Gdyby przeprowadzić grę w skojarzenia i rozpocząć ową grę od słowa Bałkany oprócz nazw państw, których granice obecnie tam przebiegają, przyjdzie nam również usłyszeć określenie: ‘kocioł’. Geneza tego zjawiska jest bardzo głęboka, a czasem sięga już samej starożytności. Określenie powyższe jest zdecydowanie naznaczone ładunkiem emocjonalnym i niesie ze sobą kolejne skojarzenia. Bałkany, kocioł, wojna, granica, plemię, eksodus. Wszystkie te słowa w gruncie rzeczy pasują do tego zakątka świata, z punktu widzenia jego dziejów. Zaczęło się już w starożytności. To tamtędy przechodziły główne szlaki wędrówki ludów. Tam ścierali się barbarzyńcy i właśnie tam wchodzili w kontakt z rozwiniętą cywilizacją jaką było Imperium Romanum. Prowincje Panonia, Dacja i Tracja to właśnie prowincje będące ostatnią ostoją Imperium Rzymskiego w tej części świata. Dalej było już tylko barbaricum. To tutaj, w Tracji August Walens (364-378) osiedlił Wizygotów. Tutaj też zginął kiedy wyprawił się dla pacyfikacji ich powstania w 378 r. Wizygoci jednak powędrowali dalej, na zachód, a ich miejsce zajęli okrutni Hunowie. Po fazie szybkiego wzrostu potęgi ich związku, bo nie można traktować terenów opanowanych przez Hunów jako protopaństwa, po śmierci Attyli w 453 r. i oni ulegli rozpadowi, a plemiona, które niegdyś podbili zrzuciły zależność. Przyczółki na Bałkanach posiadało Cesarstwo Wschodnie, które właściwie wkroczyło już w nowy etap rozwoju, teraz zowiąc się Cesarstwem bizantyjskim. W miejsce Hunów przyszli na Bałkany Gepidzi razem z Longobardami, którzy aż do roku 568 mieli tutaj swoje państewka, w sąsiedztwie Cesarstwa Bizantyjskiego, znajdującego się w tym czasie w okresie swojego najpiękniejszego rozkwitu, za panowania cesarza Justyniana I (527-565 r.) W pewnym momencie jednak nastąpiło kolejne tąpnięcie, obserwujemy upadek państwa Gepidów i ewakuację, eksodus Longobardów, ucieczkę tego plemienia do Italii. Spowodowane to było najazdem kolejnego i ostatniego już z ludów okresu wielkich wędrówek zwanego Awarami. Lud ten posiada korzenie turskie, przybył zaś, podobnie jak Hunowie i inne ludu (prócz Gotów) ze stepów Azji Mniejszej. Ich państwo wytrwało tutaj, w ‘kotle’ najdłużej. Chanat Awarski istniał od 568 r. a został zlikwidowany dopiero przez Karola Wielkiego w 796 r. Jeszcze w trakcie istnienia państwa awarskiego, miało miejsce znaczące powstanie na Morawach, wchodzących w skład Chanatu, na czele którego stanął kupiec frankijski Samo. On to właśnie, jako przywódca powstania stanął później na czele państwa od jego imienia zwanego Państwem Samona. Uznawane jest ono za pierwsze państewko słowiańskie powstałe w Europie Środkowo-Wschodniej. Lata jego istnienia zazwyczaj określą się na lata 623-658 r. Choć, jak wskazuje wielu historyków mogło istnień ono nawet dłużej i być podstawą lub fundamentem późniejszego państwa Wielkomorawskiego. Mniej więcej tuż po tym kiedy źródła po raz ostatni wspominają o Słowianach skupionych wokół Samona, pojawia się na Bałkanach państwo protobułgarskie. Jest ono wynikiem podbojów przeprowadzonych pod wodzą chana, czy też jak zwykło się mawiać, chagana bułgarskiego, Asparucha i powstało około 679 r. Jak więc widzimy już z samego początku, sam tylko okres wędrówek ludów, trwający zaledwie lat 200 stanowi bez mała dowód na krwawy rodowód Bałkan. Już jednak w VI w. Pojawiają się tam prócz Bizancjum bardziej trwałe państewka słowiańskie, z których najwięcej problemów dla Cesarstwa w tym regionie przysporzy owa Bułgaria, której rękoma cesarze bizantyjscy początkowo starali się przeciwstawić naporowi Słowian na terytorium bizantyjskie, a która już w IX wieku wyrosła na największą potęgę tego regionu, tak by w X wieku tamtejsi władcy przyjęli tytuł cara.
Niezależna cerkiew bułgarska, własny patriarchat autonomiczny względem Bizancjum oraz tytuł cara przyjmowany przez kolejnych władców bułgarskich musiał spotkać się z ostrym niezadowoleniem cesarzy wschodnich. Pomiędzy tymi dwoma ówczesnym potęgami, najbardziej liczącymi się na terenie półwyspu dochodziło nierzadko do ostrych spięć i kolejnych konfliktów zbrojnych. Bułgarzy stali się na tyle pyszałkowaci, iż zaczęli rozważać podbój Cesarstwa wschodniego. To jednak nie mogło im przejść płazem. Na przełomie X i XI wieku na tronie bizantyjskim zasiadł jeden z nielicznych wybitnych cesarzy. Bazyli II, zwany Bułgarobójcą. Przydomek jak najbardziej zasłużony, gdyż to on po wielu krwawych bojach ostatecznie unicestwił niezależność Bułgarii włączając jej cerkiew razem z terytorium do domeny Cesarstwa.
