Zrozumienie procesów historycznych wymaga nieraz głębszego spojrzenia i zakreślenia szerszej perspektywy badawczej. Jest to tym bardziej konieczne jeśli chodzi o zagadnienia z historii idei. Tak jest z pewnością z frankizmem jako złożoną doktryną polityczną. Dobitnie udowadnia to Adam Wielomski w swej książce „Hiszpania Franco”, zwracając czytelnikowi uwagę na to, iż chcąc zrozumieć frankizm nie wolno się ograniczyć jedynie to opisu wydarzeń na Półwyspie Iberyjskim w latach 30 XX wieku. Postuluje, aby cofnąć się z analizą i szukaniem genezy do wieku XVIII w celu zobaczenia pełnego obrazu tej doktryny, której tylko personalizacją jest generał Francisco Franco. Poniższy tekst ma przedstawić te elementy genezy, przesłanki, które łączą się z wydarzeniami w Hiszpanii w XVIII wieku, na tle których można je skonfrontować.
Zmiany przełom wieków
Rok 1700 jest niezwykle istotny dla dziejów Hiszpanii w rodzącym się stuleciu, rzutującym na nadchodzące dekady, wręcz symbolicznym. Wszystko za sprawą problemu sukcesji. Oba małżeństwa panującego króla Karola II (zarówno z francuską księżniczką Marią Ludwiką Orleańską jak też z Marią Anną z Palatynatu-Neuburga, siostrą cesarzowej) pozostawały bezdzietne. Sytuacja braku potomka i potencjalnego następcy tronu była zawsze poważnym problemem dla państwa, w tym przypadku stała się również problemem międzynarodowym, gdyż ewentualne losy imperium hiszpańskiego po bezpotomnej śmierci, a właściwie jego „rozparcelowanie” czy przejęcie mogły trwale i znacząco zmienić światowy układ sił, jego równowagę. Dlatego gorączkowe poszukiwania następny przez Karola II, dlatego również plany traktatów rozbiorowych (cesarsko-francuski z początku panowania i angielski z jego schyłku). Ostatecznie w listopadzie 1700 monarcha sporządził testament na rzecz Filipa d’Anjou, wnuka Ludwika XIV. Mimo odmiennych intencji, stało się to przyczyną wojny sukcesyjnej i dalszego rozpadu imperium. Działania wojenne zakończone zostały pokojem w Utrechcie z kwietnia 1713 roku. Pozostawił on na tronie Filipa V, co miało być wydarzeniem, które zmieni oblicze Hiszpanii, kraju pchniętego przez dynastię Burbonów na inne tory. W tych torach właśnie, w sposób mniej lub bardziej bezpośredni, można się doszukiwać narodzin frankizmu.
Zainstalowanie się wspomnianej dynastii na Półwyspie Iberyjskim przyniosło ze sobą pewien istotny import. Nie chodzi tu bynajmniej o import bogactw, kruszców, towarów z Nowego Świata, lecz o import nauk Oświecenia dokonywany zazwyczaj zza Pierenjów. Wydaje się jednak, iż nie była to jedynie zasługa władców XVIII wiecznej Hiszpanii, lecz tez ogólnie jej losów już w stuleciu poprzednim. Antonio Dominquez Ortiz jeden ze swoich rozdziałów w „Historii Hiszpanii” wymownie tytułuje „Kryzys XVII stulecia”. Epidemia, złe plony, działania wojenne, problem zaludnienia, presja fiskalna, sprzedaż urzędów, upadek municypiów, to tylko niektóre hasła w dłuższej wyliczance. Z punktu widzenia założeń tego referatu uwypuklić należy znaczący regres kulturalny, życia umysłowego, dekadencję jakościową literatury w Hiszpanii w tamtym okresie, który Tadeusz Miłkowski nazywa wprost „czarną dziurą”. Atmosfera przygnębienia i posępny ton był wszechobecny również i tutaj, co naturalnie rzutowało