Stany Zjednoczone biorąc udział w I wojnie światowej po stronie Ententy złamały własną dotychczasową doktrynę izolacjonizmu, która wywodziła się jeszcze z dziewiętnastowiecznej koncepcji ogłoszonej przez prezydenta Jamesa Monroe'a. To zaangażowanie się USA w sprawy europejskie było spowodowane troską o własne interesy gospodarcze i polityczne, zasięgiem wojny z lat 1914-1918, a także powolnym, ale ciągłym i rozwijającym się wówczas już dość dynamicznie procesem kurczenia się świata w związku z globalizacją. 6 kwietnia 1917 roku USA przystąpiły do wojny i niewątpliwie przyczyniły się do sukcesu państw Ententy. Jednakże zaangażowanie prezydenta Thomasa Woodrow Wilsona w sprawy budowy nowego ładu pokojowego zakończyło się wraz z zawieszeniem broni i rozpoczęciem negocjacji pokojowych z Państwami Centralnymi. USA nie ratyfikowały zawartego z Niemcami traktatu wersalskiego oraz nie przystąpiły do utworzonej według koncepcji Wilsona – Ligi Narodów. USA znowu powróciły do polityki izolacjonizmu.
Inne priorytety w rozwoju amerykańskich sił zbrojnych
Armia amerykańska działająca w czasie I wojny światowej na kontynencie europejskim była także wyposażona w czołgi. Były to czołgi konstrukcji brytyjskiej i francuskiej, gdyż Amerykanie nie rozwinęli produkcji swoich własnych pojazdów. W listopadzie 1918 roku czołgi wchodzące w skład amerykańskich sił zbrojnych w Europie nosiły nazwę Amerykańskiego Korpusu Pancernego i składały się z piętnastu brygad pancernych, z których kilka było jednak jeszcze w fazie formowania i nie posiadały one jeszcze pełnej gotowości bojowej. Każda brygada składała się z trzech batalionów. Jednego batalionu ciężkich czołgów konstrukcji brytyjskiej oraz dwóch batalionów lekkich czołgów, które były wyposażone w czołgi produkcji francuskiej. Początkowo po zakończeniu wojny Korpus nie został rozwiązany. Jego dowódca Samuel Rockenbach ustanowił jego siedzibę w USA w Fort Meade (stan Maryland). Korpus przetrwał jednak jedynie do roku 1920, kiedy to ustawa o obronie narodowej zlikwidowała Amerykański Korpus Pancerny. Było to spowodowane zarówno procesem demobilizacji i rozbrojenia armii po zakończonej wojnie, a także faktem, że USA jako państwo, które znowu wraca do swej polityki izolacjonizmu nie miało potrzeby posiadania silnych wojsk pancernych w swojej armii, która na kontynencie amerykańskim nie posiadała praktycznie żadnych wrogów. Bardziej ważnymi rodzajami broni dla Amerykanów były flota i lotnictwo, które były priorytetem w rozwoju amerykańskich sił zbrojnych. Dodatkowym czynnikiem, który mógł wpłynąć na ten fakt była postawa dowódcy Korpusu Pancernego – Rockenbacha. Nie starał się on przedstawić żadnej koncepcji wykorzystania czołgów. Nie zaznajomił się on z koncepcją Fullera zawartą w tzw. planie 1919, nie promował także wykorzystania czołgów jako bezpośredniego wsparcia piechoty. Choć mogło to być naturalnym kierunkiem rozwoju dla amerykańskich sił pancernych, gdyż właśnie w ten sposób wykorzystywali oni swe czołgi w czasie I wojny światowej mimo iż były one zorganizowane w formie brygad pancernych co mogłoby sugerować wykorzystywanie ich w większej ilości jako zmasowane jednostki. Tak jednak nie było.
