Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



Kultura czasów stanisławowskich – czyli rzecz o "Nadwiślańskim Królu Słońce"
  • 2010.05.02
  • typ: artykuł
  • Bartosz Szczepanek
zdjecie

Nowego świata polskiego tworzenie…

„Nie dość na tem ustanowić rządy, ustanowić prawa, trzeba jeszcze uformować ludzi, żeby umieli kochać i bronić Ojczyznę, prawa stanowić i być posłusznymi (...). Trzeba uformować serca, uformować umysły…". – słowa te wypowiedziane przez Andrzeja Zamoyskiego stały się niejako przewodnim mottem panowania i działalności ostatniego polskiego monarchy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Władcy wielce inteligentnego i wykształconego w duchu Oświecenia, który od samego początku swego panowania dostrzegał potrzebę gruntownych reform państwowych praktycznie na wszystkich polach – gospodarczym, wojskowym, prawnym i ustrojowym – rozpoczął, jak sam mówił, „nowego świata polskiego tworzenie”. Mimo, że sytuacja wewnętrzna w państwie, jak i też zewnętrzna nastręczały wiele przeciwności, on starał się ciągle prowadzić działania zmierzające ku naprawie Rzeczypospolitej, by wyciągnąć ją z głębokiego upadku, w jakim znalazła się w epoce saskiej. Król zdawał sobie jednak doskonale sprawę, że żadna reforma ustroju nie odmieni losów kraju, jeżeli nie zmienią się ludzie, którym trzeba było uformować serca i umysły, tak aby potrafili dojrzeć nie tylko swój własny interes, jak to było do tej pory. Dlatego słusznie król uważał za podstawę wszelkich koniecznych reform politycznych i społecznych – zmianę postaw, przyzwyczajeń, mentalności, obyczajowości, edukację społeczeństwa – składające się na wielką reformę kulturalną, która wypełniła całe jego panowanie. W dziedzinie reform kultury, która nie była sobie ot takim tylko „malowaniem” czy „budowanie.", ale miała jasno określony cel, Stanisławowi Augustowi słusznie można przypisać miano wielkości a o jego panowaniu (przynajmniej w dziejach polskiej kultury) mówi się jako o epoce przełomowej – o „czasach stanisławowskich”, analogicznie do „czasów zygmuntowskich”. Sam król swoim osobistym przykładem i działaniem, jako światły i inteligentny człowiek Oświecenia dawał przykład i propagował nowe wzorce – m.in. w dziedzinie moralności i obyczajów. Trzeba jednak zauważyć, że zmienianie postaw szlachty, przestawianie jej torów myślenia, by położyć kres rozprężeniu obyczajowemu i licznym przywarom szlacheckim, było iście karkołomnym, aczkolwiek koniecznym zadaniem