Na okres tworzenia się potęgi państwa bułgarskiego przypada też ukształtowanie się oraz upadek kolejnego z państw zwanego Wielkomorawskim. Skonsolidowane i zjednoczone przez Mojmira około 830 roku rozwijało się aż do ostatniej ćwierci X wieku, upadło zaś w roku 906 po naporem najazdu ugrofińskich Madziarów. Godnym uwagi jest to, że kolejne państwa powstające na półwyspie prędzej czy później przyjmowały religię chrześcijańską, lecz w znakomitej większości w obrządku wschodnim, od Bizancjum. Państwo Wielkomorawskie z polecenia Rościsława było chrystianizowane przez dwóch mnichów, Cyryla i Metodego od 863 r. Warto podkreślić jednak, że z punkty widzenia religii dzieło chrystianizatorów Moraw nie zostało zaprzepaszczone, gdyż kiedy w 895 r. Czech wyłamały się spod panowania Wielkomorawskiego były już państwem ochrzczonym. W roku 884, pierwszy historyczny władca Czech, Borzywoj I, przyjął chrzest, dzięki czemu przed Czechami stanęły otworem drzwi kultury zachodniej z całym jej dotychczasowym dorobkiem. Upadek Państwa Wielkomorawskiego ma znaczenie kluczowe. Jest początkiem intensywnego rozwoju dwóch organizmów państwowych, które w wiekach późniejszych odegrają kluczową rolę w walce z naporem tureckim. Mam tutaj na myśli właśnie Czechy, głównego sukcesora państwa mojmirowego na Morawach, oraz Węgry powstałe w Kotlinie Panońskiej, opanowanej przez ugrofińskich Madziarów.
Po zniszczeniu niezależności pierwszego państwa bułgarskiego i wcieleniu jego terytoriów za panowania cesarza Bazylego II wpływy na Bałkanach podzielone zostały pomiędzy Węgry i Bizancjum. W latach 1186-1393 datuje się istnienie tzw. II państwa bułgarskiego, które ostatecznie stało się częścią państwa osmańskiego i pozostawało nią do II połowy XIX wieku. Oprócz drugiego państwa Bułgarów w XII wieku, dokładnie w 1190 roku władca serbski, Stefan Nemania porzucił wspólną drogę z cesarstwem bizantyjskim zrzucając jego zwierzchnictwo. Jego syn, Stefan Nemanicz już w 1217 koronował się na króla Serbii. Okres prosperity państwa serbskiego trwał do końca panowania najwybitniejszego władcy z dynastii Nemanowiczów, Stefana Duszana, który w 1346 r. przyjął tytuł cara. Panowanie serbskie rozciągało się wtedy na Macedonię, Epir i zachodnią Trację. Po śmierci Duszana w 1355 r. w czasie rządów jego syna państwa poczęło ulegać gwałtownemu rozpadowi, by po śmierci ostatniego z Nemanowiczów, syna cara Stefana, Uroszy I, rozpaść się zupełnie.
Obserwując powstawanie kolejnych państw bałkańskich, biorąc za przykład I państwo bułgarskie, II państwo bułgarskie oraz państwo serbskie dynastii Nemanowiczów obserwujemy ciągłe konflikty z trwałym i zasiedziałym już na Bałkanach Cesarstwem Bizantyjskim. Ciekawym zjawiskiem jest szybki rozwój tych państw, całkiem długi okres tzw. prosperity oraz niemal szaleńczo szybki upadek. Rozpatrując te kwestię można wysunąć wniosek następujący. W Bizancjum władcy wybitni, zdolni stawić opór wzrastającym w potęgę państwom bałkańskim, tacy jak Bazyli II Bułgarobójca, zasiadali na tronie niezwykle rzadko. Podczas gdy dynastia Nemanowiczów oraz kolejni chanowie I i II państwa bułgarskiego byli w większości jednostkami wybitnymi. Potrafili oni wykorzystać potencjał ekonomiczno-społeczny i pokierować nim w taki sposób, że ich państwa, nie o takich tradycjach i korzeniach jak Bizancjum, stawały się wielkim zagrożeniem dla utrzymania stanu posiadania i integralności tego ostatniego.
Ostatecznie oba państwa, zarówno Serbia jak i Bułgaria stały się integralną częścią państwa Turków Osmańskich, którzy w II połowie XIV w. rozpoczęli swoją ekspansję na tereny Bałkan. Najpierw łupem Turków padła Serbia. Dwie bitwy stoczone z Serbami, pod Maricą w 1371 r. oraz na Kosowym Polu w roku 1389 r. zakończyły się klęską tego dumnego narodu i wcieleniem jego terytorium w całości do państwa osmańskiego. Pomiędzy bitwą pod Maricą i bitwą na Kosowym Polu cesarze bizantyńscy stali się wasalami państwa osmańskiego. Następnie w roku 1393 Turcy ostatecznie zdławili II państwo bułgarskie, w ten sposób osiągając znaczną przewagę na Bałkanach. Stali się zagrożeniem nie tylko dla Węgier, Czech, Wołoszczyzny, Mołdawii i Austrii. Przede wszystkim stali się zagrożeniem dla całego świata chrześcijańskiego w owym momencie rozbitego schizmą zachodnią , trwającą od 1378 r. Zjednoczona siła islamskich fanatyków stanęła w progu Europy, na tyle silna by stawić czoła rozbitej na rozmaite obozy Europie chrześcijańskiej. Z tą częścią dziejów wiąże się też jedna z najbardziej tragicznych i krwawych bitew w dziejach średniowiecza. Bitwa pod Nikopoli odbyła się 25 września 1396 r. i zgromadziła na polu walki chrześcijan pod wodzą króla Węgier Zygmunta Luksemburczyka. W historii bitwa uzyskała miano krucjaty nikopolitańskiej, gdyż pomimo rozbicia Kościoła rzymskiego zgromadziła rycerstwo całej Europy. Przybyli rycerze z Francji, Genui, Wenecji, Anglii, Szkocji, Polski, wreszcie z Rzeszy, Węgier, Siedmiogrodu i Wołoszczyzny. Bitwa ta była wielką przegraną chrześcijan, którzy pokonani zostali przez Turków pod dowództwem sułtana Bajazyda I. Przegrana była spowodowana przede wszystkim brakiem dyscypliny wśród wojsk zgromadzonych pod komendą króla Węgier. Francuzi nie uznawali dowództwa Zygmunta Luksemburczyka i w bój wyszli nim król zdążył wyszykować pozostałe wojska.
