Stalinizm można scharakteryzować jako system opierający się na upaństwowieniu gospodarki, przejęciu za pomocą przemocy kontroli nad życiem społecznym oraz zmonopolizowaniu władzy w rękach jednej partii. Rozciągnięcie systemu władzy stalinowskiej na ziemiach polskich było skutkiem ostatecznych rozstrzygnięć II Wojny Światowej. Wkroczenie na ziemie polskie Armii Czerwonej dało polskim komunistom możliwość zdobycia władzy, na co bez poparcia wojsk ZSRR mieliby niewielkie szanse. Propaganda komunistyczna kierowała swe hasła głównie do dwóch grób społecznych: chłopów i robotników. W pierwszej części poniższego artykuły chciałbym przedstawić sytuację odbiorców owej propagandy w czasach stalinizmu, druga część jest natomiast poświęcona kultowi Stalina – sztucznemu tworowi, który został zaszczepiony polskiemu społeczeństwu w pierwszych latach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Bazę dla powstania artykułu stanowiły prace: Dariusza Jarosza „Polacy a stalinizm 1948-1956”, Roberta Kupieckiego „Natchnienie milionów: kult Józefa Stalina w Polsce 1944-1956”, oraz materiały dostępne na stronach internetowych.
Chłopi
Jednym z podstawowych z podstawowych celów partii komunistycznych była kolektywizacja rolnictwa. Starano się wywierać nacisk na chłopów aby przystępowali do spółdzielni rolnych. Jednym ze sposobów była sprawa dostaw obowiązkowych. Po usankcjonowaniu odpowiednimi ustawami chłopów zobowiązano do odstępowania państwu niektórych towarów. Początkowo ustawa dotyczyła zboża i ziemniaków, następnie objęto nią także dostawy mleka i zwierząt rzeźnych. Taka polityka nie pozwalała na specjalizację gospodarstw rolnych przez co chłopi nie mogli się skoncentrować na konkretnej uprawie bądź hodowli. Aby spełnić obowiązek dostaw musieli prowadzić gospodarkę pod kątem towarów, które mieli oddać państwu. Dostawy obowiązkowe były do tego stopnia niewygodne dla chłopów, że często uważali je za bardziej uciążliwe od kontyngentu z okresu okupacji, porównywano je niekiedy do renty feudalnej. Wobec chłopów nie wywiązujących się z dostaw stosowano sankcje prawne, zakładając przeciwko nim postępowania sądowe, nakładając kary grzywny, bądź wywieszano w miejscach publicznych ich personalia. W latach 1952 – 1955 za uchylanie się od dostaw obowiązkowych ukarano ponad 500 tys. osób. W latach 1949-1955 przeprowadzono w lokalnych strukturach państwowych i samorządowych czystkę w oparciu między innymi o stosunek do dostaw obowiązkowych. Osoba nie wyrażająca entuzjazmu wobec tej idei była usuwana ze stanowiska i częstokroć podlegała represjom. Czystka ta dotknęła ponad 30 tys. osób.
Po spełnieniu obowiązku dostaw chłopi aby zarobić na uprawie bądź hodowli starali się zbywać produkowane przez siebie towary na wolnym rynku, w wielu jednak przypadkach mieszkańcy wsi byli zmuszeni do „obchodzenia” prawa. Zaspokojenie zapotrzebowania na mięso utrudnione było obłożeniem uboju koniecznością posiadania odpowiedniego pozwolenia. Przepis ten omijano przekupując sołtysa, aby wydał pozwolenie na ubój na potrzeby własne, po czym dochodzono do porozumienia z sąsiadem, któremu odsprzedawano „ćwiartkę” świni, przy czym miał on się odwdzięczyć tym samym po uboju własnego zwierzęcia. Część towarów starano się sprzedawać miejscowym spekulantom sprzedającym wiejskie towary do miast, gdzie notorycznie brakowało żywności. Żyjący na wsi w czasach stalinowskich wykształcili o perfekcji sposoby na nie do końca legalne zdobycie pieniędzy bądź niezbędnych towarów. Przykładowo, skupowano zboże na terenie gminy, mielono je w okolicznym młynie, po czym z ogromnym zyskiem sprzedawano mąkę w najbliższym mieście. Często wymieniano towar za towar. Górnik pobierający z kopalnianego składu węgiel opałowy wymieniał go z rolnikiem w zamian za np. produkty zbożowe. Proceder nielegalnego zbytu wiejskich towarów był na tyle rozwinięty, że w poszukiwaniu nielegalnych towarów przeszukiwano zmierzające do miasta chłopskie furmanki.