Edukacja

Panowie szlachta wykazywali dużą niedojrzałość polityczną, a w zasadzie brak zainteresowania sprawami państwowymi. Ciągle tkwili w leniwych czasach saskich, chełpiąc się tym swoim sarmatyzmem i „złotą wolnością”, nadmiernie rozbudowanym systemem swobód szlacheckich, a na sprawy najważniejsze, państwowe nikt nie baczył – „Gdy wołać będziem o swobody, oni wtenczas brać nam będą grody…". Dowodem tego zacofania politycznego niech będą pewne liczby – za Augusta III na 14 sejmów 13 zostało zerwanych!, tylko jeden się odbył! Z czego 4 zostały zerwane jeszcze przed elekcją marszałka. To wszystko, takie rozpasanie doprowadziło w końcu do rozbiorów i upadku Polski – dlatego ta szeroka reforma kulturalna króla Poniatowskiego miała położyć temu kres, on widział co się dzieje i jako człowiek inteligentny dostrzegał płynące z dalszego takiego postępowania zagrożenia. A narzędziem ku temu była m.in. szeroko pojmowana edukacja w duchu poglądów oświeceniowych. Niewątpliwym jest fakt, iż Stanisław August przyczynił się do wielkiego rozwoju systemu szkolnictwa. Krzewić nowe obyczaje i kształtować ducha obywatelskiego miały specjalnie powołane ku temu instytucje. Z inicjatywy Stanisława Augusta w 1765r. powołany został Korpus Kadetów, czyli Szkoła Rycerska, której komendantem został Adam Kazimierz Czartoryski, także autor jednego z podstawowych podręczników – „Katechizmu kadetów”. Uformowana została na wzór francuskiej Ecole Militaire; istniała do 1794r., po Powstaniu Kościuszkowskim został decyzją władz zaborczych rozwiązana. Szkoła Rycerska wychowywała oczywiście w duchu patriotyzmu, oświeceniowej obywatelskości, miłości i przywiązania do Ojczyzny. Zadaniem jej było kształcenie przyszłych oficerów, ale także urzędników. Wychowanków uczono prócz specjalistycznych przedmiotów – jak inżynieria wojskowa, jazda konna, fechtunek, prawo, również przedmiotów ogólnych – matematyki, fizyki, geografii, także języka polskiego (który od czasów stanisławowskiej reformy oświaty zaistniał jako osobny przedmiot nauczania), czy języka francuskiego, którego uczył Mikołaj Chopin, ojciec naszego najsłynniejszego kompozytora. Sam król żywo interesował się postępami uczniów swej szkoły, często też brał udział w szkolnych uroczystościach, wspomagał ją materialnie. Na koniec wypada dodać, że najwybitniejszymi absolwentami Szkoły Rycerskiej byli Tadeusz Kościuszko, Józef Poniatowski, Jakub Jasiński, czy Józef Sowiński. Znając ich późniejsze poczynania, trafnym będzie stwierdzenie, iż szkoła ta odniosła w wychowaniu i wszczepianiu patriotyzmu prawdziwy sukces – wykształciła młodych ludzi zdolnych do walki na śmierć i życie za swoją Najjaśniejszą Rzeczypospolitą – przecież byli to wielcy bohaterowie Insurekcji, wojen napoleońskich, czy Powstania Listopadowego. Największym osiągnięciem reformy oświaty była powołana (w 1773r.) z inicjatywy króla – Komisja Edukacji Narodowej. Można by rzecz, że było pionierskie przedsięwzięcie – KEN byłą to bowiem pierwsza w Polsce i Europie świecka władza oświatowa podporządkowana państwu, coś na kształt ministerstwa oświaty. Komisja Edukacji Narodowej – gdzie pierwsze skrzypce grał prymas Michał Poniatowski (był jej przewodniczącym), powstała na gruncie rozwiązanego w 1773r. przez papieża Klemensa XIV zakonu jezuitów. Komisji podległa była cała struktura oświaty w Polsce, która miała być od teraz upaństwowiona i zeświecczona, miała zapewniać uczniom wszechstronny rozwój i wiedzę, celem wychowania było również rozbudzenie wśród uczniów uczuć patriotycznych i obywatelskich, miała przygotowywać młodzież do walki i pracy dla dobra kraju. W szkołach od teraz uczono jak już nadmieniałem języka polskiego, w programie pojawiły się również fizyka, chemia, matematyka, historia najnowsza, geografia. Językiem wykładowym w szkołach była już nie łacina, a język polski; w nauczaniu korzystano chętnie z rozmaitych map, globusów oraz podręczników, które były opracowywane przez powołane w 1775r. Towarzystwo do Ksiąg Elementarnych, na czele z Ignacym Potockim, którego członkiem był też Józef Wybicki. W sumie Towarzystwo opracowało i wydało 29 podręczników do różnych przedmiotów, jako przykłady można tu przywołać podręcznik Onufrego Kopczyńskiego „Gramatyka”, czy bardzo dobre podręczniki Grzegorza Piramowicza „Nauka obyczajowa”, „Wymowa i poezja”, „Elementarz dla szkół parafialnych narodowych”, podręczniki do chemii pisał z kolei Jędrzej Śniadecki. Warto tutaj dodać, iż niektóre z tych podręczników (np. właśnie do chemii) były jeszcze używane w XX wieku – w pierwszych latach II RP, natomiast z podręczników do literatury i historii Polski uczyli się praktycznie wszyscy wybitni poeci i pisarze XIX wieku, jak Adam Mickiewicz czy Bolesław Prus. Teraz słów kilka o strukturze szkolnictwa zorganizowanej przez KEN, od teraz był to system scentralizowany, podlegający państwu. Komisja zorganizowała wiele szkół praktycznie na wszystkich poziomach kształcenia – były dwie Szkoły Główne (wyższe) w Krakowie i Wilnie, które również podlegały pewny reformom – krakowską wszechnicę zreorganizował Hugo Kołłątaj, bardzo aktywny działacz KEN (polski stał się językiem wykładowym; powołano katedry matematyki, fizyki, chemii, powstało również obserwatorium astronomiczne; uporządkowano finanse uczelni; powstał ogród botaniczny, także pracownie botaniczne i fizyczne; powstał też samodzielny wydział literatury i lekarski); podobne reformy przeprowadził na Akademii Wileńskiej Marcin Poczobutt-Odlanicki. Dalej mamy szkoły wydziałowe – były to siedmioletnie szkoły średnie, a następny niższy poziom to sześcioletnie szkoły podwydziałowe – szkoły podstawowe. Warto dodać jeszcze, iż założeniem Komisji Edukacji Narodowej było wprowadzenie tych treści nauczania o których było wyżej, w postaci jednolitego programu realizowanego we wszystkich szkołach (kształcące wszystkie warstwy społeczne) – jednolita szkoła miał być narzędziem tworzenia jednolitego narodu oraz państwa narodowego. Trzeba przyznać, że rozmach z jakim działano, z jakim zorganizowano ten nowy system oświaty, z inicjatywy i na wniosek króla Stanisława Augusta, był imponujący i znaczący dla krzewienia kaganka oświaty w Polsce. W murach szkół KEN i na jej podręcznikach wykształciło się wielu młodych patriotów, zdolnych później w XIX wieku przelewać krew za Ojczyznę. A na pamiątkę tego wielkiego dzieła – utworzenia słynnej Komisji do dziś obchodzimy 14 IX jako święto – Dzień Nauczyciela.

