Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



Przy czarnej kawie i absyncie. Krakowskie młodopolskie życie kawiarniane.
  • 2010.05.19
  • typ: artykuł
  • Agata Niegowska
zdjecie

Kawiarnie wraz z ich dekadenckim charakterem bardzo silnie wrosły w nasze powszechne wyobrażenie o młodopolskiej bohemie Krakowa przełomu XIX i XX wieku. Kiedy więc słyszymy „Młoda Polska”, przed oczyma staje nam w pierwszej kolejności Jama Michalika i kult przynależenia do środowiska artystycznego, a dopiero potem konkretne dzieła czy wydarzenia. Próbując nakreślić charakter owej bohemy, trzeba by więc w pierwszej kolejności przedstawić kawiarnie jako centrum życia czołowych krakowskich artystów, albo też przyjrzeć się anegdotom z nierozerwalnie związanym z tymi miejscami. Ich skarbnicą są na pewno szkice Boya-Żeleńskiego „Znaszli ten kraj?...”, które pozwalają dość wiernie odtworzyć klimat ówczesnej cyganerii, chociaż i tak większość z przytaczanych tam opisów czy sytuacji, zamiast odbarwiać mity, raczej jeszcze je koloryzuje, jakby w tęsknocie do czasów, które bezpowrotnie minęły. Sztuka dla sztuki?

 

Kraków, jako miasto konserwatywne, bogobojne, jako miasto, w którym nad wyraz ceniono karierę urzędniczą i stabilne życie, odmierzane rytmem obchodów religijnych i patriotycznych, był idealnym miejscem na narodziny buntu wśród młodzieży artystycznej. Jego natura prowokowała do gwałtownych sprzeciwów względem mieszczańskiego społeczeństwa. Dlatego też, kiedy z zachodniej Europy zaczęły napływać idee modernizmu, dekadentyzm, filozofia Nietzschego czy Schopenhauera, młodzież automatycznie zaczęła te wzory naśladować. W życiu miejskim pojawiła się innowacja – cyganeria artystyczna i związane z nią kawiarnie, w których młodzi przy kawie i alkoholu toczyli ze sobą niekończące się dyskusje. Malarze zwykli zbierać się w Jamie Michalika i w kawiarni Sauera, aktorzy – u Janikowskiego. Głównym miejscem spotkań był jednak lokal Turlińskiego - Paon.

 

Tadeusz Boy-Żeleński nazywa kawiarnie „Kuźniami intelektu” i w swoich wspomnieniach  opisuje ich charakter. Otóż, odwiedzali je tylko mężczyźni, tonący w plikach gazet, samotnicy. Oprócz nich byli też inni, których przedstawia Boy jako środowisko ludzi zapalających się, zagadanych, rozwrzeszczanych. Stoliki kawiarniane były więc zajęte przez „herosów” - roznosicieli pyłków inteligencji, którzy czytali często za tych, którzy pisali. I wychwala Boy te krakowskie dysputy, wędrowanie między jedną kawiarnią a drugą, bez muzyki, wypełnionych tylko gazetami i rozmowami.  A dlaczego „kuźnie intelektu”? Ponieważ to były szkoły dialektyki, niczym ateńskie. Myślałby kto, że to sami fachowcy, filozofowie, literaci? Gdzież tam, połowa z nich to byli urzędnicy, którym nikt za to wszystko grosza nie dał. Sztuka dla sztuki.

 

Jama Michalika

 

Kawiarnia Jana Apolinarego Michalika została założona w 1895 r. przy ulicy Floriańskiej. Potocznie nazywano ją Cukiernią Lwowską. Spotykali się w niej malarze, literaci i aktorzy, którzy nazwali lokal Jamą – nie posiadał bowiem okien.

 

Początkowo u Michalika zadomowili się tylko malarze, a to z powodu lokalizacji – znajdowała się po prostu blisko Akademii Sztuk Pięknych, a więc studiująca młodzież wstępowała tu na śniadanie czy kolację. Dopiero kiedy malarze wciągnęli w Cukiernię literatów i ludzi związanych z teatrem, życie zaczęło wrzeć i kipieć, choć nigdy nie było tak zwarte jak w Paonie, gdzie ludzi spajało ze sobą „Życie”.

 

Pierwotnie Jama składała się z jednej sali, której sercem był duży okrągły stół naprzeciwko wejścia. Przy nim to narodził się Zielony Balonik. Kabaret wystawiał w sobotnie wieczory, przy niewielkiej szopce, a jego duszę stanowili Noskowski, Boy, Trzciński i Frycz. Jednakże ich humor był dość hermetyczny – dla zamkniętego koła „wielkich wtajemniczonych”.