Chłopi w ogromnej większości obawiali się kolektywizacji. Nie wiedzieli jak będzie wyglądać ich życie po przystąpieniu do spółdzielni. Zarzucali także niegospodarność majątkom państwowym. Wobec widma rychłej kolektywizacji chłopi stracili motywację do uprawy ziemi, zaprzestano modernizacji gospodarstw, zaniedbywano prace polowe, co wynikało z przekonania, że zarówno plony jak i narzędzia zostaną przejęte przez spółdzielnie. Opór wzbudzał także fakt odbierania ojcowizny, nawet pomimo propozycji przejęcia w ramach rekompensaty lepszych gruntów, chłopi nie chcieli odstąpić swojej ziemi spółdzielniom. Z tego względu częściej kolektywizowali się chłopi na Ziemiach Odzyskanych, którzy nie czuli się jeszcze przywiązani do ziemi. Niechęć chłopów wywoływały także maszyny rolnicze powszechnie używane w spółdzielniach rolnych, głównie traktory. Traktor burzył wcześniejsze przekonania chłopów co do uprawy ziemi. Uważano, że po uprawie z wykorzystaniem tej maszyny nic nie urośnie, a nawet jeśli to Państwowy Ośrodek Maszynowy przejmie wszystkie plony tytułem zapłaty za pracę traktora. Zdarzało się, że dla zatrzymania pracy traktora chłopi kładli się pod koła maszyny. Nasilało się zjawisko alkoholizmu – chłop wolał przepić swój majątek niż oddać go w obce ręce.
Opór chłopów przeciwko kolektywizacji przybierał różne formy. Występowano przeciwko spółdzielniom na różnego rodzaju zebraniach mających zachęcać do przystępowania do nich. Odmawiano przyjęcia i podpisywania zobowiązań dotyczących dostaw obowiązkowych tłumacząc to niezadowoleniem z przydzielonych im gruntów oraz obawą, że ich popisy zostaną uznane za zgodę na przystąpienie do spółdzielni. Chłopi z czasem nabrali obawy przed przyjezdnymi z miasta, nawet jeśli nie poruszali oni sprawy upaństwowienia. Jeden z ówczesnych urzędników partyjnych zanotował w swoim pamiętniku sytuację w której pewna kobieta na widok „miejskich agitatorów” uklęknęła przed wyciętym z gazety zdjęciem Stalina, po czym zaczęła głośno mówić: „Kochany Stalinie! Ty dałeś nam ziemię, a te skurwysyny chcą nam ją odebrać”. Z największą wrogością występowano przeciwko organizatorom spółdzielni, ale także i członkowie kolektywów narażeni byli na wrogość ze strony współmieszkańców.
Władza prócz kolektywizacji rolnictwa dążyła także do rewolucji kulturalnej na wsi, która miała wydobyć chłopów z wielowiekowego zacofania. Powstawało w tym czasie dużo instytucji kulturalnych – świetlic, które pomagać miały w krzewieniu socjalizmu. Świetlice były jednak często wykorzystywane do innych celów przez co nie zadowalały swym działaniem oświatowym. Starano się zwalczać powszechny na ówczesnej wsi analfabetyzm, chłopi jednak tradycyjnie niechętni dla wszelkich nowości pojawiających się w ich życiu także na kursy pisania i czytania uczęszczali niechętnie. Zdarzały się przypadki, doprowadzania chłopów siłą na owe zajęcia. Czytać i pisać ostatecznie nauczyło się nieco ponad milion mieszkańców. Dla propagowania wśród chłopów czytelnictwa zmuszano ich do zakupu książek pod groźbą nie sprzedania im innych towarów takich jak np. węgiel. Chłopi czytali najczęściej lektury, powieści Ignacego Józefa Kraszewskiego, bądź literaturę radziecką (częściej niż współczesną polską), a także prasę. Wpłynąć na chłopów starano się także za pośrednictwem filmu, budując wiejskie kina. Mieszkańcy wsi nie rozumieli jednak języka filmowego opartego na wrażeniach wzrokowych. Kino przyciągało głównie młodzież, wśród której największą popularnością cieszyły się bajki. Z wynalazków techniki najchętniej korzystano na wsi z radioodbiorników, które zaczęły się tam w ówczesnym czasie upowszechniać. Chętnie słuchano audycji radiowych, często wyśmiewając te z nich, które niosły ładunek ideologiczny bądź prezentowały dorobek gospodarczy kraju, który poddawano w wątpliwość. Trudno się dziwić takiemu podejściu skoro ówczesne audycje radiowe skierowane do rolników przekazywały im rewelacje w myśl których krowa w Związku Radzieckim daje 15000 litrów mleka rocznie, podczas gdy w Polsce tylko 6000 l.