Literatura, publicystyka, teatr

Za króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wspaniale rozwijała się również literatura. Literatura, która była wielką sojuszniczką w walce o reformę państwa i społeczeństwa. Ówcześni wybitni ludzie pióra w swych utworach podejmowali walkę z ciemnotą, zacofaniem, przesądami, podjęli się trudu wychowywania mądrych obywateli wrażliwych na sprawy państwa i ludzką krzywdę, piętnowali złe postawy, przywary, wady. Słowem, literatura oświeceniowa czasów stanisławowskich miała taką misję – zwalczać złe przyzwyczajenia i powiedzieć ludziom co w sobie i otoczeniu należy zmienić, jak należycie postępować, aby i krajowi, i sobie zapewnić spokój i szczęście. Te dydaktyczne cele na plan pierwszy wysuwają się w twórczości najwybitniejszego poety tamtych lat – Ignacego Krasickiego, zwanego „księciem poezji polskiej”, o pseudonimie X.B.W. (Książę Biskup Warmiński), bliskiego współpracownika króla. Twórczość jego była zjawiskiem bogatym i wszechstronnym, jako człowiek związany z osobą króla i jego polityką, Krasicki reprezentował nurt literatury obywatelskiej i reformatorskiej, utwory jego odbijały, jak zwierciadło, życie epoki. I tak poeta w swych „Satyrach” atakuje wady społeczeństwa, zdrożność obyczajów, także niesprawiedliwość stosunków społecznych. W „Żonie modnej” rozprawia się z przejawami zepsucia wielkomiejskiego, marnotrawstwem, bezmyślnym naśladowaniem cudzoziemskich wzorów. W kolejnej słynnej satyrze „Pijaństwo” podejmuje się krytyki sarmackich upodobań, godzi w pijaństwo (jedną z głównych przywar szlacheckich) i jego skutki, ale prócz tego niesie czysto ludzkie przesłanie aktualne do dziś – pokazuje poeta jak łatwo człowiek może się stoczyć na dno moralnego upadku, mając słabą wolę i nie znając hamulców wewnętrznych –

„(…)Patrz na człeka, którego ujęła moc trunku,

Człowiekiem jest z pozoru, lecz w zwierząt gatunku

Godzien się mieścić, kiedy rozsądek zaleje

I w kontr naturze postać bydlęcą przywdzieje.

