich późniejsze losy, szczególnie Tomasza Dąbala, dowodzą o jego skrajnie komunistycznych poglądach, które objawiał już w czasie istnienia Republiki Tarnobrzeskiej. Człowiek ten chciał osiągnąć osobisty sukces opierając się na naiwności i łatwowierności ludności powiatu tarnobrzeskiego. Tomasz Dąbal nigdy nie został i nie powinien zostać rehabilitowany. Ks. Eugeniusz Okoń, pomimo swych populistycznych poglądów, nie może zostać całkowicie potępiony, jakkolwiek bardzo mieszane uczucia wywołuje jego polityczne zaangażowanie i sympatie, gdy spojrzymy na jego „duchowny” stan.
Republika Tarnobrzeska a rok 1918
Republika Tarnobrzeska, był to twór, który przetrwał niespełna 2 miesiące. Jednocześnie był to jeden z bardzo nielicznych podobnych tworów występujących w Polsce. Ludność mojego miasta i powiatu została zwiedziona komunistycznymi wręcz hasłami i obietnicami, dlatego też wystąpiła
przeciwko legalnej władzy i jej reprezentantom. Powstanie i trwanie Republiki Tarnobrzeskiej jest jednym z najbardziej znaczących wydarzeń w dziejach miasta i regionu, niestety jest to okres haniebnych błędów, ze względu na pro komunistyczne i pro populistyczne sympatie twórców i zwolenników Republiki Tarnobrzeskiej.
W mojej opinii, pomimo chęci i starań obydwu powyższych postaci, ich działalność należy ocenić negatywnie. W moim bowiem przekonaniu, działali oni dla osiągnięcia własnych korzyści, szczególnie T. Dąbal, o czym wspomniałem powyżej. Uważam, że Republika Tarnobrzeska, mimo starań i prób, była tworem chybionym. W 1918 roku mogłaby się jeszcze przyjąć, ze względu na popularne w tym okresie poglądy komunistyczne, co na szczęście nie nastąpiło. Należy oddać trzeźwość umysłu i prężność działania miejscowym patriotom, którzy widząc błędy, zaniedbania oraz hańbę, postanowili wezwać na pomoc Wojsko Polskie. Dzięki interwencji dzielnych żołnierzy, pro komunistyczne poglądy szerzone w powiecie tarnobrzeskim nie przysporzyły większych problemów w powiatach i regionach sąsiednich.
Republika Tarnobrzeska pozostanie zawsze ciekawostką dla badaczy historii lokalnej, o jej istnieniu wie niewielu historyków spoza regionu. Dzieje tego tworu są jednak o tyle interesujące, że pokazują nam historię wydarzeń z późnej jesieni roku 1918, tak znaczących dla dziejów naszej Ojczyzny. I podobnie jak w całym kraju, wolność wywalczyli tutaj Polscy żołnierze, którzy najpierw zmagać musieli się z garnizonami zaborcy, a następnie z wichrzycielami, którzy korzystając z rozprężenia i euforii po wypędzeniu Austriaków, starali się dla własnych korzyści i niecnych celów wykorzystać ludność powiatu tarnobrzeskiego. Zadanie tych kilku setek patriotów, żołnierzy, oficerów, a także cywilów, którzy dzięki swej interwencji zaprowadzili porządek w Tarnobrzegu, było zatem trudne, wydaje się, że trudniejsze niż w innych miejscowościach, nie tylko w skali regionu. I za to właśnie należy im się szacunek i pamięć. Pozostaje mieć nadzieję, że doczekają się oni kiedyś symbolicznego pomnika bądź tablicy pamiątkowej w moim mieście.