W 1922 roku amerykański Sztab Generalny wydał instrukcję, która stwierdzała, że: „głównym zadaniem czołgu jest zapewnienie nieprzerwanego nacierania piechoty podczas ataku”. Wszystkie czołgi podporządkowano jednostkom piechoty, wydarzenie to nie napotkało praktycznie żadnego oporu ze strony amerykańskiej kadry oficerskiej, gdyż wśród jej członków praktycznie nie było żadnych fanatycznych zwolenników broni pancernej podobnych do Fullera. Amerykanie traktowali czołgi tylko i wyłącznie jako broń natury pomocniczej.
W 1924 roku powołano znowu do życia instytucję, która istniała w czasie wojny, a została zlikwidowana w 1920 roku. Była to Rada Pancerna – Tank Board, której zadaniem było zajmowanie się ideami wykorzystania czołgów, formułowanie nowych wytycznych ich wykorzystania oraz nadzór nad wszystkimi pojazdami pancernymi w armii amerykańskiej. Zajmowanie się nowymi ideami miało polegać nie na próbach stworzenia własnej idei lub teorii związanej z wykorzystaniem broni pancernej, ale miało ono polegać na śledzeniu tego co dzieje się w innych krajach na ten temat i utrzymaniu w ten sposób USA w ścisłej światowej czołówce jeżeli chodzi o sprawy mechanizacji armii. Spowodowało to jednak, że w USA ostatecznie zwyciężyła doktryna podziału czołgów pomiędzy poszczególne jednostki piechoty i wykorzystanie ich głównie w celu jej wsparcia w momencie dokonywania przełamania przez linie wroga.
Dodatkową słabością Rady Pancernej był sposób jej organizacji, który nie zapewniał jej członkom etatu, co powodowało brak odpowiedniego zaangażowania danego członka w jej działania. Ten brak odpowiednich środków finansowych niewątpliwie miał negatywny wpływ na członków Rady Pancernej, którzy do końca nie identyfikowali się z tą instytucją i nie chcieli się całkowicie poświęcić pracy w tej instytucji. Jako przykład niedoinwestowania amerykańskich sił pancernych może świadczyć fakt, że roczny budżet utworzonej, przy Radzie Pancernej, szkoły Infantry Tank School wynosił w latach 1925-1931 tylko około 60,000$.
Tak więc bezpośrednio po zakończeniu działań wojennych I wojny światowej, jak i w początkach lat 20-tych wojska pancerne w USA spotkał taki sam los jak w każdym innym kraju świata, który wykorzystywał broń pancerną podczas I wony światowej. Od początkowego zachwytu nową bronią, która pozwoliła przełamać impas na froncie zachodnim i pozwoliła znowu myśleć o wojnie manewrowej, do broni która jest uznana za niepotrzebną, za wybryk wojny okopowej. Wojny, która już przecież nigdy się nie powtórzy, dlatego bronie wynalezione podczas jej trwania będą w przyszłości w ogóle bezużyteczne i co najwyżej będą spełniać rolę broni pomocniczych i drugoplanowych i nie będą miały wpływu na przyszłe działania zbrojne. Dodatkowym elementem osłabiającym pozycję wojsk pancernych w USA była bardzo silna pozycja kawalerii w armii tego kraju.
Dobre złego początki
Dla Amerykanów tradycyjna kawaleria była bardzo sentymentalnym rodzajem sił zbrojnych i dlatego posiadała bardzo wielu zwolenników. Rola kawalerii była silna w USA ze względu na charakter tego kraju, na jego ukształtowanie terenu oraz ze względu na jego historię. Bardzo wielu mieszkańców Ameryki była posiadaczami koni oraz miała w pamięci rolę kawalerii podczas walk z Indianami prowadzonymi w drugiej połowie i pod koniec XIX wieku. Koń był także głęboko zakorzeniony w mitologii amerykańskiego dzikiego zachodu. Te czynniki powodowały bardzo silne przywiązanie armii do jednostek kawalerii. Największym strachem kawalerzystów była myśl, że pewnego dnia koń może zostać zastąpiony przez silnik spalinowy.
