Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



Świat starożytny i jego cuda
  • 2010.05.02
  • typ: artykuł
  • Bartosz Szczepanek
zdjecie

Świat współczesny – nauka, filozofia, literatura, technika, czy myśl polityczna – obficie czerpie z dorobku starożytności. Do dziś zachwyca nas piękno antycznej kultury – bo to przecież starożytni stworzyli ideał piękna, kanon proporcji ciała ludzkiego, a z kolei rozmach z jakim tworzyli swe monumentalne budowle słusznie wprawia nas w zdumienie i nie ma chyba osoby, która patrząc na piramidy nie zadaje sobie pytania: jak oni to zrobili?

 

Ta hepta theamata – czyli siedem cudów

 

W starożytności powstały takie budowle, które już współczesnych wprawiały w zachwyt. W kręgu uczonych aleksandryjskich najprawdopodobniej w II wieku p.n.e. powstała lista, na której umieszczono budowle uważane za najwspanialsze założenia architektoniczne i rzeźby jakie kiedykolwiek stworzono – dopatrując się boskiej ingerencji w ich tworzeniu nazwano je cudami świata. Ten papirus z Aleksandrii jest najstarszym, bezpośrednio do naszych czasów dochowanym świadectwem swoistego typu wykazu cudów świata. Na tym skrawku papirusu, co trzeba zaznaczyć, nie znajdują się wszystkie siedem cudów, ale jest to dla nas dowód, że w już II w. p.n.e. taka lista istniała. Za twórcę listy siedmiu cudów świata uważany jest grecki poeta Antypater z Sydonu, który również w swoich epigramach pisał o tych niezwykłych dziełach architektonicznych:

I stromy Babilonu mur, gdzie jest jezdnia dla wozów,

Widziałem i jak stoi nad Alfejosem Zeus,

I ogrody wiszące, i Heliosa kolosa,

I wyniosłych piramid niezmierzony trud,

I grób Mauzola ogromny. Jednakże kiedy ujrzałem,

Jak się aż e chmury dźwiga Artemidy dom –

Wszystko tamto zszarzało. Poza Olimpem jedynie

Helios temu równego nie zobaczył nic.”

Warto odnotować o kryterium, jakie decydowało o wpisie na listę ta hepta theamata (co z greckiego znaczy siedmiu cudów: hepta – siedem, liczba uznawana przez starożytnych Greków za symbol doskonałości; theamata – cuda (l. mnoga); a ta jest tzw. rodzajnikiem, jak choćby francuskie les). Zatem niewątpliwie liczyły się niezwykłość zastosowanych rozwiązań technicznych, rozmiary, przymioty estetyczne – wszystko to składało się na Piękno, jedno z haseł słynnego greckiego kanonu estetycznego – „triduum pojęciowego” (Prawda, Dobro, Piękno). Z tym, że starożytny Grek dostrzegał piękno w tym, co mogło być dlań użyteczne, nie zachwycał się pięknem gór i strumyków, a jeśli już podziwiał przyrodę to zawsze z myślą o pożytku, jaki może ona przynieść człowiekowi. Dlatego też lista siedmiu cudów świata to dzieła wyłącznie stworzone ludzką ręką, a nie dzieła natury.

Było już o tym kto, kiedy i dlaczego stworzył listę siedmiu cudów świata, więc przyszedł zatem czas na opisanie co ta lista zawierała. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe – ponieważ od samego początku istnienia tego kanonu mamy do czynienia ze sporem co winno się tam znaleźć, a co nie. Sam Antypater nie wymienia przecież latarni na Faros, często na liście pojawiały się mury Babilonu, Brama Isztar, Sfinks, posąg Asklepiosa w Epidauros, posąg Ateny w Partenonie, czy kolosy Memnona, zamiast innych budowli – wszystko to dobitnie poświadcza fakt, iż lista ta była dosyć płynna, każdy by chciał na niej widzieć coś innego, wszak każdy piękno widzi i odczuwa inaczej… Ostatecznie jednak lista się ukształtowała, a znalazły się na niej takie oto wspaniałe osiągnięcia architektoniczne:

1 – Piramidy w Egipcie

2 – Wiszące ogrody Semiramidy

3 – Artemizjon w Efezie

4 – Posąg Zeusa w Olimpii

5 – Mauzoleum w Halikarnasie

6 – Kolos Rodyjski

7 – Latarnia morska na Faros.