Jeśli niebios zdarzenie wino ludziom dało

Na to, aby użyciem swoim orzeźwiało,

Użycie darów bożych powinno być w mierze. (…)"

A z kolei satyra „Do króla” to istny przejaw wielkiego kunsztu poetyckiego poety. Krytykuje tu Krasicki bezmyślny konserwatyzm myślenia politycznego, brak otwarcia na nowe lepsze idee i reformy; czyni to jednak nie wprost, ale dzięki zmyślnym ironiom i aluzjom, w sposób zamaskowany; tym samym rozprawia się z zarzutami nie przebierającej w środkach szlachty wobec króla, które tak naprawdę stają się puste i głupie, i obracają się przeciwko atakującym. W większym utworze, poemacie pt. „Monachomachia” podjął z kolei Krasicki krytykę życia klasztornego i odstąpienie od reguł życia zakonnego. Nie ma chyba osoby, która nie znałaby słynnych „Bajek” Ignacego Krasickiego („Jagnię i wilcy”, „Chleb i szabla”, „Dewotka”, „Ptaszki w klatce”, „Wino i woda” i wiele innych). Te króciutkie utwory poetyckie również mają charakter dydaktyczny, także są bolesną satyrą na społeczeństwo, ale też i są wyrazem filozofii życiowej Krasickiego, głoszą pochwałę rozsądku, umiaru i skromności. W ten jakże bogaty dorobek literacki Ignacego Krasickiego wpisuje się jeszcze szereg wierszy (takie słynne tytuły jak „Gdyby ja był Szwajcarem”, „Pieśń na 3 dzień maja”) oraz powieści „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki” oraz „Pan Podstoli”, w których stworzył typ pozytywnego bohatera oświeceniowego. Jak widzimy X.B.W. w swych dziełach propagował pozytywne wzorce człowieka oświecenia i wyśmiewał staropolskie przywary – a czynił to z dużym dowcipem (co widać w rzeczonych „Bajkach” i „Satyrach”), wychowywał bawiąc – zgodnie z antyczną formułą docere, delectare, movere. Teraz chciałbym jeszcze pokrótce wskazać na innych znanych twórców literackich ówczesnej epoki. Franciszek Karpiński, poeta związany z troszkę innym nurtem poetyckim – sentymentalizmem . W swych sielankach, tej najsłynniejszej „Laura i Filon”, „Do Justyny”, mówi o indywidualnych przeżyciach, o czułości, miłości, stosunkach emocjonalnych do przyrody, do natury – jest niejako poetą serca. Przedstawicielem podobnego nurtu był także Franciszek Dionizy Kniaźnin. F. Karpiński jest również autorem utworów znanych i do dziś śpiewanych, bowiem to on napisał bodaj najpiękniejszą polską kolędę „Bóg się rodzi” – „Pieśń o narodzeniu Pańskim”, także pieśń na Wielkanoc – „Pieśń o Zmartwychwstaniu Pańskim” –

„Nie zna śmierci Pan żywota

Chociaż przeszedł przez jej wrota

Rozerwała grobu pęta

Ręka święta.

Alleluja!"

Prócz tego, że Karpiński w wierszach swych opiewał uroki natury, tworzył liryki miłosne, rzecz oczywista, że i tematyka patriotyczna znalazła odbicie w jego twórczości m.in. w utworze „Żale sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta”, w którym poeta boleje nad upadającą Polską –

„Ojczyzno moja, na końcuś upadła

Zamożna kiedyś i w sławę, i w siłę.

Ta co od morza aż do morza władała,

Kawałka ziemi nie ma na mogiłę…

Jakże ten wielki trup do żalu wzrusza,

W tym ciele była milijonów dusza…"