na jakość, twórczość, efektywność powyższych dziedzin życia. Ludzie XVIII wieku o hiszpańskim Oświeceniu pisali wręcz w kategoriach nicości. Podwalin tego nurtu umysłowego w Hiszpanii trudno szukać, gdyż ma on charakter wybitnie francuski i zapożyczony. Wobec tego powszechność sięgania po wzorce i ideały francuskiego oświecenia powoduje zmianę charakteru myślenia elit o tym co rodzime (teraz staje się tym gorszym), a tym co przychodzące z Europy (będące czymś doskonałym). W konsekwencji niesie to za sobą pewne skutki i wpływ na dwie płaszczyzny rozważań tu prowadzonych (naturalnie wspólnie się zazębiających). Wykorzenianie się elit z fundamentu tradycji hiszpańskiej, katolickiej stanie się jednym z aspektów genezy tworzenia się obozu kontrrewolucjonistów, którzy w następnych etapach dziejów (jako konglomerat prądów i postaw) stworzą frankizm. Stanie się to jednak też powodem zmian politycznych, jakich kraj doświadczy w XVIII wieku. Podwaliny reform prowadzonych w duchu absolutyzmu oświeconego stały się właśnie wynikiem opisywanej powyżej sekwencji wydarzeń: kryzysu intelektualnego rodem z wieku XVII, importowania wzorców oświeceniowych-francuskich, zainstalowania się w nowym duchu pewnych standardów u elit wraz z okrzepnięciem dynastii Burbonów. To wszystko spowoduje nie tylko owe reformy, mające charakter instytucjonalnych, formalnych ruchów i posunięć w życiu politycznym, ale również, mówiąc dzisiejszym językiem, polaryzację nastrojów politycznych i wykształcanie się nowych obozów społeczno-politycznych: los ilustrados (hiszpańscy oświeceniowcy) i obozu chcącego pozostać w tradycji hiszpańsko-katolickiej.
Reformy nowej dynastii
Zmiany, opisywane w poprzednim akapicie były niezwykle istotne dla samego monarchy, który teraz mógł poczuć się jako wcielenie oświeconego rozumu i idąc z duchem czasu, mając przyzwolenie elit, dokonywać zmian politycznych, reform, przekształceń. W niektórych z nich Adam Wielomski upatruje przyczyn krzepnięcia obozu kontrrewolucjonistów, jako tej strony frontu, która doprowadzi Hiszpanię do frankizmu. Prowadzone są działania mające na celu skuteczną centralizację państwa przy jednoczesnej likwidacji praw stanów i prowincji. Kluczem do tego ma być usprawniona administracja i silny aparat władzy. Następuje zatem wzmocnienie pozycji królewskich ministrów, którzy stają się silniejsi i bardziej niezależni, ograniczenie kompetencji rad, wzrost rangi sekretarzy stanu. Inną nowością już typowo na wzór francuski było powołanie intendentów, którym Ordenanza z 1718 roku dawała szerokie i różnorodne uprawnienia, nawet funkcjonujące nad całymi regionami. Najważniejszą zmianą o poważnych konsekwencjach politycznych była Nueva Planta (Nowy Plan). Wynikała ona z dekretów królewskich, który najpierw objął w 1707 roku królestwo Walencji, a następnie wobec pozostałych królestw Korony. Nastąpiła likwidacja odrębności prowincjonalnych, co osiągnięto dzięki unifikacji prawa administracyjnego, likwidacji lokalnych instytucji oraz przywilejów. Zmiana systemu politycznego kraju i już radykalne przeniesienie ciężaru władzy do organu centralnego jakim stała się Rada Kastylii, był też przyczyną wystąpień lokalnych (najbardziej ostre w Katalonii) przez co rozwiązano Kortezy