Gdyby ktoś zadał mi pytanie, który moment z trwającej pięć tysięcy lat historii Chin uważam za najważniejszy, bez wahania wskazałbym na II wojnę światową. Odpowiedź taka wzbudziłaby zapewne zdziwienie, niedowierzanie, kto wiem, może nawet zostałaby z początku uznana za żart. ,,Jakże to, a co z kośćmi wróżebnymi Shang, pierwszymi cesarzami z dynastii Qin, budową wielkiego muru, rozkwitem sztuki w czasach czasami dynastii Tang, z najazdami Mongołów, z wielkimi ekspedycjami morskimi w XV wieku?” - pytałby zapewne mój hipotetyczny rozmówca, oczywiście gdyby był człowiekiem chociażby pobieżnie obeznanym z historią Chin… Najprawdopodobniej jednak przeciętny polski obywatel po prostu wybałuszyłby na mnie oczy i spytał ,,To Chiny w ogóle walczyły w II wojnie światowej”. ,,Owszem” odpowiedziałbym, ,,walczyły i to jak!”.
II wojna światowa w Chinach
Najkrwawszy konflikt w historii ludzkiej rasy trwał dla ojczyzny Konfucjusza o wiele dłużej niż dla jego pozostałych uczestników. II wojna światowa zaczęła się tu bowiem już 7 lipca 1937. Zupełnie pozbawiona, jak by się początkowo mogło wydawać, jakiegokolwiek znaczenia strzelanina na położonym niedaleko Pekinu moście Marko Polo, stała się początkiem mającej trwać przez najbliższe osiem lat dzikiej orgii zniszczeni. Orgii, która przyniosła śmierć około dwudziestu milionom Chińczyków, dziewięćdziesiąt pięć milionów zmusiła do porzucenia swych domostw i koniec końców udowodniła, że w dziedzinach takich jak okrucieństwo i bestialstwo Japończycy osiągnęli poziom niedostępny dla ich europejskich sojuszników.
Równocześnie II wojna światowa przeorała chińską świadomość i wniosła do niej elementy szerokim masom społeczeństwa do tej pory zupełnie nie znane. W przeciągu swej długiej historii Chiny niejednokrotnie padały ofiarą wrogich najazdów. Państwo Środka dręczone było między innymi napadami Hunów i Tybetańczyków. Ludowi Kitanów udało się oderwać znaczne obszary północnych Chin, Mongołom i Madżurom podbić Cesarstwo i ujarzmić jego ludność. Najbardziej paradoksalne w tym wszystkim jest to, że wszyscy wymienienie powyżej agresorzy byli niezbyt liczni i znajdowali się na o wiele niższym poziomie cywilizacyjnym niż ich ofiara. Wojska chińskie pomimo iż silne liczebnie i wyposażone w nowoczesną, niezwykle pomysłową broń, ulegały dzikusom dla których szczytem militarnego wyrafinowania był łuk. Chińczykom brakowało bowiem cech, bez których nawet najlepiej wyposażona armia jest tylko zbiorowiskiem ludzi w mundurach - cechy te to wola walki i gorący patriotyzm. Zarówno armia jak i szerokie rzesze mieszkańców Chin były ich pozbawione. Tak było od zawsze, aż do teraz. Teraz bowiem wszystko się zmieniło, tym razem Chińczycy postanowili stawić opór. Przykład szedł z samej góry, generalissimus Czang Kaj Szek, człowiek formatu tak wielkiego, że w porównaniu z nim, wszyscy inni światowi przywódcy tego okresu, wydają się być zaledwie karłami, zapowiedział walkę do końca oświadczając, że
[…] musimy zebrać wszystkie nasze zasoby do walki na śmierć życie. Wszyscy musimy być jednomyślni i walczyć aż do śmierci.
Pracujący w morderczym tempie dwudziestu jeden godzin na dobę Czang Kaj Szek, szybko montował kolejne antyjapońskie kontrofensywy. Chińscy żołnierze walczyli z szaleńczą odwagą i jakkolwiek w większości ponosili porażki [warto pamiętać, że japońska inwazja rozpoczęła się w chwili, gdy generalissiums dopiero zaczynał wprowadzać w życie swój wielki program modernizacji wojska] to swoim poświęceniem zyskiwali czas pozwalający ich rodakom ewakuować ludność i sprzęt, na tereny nieobjęte jeszcze działaniami wojennymi. Tym sposobem Japończycy wkraczający do wielkich miast wschodniego wybrzeża niejednokrotnie odkrywali, że są one już całkowicie oczyszczone z wszelkich drogocennych zasobów i maszyn. Przyznać trzeba , że owa wielka ewakuacja jest zjawiskiem nie mającym sobie równych w dziejach ludzkości. Oprócz uciekających przed wojenną zawieruchą cywili w drogę ruszały także fabryki, które rozmontowane na części pierwsze przewożono za pomocą łodzi, wołów i siły ludzkich mięśni na terytoria oddalone od działań wojennych, gdzie na powrót składano je w jedną całość. Swe mateczniki porzuciła wiedza. Krzepka młodzież akademicka wziąwszy na plecy, biblioteki, sprzęt naukowy i co starszych profesorów również dołączyła do dążących na zachód tłumów uciekinierów.