Na VII plenum KC PZPR zmniejszono dotacje dla spółdzielni rolnych i zezwolono na rozwiązanie kolektywów „bez przyszłości” co w krótkim czasie spowodowało rozpad większości ze spółdzielni. Podczas tego plenum zrewidowano także oficjalne stanowisko w sprawie najbardziej prześladowanej grupy chłopów, właścicieli średniozamożnych gospodarstw – kułaków . Jako kułaków uznano jedynie właścicieli, którzy korzystają z pracy cudzych rąk. Z dniem 1 stycznia 1972 r. zniesiono dostawy obowiązkowe oraz zezwolono chłopom na powiększenie areału swoich gospodarstw do 15 ha.
Robotnicy
Propaganda komunistyczna przedstawiała robotników jako najbardziej uświadomioną grupę społeczną, stanowiącą awangardę przemian socjalistycznych. Większość robotników zatrudniano w przemyśle państwowym.
Robotników mobilizowano do jak najwydajniejszej pracy. Służyły temu kary jak np. nagana bądź potrącenie z pensji za nieusprawiedliwione opuszczenie dnia pracy lub nie wypełnienie norm. Do pracy mobilizowano także poprzez współzawodnictwo, które zainicjowano w przemyśle włókienniczym, już w 1945 r. Od 1947 r. współzawodnictwo w zakładach pracy było rozwinięte na szeroką skalę. W VII 1947 r. rębacz kopalni „Jadwiga” w Zabrzu Wincenty Pstrowski rzucił hasło „kto wyrąbie więcej niż ja?” co rozpoczęło ruch współzawodnictwa w górnictwie. Głównym organizatorem współzawodnictwa w zakładach pracy od 1948 r. była Centralna Rada Związków Zawodowych. W zakładach rywalizowano o tytuł najlepszego w zawodzie i najlepszej brygady. Starano się stworzyć z przodowników pracy elitę robotniczą na wzór radzieckich stachanowców.
Efekty współzawodnictwa pracy nie były do końca satysfakcjonujące dla decydentów politycznych tego ruchu. Ponadto odbiegało ono od ustalonego wzorca. Kierownictwo zakładów wypłacało sobie jako premie fundusze przeznaczone na współzawodnictwo. Zwlekano natomiast z wypłacaniem premii zakładowym przodownikom. Ruch wywoływał niezadowolenie robotników. Coraz lepsze osiągnięcia przodowników pracy wpływały na podnoszenie norm w zakładach. To z kolei zmuszało robotników do pracy powyżej 8 godzin dziennie. Sprzeciwiający się pracy w nadgodzinach często byli szykanowani, zdarzano się, że zabierano robotnikom przepustki przez co zmuszano ich do pozostania w miejscu pracy.
Ciężkie warunki pracy odbijały się widocznie na zdrowiu robotników, ok. 94 % chorób zawodowych spowodowane było zatruciami przemysłowymi i temu podobnymi schorzeniami nabytymi podczas pracy. Robotnicy często zapadali na anemię oraz gruźlicę. Zdarzały się także przypadki chorób psychicznych wywołanych najczęściej działaniem dwusiarczku węgla. Ponadto złe warunki pracy oraz częsty brak kwalifikacji pracowników często powodowały wypadki.
Robotnicy, którzy przenieśli się do pracy w zakładzie np. ze wsi bądź z innego miasta mieszkali w hotelach robotniczych, częstokroć oddalonych kilka kilometrów od miejsca pracy. Warunki w nich panujące pozostawiały wiele do życzenia. Hotele nie posiadały ogrzewania oraz ubikacji, do tego w pokojach mieszkała zbyt duża liczba osób. Były one pełne brudu, za który odpowiedzialność ponoszą w ogromnej większości sami robotnicy, którzy np. kładli się do łóżek w przemoczonych ubraniach i brudnych butach. Słomę w siennikach wymieniano zazwyczaj raz do roku przez co pokoje były zarobaczone. W mieszkaniach panowała wilgoć, przez co ściany pokrywał grzyb. Sprzęty mające służyć całej społeczności dewastowano (wybijanie szyb) bądź przywłaszczano je sobie (wykręcanie żarówek).