i Radę Aragonii. Państwo, które stało się bardziej skonsolidowane podzielono na osiem reinos (królestw) z naczelnym urzędem kapitana generalnego oraz stanowiskiem pomocniczym jakie stanowił audiencias. Dla tematu referatu najistotniejszym rezultatem opisywanych przemian jest fakt, iż opisywane reformy dokonywane przez pewien czas w tle wydarzeń wojny sukcesyjnej, zmieniły niekiedy na trwałe pozycje dawnej arystokracji i jej potęgę. Stawiając opór polityczny Filipowi V zmuszeni zostali do emigracji lub musieli odejść w cień. Wytłumaczy nam to wszystko pozorne zdziwienie jakie wywołuje fakt braku zdecydowanego oporu ze strony tradycjonalistów wobec szerzących się idei rodem zza Pirenejów, gdyż owe absolutystyczne reformy ograniczały efektywnie sprzeciw. Powstałą lukę po ich odejściu wypełni wspominana nowa elita, która będzie zależna od króla, ale jednocześnie będzie zręcznie nakreślać kierunki polityki państwowej. Gdyż jak pisze Antonio Dominquez Ortiz „przekształcenia te nie dotyczyły jedynie samych organów, instytucji, lecz ducha, filozofii władzy”. Efektem symbolicznym tego jest chociażby charakter otoczenia Filipa V mający charakter wybitnie kosmopolitycznyPrzyniesie to nowe, istotne, namacalne owoce zaistniałej sytuacji oraz kolejne zmiany polityczne w Hiszpanii.
Walka o oblicze Hiszpanii
Na zmianach instytucjonalnych jednak nie poprzestano. Cele i chęci były dalej sięgające, a jak się potem okazało przyniosły odległe w czasie skutki. Oba ośrodki dążące do zmian ( monarchia, oświeceniowa elita) zmieniały dotychczasowy charakter Hiszpanii, która uchodziła za kraj ultrakatolicki, gdzie religia i Kościół jest czynnik cementującym, organizującym, charakteryzującym, wrośniętym w tradycje i ludowość. Wizja kierowania państwem przez Burbonów wymusiła nowe ukształtowanie relacji świecko-kościelnych. Nie chciano, by dwór i dynastia była zbrojnym ramieniem Kościoła jak to bywało w wiekach poprzednich, lecz mając świadomość ciągłej potęgi Kościoła Katolickiego ( szczególnie w Hiszpanii) chciano zapewnić sobie kontrolę nad nim i wykorzystanie do własnych celów. Natomiast nowa elita wywodząca się z ideałów oświeceniowych chciała zaszczepić w tym tradycyjnie katolickim kraju poglądy może nie tak ściśle w duchu wolteryzmu, wolnomyślicielstwa, laicyzmu, ateizmu jak we Francji, lecz sporo z nich czerpiąc. Wyzwanie jak się okazuje dla ludzi XXI wieku niezwykle trudne, gdyż u badaczy ówczesnych dziejów Hiszpanii znajdziemy pogląd, iż oświecenie stało się „przygodą” tylko kilku tysięcy Hiszpanów. Jednak przy braku masowej komunikacji społecznej w dzisiejszym rozumieniu, zmianom politycznym już opisanym oraz splotom wydarzeń dopiero mających nastąpić, współdziałania obu tych ośrodków, ta pewnego rodzaju odgórna, sterowana przez rząd transformacja się stopniowo udawała. Wymagała jednak ona ostrożności i pamiętania o mimo wszystko silnej pozycji katolicyzmu wśród ludu, a co najważniejsze nawet na samym dworze, co przekreślało jawny atak na Boga i gwałtowne zmiany. Tadeusz Miłkowski sugeruje, że takim ostrzeżeniem ze strony króla przed takimi zakusami, mógł być proces inkwizycyjny intendenta Pablo de Olavide. Sposobem zatem okazało się uderzenie i podważenie w prawno-polityczną pozycję Kościoła.