Tak więc Japończycy szli przed siebie zdobywając coraz to nowsze terytoria, Chińczycy zaś cofali się coraz dalej i dalej, aż w końcu doszło do sytuacji, w której pod władzą tokijskiego rządu znalazły się terytoria tak olbrzymie, że nie sposób było je już kontrolować. I oto właśnie chodziło Czangowi, armia japońska utraciła możliwości manewru, a najeźdźca, który na działania wojenne na kontynencie wykładać musiał dzień w dzień aż pięć milionów dolarów zaczął powoli tracić siły. W Chinach stacjonowało milion Japończyków. Czang Kaj Szek zaś wciąż dysponował ponad pięciomilionową armią, wspomaganą dodatkowo przez niezliczone rzesze partyzantów, wyszkolonych przez Komunistyczną Partię Chin, z którą na czas wojny siły rządowe zawarły rozejm. Japończycy byli skazani na porażkę, a klęskę swą przyśpieszyli atakując Pearl Harbor. Sprowokowane tym przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do II wojny światowej oznaczało dla Chińczyków zyskanie potężnego sojusznika, wspomagającego ich kraj między innymi poprzez liczne pożyczki, oraz transporty broni i potrzebnych surowców.
Zakończenie tych tytanicznych zmagań jest nam wszystkim dobrze znane, dnia 2 września 1945 roku minister spraw zagranicznych Japonii Mamoru Shigemitsu złożył, wraz z towarzyszącym mu szefem sztabu armii japońskiej generałem Yoshijiro Umezu, podpis na akcie kapitulacji. Wojna była skończona, alianci zwyciężyli, lecz dla Chińczyków zwycięstwo to było zwycięstwem iście pyrrusowym, gdyż ich kraj leżał w całkowitej ruinie. I wtedy właśnie komuniści podnieśli swe głowy.
Przed II wojną - czyli Czang walczy z komunistami
Po 12 kwietnia 1927 roku, kiedy to Czang Kaj Szek zadecydowawszy o ostatecznym zerwaniu współpracy ze Związkiem Radzieckim, rozpoczął polowanie na aktywistów Komunistycznej Partii Chin, sytuacja tych ostatnich wyglądała zdecydowanie ponuro. Byli oni tropieni, kolejno wyłapywani i zabijani zarówno przez agentów tajnej kuomintangowskiej policji politycznej, jak i przez członków sprzymierzonej z rządem Czang Kaj Szeka słynnej szanghajskiej przestępczej organizacji znanej pod nazwą Zielonego Gangu. Gangsterzy ci powierzone im zadanie wykonywali nadzwyczaj profesjonalnie i sumiennie, jakkolwiek trzeba przyznać, że ich pomoc, jak to u fachowców zwykle bywa, nie należała do najtańszych. Opłacić musiał ją Czang niebagatelną jak na owe czasy sumą pięćdziesięciu tysięcy dolarów amerykańskich. O skuteczności działania Zielonego Gangu i najwymowniej świadczyć może fakt, że już 12 kwietnia w samym tylko Szanghaju zamordowanych zostało trzystu komunistów, a kolejne pięć tysięcy członków i sympatyków Komunistycznej Partii Chin, zaginęło, jak to się mówi, ,,w tajemniczych okolicznościach”.
Wobec tak skutecznie prowadzonego przez rząd pogromu, komunistom chińskim pozostało tylko jedno wyjście - uciekać. I tak też zrobili. Kto żyw pakował walizki i rejterował. Sam późniejszy premier Chińskiej Republiki Ludowej, pochodzący z arystokratycznej rodziny Zhou Enlai w celu ocalenia życia zmuszony był włożyć sutannę i udawać księdza.