Warto też słowem wspomnieć o Adamie Naruszewiczu – poecie („Chudy literat”) i historyku, który jest autorem wielkiego dzieła „Historia narodu polskiego” opracowanego i wydanego w sześciu tomach. Ponadto to on był inicjatorem jakże cennego przedsięwzięcia – mianowicie kopiowania najważniejszych źródeł dotyczących historii Polski – są to słynne „Teki Naruszewicza” (są one dzisiaj bezcennym źródłem dla historyków, gdyż zawierają kopie wielu zaginionych do dziś dokumentów). Z uwagi na swe zasługi i działania Adam Naruszewicz nazywany jest niekiedy „ojcem nauki historycznej”. Mówiąc o literaturze czasów stanisławowskich nie możemy nie wspomnieć o dramacie i teatrze. Znakomite sztuki pisał Julian Ursyn Niemcewicz – ta najsłynniejsza to „Powrót posła”, komentująca wewnętrzną sytuację Polski, zaistniałą w dobie Sejmu Wielkiego. Jest też autorem takich historycznych sztuk, jak „Władysław pod Warną”, czy „Kazimierz Wielki”. Z premierą tej drugiej wiążę się ciekawa historia – odbyła się ona bowiem w rocznicę Konstytucji 3 maja (w 1792r.) – podczas spektaklu na fali entuzjazmu związanego z Ustawą majową, gdy na scenie padły słowa tytułowej postaci: „W potrzebie stanę na czele narodu mego!", St. August ze swej loży zakrzyknął: „Stanę i wystawię się, stanę w potrzebie na czele narodu mego!", po tych słowach zewsząd rozległy się oklaski… Inni znani dramatopisarze tamtych lat to Franciszek Zabłocki – działacz KEN, autor blisko 50 komedii, w tym tej najsłynniejszej „Fircyk w zalotach”, inna to „Sarmatyzm”; był też tłumaczem dzieł z języka francuskiego i angielskiego („wesele Figara”). Franciszek Bohomolec to kolejny twórca dramatyczny, także autor komedii. Zarówno Zabłocki jak i Bohomolec w swych sztukach wyśmiewali niezbyt mądrych, zaślepionych, zaściankowych prowincjonalnych sarmatów, także potępiali i ośmieszali bezmyślnych zwolenników cudzoziemszczyzny i obcej zagranicznej mody oraz tzw. makaronizmy, czyli zapożyczenia z obcych języków, tak wówczas nadmiernie i często lekkomyślnie używanych. A jako że komedie były ulubioną rozrywką ludzi oświecenia, były zatem doskonałym nośnikiem różnych poglądów i idei – także, podobnie jak i bajki miały „bawiąc uczyć”.

Nie możemy również zapomnieć, że w tym w czasie decyzją Stanisława Augusta Poniatowskiego, w roku 1765 założony został Teatr Narodowy w Warszawie – pierwsza w Polsce scena dramatyczna. Sam król wyłożył pieniądze na wynajęcie budynku oraz utworzenie zespołów teatralnych – dramatycznego i baletowego. Teatr był ważnym ośrodkiem upowszechniania się idei Oświecenia i walki z tradycyjną mentalnością sarmacką – szlachecką, z uwagi na to, że tutaj właśnie na deskach tego teatru wystawiona sztuki, o której była mowa wyżej – patriotyczne, wyśmiewające złe przyzwyczajenie i pouczające. W repertuarze Teatru Narodowego znalazły się również przekłady klasyków francuskich, jak Pierre Corneille, Jean Racine ,czy Wolter. Dyrektorem artystycznym tego teatru został Wojciech Bogusławski (nazywany „ojcem teatru polskiego”), aktor, śpiewak operowy, reżyser teatralny i również autor utworów dramatycznych. Jego słynny wodewil „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale” wpisuje się także w ten cały katalog sztuk teatralnych Teatru Narodowego; ciekawym jest, iż utwór ten często był wystawiany w latach zaborów, bowiem swoją patriotyczną treścią podtrzymywał Polaków na duchu w tej trudnej sytuacji. Bogusławski wystawił również „Hamleta” – po raz pierwszy w Polsce. Niewątpliwie był bardzo dobrym dyrektorem, rzeczywiście rozumiał znaczenie teatru jako narodowego, które szczególnie w okresie Sejmu Czteroletniego stał się narzędziem walki o przeprowadzenie reform politycznych i społecznych. Warto dodać jeszcze, że W. Bogusławski wraz ze swoją trupą teatralną często objeżdżał różne miasta polskie, przyczyniając się tym samym do krzewienia kultury teatralnej w kraju.

Przy okazji omawiania literatury stanisławowskiej należy dwa słowa wspomnieć o publicystyce, tutaj na plan pierwszy wysuwa się powstałe z inicjatywy króla (1765r.) czasopismo „Monitor” –czasopismo moralne, polityczno – społeczne, krytykujące sarmackie obyczaje i styl życia szlachty, zatem i to pismo, wychodzące raz w tygodniu, stało się tak ważne dla propagowania idei reform państwowych. Redaktorem „Monitora” był znany nam już Franciszek Bohomolec, współtwórcą Ignacy Krasicki, również Hugo Kołłątaj był tutaj aktywnym redaktorem, a linię artystyczną, nierzadko i polityczną kształtował sam król. Autorzy pisma krytykując sarmackie zacofanie, liczne szlacheckie przywary (jak pijaństwo, karciarstwo, próżniactwo, plotkarstwo, nadmierne pojedynkowanie się, szczególnie po paru węgrzynach, fanatyzm religijny, bezmyślną cudzoziemszczyznę) starali się też stworzyć jakiś pozytywny wzorzec osobowy nowego szlachcica oświeconego, przyczynić się do poprawy obyczajów i moralności. Zaznaczę jeszcze, że prócz „Monitora” wychodziły i inne tytuły, jak czasopismo literackie „Zabawy przyjemne i pożyteczne” (po redakcją Adama Naruszewicza), także szereg gazet z okresu obrad Sejmu Wielkiego, jak "Gazeta Narodowa i Obca”, „Gazeta Warszawska”, "Pamiętnik Historyczno-Polityczny”.