Narastający konflikt między Madrytem a Rzymem na tle próby nowego zdefiniowania relacji najwyższej władzy świeckiej z kościelną stał się udaną okazją to podkopania tej pozycji. Ukoronowaniem tego stał się konkordat podpisany ze Stolicą Apostolską za panowania Ferdynanda VI (1746-1759) wraz ze swoimi dwoma czołowymi ministrami: Carvajal i Ensenada. Zawarty w 1753 roku jeszcze bardziej ograniczał uprawnienia Kościoła, zmierzając jawnie w kierunku systemu pełnej kontroli państwa na Nim, a nie tylko prowizorycznego patronatu. Tym samym ograniczono nie tylko wypływanie pieniądza do Kurii Rzymskiej, lecz zdobyto również prawo decydowania przy obsadzie większości urzędów kościelnych. Zmiana na tronie dokonana po śmierci Ferdynanda nie przyniosła jednak zmiany prowadzonej polityki przez nowego władcę, którym został dotychczasowy król Neapolu i Sycylii. Władając w Hiszpanii jako Karol III miał poniekąd ułatwione zadanie, gdyż wcześniejsza 25-letnia praktyka sprawowania rządów w Królestwie Obojga Sycylii (1734-1759) stawiała go przed podobnymi problemami jakie mógł zastać w nowym kraju. Wiadomo, iż ich skala była inna ze względu na imperialny charakter państwa z Półwyspu Iberyjskiego, jednak bolączki w których można wymienić feudalną skostniałą szlachtę, silny kler, zacofany gospodarczo lud, archaiczne struktury państwowe, były podobne. Zarówno on jak i jego doradca odgrywający w najbliższym otoczeniu największą rolę, czyli markiz Esquilache, zapewnili ciągłość przebudowy państwa, której duch oświeceniowy został nakreślony w I poł. XVIII wieku. Trzeba otwarcie powiedzieć, że przez szereg dekad owa przebudowa odnosiła mniejsze lub większe, ale sukcesywne zwycięstwa. Jednak zwycięstwa na polu instytucjonalnym i podkopanie pozycji publiczno-prawnej Kościoła nie było i co najważniejsze nie mogło w pełni zadowolić elity i oświeceniowych władców, ministrów. Ciągle ludowa religijność, a także oddziaływanie duchowieństwa na masy społeczeństwa hiszpańskiego były na tyle silne, iż nie pozwalały na pełną transformację, a w dalszej konsekwencji przejście „rządu dusz” do innych rąk. Zatem kolejnym polem działalności ludzi oświecenia musiała być edukacja, do której co naturalne dla nich przywiązywali sporą wagę. Edukacja od wielu lat stanowiła silne oparcie i materię wpływu duchowieństwa katolickiego. Wiedząc, że jest to silne i skuteczne narzędzie do moralnego kształtowania i wychowywania społeczeństwa chciano ten wpływ odebrać. Niemożliwe były posunięcia rewolucyjne, dlatego widząc pewien podział i wyłom wśród samego kleru rysujący się na linii świeckich i zakonników, popierano tych pierwszych. Stąd pomoc w powstawaniu seminariów, tworzeniu kilku nowych diecezji, podnoszenie poziomu materialnego i intelektualnego księży, przy jednoczesnych utrudnieniach dla stanu zakonnego jak limity w przyjmowaniu do nowicjatu. Temu też miało służyć nowe programy kształcenia i kontrola poziomu kadry nauczycielskiej. Mimo prób i wysiłków nie mogło to jednak przynieść oczekiwanych spektakularnych rezultatów. Powodował to m.in. fakt zdominowania przez jezuitów szkolnictwa średniego. Znacząca zmiana w tej kwestii miała nadejść dopiero z wydarzeniami połowy lat 60-tych XVIII wieku, jako pochodna „rozprawienia” się z jezuitami, a tym złamania ich monopolu.