Właśnie taki katalog najbardziej się zakorzenił w mentalności ludzkiej, budowle te miały służyć za wzór, symbol niedoścignionego piękna. I nawet chrześcijanom, którzy wielokrotnie próbowali unicestwić wszystko co wiązało się z antyczną kulturą i dopuścili się specyficznej cenzury owej listy (wprowadzając swoją na miejsce starożytnego wykazy, gdzie znalazły się np. arka Noego, świątynia Salomona w Jerozolimie, świątynia Hagia Sofia w Konstantynopolu) nie udało się tego zniszczyć. Każdy kto bowiem usłyszy hasło „siedem cudów świata” przychodzą mu na myśl właśnie te dzieła starożytne, które wyżej wymieniłem, a przynajmniej niektóre z nich – i do dziś pozostają rzeczywistymi cudami, już nie tylko starożytności, ale cudami świata w ogóle, których krótką charakterystykę chciałbym przedstawić poniżej.

 

Piramidy egipskie

 

Jak się już rzekło, wiele było projektów list cudów świata, jedno było jednak niezmienne – zawsze otwierały je piramidy egipskie, a konkretnie największa z nich – piramida faraona Cheopsa. Wprawiły one w zachwyt samego wielkiego cesarza Francuzów, który w czasie swej egipskiej wyprawy powiedział: „Żołnierze! Czterdzieści wieków spogląda na was ze szczytów tych piramid!”. Piramidy były budowane jako grobowiec dla faraona. Oczywiście nie była to jedyna forma grobowca w Egipcie. Wcześniej mamy do czynienia z mastabami, które składały się z murowanej części nadziemnej oraz podziemnej komory grobowej, gdzie spoczywała mumia zmarłego w sarkofagu. Mastaby, podobnie jak i później piramidy tworzyły nierzadko wielkie kompleksy (nekropolie), gdzie znajdowały się stoły na składanie ofiary zmarłym, kaplice, posągi zmarłej osoby ustawione w specjalnie do tego przeznaczonej komorze, czyli serdabie, także znajdowały się tu małe piramidy, gdzie w urnach kanopskich złożone były wnętrzności zmarłego. Pierwszą piramidę wzniósł faraon Dżeser w Sakkarze. Ma ona formę nieco inną, niż tę do której przywykliśmy, składa się bowiem z kilku nałożonych na siebie mastab. Jej architektem był wezyr Dżesera, Imhotep. Ze względu na swój wygląd nazywana jest ona piramidą schodkową i z jej powstaniem postawiono pierwszy krok ku tworzeniu piramid. Bowiem następni królowie egipscy zaczynają już budować piramidy właściwe. Wielkimi ich budowniczymi byli faraonowie z IV dynastii, a pierwszy z nich Snofru zostawił swoje imię aż na trzech piramidach. Pierwsza z nich powstała w Meidum i ją właśnie traktujemy jako pierwszą typową piramidę z gładkimi stokami. Do dziś zachowała się ona jednak w mocno zniszczonej formie i swoim wyglądem przypomina bardziej wieżę. Kolejna, to piramida w Dahszur, tzw. Piramida Łamana. Swoją nazwę zawdzięcza nietypowemu wyglądowi, gdyż jej górna część sporządzana była z gorszego materiału i budziła obawy o trwałość konstrukcji, toteż w trakcie prac postanowiono zmniejszyć kąt nachylenia górnej części w stosunku do dolnej. Trzecia piramida faraona Snofru to piękna Piramida Czerwona, nazwana od koloru kamienia użytego do jej budowy. Położona jest również w Dahszur w niedalekim sąsiedztwie Piramidy Łamanej. Jej wysokość to 104 m i jest ona najstarszą zachowaną do dziś klasyczną piramidą. Prawdopodobnie była miejscem pochówku Snofru, mumii ani sarkofagu jednak nie znaleziono, gdyż Piramida Czerwona jak i inne tego typu budowle była obrabowana (i to już w starożytności) – rabunki grobowców egipskich niestety stanowiły smutną normę. Następcą Snofru na tronie Egiptu był jego syn Cheops (jest to grecka wersja jego imienia Chufu) i to jego dziełem jest wzniesienie największej piramidy – Wielkiej Piramidy w