Głównym celem uciekinierów stały się prowincję Jiangxi i Fujian, gdzie wykorzystując ospałość miejscowych gubernatorów udało im się w tamtejszych górach utworzyć totalitarne quasi-państewko. Czang Kaj Szek był jednak niestrudzony w ściganiu swych wrogów i już w trzy lata później zorganizował pierwszą ekspedycję wojskową, mającą za zadanie normalizację tego niespokojnego rejonu. Była to pierwsza z cyklu pięciu wielkich kampanii militarnych skierowanych przeciwko komunistom. Ich efekty początkowo były mierne, lecz z czasem zaczęto odnosić coraz większe sukcesy, które ostatecznie doprowadziły do masakry chińskiej Armii w roku 1933. Nieliczne [jak na warunki chińskie, było ich bowiem sto dwadzieścia tysięcy] niedobitki kierowane przez Mao Zedonga zostały zmuszone do opuszczenia stanowiących dotąd ich kryjówkę gór i udania się na wędrówkę znaną w historiografii jako ,,Długi Marsz”. Po roku niewielkiej części z nich udało się dotrzeć do opanowanej przez komunistów, położonej na północy górzystej prowincji Shaanxi, która na długie lata stać miała się dla nich nowym domem. Na tych terenach główną bazą Komunistycznej Partii Chin był Yan’an, gdzie rezydował Mao. Twórca Chińskiej Republiki Ludowej zajmował się tu głównie koordynacją działań oddziałów partyzanckich Armii Czerwonej, nawracaniem miejscowych chłopów na marksizm [i zabijaniem tych, którzy nawrócić się nie chcieli], przyjmowaniem przybywających z Zachodu, wielbiących go intelektualistów w rodzaju amerykańskiego dziennikarza Edgara Snowa, a także przede wszystkim pisaniem. Mao pisał, pisał i pisał, spod jego pióra wychodziły kolejne słowa, zdania, frazesy, dzięki którym jego apologeci, zarówno ci zachodni, jak i chińscy, lekturę do poduszki mieli zagwarantowaną jeszcze na długie lata.
Tymczasem Czang Kaj Szek snuł już plan ostatecznego zmiażdżenia swych nieprzyjaciół, lecz na przeszkodzie w jego realizacji stanęły mu dwa nieprzewidziane zdarzenia. Najpierw zbuntował się niestabilny psychicznie marszałek Zhang Xueliang dowodzący wysłanymi na północ przeciwko komunistom wojskami. Żądającemu porozumienia z Komunistyczną Partią Chin marszałkowi udało się nawet na krótko uwięzić Czang Kaj Szeka. Nieulękły generalissimus wydostał się z niewoli bardzo szybko, ale wtedy właśnie nastąpiło drugie nieprzewidziane wydarzenie - 7 lipca 1937 roku rozpoczęła się japońska inwazja na Chiny. Krwawa wojna, której preludium był ten najazd, dokonała tego co do tej pory wydawało się niewyobrażalne - rząd i komuniści, podawszy sobie dłonie, utworzyli antyjapoński alians. Układ w tej sprawie ogłoszony został w dniu 22 września 1937 roku. Nie powinniśmy jednak zapominać, że Komunistyczna Partia Chin swoją ręką wyciągnęła wyłącznie na polecenie Moskwy. Wojna domowa bynajmniej się nie skończyła, uległa jedynie zawieszeniu na czas nieokreślony, zresztą słowa Mao, który zawarcie sojuszu z Kuomintangiem skwitował stwierdzeniem ,,śpią w jednym łóżku, ale każde śni inne sny”, bardzo źle wróżyły temu ,,małżeństwu z rozsądku”.
Wojna domowa- reaktywacja
Jesień roku 1945 była dla całego świata okresem radości. No dobrze, może nie dla całego. Miliony ludzi w Europe Wschodniej, znalazłwszy się pod butem Stalina, nie miało za bardzo czego świętować. Zbytnich powodów do zabawy nie posiadali też Chińczycy. Co prawda nie zostali przez nikogo podbici, dostali stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a co więcej ich kraj zaczynał być uważany przez zachodnie kręgi opiniotwórcze za wielkie mocarstwo, lecz kręgi opiniotwórcze mają niestety to do siebie, że niejednokrotnie plotą głupoty. Przeciętny powojenny Chińczyk słysząc od jakiegoś amerykańskiego eksperta o potędze Chin, zapewne najpierw wybałuszyłby oczy, a następnie określił swego rozmówcę krótkim chińskim słowem ben, oznaczającym ,,głupi”. Niezależnie bowiem od opinii wyrażanych przez,,znawców tematu” sytuacja w Chinach była katastrofalna. Szalała inflacja o niepojętej skali [ceny ryżu szły w górę o 600% dziennie], która swą kulminację osiągnęła w roku 1948, kiedy w chińskich kantorach za jednego dolara należało płacić dwanaście milionów yuanów! Pleniła się korupcja i kwitł czarny rynek, dostawy humanitarne rzadko trafiały do potrzebujących a częściej na półki sklepowe. Na prowincjach wybuchały powstania chłopskie i szalały zbrojne bandy. Od mrocznego okresu warlordów, sytuacja w Chinach nigdy nie była jeszcze tak zła. I ten właśnie wyniszczony przez wojnę, głód i choroby kraj miał stać się areną pojedynku pomiędzy Mao i Czangiem, dwoma ludźmi, z których każdy marzył o tym by urządzić Chiny na swój sposób. Różniło ich prawie wszystko. Czang był synem kupca, Mao chłopa. Czang był chudy, Mao pucułowaty. Czang był łysy, Mao długowłosy. Czang był żołnierzem, Mao byłym asystentem bibliotekarza. Łączyło ich jedno - obaj byli mocno wierzący, tyle tylko że chrześcijanin Czang wierzył w Chrystusa, a marksista Mao w Marksa.