Klęska pod Nikopoli spowodowała utwierdzenie panowania tureckiego na Bałkanach. W tym momencie monarchowie europejscy zrozumieli z jak wielką potęgą przyszło im się zetknąć. Aby pokonać Turków potrzeba było mobilizacji sił wszystkich europejskich dworów co jednak stawało się niemożliwe w obliczu schizmy. Na szczęście dla Europy i jej ówczesnego politycznego kształtu zdarzył się cud. Od końca XIV wieku sułtan Bajazyd toczył zaciekłą walkę z chanem mongolskim Timurem, zwanym Kulawym, który pustoszył jego sułtanat od wschodu, między innymi plądrując przynależącą do Bajazyda Anatolię. Ambitny sułtan postanowił wyprzeć wroga z granic swego państwa, lecz w 1402 r., w bitwie z Timurem pod Ankarą, Bajazyd dostał się wraz ze swym synem do jego niewoli, w której też zmarł w roku 1403. Po śmierci Bajazyda państwo osmańskie zostało rozdarte wojną domową pomiędzy synami zmarłego w niewoli sułtana, która zakończyła się dopiero po 10 długich latach, w 1413 roku, zwycięstwem Mehmeda I, który ponownie zjednoczył swoją ojcowiznę. Te wydarzenia były jak dar Niebios dla rozbitych na wiele obozów państw europejskich. Dostały one czas na ogólną reformę w duchu zjednoczenia przeciwko wspólnemu zagrożeniu. Bo już wtedy nie ulegało wątpliwości, że nie tylko państwa ościenne najbliższe Bałkanom są zagrożone, ale Europa jako całość.
Próby zjednoczenia narodów wspierających różne obozy kościelne były drogą przez mękę. Tym, który ze wszystkich sił próbował dokonać zjednoczenia pomimo schizmy zaistniałej w Kościele był król Węgier (1380-1437) oraz król niemiecki (1411-1437) Zygmunt Luksemburczyk. Syn znamienitego Karola IV, który w historii zapisał się między innymi ustanowieniem zasad elekcji królewskiej w Rzeszy poprzez ustawę zwaną Złotą Bullą. Zygmunt wydawał się być predestynowany do roli zjednoczyciela Europy. Sam władał na wielkim obszarze obejmującym Węgry i Rzeszę niemiecką, zaś stałe państwo satelickie narodów niemieckich, Czechy znajdowały się po rządami brata zygmuntowego, Wacława IV Luksemburczyka. Korzystając z wojny domowej, który rozgorzała w imperium osmańskim po śmierci sułtana Bajazyda Zygmunt utworzył instytucję zwaną Zakonem Smoka. Był on przede wszystkim zakonem rycerskim skierowanym swym ostrzem przeciwko islamskim fanatykom osmańskim. Powołany został w roku 1408 i zgromadził w swym gronie wybitne osobistości świata Europy Środkowo-Wschodniej. Do Zakonu przystąpili między innymi: hospodar wołoski Wład II Diabeł i jego syn Wład III Palownik, król Polski Władysław Jagiełło, król Neapolu Alfonso V Aragoński, wielki książę litewski Witold oraz książę Bawarii, i król Danii Krzysztof III. Persony te zgrupowały swe wojska razem, pod jednym sztandarem smoka dla prowadzenia walki z wrogim najeźdźcą, który siłą wtargnął do Europy wbijając klin w terytorium Półwyspu Bałkańskiego.
W niedługo po ustanowieniu nowego zakonu rycerskiego Zygmunt Luksemburczyk walnie przyczynił się do zwołania soboru w Konstancji, który odbył się w latach 1414-1418, a któremu zawdzięcza się zakończenie schizmy w Kościele rzymskim. Obrany został wtedy jeden papież, wszyscy poprzedni zostali unieważnieni. Biskupem Rzymu i ojcem całego Kościoła został Otton Colona, który przeszedł do historii pod imieniem Marcina V. Kwestia zakończenia rozłamu w Kościele katolickim jest arcyważna dla kolejnych wydarzeń. Położyła ona kres rozbiciu dworów Europy na trzy wrogie obozy, z których każdy forsował innego ‘prawdziwego i jedynego w Bogu’ papieża. Umożliwiło to, zgodnie z wolą Zygmunta Luksemburczyka, zjednoczenie się w krucjacie przeciwko niewiernym.
Zanim jednak cała siła chrześcijańskiego oręża mogła skupić się tylko i wyłącznie na krucjacie przeciw niewiernym, dworami musiał poruszyć jeszcze jeden, również długotrwały wyłom. Jak wiadomo powszechnie każdy medal ma swoje dwie strony. Sobór w Konstancji zażegnał rozłam, jednak jego plamą na honorze jest spalenie na stosie Jana Husa. Rektora Uniwersytetu praskiego, orędownika reformy Kościoła oraz umożliwienia wiernym przyjmowania komunii pod dwoma postaciami oraz dostępu do Pisma Świętego w języku narodowym. Kościół uznał Jana heretykiem, a jego poglądy za sprzeczne z oficjalną doktryną, i skazał na śmierć w płomieniach, dla oczyszczenia duszy. Spowodowało to wielkie poruszenie w państwie czeskim, z którego to rektor pochodził. W roku 1419 umarł Wacław IV, król czeski, brat Zygmunta, króla Węgier. Zygmunt stał się spadkobiercą tronu czeskiego, lecz naród nie zapomniał mu, iż to on zapewnił listem żelaznym bezpieczeństwo Jana Husa, przez co ten pojechał na sobór by przemówić do obradujących na temat głoszonych przez siebie postulatów. Zamiast jednak wygłosić mowę zaraz po dotarciu został pojmany i wtrącony do więzienia. Dalszy ciągi tej historii już znamy. Wracając jednak do tronu czeskiego i Zygmunta jako jego spadkobiercy, naród nie dopuszczał do siebie myśli, że ten krzywoprzysięzca mógłby zasiąść na tronie św. Wacława. Rozpoczął się okres intensywnych wojen husyckich (1419-1436 r. ). To właśnie z tej przyczyny ostrze