Gizie. Pierwotnie jej wysokość wynosiła 146 m i zajmuje ona powierzchnię blisko 5,3 hektara. Do jej budowli użyto ponad 23 mln bloków kamiennych o masie od 2 do 15 ton (!) a według współczesnych obliczeń na wzniesienie takiej piramidy potrzeba było od 20 do 30 lat, aczkolwiek nigdy nie mogła być w pełni ukończona za życia panującego króla, co traktowano jako zły omen. Do dziś pozostaje zagadką jak Egipcjanie transportowali i ustawiali tak wielkie kamienie, by utrzymać kąt nachylenia ścian. Uważa się (podstaw do takich przypuszczeń dostarczają ścienne malowidła) że Egipcjanie transportowali owe głazy pojedynczo na drewnianych saniach, których płozy polewano mlekiem, by zmniejszyć tarcie o piaszczyste podłoże. Natomiast do transportu kamieni pod górę miały służyć specjalnie zbudowane rampy, po których ciągnięto budulec, i w trakcie budowy kolejnych warstw piramidy podnoszono i owe rampy, które po skończeniu budowy rozbierano. Szacuje się, że samo konstruowanie tych ramp mogło trwać w granicach 10 lat. Jednak to nie jedyny składnik tych budowli. Ściany były bowiem oblicowane białym połyskliwym wapieniem, co dodawało im piękna i przy okazji odbijało promienie słoneczne, przez co doskonale widać je było z dalekiej odległości. Niestety oblicowanie zachowało się jedynie na piramidzie syna Cheopsa i jego następcy Chefrena (egip. Chafre), i to w bardzo małej części, bowiem okładziny te zostały zdarte i wykorzystane do budowy średniowiecznego miasta Kairu. Piramida Chefrena jest tylko o 3 m niższa (143m) od Wielkiej Piramidy. Jako ciekawostkę warto dodać, iż w jej sąsiedztwie znajduje się tajemniczy sfinks – gigantyczny posąg lwa z głową faraona – którego naukowcy utożsamiają z samym Chefrenem. Z postacią sfinksa wiążę się ciekawa legenda – kiedy to faraon Tutmozis IV spocząwszy u jego stóp miał sen, w którym ukazał mu się Chefren w postaci Horusa i wezwał Tutmozisa, aby odkopał go z piasku. Faraon wykonał tę prośbę, co do dziś upamiętnia stela między łapami sfinksa. Ostatnią, trzecią piramidą w Gizie jest piramida Mykerinosa (egip. Menkaure) syna Chefrena. Jest ona najmniejsza i mierzy 66 metrów wysokości. Aby omawianie jednego cudu świata nie zdominowało tego artykułu pragnąłbym już zakończyć. Chciałbym tylko jeszcze wspomnieć, że prócz funkcji wiecznego spoczynku, jaką miały pełnić piramidy (czego niestety nie osiągnięto, bowiem jak już nadmieniałem te potężne groby nie zdołały uchronić zwłok królewskich; ich potęga i przepych bardziej kusiła rabusiów niż ochraniała) mówi się, iż mogły one symbolizować promienie czczonego w Egipcie Słońca – kształt piramidy przypominał bowiem Egipcjanom promienie słoneczne, które niejako miały otulać ich władców w ostatniej wędrówce. Na zakończenie, powtarzając na Jerzym Łanowskim, warto wspomnieć o etymologii słowa „piramida”. Słowo to jest greckie – pyramidos – a wzięło się ono stąd, iż olbrzymie grobowce przypominały Hellenom pewien rodzaj… ciastek zwanych pyramus – stąd i nasze piramidy, które po dziś dzień zaskakują każdego, tym bardziej jeśli zdamy sobie sprawę, iż ich budowniczowie „pozbawieni byli tych wszystkich narzędzi, jakie wytworzyła nowoczesna technika, że piramidy budowano w epoce, która nie używała żelaza, dalej, że te olbrzymie masy kamienia zostały wydźwignięte tak wysoko i w doskonały geometryczny kształt ułożone bez pomocy dźwigów i maszyn”. To po prostu istny cud, którego niezwykłości i piękna nie odda żadne napisane słowo – po prostu trzeba to zobaczyć i przeżyć samemu, tam w Gizie, czego sobie i Czytelnikowi życzę…

 

Semiramida i jej wiszące ogrody

 