W początkowym okresie po II wojnie światowej obydwie strony usiłowały zawrzeć porozumienie. Od lata 1945 roku do jesieni roku 1946 trwały negocjacje, prowadzone przy wydatnym udziale generała George’a Marshall’a przybyłego z USA w charakterze mediatora. Niestety rozmowy nie przynosiły żadnych efektów, aż w końcu poirytowany Czang Kaj Szek nie wytrzymał i latem 1946 roku wydał rozkaz rozpoczęcia militarnej, antykomunistycznej kampanii. Pod swym dowództwem posiadał Czang ponad czteromilionową wyposażoną przez Amerykanów armię, podczas gdy siły Mao wynosiły ,,niewielką” liczbę miliona dwustu tysięcy żołnierzy. Wierne Kuomintangowi wojska szybko wyparły komunistów z północnych i środkowych Chin, a na początku następnego roku słynny ,,Orzeł Północnego Zachodu” generał Hu Zongan zdobył Yan’ an. Zwycięstwo Kuomintnagu wydawało się pewne.
Klęska Kuomintangu
Jakie były powody, które sprawiły, że pomimo początkowych sukcesów Czang Kaj Szek poniósł klęskę? W mojej opinii najważniejsze są trzy.
Po pierwsze ogólna sytuacja gospodarcza kraju, która sprawiała, że wygłodzeni żołnierze, których pobory nie wystarczały nawet na ryż, odsprzedawali swoje uzbrojenie przeciwnikowi. Zalegające w magazynach rządowych zapasy wyśmienitego amerykańskiego sprzętu, bardzo szybko zaczęły się niepokojąco kurczyć.
Po drugie ludzie służący w kuomintangowskim wojsku byli w przeważającej części chłopami. Oderwani od rodzinnej roli, nie rozumieli sensu walki, w której brali udział. Obcy był im zarówno marksizm Mao jak i wyznawane przez Czang Kaj Szeka Trzy Zasady Ludu. W czasie II wojny światowej dzielnie stawiali czoło japońskiej nawale, teraz pragnęli jedynie powrócić do domów. I wracali, dla rządowych oficerów dezercja podwładnych bardzo szybko stała się chlebem powszednim.
Trzecim powodem upadku rządów Kuomintangu było popełnienie przez Czanga fatalnego błędu strategicznego jakim był desant w Mandżurii. Na przełomie 1945/1946 roku Czang Kaj Szek wysłał swoje elitarne jednostki do tej położonej na północ od właściwych Chin krainy. Mandżuria zwana niekiedy chińską Kanadą, obfituje w lasy, złoto, węgiel, żelazo, żeń szeń i inne bogactwa naturalne, a od czasów mandżurskiego wodza Nurhacziego, ,,Generała Smoka i Tygrysa”, panowało przekonanie, że ten kto posiadł Mandżurię, prędzej czy później zdobędzie też i Chiny. Dodatkowo należy pamiętać, że na skutek japońskiej ,,okupacji w białych rękawiczkach” Mandżuria była wielkim centrum przemysłowym. Niestety gdy wierne Czang Kaj Szekowi siły tu stanęły, bardzo szybko okazało się że
a) przemysłu już nie ma, bo wszystkie fabryki zostały rozmontowane i wywiezione przez Rosjan,
b) Armia Czerwona całą zdobytą na wojskach japońskich broń przekazała komunistom,
c) armia dawnego cesarstwa Mandżukuo przeszła na stronę komunistów.