chrześcijan i zakonu smoka przeciw Osmanom było jeszcze nie dość mocne. Zygmunt Luksemburski organizował z poparciem Stolicy Apostolskiej kolejne krucjaty zmierzające na zbuntowane przeciwko niemu Czechy, z których każda kolejna kończyła się klęską. Zawdzięczali to husyci między innymi wspaniałym dowódcom, takim jak Jan Żiżka (do 1424 r.) czy Prokop Wielki. Pierwszy z nich opracował metodę walki za pomocą wozów taborowych, która to pozwalała walczyć nawet przy dużej przewadze liczebnej wroga i odnosić zwycięstwa. W czasie wojen nie ustawała w staraniach dyplomacja królewska i papieska, której w końcu udało się trafić na podatny grunt. Mianowicie bardziej liberalny odłam husycki zwany Kalikstynami, zmęczony był ciągłym uporem radykalnych Taborytów, żądających wypełnienia wszystkich postulatów Husa. W roku 1434 liberałowie pokonali i wytępili w bitwie pod Lipanami obóz radykalny, z jego przywództwem na czele. Sami zaś porozumieli się z królem Zygmuntem i papieżem, dzięki czemu w 1436 r. ustanowione zostały tzw. kompakty praskie. Stanowiły one o autonomiczności Kościoła czeskiego z uznaniem komunii pod oboma postaciami dla wiernych oraz o zgodzie na objęcie we władanie Czech przez Zygmunta Luksemburga. Warto wspomnieć jaki wpływ miały wojny husyckie na walkę z Imperium. Miały zaś znaczny, gdyż niemożność skierowania wszystkich sił chrześcijańskich do walki z Turkami spowodowała między innymi tragiczną porażkę Zygmunta Luksemburczyka pod Golubacem. Twierdza ta, położona na terenie Serbii nad rzeką Dunaj została utracona na rzecz Osmanów, a w bitwie tam stoczonej poległ najwybitniejszy polski rycerz, Zawisza Czarny. Wcześniej jeszcze, przed rokiem 1428 pod panowanie tureckie dostała się Bośnia i Wołoszczyzna, jako księstwa lenne. Sułtan Murad II, wnuk Bajazyda, syn Mehmeda I, opanował z kolei Serbię i przyłączył w całości jej terytorium jako prowincję państwa osmańskiego. Jak widzimy zjednoczone państwo tureckie stanowiło realne zagrożenie dla rozbitych w dalszym ciągu chrześcijan posuwając się wciąż w głąb Bałkan i uniezależniając od siebie kolejnych władców.
Obserwując wydarzenia XIV i XV wieku z perspektywy czasu zauważa się jedną istotną kwestię. Chrześcijanie, mieszkańcy Europy nawet w obliczu śmiertelnego zagrożenia ze strony niewiernych toczyli mordercze boje między sobą, nie będąc zdolnymi do zaprzestania ich w imię sprawy znacznie istotniejszej. Dopiero koniec I połowy wieku XV i jego druga połowa przyniosły długo wyczekiwaną zmianę na lepsze.
W roku 1437 zmarł przywódca ideowy walki z najeźdźcą, król Czech i Węgier, cesarz niemiecki (od 1433 r.) Zygmunt. Trony Czech i Węgier przypadły w udziale jego zięciowi Albrechtowi Habsburgowi, jednakże nie miał on zbyt wiele czasu by się nimi nacieszyć. Śmierć zaskoczyła go w dwa lata później. Albrecht nie pozostawił po sobie męskich potomków, natomiast pozostawił na ziemskim padole żonę swoją w stanie błogosławionym. Obóz arystokratów węgierskich nie zwlekał jednak z decyzją i na swego króla obrał Władysława III z dynastii Jagiellońskiej, któremu późniejsza historiografia nadała przydomek Warneńczyka. Wdowa po Albrechcie urodziła w roku 1440 syna, który był pełnoprawnym potomkiem i spadkobiercą tronów czeskiego i węgierskiego. Sprytna wdowa wymusiła na prymasie węgierskim koronacje niemowlęcia, które natychmiast po tym uroczystym akcie oddała pod opiekę wuja, król niemieckiego Fryderyka III Habsburga. Jak więc widzimy o ile Pogrobowiec był jedynym królem w Czechach, o tyle Węgry posiadały dwóch monarchów, jednak jak czas pokaże natura sama dokonuje desygnacji.
Rządy Władysława III Jagiellona na Węgrzech trwały jedynie 4 lata. Młody król znalazł się w obcym sobie państwie, którego przedstawiciele obrali sobie go za monarchę. Dostał się pod przemożny wpływ starszych od siebie i rządnych walki z Turkami arystokratów węgierskich, którym przewodził w tej kwestii legat papieski Juliusz Cesarini. W 1443 r. Władysław stanął na czele krucjaty przeciwko państwu tureckiemu. Krucjata ta zakończyła się rozejmem podpisanym na 10 lat w miejscowości Szegedyn. Właśnie w tym momencie, kiedy rozejm został już podpisany i młody król mógł być z siebie zadowolony chcąc powrócić do Budy odezwała się strona papieska w osobie legata Cesariniego. Zachęcał on króla, czy może raczej podjudzał, do zerwania rozejmu i wypędzenia islamistów z całości kontynentu obiecując powiększenie sił krucjatowych o flotę burgundzką i wenecką. Władysław Jagiellon w przypływie pewności siebie, po dopiero co odniesionym sukcesie, zerwał podpisany rozejm z sułtanem Muradem II i w 1444 r. poprowadził kolejną krucjatę przeciwko Turkom. Obietnica legata papieskiego okazała się wierutnym kłamstwem, zaś wojsko które poprowadził król Władysław składało się z sił polsko-węgiersko-wołoskich. Obiecane floty nie przybyły z pomocą, a krucjata mająca na celu całkowite pozbawienie Turków terytoriów na Bałkanach, tak skwapliwie przez nich zajmowanych przez lata, zakończyła się porażką w bitwie pod Warną, w której poległ sam król.