 

Pod stropem płonęły niezbyt jasno lampy gazowe. Wlókł się dym z iskrzących papierosów. Na marmurowych stolikach mieniły się kolorowe kieliszki wódki, białe filiżanki kawy oraz ciemnobrunatne szklanki herbaty, wspomina Smolarski.

 

Jan Skotnicki we wspomnieniach „Przy sztalugach i przy biurku” pisze z kolei o początkach dekoratorskiej działalności artystów w kawiarni. Ponoć malarze tak kreślili po marmurowych stolikach, że właściciel nie mógł ich domyć. Wtedy to zakupił papier, kredki i farby i udostępnił je artystom. Część z tworzonych w ten sposób dzieł została wywieszona w kawiarni, co nadało jej artystyczny wygląd.

 

Boy-Żeleński w szkicu „Jan Apolinary” próbuje jednak nieco odbrązowić właściciela kawiarni: Michalik był trzeźwy, akuratny, spokojny, skromny, choć ambitny w swoim zawodzie, brzydził się pijanymi, hałasem, burdą, szanował urzędy i godności. Zaprzecza też, jakoby ten dokarmiał artystów: Nikogo nie karmił, nikomu nawet nie kredytował. (…) Michalik był rachunkowy i ostrożny aż do pedantyzmu. (…) Artyści nie zostali mu winni ani grosza, natomiast wydawali u niego dużo, ściągali mu tłumy gości i zostawili mu w prezencie krociową wartość formy i urządzenia. (…) Ten patron krakowskiej cyganerii zostawił jej na wieki swoje imię, ale duszy nie oddał nigdy.

 

Michalikowi Boy poświęcił nawet na ten temat piosenkę z szopki z 1911 roku:

Miał se Michalik cukiernię,

Kupczył w niej trzeźwo i wiernie,

Kawusia, ciastka i pączki,

Zapłata z rączki do rączki.

 

Kredytu śmiertelny on był wróg,

Toteż mu za to poszczęścił Bóg,

Że serce dla golców miał z głazu,

Nie zrobił benkełe ani razu.

 

 

Z kolei Waśkowski, uczestnik życia bohemy, wymienia swoich towarzyszy, z którymi spędzał w Jamie długie godziny – Władysława Orkana, Leona Schillera, Bogusława Adamowicza, Emila Zegadłowicza czy Adama Grzymałę-Siedleckiego, który właśnie w Cukierni wieczorami ślęczał nad korektą „Galerii moich bliźnich”.

 

Kawiarnia Schmidta

 

Poeci, malarze i literaci spotykali się często w kawiarni Władysława Schmidta, założonej na rogu ulicy Szewskiej i Plant w 1884 r. W pewnym momencie zaczęło ich bywać tylu, że zaistniała potrzeba dobudowania obszernej oszklonej werandy. Cechą charakterystyczną tej kawiarni było traktowanie jej jako quasi-czytelni – właściciel kupował czasopisma krakowskie, które można było czytywać przy kawie do woli. Miejsce to stało się forum dyskusyjnym, a weranda stała się przystanią dla namiętnych dyskutantów podniecanych nowinkarstwem zagranicznych prądów artystycznych.

 

Kawiarnia Schmidta słynęła również ze ślicznych „kawiareczek” - pań podających kawę, choć uważano, że owa kawa bywa raczej kiepskiej jakości. Słynęła również z...brudu. A kiedy ktoś z klientów zwracał właścicielowi uwagę, że może przydałoby się oddzielić kuchnię od toalety i wprowadzić ulepszenia, ten za każdym razem odpowiadał: Pełniej nie będzie, i wskazywał na salę, istotnie wypełnioną po brzegi.

 

Było to początkowo jedno z ulubionych miejsc Włodzimierza Tetmajera i Ignacego Daszyńskiego, a następnie cyganerii krakowskiej – Stanisława Wyspiańskiego, Karola Maszkowskiego, Lucjana Rydla, Macieja Szukiewicza, Kazimierza Tetmajera, Gabrieli Zapolskiej i Adolfa Nowaczyńskiego, których to wymienia Antoni Waśkowski, krewny Wyspiańskiego, w swoich wspomnieniach.

 

Paon

 

Po przyjeździe do Krakowa Stanisława Przybyszewskiego, cała bohema związana z „Życiem” przeniosła się do lokalu Turlińskiego, mieszczącego się na parterze kamienicy przy ulicy Szpitalnej – wprost naprzeciw teatru. Inicjatorem tej migracji był Jan Stanisławski.