Sprawa jezuicka
Dla pełnego zrozumienia istoty wydarzeń nakreślonego okresu, konieczne jest doprecyzowania jego tła i faktów poprzedzających. Otóż kolejną z wielu zmian instytucjonalno-kadrowych były wymiany personalne w Radzie Kastylii, organie który urastał do naczelnego organu rządu. Istota tych zmian tkwiła w permanentnym odsuwaniu od tego gremium jezuitów lub ludzi z nimi związanych, przychylnych. To się potem wydatnie nałoży na sens wydarzeń zamieszek 1766 roku. Związane one były z polityką wspomnianego już markiza Esquilache, którego celem reform było zwiększenie dochodów państwa i osiągnięcie przez to stałej stabilizacji, możliwość inwestycji (rozbudowa floty). Jednak swoją agresywną polityką fiskalną doprowadził do sytuacji odwrotnej, a mianowicie destabilizacji, nie finansowej lecz społecznej. Efektywnie przysłużyły się do tego też inne kwestie i wydarzenia. Rok 1765 był rokiem złych, nieudanych zbiorów, zaś markiz niefortunnie zdecydował się rok później na uwolnienie handlu zbożem i jego liberalizację. Konsekwencje okazały się bardzo poważne, gdyż postępujące przypadki spekulacji, wzrost cen żywności rozdrażniały ludność. Przy kumulującym się niezadowoleniu społecznym, skrywanym dotąd dość spokojnie oraz przy ogólnej niechęci do obcego pochodzenia ministra, do eskalacji frustracji było bardzo blisko. Czarę goryczy przepełniły zarządzenia Esquilacha zakazujące noszenia tradycyjnego długiego płaszcza (capa) i szerokich kapeluszy (sombrero redondo). Dekret mający uderzyć w bandytów i rzezimieszków ukrywających sztylety i twarz pod wspomnianymi częściami garderoby, stał się tylko katalizatorem do wybuchu niezadowolenia ludności i warstw społeczeństwa dotkniętych polityką państwową (głównie fiskalną). W Niedzielę Palmową roku 1766 tłum napadł na pałac markiza, a nazajutrz starł się z gwardią walońską rozlewając dalej rozruchy. Król się ugiął i odpuszczając rozwiązanie siłowe, przyjął z balkonu żądania ludu (zakazy cofnięte, ceny obniżone, amnestia). Jednak sukces rozruchów i postawa króla, który wręcz upokorzony wycofał się pod Madryt, szybko rozniosły się po kraju prowokując kolejne zamieszki, tym razem już o różnym charakterze społecznym (najgwałtowniejsze starcia miały miejsca w Saragossie). Zajścia i rozruchy udało się stłumić i po pewnych przetasowaniach politycznych zawierucha ucichła. Jednak nie było to możliwe bez wskazania winnego, co mogło skutecznie odwrócić uwagę i stanowić pewnego rodzaju zasłonę dymną. Najbardziej wpływowe osobistości z otoczenia króla, Tenucci z Neapolu i fiscal Rady Kastylii Pedro Compomanes, wskazywały mu od początku na jezuitów. Koronnym argumentem miał być fakt odsunięcia ich od kluczowych organów władzy (wspomniane powyżej), co mieli sobie powetować i odwrócić sytuację wszczynając madryckie zamieszki. Monarcha dał się zwieść (gruntowne śledztwo nie wykazało następnie związku zakonników i inspiracją, kierowaniem zamieszkami) i przyjął ten trop, co było o tyle łatwiejsze, iż na Towarzystwo Jezusowe od dłuższego czasu spadała fala krytyki ze strony oświeceniowych filozofów, kleru świeckiego, innych zakonów, jansenistów, zaś sam zakon został już rozwiązany w Portugalii i Francji (co kreowało pewną falę ogólnoeuropejską). Karol III, za istotnym wpływem otoczenia, dochodzi zatem do przekonania, że istnienie zakonu zagraża porządkowi w kraju, ładowi społecznemu, a nawet samej dynastii, więc decyduje się na jego likwidację3. Owocem tego stał się dekret z 27 lutego 1767 roku o wygnaniu jezuitów. Wykonany został w ramach sprawnej, precyzyjnej, zachowanej w tajemnicy akcji koordynowanej przez hrabiego Arandę – przewodniczącego Rady Kastylii. Jednocześnie w 126 domach zakonnych w całej Hiszpanii, zatrzymano zakonników, w nieświadomości przewieziono do portów, skąd statkami przetransportowano do brzegów Italii. Na tym jednak sprawa jezuicka się nie zakończyła, gdyż teraz nadszedł czas na usilne zabiegi u papieża Klemensa XIII o całkowitą kasatę zakonu. Król hiszpański, wspierany przez innych władców (Francja, Portugalia, Neapol) naciskał w Rzymie. Zakończyły się one uzyskaniem w 1773 roku bulli Dominus Ac Redemptor, w której papież likwiduje całkowicie zakon jezuitów.