Europa była wstrząśnięta. Szok, z powodu śmierci młodego króla z dynastii Jagiellońskiej spowodował dopatrywanie się fałszu w historii o jego odciętej głowie, która spoczęła na janczarskiej włóczni. Faktycznie ciało nigdy nie zostało odnalezione, a pewien Wenecjanin został wysłany na dwór sułtana, aby zobaczyć czy rzeczywiście królewska głowa jest w posiadaniu tego największego wśród niewiernych. Owszem była. Tak więc śmierć na polu bitwy Władysława Warneńczyka sprawiła, że Pogrobowiec, syn Albrechta Habsburga stał się jedynym monarchą węgierskim. Jednak pojawił się kolejny problem. Jego wuj wcale nie chciał wypuścić go spod skrzydeł swej opieki. Regentem w Czechach został Jerzy z Podiebradu natomiast na Węgrzech wskazanie regenta było tylko formalnością. Został nim doskonały strateg, jeden z najlepszych w swoim stuleciu, Jan Hunyady. Ten węgierski arystokrata, ojciec późniejszego król Macieja Korwina w roku 1448 dostał się do niewoli tureckiej w drugiej bitwie stoczonej na Kosowym Polu. Król Władysław zwany Pogrobowcem nie zbyt interesował się zagrożeniem tureckim, mając do niego stosunek neutralny, co wydaje się wręcz impertynenckie. Czego jednakże oczekiwać od dziecka osadzonego na tronie przymusem spowodowanym prawem dziedziczenia?
Czas jednakże zainteresować się księstwem, które znajdowało się najbliżej Turcji, granicząc z nią od południa, a które raz po raz stawało się na zmianę lennem sułtana i króla węgierskiego. Mówię tutaj o Wołoszczyźnie, księstwie, które uzyskało niezależność od Węgier pod panowaniem Besaraba I w XIV wieku. Władca ten był też protoplastą, założycielem wołoskiej dynastii besarabów, rządzących tą ziemią aż do XVII wieku, wśród której pojawiają się jednostki wybitne, lecz o tym później. Ważniejsze jest obecnie ukazanie pozycji geopolitycznej samej ziemi wołoskiej. Leżało ono przy południowo-wschodniej granicy Królestwa Węgierskiego i północno-wschodniej grani Imperium Osmańskiego. Granicę z Turkami wyznaczała rzeka Dunaj z twierdzą Giugriu jako ostatnim wołoskim bastionem na południu. Położenie na styku dwóch potężnych państw powodowało uwikłanie w rozmaite spory. Jak już pisałem wyżej zależność lenna Hospodarstwa wołoskiego była zmienna. Wpływały na to zabiegi zarówno sułtana jak i królów węgierskich o pomoc w walce jednych z drugimi. Trzeba powiedzieć, że Wołoszczyzna była domeną religii prawosławnej. Ludność tamtejsza była zatem chrześcijanami ochrzczonymi w obrządku wschodnim, a co za tym idzie z punktu widzenia ideologicznego bliżej było tej krainie do Węgier niż do Osmanów. Mimo wszystko jednak historia tego księstwa jest znaczona krwią, i to nie (a właściwie nie tylko) poddanych, lecz przede wszystkim dynastii. Dla czynnej i ciągłej walki z Turkami potrzebna była intensywna pomoc nie tylko Węgrów ale również pozostałych narodów europejskich. Jak już wiemy z wywodów wcześniejszych taka pomoc po prostu była nie możliwa do uzyskania. Ambiwalentny stosunek króla spowodował sparaliżowanie działalności krucjatowej, a sama Wołoszczyzna jako państwo buforowe miała swoim skromnym potencjałem dawać odpór Turkom, zapewniając tym samym bezpieczeństwo Węgier bez przymusu zaangażowania w konflikt ze strony tego Królestwa.. Stąd ciągłe zmiany na tronie hospodarskim. Co prawda zawsze w obrębie jednej, nadzwyczaj rozrodzonej dynastii Besarabów. Jeden popierał Węgrów i dopóki mógł stawiał opór Turkom, kiedy zaś pieniądze na utrzymywanie armii i dawanie odporu się kończyły, a pomoc węgierska nie nadchodziła, wkraczał sułtan mordujący jednego księcia, by w jego miejsce osadzić drugiego, sobie wiernego i zastraszonego krwią swego poprzedniego, zazwyczaj pobratymca. I na odwrót. Taki scenariusz powtarzał się bardzo często, co obrazuje dramatyczną historię zarówno dynastii jak i samej Wołoszczyzny.
Opis zmagań tej krainy z naporem tureckim chciałbym przedstawić poprzez panowania dwóch wybitnych hospodarów, mianowicie Włada II zwanego Diabłem oraz Włada III, zwanego palownikiem. Ojca i syna, którzy obaj starali się o pomoc węgierską w walce z niewiernymi, a także obaj przez długi czas bez tej pomocy byli wasalami sułtana, nie z przekonania ale z przymuszenia.
Wład II Diabeł, był synem hospodara wołoskiego Mirczy Starego. Jako dziecko przebywał na dworze Zygmunta Luksemburczyka, jako tzw. zakładnik pokoju, mający zapewnić Zygmuntowi wierność ze strony hospodara. W roku 1431 został Wład włączony do założonego przez króla Zygmunta Zakonu Smoka, co miało zapewnić mu wierność dawnego zakładnika i zjednoczenie dla wspólnej walki z islamskimi Osmanami. W tym samym roku, w którym Diabeł dostąpił zaszczytu uczestniczenia w gronie smoczych zakonników, Zygmunt poparł jego kandydaturę na tron wołoski. Ubiegł go jednak Aleksander Aldea, przyrodni brat Włada.