 

Z nazwą kawiarni łączy się ciekawa anegdota. Otóż, pewnego wieczora spotkali się u Turlińskiego Wyspiański z Przybyszewskim. Atmosfera panowała raczej nijaka, a Przybyszewski powtarzał szeptem:

Les paons nonchalants,

les paons blancs ont fui...

[Pawie nonszalanckie, białe pawie uciekły...].

Wtedy Wyspiański, jak miewał w zwyczaju podczas rozmowy, niedbale narysował pawia. Przybyszewski tylko spojrzał i wykrzyknął: Jest! Już jest godło i nazwa naszej knajpy! Paw! Paon! I tak też kawiarnię nazwano.

 

Na ścianach kawiarni, niestety już nieistniejącej, artyści wymalowali, a literaci wypisali wiele ciekawostek. Waśkowski wspomina o kilkumetrowym płótnie rozpiętym na jednej ze ścian, na którym wymalowana była świątynia grecka, karykaturalnymi przedstawieniami Stanisławskiego, Wyczółkowskiego, Axentowicza i innych. Na jej tle umieszczano cyklicznie rozmaite kreatywności, jak parafraza Wyspiańskiego do Iliady – na tle karczmy Homer i napis: Menin aeide thea (mężu, idź do domu); koźlak porywający nagą kobietę namalowany przez Wyspiańskiego; pejzaż Antoniego Procajłowicza; portret Lucjana Rydla autorstwa Marcelego Dobrowolskiego. Rysunki te uzupełniane były tworzonymi na szybko wierszowanymi docinkami, zapisywanymi węglem, jak np.

Nazywam to ogromnie niemiłym wypadkiem,

że Rydel aureolę ma tylko przypadkiem.,

autorstwa Kazimierza Tetmajera.

 

Pewną popularność zyskała również rymowana dyskusja między Wyspiańskim a Rydlem, który napisał na pochwałę Paonu:

Niechże ciebie rymem wsławię,

Knajpo – gdzie przy czarnej kawie,

Drogi czas na niczym trawię.

Na co odpowiedział mu Wyspiański:

Szkoda, Panie Rydel, szkoda,

Drogi czas na niczym trawić;

Czas najwyższy się poprawić,

Boś jest sława jeszcze młoda.

I riposta Rydla:

Ty mnie nie wzywaj, Stasiu, do poprawy,

Ani mnie nie sądź zbyt srogim wyrokiem,

Ja czas swój topię w filiżance kawy,

A Ty – w sodowej ze sokiem.

 

Artyści zmęczeni gawiedzią przenieśli się wkrótce do „nowego” Paonu – małej salki, dostępnej tylko im. Zamiast płótna na ścianie były tam tylko kredki i papier. Ale znalazło się miejsce i na pianino, i na stół jadalniany, stolik do kart, czy na przybory malarskie. Życie wrzało we wszystkich formach, zwłaszcza na początku; tamto wielkie płótno było zdane ludowi. Ten nowy Paon był już bardzo zamknięty. Jednak atmosfera była dość ciężka – Boy pisze, że za dużo znalazło się w nim autorytetu i za dużo oryginalności. W Paonie zeszły się bowiem trzy indywidualności – Przybyszewski, Wyspiański i Stanisławski, co, chcąc nie chcąc, musiało stworzyć w kawiarni kilka odrębnych światów.

 

Boy-Żeleński wspomina również pierwsze spotkanie Przybyszewskiego i Kasprowicza, właśnie w tej kawiarni. Artyści, kiedy już oboje byli wstawieni, „z wzajemnej czułości” wymienili się kamizelkami. Kasprowicz chciał również dokonać wymiany portfeli, ale powstrzymali go przyjaciele – na szczęście, ponieważ jechał od do Warszawy i jego portfel był wypełniony pieniędzmi, a pugilares Stacha (jak nazywa Przybyszewskiego Boy-Żeleński) – pusty. Oczywiście Boy nie mógł oprzeć się przed dodaniem komentarza: Ale na jedno wyszłoby Jasiowi, bo i tak wszystko w Warszawie przepił.

 

Przełom 1899 i 1900 roku to czasy dogorywania Paonu. Jak zanotował Jan Skotnicki Gdy w roku 1899 przybyłem do Krakowa był to już zmierzch Paonu, w którym koncentrowało się życie cyganerii Młodej Polski. Właściciel tej sympatycznej knajpki, Turliński, już zdołał zbankrutować na swej sławie i klientach geniuszach. Wobec zamknięcia Paonu życie cyganerii rozlało się po całym Krakowie. Część zbierała się w kawiarni Schmidta, inni u Sauera, a jeszcze inni u Michalika, Kuśmierczyka czy Bizanza.