U progu XIX wieku
Na tle tych spektakularnych zmian, doniosłych w wymiarze europejskim i światowym, postępują też inne bardziej o charakterze lokalnym. Duch epoki, nowe zdefiniowanie relacji Kościół-państwo, zmiany instytucjonalne, permanentnie zmniejszały pozycję duchowieństwa przy jednoczesnym formowaniu nowej rangi u urzędników. Do tej pory broń ekskomuniki wobec corregidor była na tyle skuteczna, iż owa dyskredytacja po takim wydarzeniu wśród społeczeństwa popychała wręcz do błagań o przebaczenie. W wieku XVIII jak pisze T. Miłkowski nie było prawie lokalnego urzędnika, który by nie wszedł w konflikt z hierarchią kościelną, zaś takie wydarzenie mogło być traktowane jako rodzaj urzędniczego chrztu. Jest to jakby wstęp i namiastka otwartej konfrontacji między elitami polityczno-urzędniczymi i katolicyzmem w następnym stuleciu. Konflikt ten (jako jedna z genez frankizmu) był możliwy w tak ostrej formie, gdyż nie musiał już silić się na subtelny kamuflaż w działaniu. Wszystko dzięki przecięciu linii i więzi łączącej duchowieństwo z ludem hiszpańskim. Wprowadzone scentralizowane rządy, patrzące na przedstawicieli Kościoła z wyraźną wyższością, świadomie lub nie podkopywały wśród społeczeństwa poważanie księży. Obserwując te zmieniające się relacje między klerem a urzędnikami, lud tracił to poważanie, przywiązanie, zapewne i autorytet dla księży nie tylko już jako do „lokalnej władzy”, ale również do samego duchowieństwa. Dzieje Kościoła hiszpańskiego w XVIII wieku w związku z postępującymi zmianami politycznymi oraz opisywane powyżej relacje, są dlatego istotne dla historii Hiszpanii, gdyż pozwolą na zmianę monolitycznego obrazu kraju ultrakatolickiego, na kraj spolaryzowany, gdzie walczą dwie wrogie siły: klerykalna i antyklerykalna. Zmiana owego pejzażu społeczno-politycznego nastąpi jednak dopiero w XIX wieku. Dopiero wtedy pokłosie rewolucji francuskiej nada walce obu obozów dynamiki i w pełni zaktywizuje obóz klerykalny, ponieważ do roku 1789 ich opór wobec narastającego i nieuchronnego konfliktu wydaje się wątły i uśpiony. Mimo że spis ludności z 1787 roku wskazywał spadek powołań zakonnych, zaś wpływy z dziesięcin były wyraźnie niższe, Kościół był ciągle silny. Być może to warunkowało potulną postawę kleru, być może dlatego obóz liberalny liczył w XIX wieku na bezlitosne odgórne reformy, jak w poprzednim oświeceniowym okresie. Stało się inaczej i doszło do jawnej konfrontacji, mającej znaczący wpływ dla frankizmu, gdyż skonsolidowany obóz klerykalny, katolicki położył wielką część pod fundament doktryny urzeczywistnionej po wojnie domowej 1936-1939. Sam wiek XVIII natomiast stanowi ewidentną genezę dla owego konfliktu a tym samym frankizmu. To wtedy rysuje się wspomniany podział i walka dwóch grup nacisku: duchowieństwa (jezuitów) i masonów (jako jeden z produktów „oświeceniowego importu” dokonanego wraz z dynastią Burbonów, działających w Hiszpanii od 1727 roku). Najdobitniejszym symbolem tej walki jest postać Wielkiego Mistrza loży masońskiej. Był nim właśnie hrabia Aranda, który nadzorował operację deportacji jezuitów z kraju w roku 1767.