Sytuacja skłoniła Zygmunta do powierzenia swemu protegowanemu stanowiska wojewody siedmiogrodzkiego w prowincji Fogarasz. Funkcja ta była jedną z bardziej ekskluzywnych w ówczesnych Węgrzech co obrazuje zaufanie jakie pokładał w Diable król węgierski. Aldela po objęciu tronu pobłażał Turkom wobec których był uległy pozwalając im pustoszyć swoją ziemię. Po pięcioletnich rządach prowadzonych w atmosferze ciągłych łupiestw i gwałtów Wład, który znalazł się w opozycji bojarskiej uzyskał pomoc od Węgrów i obalił swego przyrodniego brata zaprowadzając w Hospodarstwie należyty ład, przepędzając również pustoszących i grabiących Turków. Moment, w którym Wład zasiadł na tronie jest bardzo znaczący. Pomoc węgierska, która pomogła mu odzyskać tron ojca wycofała się na Węgry. Wołoszczyzna nie dysponowała sama odpowiednim potencjałem ludzkim dla stawienia czoła przeciwnikowi rangi Imperium Osmańskiego. Sułtan Murad II już w rok po objęciu tronu przez Diabła zmusił go do uległości i złożenia swojemu majestatowi hołdu lennego. Mamy rok 1437. Jak pamiętamy, w tymże roku opuścił ziemski padół Zygmunt Luksemburski, krzewiciel idei walki z naporem, niezmordowany bojownik, ale przede wszystkim człowiek, który szanował i pomagał Władowi II. Wraz z nastaniem nieobytego jeszcze ze sprawami Albrechta Habsburga i późniejszymi krótkimi rządami Władysława III Jagiellona i Władysława Pogrobowca Wołoszczyzna stała się na kolejnych kilkanaście lat państwem lennym wielkiego imperium. Już w 1438 r. Wład II musiał wspomóc sułtana w jego wyprawie na Węgry. Strach myśleć co by było gdyby śmiał się sprzeciwić. Nawet jednak pomoc udzielona sułtanowi nie wybawiła go od zagrożenia, gdyż już w 1442 r. został hospodar wezwany do Adrianopola gdzie oskarżono go o sprzyjanie Węgrom i uwięziono na rok. W latach 1442-1443 hospodarstwo objął jego pobratymiec Besarab II, protegowany nowego siedmiogrodzkiego wojewody Jana Hunyady. Rok trwało więzienie Diabła by w końcu na nowo został przywrócony do łask. Głównym tego powodem był problem Turcji z Hunyadym i Besarabem, którzy w koalicji całkiem nieźle dawali odpór siłom tureckim. Wład Diabeł opuszczając swoje więzienie musiał pozostawić jako zakładników dla sułtana swoich dwóch synów, Włada i Radu, którzy mieli gwarantować tak jak niegdyś on Zygmuntowi, wierność swojego ojca. Po powrocie na tron wołoski hospodar próbował dokonać niemożliwego w ówczesnej geopolitycznej sytuacji swej ziemi. Mianowicie starał się zachować balans i neutralność w stosunkach z dwoma ościennymi państwami, Turcją i Węgrami. Mimo to w latach 1444 i 1445 wspierał po cichu węgierskie wyprawy przeciwko Osmanom, bardziej z przymuszenia niż chęci, gdyż bał się o życie synów pozostających na dworze sułtana. Jego najstarszy syn Mircza walczył pod Warną. Wład II swoją polityką neutralności i wyważenia w działaniu doprowadził do podejrzeń Hunyadego, który w jego miejsce na tronie popierał kandydaturę kolejnego pobratymca Diabła, Władysława II Dana. Doprowadziło to do powstania na Wołoszczyźnie i podzielenia się bojarów na stronnictwa Danowiczów i Draculów (od przydomka Włada II nadanego mu po przystąpieniu do Zakonu Smoka, Dracul – Smok), z których ostatecznie zwyciężyło to pierwsze. Śmierć spotkała nie tylko Włada Diabła ale również jego najstarszego syna Mirczę w roku 1447. Wład został skrytobójczo zamordowany natomiast jego syn został żywcem złożony do grobu. Sytuacja hospodara była ciężka od momentu śmierci jego luksemburskiego protektora. Zachowanie neutralności pomiędzy Węgrami a Osmanami było na owe czasy niemożliwe, z kolei prowadzenie polityki antytureckiej ograniczone do minimum ze względu na zakładników pokoju, którymi byli synowie hospodara. Przymierze zaś z Turcją było nie tyle niebezpieczne ze względu na osobę Hunyadego i konflikt z Węgrami ile po prostu było sprzeczne z ideologią księcia wychowanego w duchu chrześcijańskim.
Po mordzie dokonanym na hospodarze i jego najstarszym synu sułtan Murad II postanowił osadzić na tronie wołoskim jego drugiego z kolei starszeństwa syna Włada, znanego w historiografii pod przydomkiem Palownik. Wład III spędził w Turcji siedem długich lat jako zakładnik oddany tam przez swego ojca przymuszonego wolą sułatana. Murad II oczekiwał, że obsadzając Włada zyska sobie sprzymierzeńca w walce z Węgrami. Wołoszczyzna w tym okresie opanowana była przez zbuntowanych bojarów podzielonych, jak już pisałem, na dwa stronnictwa. W 1448 roku Wład III po raz pierwszy zasiadł na wołoskim tronie swego ojca i dziada starając się zjednoczyć rozbitą na stronnictwa ojcowiznę. Dla zaprowadzenia pokoju pragnął jedynie poparcia wiernych, także jego ojcu, bojarów ze stronnictwa Draculów odmawiając przy tym ofercie sułtana, który zaproponował pomoc turecką w pacyfikacji buntowników. Była to dość idealistyczna wizja młodego hospodara, która okazała się jego klęską. Węgry pod przywództwem wojewody siedmiogrodzkiego Hunyadego wysłały swe wojska jako pomoc dla buntujących się bojarów ze stronnictwa Danowiczów i ostatecznie to zmusiło młodego hospodara do opuszczenia po niecałym rokiem odzyskanego tronu i ucieczki do Mołdawii rządzonej przez jego wuja Bogdana II. Tam też Wład poznał swego kuzyna, syna Bogdana, Stefana II, znanego jako Wielki, z którym zaprzyjaźnił się, i z którym również musiał uciekać z Mołdawii po zamordowaniu Bogdana w 1451 r. W pięć lat po ucieczce z Mołdawii i osiem lat po opuszczeniu swej ojcowizny Wład III zyskał sobie poparcie swojego niegdysiejszego wroga Jana Hunyadego. Czym był spowodowany ten drastyczny zwrot politycznego wielkiego Węgra, przez Turków zwanego Białym Rycerzem? Otóż Władysław II Danowicz osadzony na tronie hospodarskim z poparcia owego Białego Rycerza w niedługim czasie zaczął wykazywać skłonności protureckie, stąd też zaczęto poszukiwać alternatywy dla nie wpasowującego się w wizję węgierską Danowicza. Wybór padł na Włada III i podobnie jak niegdyś Murad II, tak teraz Hunyady przypuszczał, że dopomagając młodzieńcowi będzie posiadał swojego sprzymierzeńca i sojusznika w walce z Osmanami na najważniejszym w regionie tronie wołoskim. Po spektakularnym sukcesie Białego Rycerza, które ten odniósł w 1456 r. pod Belgradem nad Turkami Wład III ponownie zasiadł na tronie swej ojcowizny. Zwycięstwo Hunyadego pod Belgradem znacznie umocniło pozycję Węgier i osłabiło na pewien czas impet z jakim Turkowie szarżowali w tej części Europy. W roku 1456 rozpoczyna się krwawa historia Włada III, do którego właśnie w tym okresie przylgnął przydomek Palownika. Rozpoczął swe rządy od zemsty na niewiernych bojarach, których w dzień Wielkiej Nocy zaprosił do swej siedziby w Trigoviste i ‘uraczył’ torturami, z wbijaniem na pal włącznie. Miało to pokazać, że zmieniły się czasy i hospodar nie będzie tolerował niewierności wśród grupy najwyżej postawionej w hierarchii społecznej. Poprzez umocnienie swojej pozycji hospodar nie musiał obawiać się buntu bojarstwa przeciwko swym rządom, które już nie raz w historii obaliły kolejnych udzielnych wołoskich książąt, w tym i jego samego.