Drugim cudem, który chciałbym opisać to słynne wiszące ogrody w Babilonie. Jak się przyjmuje, inicjatorką założenia na kaskadowo wznoszących się tarasach babilońskiego pałacu tych wspaniałych wiszących ogrodów miała być tajemnicza królowa Semiramida (matka asyrobabilońskiego władcy Adadnirariego III). Jednakże taka wersja już w starożytności była podważana i negowana. Według innej, ogrody miały być dziełem króla Nabuchodonozora II (panującego dwa wieki później), który nie mogąc już dłużej wysłuchiwać skarg swojej marudzącej żony Amytis, tęskniącej za wspaniałymi gajami swej rodzinnej Medii – postanowił zbudować jej takie ogrody, by w ten sposób chociaż po części zrekompensować jej straty. I tak naprawdę do dziś niejasne jest czemu owy cud jest znany pod imieniem Semiramidy. Jeśli o konstrukcję ogrodów – uważa się że roślinność była zasadzona na tarasach wykonanych z materiałów nieprzepuszczających wody(smoły i ołowiu) i zlokalizowane w zachodniej części kompleksu pałacowego tuż nad brzegiem Eufratu, co gwarantowało stały dostęp do wody. Cudowność wiszących ogrodów polegała na tym, iż były widoczne nawet ponad murami Babilonu; i właśnie z daleka sprawiały wrażenie jakby zawieszonych w powietrzu (stąd też wzięła się ich nazwa). Cieszyły one oczy nie tylko mieszkańców, ale niewątpliwie przyciągały i uwagę wędrujących przez obszary Mezopotamii karawan. Nowatorstwo i dekoracyjność ogrodów sprawiły, że były również one obiektem często opisywanym przez antycznych historyków – mówił o nich Herodot, Strabon, Diodor Sycylijski. I choć nie zachowały się one do dziś, obfitość ich występowania w źródłach może stanowić mocną przesłankę do twierdzenia, iż istniały naprawdę.

 

Efeska świątynia Artemidy

 

Zapewne między rokiem 580 a 560 p.n.e. dwaj architekci z Knossos – Chersifron i Meteganes – zaprojektowali i zbudowali w Efezie wspaniałą świątynię ku czci bogini Artemidy. Budowla, wykonana w porządku architektonicznym jońskim, miała formę dipterosu – była świątynią, której główny budynek, mieszczący przedsionek, miejsce dla posągu bóstwa i skarbiec, otaczała podwójna (dwurzędowa) kolumnada. Liczbę mierzących po 12 metrów kolumn szacuje się na 127. Przy budowie nie obeszło się rzecz jasna bez trudności. Jak podaje Pliniusz w swojej „Historii naturalnej” największe trudności miał Chersifron z osadzeniem architrawu frontowego, który miał leżeć nad drzwiami wejściowymi, „(…)artysta mocno się tym przejął i w końcu postanowił śmierć sobie zadać. Opowiadają, że kiedy w nocy nad tym rozmyślał zapadł ze zmęczenia w sen i ujrzał wtedy przy sobie boginię, której własnością miała być świątynia, zachęcającą go, żeby nie odbierał sobie życia, że ona kamień włożyła. I to się na drugi dzień okazało prawdą(…)”. Jak widzimy z pomocą boską udało się świątynię ukończyć – budowla ta była tak potężna, tak wielka, że mogłyby się w niej zmieścić cztery ateńskie Partenony. We wnętrzu Artemizjonu, w miejscu zwanym cella ustawiony był wspaniały posąg Artemidy, wykonany dłutem tak wspaniałych rzeźbiarzy jak Fidiasz i Poliklet. Niestety nic z tej pierwotnej wersji świątyni nie pozostało – gdyż w roku 356 p.n.e. (według legendy w noc narodzin Aleksandra Macedońskiego) została ona podpalona przez szewca Herostratesa. Do dziś otwartą pozostaje kwestia dlaczego podpalił on świątynię, czy działał bezmyślnie czy też w pełni świadomie. Niektórzy historycy twierdzą, że uczynił to po prostu dla wiecznej sławy, co mu się rzeczywiście osiągnąć udało i jego imię znane jest i dzisiaj. W psychologii ukuto nawet określenie „kompleksu Herostratesa”, które używa się do określenia ludzi chorobliwie owładniętych obsesją zyskania sławy i rozgłosu, nawet gdy cel miało by się osiągnąć wstępując na drogę przestępstwa. Herostratesa za ten czyn skazano na śmierć i podjęto decyzję o odbudowie Artemizjonu. Chciał się w to włączyć nawet sam Aleksander Wielki, pod warunkiem umieszczenia w świątyni inskrypcji sławiącej jego imię. Grecy jednak się na to nie zgodzili, twierdząc, iż nie wypada aby jedno bóstwo budowało świątynię drugiemu. Świątynię odbudowano na fundamentach starej, pod koniec IV wieku. Niestety również i ona nie przetrwała próby wieków. W 263 r. p.n.e. uległa zniszczeniu w wyniku barbarzyńskiego najazdu Gotów; do dziś z tego wielkiego kompleksu świątynnego w Efezie pozostało jedynie trochę ruin…