Robotnicza pensja często nie wystarczała na zaspokojenie podstawowych potrzeb, ledwo wystarczało na żywność. Starano się więc pomagać robotnikom za pomocą kas zapomogowo-pożyczkowych organizowanych przez związki zawodowe, których podstawę finansową stanowiło wpisowe w wysokości 0,25% miesięcznego uposażenia brutto, dotacja państwa oraz składki stanowiąco 0,5% - 1% miesięcznej pensji brutto. Pomimo licznych nadużyć kasy w latach 1949-1951 udzielił pożyczek na wysokość ponad 525 mln. zł. i zapomóg na ponad 150 mln. zł.
Kult Stalina
Za początek kultu Józefa Stalina w ZSRR uznaje się dzień jego 50 urodzin – 18 grudnia 1929, aczkolwiek już wcześniej jego osoba wywoływała entuzjazm mas. Pomimo silnego zakorzenienia kultu Stalina w ZSRR i światowym ruchu komunistycznym miał on początkowo znaczenie jedynie lokalne, do tego wielka czystka oraz pakt Ribbentrop – Mołotow poważnie osłabiły wiarę mas w swego wodza. Nagłe rozprzestrzenianie kultu Stalina nastąpiło wraz z radziecką ekspansją terytorialną po 21 czerwca 1941 r.
Polacy zupełnie inaczej postrzegali towarzysza Stalina niż obywatele państw zachodnich, dla których „Wujek Joe” był przede wszystkim sojusznikiem w walce z nazistami. Społeczeństwo polskie po 123 latach zaborów podchodziło niechętnie do wszystkiego co rosyjskie, w szczególności do idei ze wschodu przed którymi broniono Rzeczpospolitej w latach 1919-1920. Lenin i Stalin jawili się mieszkańcom Rzeczpospolitej jako symbole wszelkiego zła. Stosunek Polaków do wodza Związku Radzieckiego najdobitniej przedstawił marszałek Józef Piłsudski, który w rozmowie z brytyjskim ministrem spraw zagranicznych Anthonym Edenem nazwał Stalina „bandytą”.
Pierwsze próby zaszczepienie kultu radzieckiego przywódcy na ziemiach polskich pojawiły się wraz z przekroczeniem Bugu przez Armię Czerwoną. Powszechnie wznoszono wiwaty na cześć Stalina, wywieszano jego portrety w miejscach publicznych. Starano się przekonać społeczeństwo o gorącej przyjaźni jaką Stalin miał żywic do narodu polskiego. Dowodem tego miały być starania radzieckiego przywódcy o ustanowienie zachodniej granicy Polski na Odrze jakie podejmował na konferencji w Poczdamie, pomoc zbożowa dla Polski w wysokości 200 000 ton ziarna, oraz pomoc dla wojska polskiego w postaci dostaw broni za które nie żądał zapłaty. Budowa kultu przywódcy na wzór Związku Radzieckiego w pierwszych latach PRL nie była możliwa ze względu na powody kamuflażowe, brak poparcia społecznego dla komu
nistycznej władzy oraz konieczność skupienia się na walce z opozycją i budowie rządów. Upowszechnianie kultu Stalina w Polsce nastąpiło po referendum 1946 r., a oficjalnie nań przyzwolono podczas kongresu zjednoczeniowego ruchu robotniczego w 1948 r. kiedy Bolesław Bierut w przemówieniu otwierającym pozdrawiał Stalina, po czym wiwatowano jego imię. Portret generalissimusa był najbardziej eksponowaną rzeczą w lokalach partyjnych, w szczególności w gabinetach I i II sekretarza oraz salach konferencyjnych.
Rozwijający się kult radzieckiego wodza z czasem ogarniał także umysły zwykłych ludzi. Nie był to co prawda twór przystosowany do polskich realiów, aczkolwiek zapełniał pewną lukę powstałą po śmierci Józefa Piłsudskiego i Władysława Sikorskiego. Pomocy Stalina doszukiwano się w wielu aspektach codziennego życia począwszy od przekonania o przedterminowym wykonaniu planu dzięki przeczytaniu jego artykułów, a zakończywszy na przypisywaniu mu zwiększenia liczby litrów mleka dawanych przez krowę. Myśl Stalina była łatwo dostępna dla przeciętnego człowieka ze względu na fakt, iż książki jego autorstwa były dużo tańsze od innych.