Powróćmy jednak na chwilę do czasów kiedy tron hospodarski nie był jeszcze w posiadaniu Włada gdyż na arenie politycznej zaszły istotne dla ówczesnego świata zmiany. W 1451 roku zmarł sułtan Imperium Osmańskiego Murad II. Wnuk Bajazyda I, który święcił wielkie sukcesy w walce toczonej przeciwko chrześcijanom w Europie. Jego miejsce zajął syn Mehmed II, któremu nadano przydomek Zdobywcy jeszcze za życia. Przydomek jak najbardziej zasłużony, gdyż już w dwa lata po objęciu steru rządów w Imperium ostatecznie zamknął rozdział Cesarstwa Bizantyjskiego zdobywając Konstantynopol w dniu 29 maja 1453 roku po 53 dniach oblężenia. Ostatni grecki cesarz Konstantyn XI poległ na polu bitwy, a stolica państwa tureckiego przeniesiona została z Adrianopolu do zdobytego miasta przechrzczonego na Stambuł. W cztery lata po obaleniu Cesarstwa, w roku 1457 zmarł Władysław Pogrobowiec, król Czech i Węgier, a jego miejsce na tronach zajęli, w Czechach, Jan z Podiebradu, król husycki, wcześniejszy regent w państwie, z kolei na Węgrzech, Maciej Korwin, syn Jana Hunyadego. Maciej Korwin prowadził aktywną politykę skierowaną przeciwko państwu Mehmeda będąc organizatorem sprawy krucjatowej przeciw Osmanom.
Powracając do Wołoszczyzny pod rządami Włada III Palownika widzimy, że teraz hospodar znalazł się pomiędzy nowymi kierownikami otaczających go państw. Po umocnieniu swojej pozycji zaprzestał płacenia Turkom haraczu ze swej ziemi oraz zakończył politykę początkowo pokojową. Dzięki swoim szpiegom dowiedział się również, że sułtan planuje wielką akcję skierowaną na Węgry i Wołoszczyznę mającą pomścić przegraną z roku 1456 pod Belgradem. W 1461 r. na dwór Włada przybył poseł sułtański żądając od hospodara w imieniu Mehmeda II zapłacenia haraczu i oddania kilkuset dzieci w niewolę, prawdopodobnie aby wyszkolić ich na janczarów. Palownik wyczuł jednak pułapkę, podobną do tej jaką niegdyś Murad II zastawił na jego ojca. Zapowiadając posłowi wprowadzenie żądań w życie zaproponował również odprowadzenie go do granicy na rzece Dunaj. W okolicach twierdzy granicznej Giurgiu, o której już wspominałem, przypuszczenia Włada się spełniły, gdyż znienacka pojawił się oddział turecki mający pojmać Palownika. Hospodar jednak przechytrzył Turków, gdyż za nim podążała w pewnej odległości jego wierna armia i to korpus turecki wraz z posłami dostał się do niewoli. Wszyscy, bez wyjątku zostali wbici na pal co ostatecznie miało ukazać stosunek hospodara do niewiernych Osmanów. Oprócz zamordowania posłannictwa osmańskiego Wład rozpoczął pustoszenie tureckich posiadłości nad granicą dunajską. Hospodar nie tylko spustoszył ziemie trueckie ale również przyłączył do swych posiadłości wiele z nich, w tym miasto Nikopoli, w okolicach którego w 1396 roku poniosły druzgoczącą klęskę wojska Zygmunta Luksemburga. Wiosną 1462 r. Mehmed był gotowy do wyprawy odwetowej skierowanej przeciwko Palownikowi. Wojska tureckie posiadały znaczną przewagę i pomimo kilku zwycięstw hospodara jego armia nie mogła dać odporu potędze osmańskiej. W tej sytuacji Wład oczekiwał pomocy od króla Węgier Macieja Korwina, którego wojsk jednakże na horyzoncie nie było widać. Słał do niego hospodar liczne listy traktujące o wyczekiwaniu na pomoc w walce z niewiernymi, lecz spotykały się one zazwyczaj z odpowiedzią, że pomoc nadejdzie wkrótce. Wład III prowadził walkę partyzancką jak długo się dało, a do historii przeszedł epizod kiedy Turcy podeszli pod Trigoviste, gdzie hospodar zostawił im ‘niespodziankę’ Las pali z nabitymi na nie niewolnikami tureckimi, mający według opisów liczyć aż 20 tysięcy drew. Sułtan był tak przerażony tym widokiem, a morale jego armii tak znacząco upadło, że zarządził odwrót. Jednakże polityczni wysłannicy Mehmeda weszli w porozumienie z opozycją bojarską wysuwając do tronu wołoskiego kandydaturę brata hospodara, Radu. Pod koniec 1462 r. Wład został schwytany i wydany Węgrom na podstawie spreparowanych oskarżeń mówiących o jego współpracy z Turcją i poczynionych z nią antywęgierskich sojuszach. Myślę, że każdy kto zaznajamia się z omawianymi przeze mnie faktami zachodzi w głowę jakim cudem ktoś mógł spreparować takie dokumenty i z drugiej strony, w jaki sposób można było w to uwierzyć? Wład III Palownik ostatecznie został przymuszony do opuszczenia swej ojcowizny po raz drugi i spędził 14 lat na wygnaniu w Budzie i Wyszehradzie pod czujnym okiem króla węgierskiego Macieja Korwina.