Majestatyczny Zeus Olimpijski

 

Posągi Pana Olimpu wznoszone były w niemal każdym mieście Hellady, jednak tylko jeden z nich zyskał sobie miano cudu świata. Najbardziej okazały, najpiękniejszy posąg Zeusa powstał właśnie w mieście, gdzie co cztery lata odbywały się igrzyska olimpijskie ku jego czci – w Olimpii. Dzieło to było wytworem wspaniałego artysty-rzeźbiarza Fidiasza, który przy współpracy złotnika Kolotesa i malarza Panajnosa ukończył je koło roku 430 p.n.e. Posąg ten (podobnie jak Atena Partenos i Artemida z Efezu) był wykonany techniką zwaną chryzelefantyną. Była ona niezwykle kosztowna i polegała na nakładaniu okładzin ze złota oraz kości słoniowej na drewniany szkielet rzeźby (inkrustowanie). Złote blachy były ponadto wzbogacone szlachetnymi kamieniami, perłową lub szklaną masą – i stanowiły powłokę szat boga. Ciało Zeusa natomiast doskonale oddawała kość słoniowa (odsłonięte części twarzy, kończyn i torsu). Posąg przedstawiał Zeusa w sposób dostojny i majestatyczny, siedzącego na tronie, który również był pokryty piękną złotą polichromią i wyłożony szlachetnymi kamieniami a przedstawione na nim płaskorzeźby wyobrażały sceny mitologiczne (m.in. z Dionizosem, Heraklesem walczącym z lwem nemejskim, Tezeuszem, Posejdonem, Afrodytą czy Heliosem na złotym rydwanie) oraz sceny przedstawiające bitwy pod Salaminą i Maratonem. Miał na sobie płaszcz spięty klamrą na jednym ramieniu, sandały na nogach (oczywiście ze złota), z kolei głowę zdobił mu wieniec laurowy. W prawej ręce trzymał statuetkę bogini Nike (to prócz ww. wieńca kolejny symbol zwycięstwa), natomiast w lewej dłoni dzierżył berło (symbol władzy Zeusa) z orłem na szczycie (poświęconym mu ptakiem). Szacuje się, iż posąg miał blisko 13 metrów wysokości. Zeus olimpijski był wspaniałym, pełnym przepychu dziełem rzeźbiarskim, wzbudzającym zachwyt i podziw u każdego, kto go zobaczył. Ciekawe relacje pozostawił nam Pauzaniasz, dla którego z oblicza Zeusa „emanował spokój, który pozwalał zapomnieć o wszelkich troskach dnia codziennego”. Niewątpliwie ten bogato złocony i zdobiony szlachetnymi kamieniami posąg robił ogromne wrażenie. Niestety również i ten wspaniały cud nie przetrwał do dzisiejszych czasów. Udało się zachować posąg Zeusa Olimpijskiego po wydaniu słynnego edyktu (z 392r.) Teodozjusza Wielkiego zakazującego igrzysk olimpijskich, jednak wędrówki ludów i barbarzyńskie najazdy w V wieku zniszczyły to wielkie dzieło Fidiasza; posąg został prawdopodobnie strawiony przez ogień.