Hiszpania jaką pożegnał swoim testamentem Karol II była już całkiem inną Hiszpanią niż ta, którą u progu rewolucji francuskiej zostawił Karol III. Jedni, jak Emanuel Rostworowski, podkreślają oświeceniowy reformizm panujący w tej epoce, który popychał kraj po okresie zapaści XVII wieku do przodu. Wymienia się tutaj zmiany i usprawnienia administracyjne, konsolidacja państwa w kwestii instytucjonalnej i terytorialnej, gdzie utraty kolejnych terytoriów paradoksalnie wychodzą korzystnie. Centralne, silne rządy prowokują pozytywne zmiany gospodarcze oraz zmiany społeczne, które przybliżają społeczeństwo do nowoczesnej rywalizacji ekonomicznej. Nie bez znaczenia były tutaj też śmiałe reformy szkolne, uniwersyteckie i edukacyjne. Szkodą i stratą w takim oglądzie wydarzeń wydaje się załamanie reformatorskiej działalności z uwagi na postać nowego władcy Karola IV oraz wypadki we Francji. Jednak mimo uaktywnienia się konserwatywnej reakcji i chwilowej niełaski ilustrados, ogólnego obrazu Hiszpanii już nie odmieniono. Drudzy natomiast, jak Adam Wielomski, obraz owy kształtowany w XVIII wieku nazywają wprost oświeceniową infekcją. Pejoratywne zabarwienie jest tutaj nie bez przyczyny, gdyż proces ten następował odgórnie, nie zważając na masy społeczne, które w przeciwieństwie do garstki elit za nim nie stały, a z pewnością on z nich nie wypływał. Wbrew tradycji starano się modelować społeczeństwo według obcych wzorców laickich i jednocześnie przeciąć obecną dotąd więź z religijną ludowością. Wprowadzany centralizm i likwidacja odrębności prowincjonalnych burzył harmonię wśród dominujących dotąd grup społecznych, które stawały się w pewny sensie wykolejone, niezadowolone, co osłabiało całościowy potencjał rozwoju społecznego. Natomiast import idei i wzorców zza Pirenejów, wykorzeniał rodzime życie intelektualne i duchowe. Uchylając się od wartościowania i oceny zmiany w Hiszpanii w omawianym okresie, stwierdzić należy jednoznacznie, iż były one znaczące. Znaczące również dla genezy frankizmu.