Teraz na sam koniec tego rozdzialiku chciałbym jeszcze wspomnieć o pewnych cyklicznych spotkaniach u Stanisława Augusta – czyli o słynnych obiadach czwartkowych. Były to spotkania nie tylko ludzi pióra, literatów o których tu mówiłem, ale i artystów malarzy, rzeźbiarzy, także ludzi nauki, o których powiem za chwilę. Były to spotkania zorganizowane na wzór paryskich salonów literackich, odbywały się regularnie co tydzień, na Zamku Królewskim, a w lecie w Pałacu w Łazienkach. Celem tych spotkań były rozmowy (przy okrągłym stole, do którego król zasiadał wraz z przybyłymi gośćmi, co miało oznaczać, iż wszystkie miejsca były równe rangą) na temat literatury, sztuki, także aktualnej sytuacji. O oprawę kulinarną dbał słynny kucharz („pierwszy kuchmistrz Europy”) Paweł Tremo. Na pewno nie raz zastanawialiśmy się co jedzono na tych słynnych obiadach? Już spieszę z wyjaśnieniem. Potrawy były, jak na ówczesne gusta proste, lecz przyrządzane i podane niezwykle wykwintnie. Podawano m.in. staropolską zupę, barszcz z uszkami, na przystawkę różnorodne wędliny, paszteciki i pikantne marynaty. Niejako dania główne stanowiły rozmaite pieczenie na czele z ulubioną przez króla baraniną. Serwowano też ryby i jarzyny. Gościom podawano, odpowiednie do charakteru potraw, znakomite wina, król natomiast gasił pragnienie źródlaną wodą. Często na deser podawano kolejny królewski przysmak – suszone śliwki. Podczas jednego z takich czwartkowych spotkań, króla szczególnie wzruszył utwór jednego z uczestników, Ignacego Krasickiego – słynny „Hymn do miłości Ojczyzny”, który stał się pieśnią Korpusu Kadetów i wręcz pełnił funkcję hymnu narodowego tamtych czasów, a w odrodzonej II RP w XX wieku miał szansę zostań hymnem państwowym, jednak ten i utwór jak i „Rota” Marii Konopnickiej przegrały z „Mazurkiem Dąbrowskiego”. Utwór (będący fragmentem poematu „Myszeida”), który doczekał się nawet przekładów na języki obce (w tym na francuski) odznacza się dostojnością, bez zbytecznych i pustych słów przemawia do nas z prawdą, że miłość Ojczyzny wymaga najwyższej ofiary i bezgranicznego poświęcenia. Dzięki swemu przesłaniu zdobył wielką popularność, no i chyba dziś nawet nie ma osoby, która by nie kojarzyła tych pięknych słów –

„Święta miłości kochanej Ojczyzny,

Czują cię tylko umysły poczciwe!

Dla ciebie zjadłe smakują trucizny

Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe.

Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny

Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe,

Byle cię można wspomóc, byle wspierać,

Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać!"