 

Słynny grób Mauzolosa

 

Jest to kolejny cud świata, który miał spełniać funkcję grobowca. I jest to bodaj, zaraz po piramidach, najpiękniejszy grobowiec starożytności. W latach 377-352 w satrapii (prowincji perskiej, które po najeździe Persów na Azję Mniejszą zostały tam utworzone) Karii władzę sprawował Mauzolos, miłośnik kultury helleńskiej i greckiego stylu życia, człowiek niezwykle światły i oczytany w greckiej literaturze i filozofii. Karia pod jego rządami stała się bardzo silna, udało mu się nawet podbić sąsiednią Licję oraz Halikarnas i niemal zupełnie uniezależnił się od Persów. I to właśnie w tej nowej stolicy – Halikarnasie stanął jego (oraz jego ukochanej żony Artemizji) wspaniały grobowiec, zaliczany w poczet siedmiu cudów świata. Do tworzenia tego niezwykłego przedsięwzięcia architektonicznego zaangażował Mauzolos wybitnych artystów świata greckiego – architektów Pyteosa i Satyrosa oraz rzeźbiarzy wśród których znajdował się m.in. słynny Skopas (który wykonał fryz świątyni oraz uważa się także dziełem jego rąk był olbrzymi postument Mauzolosa). Budowla miała formę wysokiego cokołu, na którym ustawiony był peripteros, czyli świątynia w stylu jońskim z cellą i otoczona kolumnadą (około 36 kolumn). Z kolei świątynię tę zwieńczała schodkowa piramida o kilkunastu stopniach z brązową rzeźbą wyobrażającą Mauzolosa w formie kwadrygi (czyli rzeźbę w postaci powozu zaprzężonego w konie, coś w rodzaju rydwanu) na szczycie. Całość ozdobiona była jeszcze posągami, znajdującymi się pomiędzy sąsiednimi kolumnami (interkolumnia) oraz potrójnym reliefowym fryzem, który stanowił najważniejszy element dekoracji. Składał on się, jak już nadmieniłem z trzech pasów, na których znajdowały się sceny wyobrażające walkę Greków z Amazonkami, walki z centaurami, a także wyścigi kwadryg. Całość budowli, mierzącej blisko 50 metrów wysokości prezentowała się niezwykle okazale. Mauzolos jednak nigdy tej wspaniałej budowli nie zobaczył, zmarł w 352 r. p.n.e., na dwa lata przed jej ukończeniem. Po jego śmierci nad wykończeniem prac czuwała jego żona, która pogrążyła się w niezwykle silnej tęsknocie za mężem i żałobie po nim. Podobno nawet piła codziennie napój wymieszany z jego prochami; jak głosi tradycja zmarła z żalu w czasie uroczystości pogrzebowych Mauzolosa i została razem z nim pochowana – „Powiadają, że Artemizja miłowała swojego męża Mauzolosa ponad wszystkie miłosne wiersze i ponad trwałość ludzkiej namiętności. Gdy wypełniły się dni Mauzolosa, pośród lamentów i załamywania rąk (…)gorejąc smutkiem i tęsknotą za małżonkiem, roztarła następnie jego spopielałe kości na proch, zmieszała z wonnościami, dodała wody, po czym to wszystko wypiła.(…)Z niezmiernym wysiłkiem i rozmachem wzniosła dla utrwalenia jego pamięci ów najsłynniejszy grobowiec, tak wspaniały, że zalicza się go do siedmiu cudów świata. Poświęciła go duchowi Mauzolosa”. Niestety ten wspaniały grobowiec w Halikarnasie krótko cieszył oczy mieszkańców, bowiem już w 334 r. p.n.e. miasto zdobył i zniszczył Aleksander Macedoński. Jego żołdacy najpierw w barbarzyński sposób rabowali świątynie i pałace, następnie je burząc. Taki los spotkał i również grób Mauzolosa, które po zdewastowaniu zostało jeszcze podpalone i pozostały po nim jedynie dymiące zgliszcza. Zatem Mauzoleum w Halikarnasie to kolejna antyczna perła architektoniczna, która nie przetrwała do czasów współczesnych. Jednakże imię Mauzolosa przetrwało próbę wieków, bowiem do dziś na określenie wielkich grobowców używa się pojęcia mauzoleum, właśnie od jego imienia…

 

Kolos Rodyjski

 

