Kraków, po dzień dzisiejszy szczycący się tytułem „stołecznego królewskiego miasta”, doczekał się dość bogatej literatury poświęconej swoim dziejom czy zabytkom. W wydanej w 2000 r. Encyklopedii Krakowa lista prac poświęconych różnym zagadnieniom dotyczącym tego miasta sięgnęła tysiąca pozycji. Przez ostatnie dziesięć lat ukazało się sporo nowych książek poruszających krakowską tematykę. Wśród nich, w bieżącym roku, na półkach księgarni pojawiło się nowe dzieło – Złoty Kraków, autorstwa Marcina Fabiańskiego, wydane nakładem Wydawnictwa Literackiego. Czy wśród mnóstwa innych książek ta publikacja czymś się wyróżnia? Tak, jak najbardziej, i jej wyróżnikiem nie jest tylko bogata szata graficzna.
Na początku kilka słów o autorze. Marcin Fabiański jest historykiem sztuki, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i zarazem wicedyrektorem ds. konserwatorsko-technicznych Zamku Królewskiego na Wawelu. Jego zainteresowania badawcze skupiają się między innymi na zagadnieniach związanych z architekturą i malarstwem nowożytnych Włoch. Opublikował łącznie ponad 100 artykułów i książek.
Co zawiera jego najnowsza praca? Liczy 336 stron. Składa się z krótkiego wstępu, pięciu rozdziałów (kolejno: Jak myśleli krakowianie i co ich łączyło z rzymianami, Od uczty u Wierzynka do „przesławnego miasta”, „Drugi Rzym”: filar wiary czy siedlisko występku, „Drugi Rzym”: miasto wspaniałe i piękne, „Akademia nasza prawie nie ustępuje nawet Rzymowi”), podsumowania oraz obszernych fragmentów dwóch tekstów źródłowych z przełomu XVI i XVII wieku.
Jaką tematykę podejmuje Fabiański w swoim dziele? Nie zajmuje się wyłącznie omawianiem kolejnych dzieł sztuki związanych z Krakowem, rozważaniem kwestii ich datacji, stylu czy autorstwa. W swojej pracy stara się przedstawić obraz miasta w okresie jego największego rozkwitu, który datuje od rządów Kazimierza Wielkiego po rok 1609, kiedy to Zygmunt III Waza opuścił Kraków, by nigdy już do niego powrócić za życia. Pamiętać należy, że przez cały ten czas, co podkreśla autor we wstępie, stolica Królestwa Polskiego była tylko jednym z kilku organizmów miejskich tutaj funkcjonujących, co prawda najstarszym (lokacja 1257) i najsilniejszym. Oprócz Krakowa istniały miasta Kazimierz (lokowane 1335; w jego murach leżało odrębne Miasto Żydowskie) i Kleparz (1366) oraz przedmieścia, Garbary i Stradom, jak również liczne jurydyki, osady nie podlegające władzom miast, tylko swoim właścicielom.
Za nowatorską należy uznać samą periodyzację jaką autor przyjął w swojej pracy. Nie ma ścisłego rozdzielenia średniowiecza od czasów nowożytnych, które byłoby zabiegiem sztucznym, lecz wskazanie na pewną ciągłość w rozwoju miasta czy też miast.
Skąd biorą się, widoczne już w tytułach rozdziałów, odwołania do Rzymu? Otóż Fabiański w swojej panoramie krakowskiej aglomeracji przywołuje znane od końca XVI stulecia powiedzenie: „Gdyby Rzym nie był Rzymem, wtedy Kraków byłby Rzymem”. Śledzi źródła tego zdania, zastanawia się, co skłaniało ówczesnych podróżników, także tych z Europy Yachodniej, do wydawania tak pochlebnej opinii, która nam może wydawać się grubo przesadzona. Jak uważa, samo powiedzenie przeszło swoistą ewolucję: początkowo odnosiło się ono do podkreślenia znacznej liczby cudzoziemców w miejscowym handlu (sytuacja podobna do tej w Wiecznym Mieście), a po pewnym czasie zaczęto odnosić je do sfery religijnej, podkreślać, iż liczba kościołów, relikwii czy też bujność krakowskiego życia religijnego, stawia to miasta w roli „drugiego Rzymu”.
Książka Fabiańskiego poza tymi rozważaniami przynosi czytelnikowi ogrom niezwykle ciekawych informacji o aglomeracji krakowskiej od XIV do XVII wieku. Nie mamy do czynienia z suchym wypisem dat, nazwisk czy dzieł. Posługując się jasnym językiem, okraszonym licznymi fragmentami tekstów z epoki (opisów, relacji czy też poezji) autor próbuje wniknąć w mentalność ówczesnych mieszkańców „grodu Kraka”. Ilość poruszanych przez niego zagadnień jest oszałamiająca i praktycznie niemożliwa do streszczenia w kilku zdaniach. Fabiański pokazuje chociażby, jak wyglądał poziom wiedzy religijnej dawnych krakowian i jak przekładał się na wymagania stawiane wobec dzieł o charakterze sakralnym. Poza tym szeroko przedstawia zagadnienia postrzegania sztuki w okresie od XV do XVII wieku. Czy ówcześni rozmawiali o sztuce, czy rozróżniali style, czym uzasadniali fundowanie budowli sakralnych lub świeckich, czy cenili działających pośród nich artystów – to tylko niektóre z pytań na które odpowiada Złoty Kraków.
Oczywiście książkę Fabiańskiego wzbogacają liczne ilustracje – zdjęcia dzieł sztuki Krakowa z omawianego okresu, budowli, obrazów, rzeźb czy miniatur. Są one dobrze dobrane i powiązane z tekstem, obok którego zostały umieszczone. Szczególnie interesująco prezentują się widoki i plany krakowskiej aglomeracji z kolejnych wieków, począwszy od na wpół fantastycznego drzeworytu stolicy Królestwa Polskiego, zawartej w Kronice świata Hartmanna Schedla (1493).
Bardzo wartościowym dodatkiem są dwie relacje z przełomu XVI i XVII wieku dotyczące Krakowa. Jedną napisał gdańszczanin Martin Gruneweg, natomiast drugą Giampaolo Mucante, mistrz ceremonii w orszaku legata papieskiego. Czytelnik może zapoznać się z zapisem wrażeń tych „turystów”, którzy przed kilkom stuleciami, zwiedzali budowle po dziś dzień zdobiące miasto. Mamy możliwość poznania co ich interesowało, co się podobało, a co nie, jak widzieli ówczesną aglomerację krakowską
Podsumowując, książka Fabiańskiego jest ze wszech miar godna polecenia. Przedstawia Kraków w okresie największego rozkwitu, kiedy to miasta, jak można śmiało powiedzieć, stało na europejskim poziomie i było podziwiane nie tylko przez mieszkańców Królestwa Polskiego. Umożliwia spojrzenie nie tylko na dzieła sztuki, jakie powstały od XIV do XVII wieku, ale również na motywy, jakie kierowały zleceniodawcom ich wykonania oraz na odbiór tych dzieł przez ówczesnych krakowian.