Nie minęło dużo czasu, a sytuacja stacjonujących w Madżurii wojsk rządowych stała się krytyczna. Armia kontrolując jedynie główne miasta regionu znalazła się w oblężeniu. Wkrótce siły Kuomintangu osłabły głódem, który ostatecznie doprowadził je 1 listopada 1948 do kapitulacji.
Tymczasem komuniści przeszli do kontrataku. Wykorzystując nieobecność najlepszych kuomintnagowskich jednostek, latem 1947 roku rozpoczęli ofensywę, która doprowadziła ich, aż na terytoria położone pomiędzy Żółtą Rzeką i Yangzi. Wojska rządowe ponosiły coraz większe straty, kto mógł ratował się ucieczką, mnożyły się dezercję, szef tajnej policji Dai Li zginął w zamachu, a wszystkie struktury wojskowe zostały zinfiltrowane przez komunistyczny wywiad.
Tymczasem w Nankinie będącym stolicą Republiki Chińskiej, Czang podjął próbę ratowania państwa poprzez podreperowanie jego finansów. W tym celu zarządził wymianę posiadanych przez najbogatszych obywateli zapasów kruszców i kosztowności na nowo wydrukowane banknoty. Aby wyjaśnić jak wyglądała owa akcja wymiany, wystarczy iż wspomnę, że kierował nią wyszkolony w Związku Radzieckim syn Czang Kaj Szeka, Czang Ching-kuo, a przeprowadzano ją rękami gangsterów z Zielonego Gangu. Próba to zakończyła się niestety klęską. Jedynym co mogło teraz ocalić rząd Kuomintangu była jak najszybsza interwencja Stanów Zjednoczonych, a te niestety umywały ręce, twierdząc że zrobiły już wszystko co były w stanie.
6 listopada 1948 roku komuniści rozpoczęli kolejną kampanię, znaną w historiografii pod nazwą Huai-Hai. W efekcie tej ofensywy armia rządowa została uszczuplona o kolejne trzydzieści dziewięć dywizji. Zrozpaczony Czang na próżno błagał ONZ o pomoc, odmówiono mu jej. Wkrótce padł Pekin oddany bez jednego wystrzału przez pogrążonego w depresji generała Fu Zuoyi. Na usprawiedliwienie Fu mogę powiedzieć tylko tyle, że jego kiepski stan psychiczny był w pełni uzasadniony. Generała otaczali bowiem sami komunistyczni szpiedzy w tym jego własna córka. 21 kwietnia 1949 roku w ręce komunistów wpadł Nankin. Tymczasem Czang Kai Szek wraz z najbliższymi, a także dwoma milionami uchodźców, trzystoma tysiącami żołnierzami i rządowymi zapasami złota ewakuował się na Tajwan, aby stamtąd prowadzić dalszą walkę.
Mao Zedong 1 października 1949 roku ogłosił w Pekinie powstanie Chińskiej Republiki Ludowej.
Podsumowanie
Szok jakim było dla zachodniego świata zwycięstwo Mao Zedonga, najlepiej oddał późniejszy prezydent USA John Kennedy, stwierdzając:
Co nasza młodzież ocaliła dyplomaci i prezydent zmarnowali.
Rzeczywiście za upadek Czang Kaj Szeka w przeważającej mierze odpowiadają Amerykanie, gdyby na czas udzielili mu pomocy, sprawy mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. Niestety tak się nie stało i rząd USA musiał teraz zapoznać się z zasadą ,,płacz i płać”.
Zresztą nie tylko Amerykanie płakali. Na odległym Kremlu, gorzkie i to bynajmniej nie krokodyle łzy, wylewał Stalin. Józefowi Wissarionowiczowi nie zależało bynajmniej na pełnym skomunizowaniu Chin, wolałby raczej widzieć je podzielone na dwie części - maoistowską i republikańską. Taką ,,małą” i wiecznie zagrożoną kuomintangowskim atakiem Chińską Republikę Ludową o wiele łatwiej byłoby kontrolować, a tak… W swojej stale pogłębiającej się paranoi Stalin również i Mao Zedonga podejrzewał o nielojalność, jak miała pokazać przyszłość słusznie.
I tylko dwóch ludzi na całym świecie było pełnych optymizmu i patrzyło z nadzieją w przyszłość. Pierwszym z nich był Czang Kaj Szek, który na Tajwanie zbierał już siły mające posłużyć mu do kontrofensywy i ani przez chwilę nie wątpił w to, że już niedługo uda mu się odzyskać władzę nad kontynentem. Drugim był Mao, który szykował właśnie inwazję na Tajwan i był święcie przekonany, że wkrótce podbije i ten ostatni już bastion Republiki. Historia miała pokazać jak bardzo się obaj mylili.