Kolos Rodyjski – czyli posąg boga słońca Heliosa na wyspie greckiej Rodos (na Morzu Egejskim, niedaleko wybrzeża Turcji) to kolejne wielkie dzieło architektoniczne zaliczane w poczet siedmiu cudów świata. Najpierw dwa słowa o jego genezie. Jak pamiętamy, po śmierci Aleksandra Macedońskiego dochodziło do licznych spięć i zatargów między poszczególnymi wodzami macedońskimi. Do takiego starcia również doszło pomiędzy Seleukosem a Demetriuszem Poliorketesem, który próbował zająć wyspę Rodos, jednak został pokonany przez wojska Seleukosa. I właśnie na pamiątkę tej viktorii postanowiono wznieść ogromną statuę boga Heliosa. Dzieła tego dokonał wybitny rzeźbiarz Chares z Lindos około 292-280 roku p.n.e. – jego rodyjski Helios mierzący blisko 32 metry wysokości był największym spiżowym posągiem antyku (dzięki swej wysokości widoczny był już z okolicznych wysepek). Jego waga wynosiła ponad 70 ton; konstrukcja była wykonana z żelaza wypełniona gliną, na którą nakładane były stopniowo elementy z brązu. Całość tego posągu budziła wśród ludzi niekłamany podziw i zachwyt, słusznie zasługując sobie na miano „kolosa rodyjskiego”. Postument stał u wejścia do portu na wyspie, jednakowoż są dwie wersje co do jego wyglądu. Pierwsza, którą również nierzadko możemy spotkać na rozmaitych wyobrażeniach ikonograficznych, przedstawiała jakoby Helios stal nad wejściem do portu w rozkroku, tak, aby pod nim mogły przepływać statki. Taką wersję trzeba jednak zarzucić, ze względu na trudności techniczne w jej wykonaniu. Bardziej prawdopodobne wydaje się, iż statua Heliosa z promienistą koroną na głowie była w postawie wyprostowanej, ustawiona na marmurowym cokole, patrząca w dal i osłaniająca sobie oczy prawą ręką. Taki opis spotyka się też w relacjach starożytnych. Tu jako ciekawostkę można jeszcze podać, iż pierwotnie Helios prawą rękę miał mieć wyciągniętą ku przodowi, w geście błogosławieństwa wyspie. I takie wyobrażenia ikonograficzne możemy czasem spotkać, jednak są one błędne, gdyż budowniczowie zaniechali takiego pomysłu (w takiej postawie kolos nie miałby odpowiedniej stabilności) i jak już mówiłem Helios prawą ręką osłaniał sobie oczy patrząc się z natężeniem w dal. Niestety również i to wielkie dzieło nie przetrwało długo – już w roku 224 p.n.e. posąg Heliosa rodyjskiego runął na skutek trzęsienia ziemi i roztrzaskał się na kawałki – „statua leżała na ziemi powalona trzęsieniem ziemi i przełamana w kolanach…” (stąd też wzięło się powiedzenie, często po dziś dzień używane „kolos na glinianych nogach”). Jak wspomina historyk starożytny Pliniusz, długo jeszcze szczątki posągu leżały, a raczej poniewierały się na ziemi i w wodzie; większą ich część w VII wieku zabrali Arabowie (zdobywszy Rodos) i sprzedali na złom (!) jakiemuś kupcowi, a jeszcze w starożytności Rzymianie odnaleźli głowę Heliosa i jako swoje trofeum wywieźli je do Rzymu… Jak widzimy, dzieje tego wspaniałego posągu – kolosa rodyjskiego – podobnie z resztą jak i większości opisanych wyżej cudów świata, smutnie się zakończyły.

 

Aleksandryjskie światło

 