Malarstwo i architektura

Mówiąc o kulturze czasów stanisławowskich nie może oczywiście zabraknąć parę słów o malarstwie i architekturze, które pod czujnym okiem króla – mecenasa pięknie się rozwijały. Z uwagi na jego osobistą działalność (którą omówię tylko na wybranych, najważniejszych przykładach) w architekturze ukuto nawet termin na określenie ówczesnego stylu architektonicznego, określanego jako „styl stanisławowski”. Podobnie jak w literaturze, tak i w architekturze mamy w XVIII wieku do czynienia z kilkoma stylami – mamy styl rokoko (ośrodek w Puławach w tym stylu wiódł prym, a takim najbardziej widocznym przykładem architektonicznym tegoż stylu są tzw. świątynie dumania) i styl klasycystyczny, na którym zatrzymamy się dłużej. To właśnie w tymże stylu, z inicjatywy Stanisława Augusta wzniesiono pałac w podwarszawskim Natolinie, no i ten najsłynniejszy – Pałacyk na wodzie w Łazienkach (architektem był Dominik Merlini), który był letnią prywatną rezydencją króla Poniatowskiego. Łazienki w ogóle stanowiły taki ogromny kompleks pałacowo – ogrodowy, prócz tego głównego pałacu był tam szereg innych ciekawych budowli – jak choćby amfiteatr na wyspie, stara oranżeria (pomarańczarnia) wokoło której jest szereg pomników rzymskich cesarzy, świątynia egipska, świątynia Sybilli, obecnie na terenie Łazienek Królewskich znajduje się również Belweder, dawna siedziba Prezydenta RP , także pałac Podchorążych (gdzie zaczęło się Powstanie Listopadowe), mamy też pomnik Chopina – to wszystko w otoczeniu rozległego parku, naprawdę sprawia wrażenie pięknego, malowniczego miejsca, szczególnie jesienią, kiedy las mieni się wszystkimi kolorami. Warto też odnotować, że w parku kilka lat temu, w podzięce za Łazienki, postawiono mały pomnik – popiersie króla Stanisława Augusta.

Innymi znanymi przykładami ówczesnej sztuki klasycystycznej w Polsce to m.in. świątynia Sybilli w Puławach, czy Pałac pod Blachą w Warszawie, gdzie mieszkał bratanek króla, Józef Poniatowski.

Do zasług architektonicznych króla należy również przebudowa Zamku Królewskiego w Warszawie, klasycystyczne wnętrza sal zamku i ich nowy wystrój prezentowały wysoki poziom artystyczny. Obecnie niestety jest to odbudowa, rekonstrukcja, po zniszczeniach wojennych, ale sporo mebli, obrazów, jakieś elementy dekoracyjne, części wystroju są oryginalne – część udało się uratować, a spora część to rzeczy, które król uwiózł do Grodna, dzięki temu przetrwały zawieruchę wojenną. Gruntowną przebudowę zamku datuje się na rok 1773, wykonano nowe apartamenty królewskie, zupełnie w nowym stylu ozdobiono wówczas wnętrza wielu sal, według projektu artysty już przeze mnie wspominanego – D. Merliniego. m.in. Salę Rady (miejsce posiedzeń Rady Nieustającej), Salę Wielką – Balową (która była miejscem ceremonii dworskich, odbywały się tu bale, uczty), Kaplicę Dworską, Salę Rycerską (powstałej według projektu samego króla Stanisława Augusta, który chciał w niej uczcić osoby zasłużone dla ojczyzny, jak i przypomnieć najważniejsze momenty z dziejów Polski – co uczynił poprzez wspaniałe popiersia i portrety sławnych Polaków), Salę Marmurową (22 portrety królów polskich, namalowanych przez Marcella Bacciarellego oraz wspaniały portret króla Stanisława w stroju koronacyjnym). Zbudowano także od podstaw nowy gmach Biblioteki Królewskiej, mieszczący się wzdłuż prawego skrzydła Pałacu pod Blachą (włączony w 1776 do zespołu budowli zamkowych). Warto zapamiętać, iż to tutaj właśnie, na Zamku Królewskim, 3 maja 1791 Sejm Czteroletni uchwalił konstytucję, co dziś upamiętnia wmurowana tablica.