Bardziej postępowi kawalerzyści jak major Bradford Cheynworth czy późniejszy generał George Patton, uważali, że czołg i inne pojazdy pancerne mogą istnieć i działać obok kawalerii, a nawet mogą ją wzmocnić jako rodzaj sił zbrojnych. Twierdzili oni, że tak jak koń wzmocnił piechura i stał się podstawą kawalerii, tak czołg może wzmocnić konia i w ten sposób podniesie wartość bojową kawalerii. Napotkało to jednak na zdecydowany opór ze strony konserwatywnych zwolenników kawalerii, którzy całkiem słusznie argumentowali, że zgodnie z obowiązującą doktryną izolacjonizmu, amerykańska armia najprawdopodobniej będzie użyta bądź to na kontynencie amerykańskim – głównie Ameryka Południowa lub Środkowa – bądź na Pacyfiku. Specyfika geograficzna tych terenów sprzyjała całkowicie kawalerii, co było głównym argumentem przeciwko rozwijaniu wojsk pancernych.
Pomimo tych opozycyjnych stanowisk w amerykańskiej kawalerii, w 1927 roku podjęto decyzję o włączeniu w skład każdej amerykańskiej dywizji kawalerii jednej jednostki czołgów i samochodów pancernych.
Do pewnych zmian w stosunku do czołgów w armii amerykańskiej doszło w roku 1927, kiedy to ówczesny sekretarz wojny Dwight Davis przebywał w Wielkiej Brytanii na manewrach utworzonej tam w tym samym roku eksperymentalnej jednostki pancernej w sile brygady. Manewry te zrobiły na nim tak silne wrażenie, że postanowił utworzenie podobnych sił w USA. W wytycznych wydanych przez sekretariat wojny w związku z utworzeniem tej jednostki podawano, że podstawą działania tej jednostki jest czołg i że to czołg powinien być wspierany przez inne rodzaje sił zbrojnych. Można więc stwierdzić, że w tym momencie nastąpiło upodmiotowienie czołgu w armii amerykańskiej i zaczęły się nad wojskami pancernymi zbierać jaśniejsze chmury. Jednocześnie zwrócono także uwagę na doktrynę wykorzystania wojsk pancernych i zmieniono ją na bardziej nowoczesną, która miała się opierać na szybkości i dynamice działania czołgów. Wiele wskazywało na to, że armia amerykańska doceni wojska pancerne.
W 1928 roku sekretarz wojny Davis i szef Sztabu Generalnego gen. Charles Summerall postanowili utworzyć, początkowo w Camp Eustis, w stanie Virginia, a ostatecznie w Camp Knox w stanie Kentucky, kolejną jednostkę eksperymentalną, która miała by się jednak zajmować opracowaniem doktryny, która dotyczyłaby użycia wojsk zmechanizowanych. Jednostka ta miała się także zająć opracowaniem idealnej struktury organizacyjnej dla wojsk zmechanizowanych, która najlepiej potrafiłaby wykorzystać ich potencjał i siłę. Nad całością miała czuwać Rada Mechanizacyjna (Mechanization Board). Był to niewątpliwie krok w bardzo słuszną stronę, który pokazał, że w armii amerykańskiej jednak są zwolennicy wojsk pancernych, którzy potrafią docenić potencjał drzemiący w tej broni.