Ostatnim siódmym cudem świata jest słynna latarnia morska na Faros, która stanowi wzór i macierz wszystkich morskich latarni świata. Wydaje się, że ta budowla miała najbardziej użyteczny charakter ze wszystkich cudów tutaj przeze mnie opisywanych – wiemy przecież, że starożytni żeglarze nie potrafili pływać po ciemku, gdy zapadał zmierzch trzeba było, niezależnie od okolicy w jakiej się znalazło, przerwać podróż. Warto więc zaznaczyć, że z uwagi na swoje zastosowanie latarnia ta, jako cud świata, odbiega nieco od pozostałych. Bowiem nie była ona tylko wielkim i pięknym popisem sztuki, nie tylko miała zapewniać rozgłos władcy i jej twórcy, nie była ona tylko majstersztykiem architektonicznym, przyozdobionym pięknymi dziełami, ale służyła ona też ludziom w sposób praktyczny, ułatwiając trud ludzi morza. Prócz boskiego i królewskiego, miał ona też po prostu ludzki charakter. Tak więc w 279 r. p.n.e. z polecenia faraona Ptolemeusza I, na niewielkiej wysepce Faros (połączonej półkilometrowym molem ze stałym lądem) koło Aleksandrii, najważniejszego portu nad Morzem Śródziemnym czasów hellenistycznych, wzniesiono wieżę wysoką na 120 m., która miała pełnić funkcję latarni morskiej, by jej światło wskazywało drogę statkom. Budowlę zaprojektował Sostratos z Knidos, a jej dokończenie przypada na rządy już Ptolemeusza II, opiekuna kultury, literatury, sztuki, który doprowadził Egipt do prawdziwej świetności. Jeśli chodzi o jej formę – miała trzy kondygnacje, pierwsza miała formę kwadratu (zwracała się ścianami w cztery strony świata), kolejna wyższa była ośmiokątna (wskazując kierunki najważniejszych wiatrów), a ostatnia kondygnacja była o przekroju okrągłym – stanowiła serce latarni. Zwieńczeniem budowli była wspierana na kolumnach kopuła, na której znajdował się sporych rozmiarów (ok. 7 m.) posąg Pana mórz oceanów – boga Posejdona, dzierżącego w ręku swój atrybut trójząb. Codziennie po zmierzchu rozpalano na latarni ogień, którego światło odbijane metalowymi zwierciadłami było widoczne nawet na odległość kilkudziesięciu kilometrów (np. według Pliniusza Starszego – na 50 kilometrów), co niewątpliwie ułatwiło nawigację żeglarzom. Dla statków mijających Aleksandrię w drodze na Bliski Wschód latarnia na Faros stanowiła istotny punkt orientacyjny, zaś dla tych, którzy chcieli wpłynąć do aleksandryjskiego portu, pozwalała np. uniknąć wejścia na mieliznę, czy zderzenia z innym okrętem. Tak więc widzimy, że znaczenie tej pierwszej morskiej latarni świata było olbrzymie. Ciekawym jest sposób, w jaki transportowano ogromne ilości drzewa czy oleju, by na szczycie latarni rozpalić światło. Wydaje się, że dostarczone to było na grzbietach osłów, potem przez tragarzy na specjalnych rampach, które znajdowały się wewnątrz budowli. Ptolemejski cud na Faros dosyć długo służył marynarzom przemierzającym wody Morza Śródziemnego. Latarnia doczekała czasów średniowiecznych, runęła powalona trzęsieniem ziemi w północnym Egipcie, po szesnastu wiekach służby w roku 1303, a jej resztki posłużyły do budowy tureckiej warowni – fortu. Jak widać, również i ta perła architektoniczna nie dotrwała do naszych czasów, choć tak naprawdę nie jest do końca prawdziwe twierdzenie. Bo przecież ten ptolemejski cud w Aleksandrii nadal jest pierwszy – biorąc pod uwagę wymiary, które do dziś nie zostały pobite, a ponadto ten wzór wszystkich morskich latarni przetrwał w wielu nowożytnych językach. We francuskim np. latarnia to phare, we włoskim i hiszpańskim faro, a w portugalskim farol – to wszystko na cześć hellenistycznej latarni na Faros – która zamyka listę siedmiu cudów świata.

I choć różnie potoczyły się losy tych wspaniałości architektonicznych, większość z nich zginęła bezpowrotnie, to nadal współtworzą one ten kanon, żyją w pamięci ludzi – przetrwały w nazwach, związkach frazeologicznych, powiedzeniach i do dziś promieniują swą niezwykłością i cudownością.

 


Tagi: świat starożytny, piramidy, faraon
Komentarze
  • 2011.08.18
  • ixaIxNvWbnNyDBCpFvk
  • 2011.08.19
  • FOnkQsqoYqVyH
  • 2011.08.20
  • nheFDlZLSAaXPBD
  • 2011.08.21
  • SJSrSnZu
  • 2011.08.23
  • MKBHFCvdxD
  • 2011.08.23
  • NodBcRRdjuTs
  • 2011.08.24
  • DkzPkRoamPHKBxyzSuW
  • 2011.08.26
  • fHRWzTBa
  • 2011.09.04
  • DGqlDJZKwFNEUSpFd
valtrex 934523 priligy aowmn
  • 2011.09.13
  • wQGcHyCKOPLh
Dodaj komentarz
Newsy
Konferencja "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza na III Ogólnopolską Konferencję Naukową Historyków Nowożytników: "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920" Kraków 27-30 V 2010 r.
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!