Pod czujnym okiem Stanisława Augusta pięknie rozwijało się również i malarstwo. Wspaniałe dzieła wychodziły spod pędzla dwóch najsłynniejszych artystów-malarzy tamtych lat. Mianowicie jest to Canaletto (wł. Bernardo Bellotto) – malarz Warszawy. Dzięki jego szczegółowym obrazom Warszawy, miasto udało się odbudować i odtworzyć ze zniszczeń po II Wojnie Światowej. Te najsławniejsze obrazy to „Widok na Pragę” (w tle widzimy Zamek Królewski), „Ulica Miodowa”, czy „Krakowskie Przedmieście”. Kolejny artysta to Marcello Bacciarelli (nadworny malarz Stanisława Augusta), który zasłynął jako portrecista – spod jego pędzla wyszły 22 portrety polskich władców, m.in. Bolesław Chrobry, Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Jadwiga Andegaweńska, mamy tutaj jeszcze Jana Kazimierza, Jana III Sobieskiego i oczywiście Stanisława Augusta. Bacciarelli w ogóle namalował sporo obrazów przedstawiających Poniatowskiego, m.in. słynny portret w stroju koronacyjnym, gdzie ukazał króla w pełnym majestacie władzy, także obraz „Stanisław August z klepsydrą” i naprawdę wiele innych pięknych portretów znanych ówczesnych osobistości (I. Poniatowska, Branicki). Na koniec warto jeszcze odnotować, że w tym okresie stanisławowskim swe dzieła malowali również Jan Piotr Norblin – jego obrazy to np. słynne „Wieszanie zdrajców targowickich”, a także „Śniadanie w parku na Powązkach”, scena wpisująca się w nurt sentymentalizmu. Z kolei inny nadworny malarz – Józef Peszka na swych płótnach ukazał portrety m.in. H. Kołłątaja, A.K. Czartoryskiego, I. Krasickiego, S. Małachowskiego. Ostatni artysta, o którym chciałem wspomnieć to Jan Bogumił Plersch – kolejny nadworny malarz królewski, brał udział w projektowaniu dekoracji w Łazienkach i na Zamku oraz malował sceny batalistyczne Insurekcji kościuszkowskiej, z których na pierwszy plan wysuwa się znany obraz „Ranny Kościuszko trafia do niewoli po bitwie pod Maciejowicami”.

Finis Poloniae

Na tym wypada skończyć już to nasze spotkanie z kulturą czasów stanisławowskich. Mam nadzieję, że przybliżyłem nieco idee i cele reformy kulturalnej naszego ostatniej oświeconej koronowanej głowy, sylwetki ludzi, którzy wraz z nim tę kulturę współtworzyli, a na którą składała się edukacja, literatura, teatr, malarstwo i architektura. Te wszystkie działania i zabiegi Stanisława Augusta, o których napisałem były naprawdę szalenie istotne i bardzo potrzebne – król – mecenas, wielki miłośnik sztuk pięknych, potrafił z czegoś co tak bardzo mu było bliskie uczynić skuteczne narzędzie do walki o naprawę Rzeczypospolitej, dając „dowody Ojczyźnie naszej, że jej uszczęśliwienie jest jego jedynym celem”. Szkoda tylko, że to wielkie dzieło tak brutalnie, tak szybko, zdecydowanie za szybko zostało przerwane tragedią rozbiorową Rzeczypospolitej. Gdy Polska upadła, pojawiły się głosy, że to klęska ostateczna, niczym upadek starożytnej Grecji i Rzymu, że już nigdy się nie podniesie… Jednak cały ten dorobek czasów stanisławowskich, o których tu pisałem nie poszedł mimo wszystko na marne , bo właśnie całe to dziedzictwo pozwoliło Polakom przetrwać ten trudny okres ponad wiekowej niewoli i niedoli czasów rozbiorów. Sam król powiedział kiedyś, że kto inny będzie zbierał żniwo z jego działań – miał rację, bo dzięki jego zasługom łatwiej w XIX wieku było żyć, powiem więcej – młodzi ludzie wykształceni w jego szkołach i żyjący w całym tym entouragu kultury stanisławowskiej, wychowywani w świętej miłości do kochanej Ojczyzny – walczyli i przelewali krew w Powstaniach Narodowych – co w końcu w 1918 r. dało nam upragnioną wolność i niepodległość. Nie będzie też myślę nieprawdą jak powiem, że i dziś my śmiało czerpiemy z dorobku kulturalnej działalności króla Poniatowskiego, dumnie szczycąc się ówczesnymi osiągnięciami oświatowymi, wspaniałymi dziełami literackimi czy malarskimi.

 


 


 


Tagi: Stanisław August Poniatowski, Komisja Edukacji Narodowej, KEN, Poczobutt-Odlanicki, Chopin, szlachta, kultura
Komentarze
  • 2011.11.13
  • anonim
za długie i nie na temat:C
  • 2011.12.08
  • kinnn
żal
Dodaj komentarz
Newsy
Konferencja "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza na III Ogólnopolską Konferencję Naukową Historyków Nowożytników: "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920" Kraków 27-30 V 2010 r.
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!