Jak bardzo zmienił się stosunek Polaków do radzieckiego wodza można zaobserwować na podstawie podejścia społeczeństwa do obchodów 70 rocznicy jego urodzin. Najbardziej gorliwie do ich obchodów urodzin podchodzili rzecz jasna przedstawiciele aparatu partyjnego. Powołano specjalnie na tą okazję komitet urodzinowy pod przewodnictwem Bolesława Bieruta. Rocznicę postanowiono uczcić przez wmurowanie u wylotu Ogrodu Saskiego w Warszawie kamienia węgielnego pod pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej, a także wysłanie do Moskwy specjalnej delegacji oraz pociągu z darami (12 wagonów) od społeczeństwa polskiego na tamtejsze obchody 70-lecia przywódcy. Oprócz oficjalnych życzeń powinszowania Stalinowi składali także zwykli ludzie śląc do Moskwy z tej okazji masy różnego rodzaju listów, kartek i pocztówek, których liczbę Jerzy Bogusz (autor raportu w tej sprawie dla Biura Politycznego) szacował na 563 340. Ogólny entuzjazm związany z obchodami rocznicy stymulował robotników do przekraczania norm. Powstało także wiele okolicznościowych wierszy o Stalinie, które zawarto w specjalnie wydanym na tą okazję tomiku poezji.
Stalin stał się z czasem wszechobecny w życiu Polaków. Zdarzało się nawet, że podczas śpiewania kolędy „Dzisiaj w Betlejem” zastępowano słowa zwrotki „…i Józef stary i Józef stary” na „… i Józef Stalin i Józef Stalin”. Wizerunki radzieckiego przywódcy stały się także przedmiotem pewnej mody. Bywało, że niektóre osoby posiadanie „zwykłego” portretu Stalina uważały za banalne, należało natomiast posiadać jego stylizowaną fotografię z fajką. Do powszechnego zwyczaju weszło także wznoszenie toastów za zdrowie Stalina.
Jak bardzo społeczeństwo przywiązało się do tej postaci zaobserwować było można 5 Marca 1953 – w dniu śmierci generalissimusa. Komitet Centralny polecił żałobną dekorację miast, osiedli, wsi, zakładów itp. Flagi narodowe zostały opuszczone do połowy masztu oraz ustawiano w widocznych miejscach portrety Stalina. Żałobną dekorację wieńczyło hasło „Nieśmiertelne imię Stalina zawsze będzie żyć w sercach narodu polskiego i całej postępowej ludzkości”. Nakazano organizację zgromadzeń żałobnych w zakładach pracy na których imię radzieckiego wodza czczono powstaniem z miejsc i minutą ciszy. Podczas zgromadzeń wystosowywano depeszę kondolencyjną do ambasady ZSRR po czym kończono zebranie odśpiewaniem Międzynarodówki. Podczas zebrań panował nastrój smutku, wiele osób nie mogło powstrzymać łez.
7 marca 1953 r. decyzją Rady Państwa i Rady Ministrów PRL postanowiono przemianować nazwę miasta Katowice na Stalinogród, natomiast nazwę województwa katowickiego zmienić na stalinogrodzkie, ponadto budowanemu w Warszawie Pałacowi Kultury i Nauki zdecydowano się nadać imię Józefa Stalina. Decyzja o przemianowaniu nazwy Katowic miała być oddolną inicjatywą wysuniętą przez tamtejsze władze, faktycznie jednak zapadła ona w Warszawie, a jej autorem był Bolesław Bierut. Wynikało to z potrzeby chwili, wszak pierwotnie Stalinogrodem miała zostać Częstochowa, odstąpiono jednak od tego pomysłu po uświadomieniu sobie faktu, że pielgrzymki po zmianie nazwy Częstochowy odbywały by się do Matki Boskiej stalinogrodzkiej.
Przedstawione wyżej postawy nie obejmują oczywiście całego społeczeństwa. Zdarzały się oczywiście osoby podchodzące krytycznie do kultu towarzysza Stalina. Jako przykład takiej postawy warto wspomnieć o redakcji Tygodnika Powszechnego, która nie przyczyniała się do propagowania kultu radzieckiego wodza. Po śmierci Stalina redakcja odmówiła opublikowania panegiryku, który ukazywał się wówczas na pierwszej stronie każdej z gazet wydawanych w PRL. Ten akt protestu spowodował likwidację Tygodnika Powszechnego. Inną formą okazywania sprzeciwu przejawiały się choćby poprzez tworzenie napisów na murach krytykujących Stalina, komunizm i ZSRR. Krążyło także wiele dowcipów na temat Stalina z których jeden chciałbym przytoczyć na zakończenie tego artykułu: „Stalina po śmierci nie wpuszczono do nieba, Św. Piotr wysłał go do piekła. Tam przyjęto go jako długo oczekiwanego gościa honorowego. Tydzień później stanął diabeł przed wrotami do nieba i poprosił św. Piotra jako uciekinier polityczny o azyl.