Ku kształtowaniu frankizmu
Doktryna frankizmu nie będąc samodzielnym bytem, musi czerpać z wcześniejszych idei, łącząc w sobie różne postawy polityczne, dlatego w celu ich wydobycia i określenia konieczne staje się cofnięcie aż do wieku XVIII. Zasadniczo będzie się on składał z 4 wielkich nurtów prawicy hiszpańskiej, których początek upatruje się właśnie w tym stuleciu. Konsekwentnie będą one się samookreślać jako sprzeciw dla postępujących etapów myśli nowożytnej, liberalnej, lewicowej, zaś frankizm będzie wspólnym skonsolidowanym obozem przeciw wszelkim odmianom dziedzictwo Oświecenia. Ten swego rodzaju fenomenalny konglomerat swoje najgłębsze korzenie ma właśnie w XVIII wiecznym proteście wobec niego. To on stworzy obóz tradycjonalistów, których linię ideową można określić jako prekonserwatyzm - początkowo uśpiony, obudzony dopiero wtargnięciem wojsk napoleońskich. Wojna przeciwko nowej władzy, wytworzy na trwałe obozy które zdominują życie polityczne w XIX i XX wieku, nakreślając jej myśl. Ten wspomniany sprzeciw, ustawi główną oś podziału Hiszpanii na tle stosunku do katolicyzmu, wydającego się istotą bytu tego kraju. Istota ta w wieku XVIII została poważnie nadwątlona, dlatego tam też należy dopatrywać się genezy zawirowań rewolucyjnych i przetasowań społecznych wieku XIX. Sekwencja wydarzeń łącznie lub przede wszystkim z tymi źródłowymi w XVIII doprowadzi Hiszpanię do urzeczywistnienia frankizmu, po syntezie również innych kierunków i myśli politycznych. Ich ukazanie i prześledzenie samej syntezy jest osobnym tematem. Ta praca miała na celu ukazanie związku między wydarzeniami na Półwyspie Iberyjskim w wieku XVIII a zdefiniowaniem się specyficznej doktryny politycznej po zwycięstwie generała Francisco Franco w wojnie domowej lat 1936-1939. Widoczne elementy genezy i źródeł dla frankizmu w tamtym okresie uświadamiają złożoność procesów dziejowych, w szczególności dla wielkich idei i doktryn. Wskazują konieczność cofnięcia się do okresów na pozór zbyt odległych. Jednak dla chęci dogłębnego zbadania czy właściwego zrozumienia istoty frankizmu taki zabieg jest konieczny. Tym bardziej wobec tej doktryny, która podobnie jak wydarzenia bezpośrednio ją wprowadzające do historii, funkcjonuje ciągle jak pewna biała plama, będąc ciągle ocenianą powierzchownie, krzywdząco lub też ze sporym balastem politycznej poprawności.
Zachowano jedynie fueros Nawarry i Baskonii. Kwestia zainteresowania i obrony praw fueros stanie się istotna w późniejszym okresie działalności karlistów w XIX wieku. Wraz z upadkiem idei rozlania kontrrewolucji na cały kraj, siłą rzeczy skupią się na obronie autonomicznych praw regionu i zachowania tradycyjnego charakteru lokalnej społeczności.
Sama Nawarra (ojczyzna karlizmu) włączona została do Hiszpanii w 1512 roku, od początku funkcjonując na odmiennych warunkach. Zachowanie fueros przez Burbonów w Nueva Planta było dość fasadowe, zaś wyraźny i otwarty zwrot nastąpił za rządów liberałów. Na bazie sprzeciwu wobec ich prób centralizmu oraz liberalnego planu zaprowadzenia społeczeństwa laickiego jako zbiór anonimowych jednostek, karliści konsolidują swój ruch podnosząc znów kwestię tradycyjnego fueros, na którego atak po raz pierwszy miał właśnie miejsce w XVIII wieku
Wspomnienie o Nawarrze, jako ojczyźnie karlistów, wydaje się o tyle istotne, iż to jeden z potężnych nurtów mających się złożyć na doktrynę frankizmu. Podobne przykłady i praktyki będą również zauważalne u kolejnych władców. Dowodem tego jest wychowawca króla Karola IV, którym był Etienne Bonnot de Condillac, jeden z czołowym luminarzy myśli XVIII wieku.
Osobną kwestią jest rozważenie kwestii ekonomicznych, które mogły dyktować decyzję, jednak nie powinny one raczej zamazać głównego celu politycznego i ideologicznego jaki został sformułowany na dworze.