Jak widzimy prowadzenie polityki w kraju leżącym na styku dwóch mocarstw było sprawą trudną, wymagającą wielkiego poświęcenia, ale również elastyczności i zacięcia, a przede wszystkim charyzmy i odwagi. Władcy węgierscy, których kalejdoskop omówiłem byli w większości monarchami słabymi, za wyjątkiem Zygmunta Luksemburskiego i Macieja Korwina, którzy potrafili prowadzić aktywne działania zmierzające do wyparcia Turków z kontynentu. Spory w łonie europejskich chrześcijan negatywnie wpływały na walkę z obcym najeźdźcą powodując rozbicie sił monarchów pomiędzy lokalne spory. Gdyby choć raz udało się skupić wszystkie dwory dla jednego celu walki z Osmanami, rezultaty byłyby być może o wiele lepsze, a na pewno już państwo tureckie nie uchowałoby swych europejskich posiadłości aż do stulecia XX. Jeszcze tylko raz za panowania Maciej Korwina pojawiła się idea krucjaty antytureckiej mającej wyruszyć pod sztandarami Węgier, Wołoszczyzny i Mołdawii. Wtedy też, a był to rok 1476 powrócił do łask króla Węgier Wład, ponownie obsadzony na tronie wołoskim po obaleniu Besaraba III, za poparciem swego kuzyna i przyjaciela Stefana II Wielkiego, hospodara mołdawskiego. Niestety idea zakończyła się wraz ze śmiercią Palownika na przełomie 1476 i 1477 roku, kiedy to wpadł on w zasadzkę zastawioną przez Besaraba III, jego zwolenników i pomoc turecką w okolicach Bukaresztu.
Schyłek XV i początek XVI to ostateczny upadek idei krucjat antytureckich, które przez kilkaset lat zmieniały panoramę Europy Środkowo-Wschodniej. Ostateczny koniec tej idei krzewionej przez Zygmunta Luksemburga, Jana Hunyadego, Macieja Korwina, Włada II Diabła, Włada III Palownika, Stefna II Wielkiego i wreszcie Stolicę Apostolską nastąpił wraz z przegraną bitwą pod Mohaczem w roku 1526. Wtedy to na polu walki stanęli z jednej strony sułtan turecki Sulejman II Wspaniały, z drugiej Ludwik II Jagiellończyk, król węgierski i czeski. Klęska Węgier i śmierć króla na polu bitwy, drugiego już z dynastii Jagiellońskiej, doprowadziła do podziału wielkiego państwa węgierskiego na trzy części: jedną, należącą do Imperium Osmańskiego, drugą-księstwo Siedmiogrodu, podległe sułtanowi i trzecią-dziedzinę Habsburgów, którym wedle wcześniejszych układów z Jagiellonami powinna należeć się całość.
Wielkie jednostki decydują o losach państw i całych narodów. W historii Imperium Osmańskiego przez stulecia mamy do czynienia z jednostkami wybitnymi, wodzami i strategami, do tego ludźmi wielkiej kultury i ogłady, którzy obejmowali ster państw przyjmując tytuł sułtana. Bajazyd I, Mehmed I, Murad II, Mehmed II, Sulejman II Wspaniały, to tylko kilku z naprawdę wielu, którzy zdolni byli umiejętnie pokierować multikulturowym Imperium, obejmującym gigantyczny obszar i stale go powiększający. Z drugiej strony mamy skłóconą ciągłymi konfliktami Europę, z jej wielością dworów monarszych, które nie potrafią zdobyć się na jedność w obliczu zagrożenia zalewem niewiernych. Wielkie jednostki, które pojawiają się na przestrzeni wieków, czasami w jednym czasie, zazwyczaj prowadzić muszą walkę na własną rękę. Tak jak Wład III, który nie mogąc uzyskać pomocy od Węgier, sam prowadził wojny, takie na jakie było go stać, ale skuteczne i przemyślane. Jan Hunyady, wielki strateg, dający odpór Turkom w mnogich bitwach. Władysław III Warneńczyk, młody i ambitny król wykazujący tyleż wiary w możliwość przepędzenia Turków z kontynentu, a który poległ za sprawę na polu bitwy. Cofając się jeszcze bardziej osoba Zygmunta Luksemburczyka, piewcy idei krucjatowej przeciw Turkom, założyciela Zakonu Smoka, skupiającego króla Polskiego Jagiełłę i ojca Palownika, Włada Diabła. Oni wszyscy próbowali, lecz żaden z nich nie miał wsparcia całej Europy. Francja i Anglia pogrążone w swoim własnym trwającym ponad sto lat konflikcie nie zbyt przywiązywały wagę do kwestii tureckiej. Pewnie również dlatego, że Osmanie znajdowali się daleko od ich terytoriów. Stolica Apostolska, owszem, wspierała ideę, ale nie miała siły przebicia by wymusić poczynienie działań u wszystkich. Wszystko to dało taki rezultat, że Turcy, którzy wbili się w Europę klinem w stuleciu XIV, aż do XX wieku nie zostali zmuszeni do opuszczenia Starego i po staremu skłóconego kontynentu.