 

kawiarnia Janikowskiego

 

Kawiarnia Wojciecha Janikowskiego znajdowała się na Plantach w rejonie ulicy Św. Marka.

Podawano tam lody i kawę mrożoną z rurkami z andruta. Częstymi gośćmi byli tam aktorzy teatru Słowackiego, literaci oraz dziennikarze „Czasu”, którego redakcja znajdowała się nieopodal.

 

kawiarnia Sauera

 

Na rogu ulic Szczepańskiej i Sławkowskiej mieściła się kawiarnia Franciszka Sauera, którą założył w 1898 r. Posiadała ona XVIII-wieczne wnętrze z barokowymi stiukami i holenderskimi kafelkami. Znajdowały się  w niej oddzielne sale na kobiet, bilard oraz stoliki do gry w karty.

 

Boy-Żeleński przytacza taką anegdotę, związaną właśnie z tym oddzielnym pokoikiem dla kobiet. Otóż, mężczyzna mógł do niego wejść tylko wtedy, kiedy towarzyszył damie. Zasada ta upadła, kiedy pewien gość, wszedłszy do niego w pojedynkę, poprosił o herbatę. Oczywiście przeproszono go za to, że nie wolno go obsłużyć, ponieważ jest bez kobiety. Za chwilę wrócił w towarzystwie...prostytutki, usiadł z nią przy stoliku i spokojnie powiedział do kelnera: Poproszę o herbatę.

 

Secesja

 

Kawiarnię „Secesję” założono w 1899 r. na rogu ulicy Św. Anny i Wiślnej. Była to pierwsza krakowska kawiarnia, która organizowała koncerty muzyki kameralnej – do późnych godzin nocnych grała w niej orkiestra z typowym dla tamtych czasów kawiarnianym kapelmistrzem.

 

Secesja to prawdopodobnie również pierwsza krakowska kawiarnia, w której zaczęła się inwazja kobiet. Dla Boya miejsce to posiadało tandetny szyk, muzykę i wiedeński styl. Tam właśnie zaczęły chadzać kobiety lub w ogóle całe rodziny.

 

kawiarnia Rosenstocka

 

Krakowska cyganeria często chadzała do kawiarni Rosenstocka, mieszczącej się na rogu ulicy Pawiej i Basztowej, a była ona tak lubiana z prostego powodu – nigdy jej nie zamykano. Zaglądali więc do niej artyści już po odwiedzinach w innych lokalach. Jej specjalnością były kawa z koniakiem albo tzw. „knickebeiner” - likier z jajkiem.

 

Tadeusz Boy-Żeleński wspomina: Była to najbardziej malownicza knajpa, jaką znałem, ponieważ począwszy od trzeciej rano, była jedyną, spotykały się tam wszystkie stany. Złota młodzież wprost z balu we frakach i również we fraku kelner innej kawiarni, który po fajerancie zachodził jako gość na partyjkę bilardu. Tupot nóg dorożkarzy wstępujących na rozgrzewkę i szwargot oficerów austriackich.

 

dworzec kolejowy

 

O dworcu wspomina Boy-Żeleński, nazywając go nocnym lokalem. Był otwarty całą noc, więc zbierali się na nim wygonieni nad ranem ze wszystkich innych miejsc cyganie.

 

***

            Z pamiętnikarskich wspomnień wydawać by się mogło, że krakowski przełom XIX i XX wieku to jeden z piękniejszych okresów tego miasta. Wiadomo jednak, z wielkiego artystycznego ducha zrodził się wielki wstyd i zażenowanie, że wystarczyło kilka dziesięcioleci, by byli członkowie cyganerii zamiast podziwu zaczęli wzbudzać politowanie. I, co znamienne, główny bohater krakowskiej bohemy – Stanisław Przybyszewski – w swoich wspomnieniach „Moi współcześni” o kawiarnianym życiu praktycznie już nie wspomina. Sztuka dla sztuki?

Tagi: Kraków, Kawiarnie, Życie Codzienne, Młodapolska
Komentarze
  • 2012.01.06
  • zPlhjxGR
It's like you're on a miisson to save me time and money!
  • 2012.01.07
  • tEWhXJcC
  • 2012.01.27
  • OIwYOAEFT
zovirax 8] accutane nkao tramadol >:-P
Dodaj komentarz
Newsy
Konferencja "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza na III Ogólnopolską Konferencję Naukową Historyków Nowożytników: "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920" Kraków 27-30 V 2010 r.
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!