Kryzys gospodarczy = kryzys wojsk pancernych
Cały projekt Daviesa i Summeralla nie trwał nawet roku, został on rozwiązany z dwóch powodów. Pierwszym głównym powodem był aspekt finansowy w postaci początków światowego kryzysu ekonomicznego. To spowodowało cięcia w budżecie armii amerykańskiej i likwidację tego programu opracowanego przez sekretarza wojny i szefa Sztabu Generalnego. Likwidacji uległa także eksperymentalna jednostka pancerna, na którą także zabrakło funduszy w budżecie. Drugim powodem rozwiązania jednostki eksperymentalnej, był przestarzały park maszynowy amerykańskiej armii, która jeszcze w 1928 roku dysponowała tylko i wyłącznie starymi czołgami z czasu I wojny światowej, które rozwijały bardzo małą prędkość maksymalną. Użycie tych starych i powolnych czołgów było w ogóle sprzeczne z celem w jakim powstała ta eksperymentalna jednostka pancerna. Miała ona pokazać szybkość działań wojsk pancernych, aby przekonać do nich wszystkich sceptyków i co najmniej uciszyć jej przeciwników i krytyków. Wykorzystując te powolne i przestarzałe czołgi uzyskano całkowicie odmienne efekty, które były wodą na młyn wszystkich sceptyków. Kryzys ekonomiczny spowodował także zawieszenie wszystkich planów mechanizacji i motoryzacji armii amerykańskiej, która w rzeczywistości mogła mieć miejsce gdyby właśnie nie kryzys ekonomiczny. USA jako kraj w latach 20-tych była najbardziej zmotoryzowanym krajem na świecie oraz posiadały najsilniejszy i najlepiej rozwinięty przemysł motoryzacyjny. Armia amerykańska także nie była zbyt liczna. To mogło więc powodować, że pomysły motoryzacji armii amerykańskiej należy traktować jako możliwe do zrealizowania. Nie były one żadnymi utopijnymi planami bez możliwości realizacji pod względem technicznym, jak to miało miejsce w przypadku Francji.
Istnienie ośrodka, który miał opracowywać i badać doktrynę wykorzystania wojsk pancernych było precedensem na skalę światową, gdyż doktryną wojsk pancernych miano zająć się w sposób instytucjonalny i finansowany z budżetu federalnego. Inaczej niż w przypadku innych państw, gdzie badania te rozwijały się poza ogólnie przyjętym nurtem i były bardzo często wynikiem pracy wąskiej grupy zapaleńców i propagatorów wojsk pancernych. Działanie takiej instytucji mogło przynieść bardzo ciekawe wyniki, ale nie było to dane ze względu na zbyt krótki okres działania tej instytucji. Nie zdążyła ona jeszcze okrzepnąć po jej utworzeniu i ostatecznej organizacji, a już musiała ulec rozwiązaniu. Jej praca i działalność nie zdążyła nawet zasiać w umysłach amerykańskich oficerów żadnego ziarna, które pozwoliłoby powrócić do jej idei czy rozwinąć je w późniejszym czasie. Armia amerykańska była o krok od ruszenia w kierunku nowoczesnej doktryny wojsk pancernych, ale jak się okazało ten krok był nie do przebrnięcia ze względu na odwieczny, najważniejszy czynnik, mianowicie pieniądze.
Wspominaliśmy wcześniej, że jedną z przyczyn upadku eksperymentalnej jednostki pancernej w USA był jej przestarzały park maszynowy. Uzmysłowiono wówczas sobie, że prawie 1000 sztuk brytyjskich i francuskich czołgów pamiętających jeszcze czasy I wojny światowej jest w rzeczywistości nic nie warte. Postanowiono więc ogłosić konkurs na nowy czołg dla armii. Konkurs ostatecznie nie został rozwiązany ze względu na kryzys gospodarczy, ale jest on warty odnotowania ze względu na jeden model czołgu, a właściwie podwozia i układu napędowego jaki został w nim zaprezentowany. Konstruktor tego modelu – Walter Christie – stworzył przełomowe rozwiązanie, które pozwalało na osiąganie szybkości w granicach 70-80 km/h na drodze. Ten układ jezdny był dodatkowo wyposażony w szerokie gąsienice, które dodatkowo zmniejszały nacisk wywierany na podłoże, co powodowało większą łatwość poruszania się pojazdu po trudnym terenie. Oprócz modelu Christiego zaprezentowano także inne modele, z których jeden był absurdalny, gdyż był to model malutkiego, ważącego zaledwie 5 ton pojazdu, którego jedyna zaletą było to, że mógł być przewożony przez ciężarówkę.
Na tym etapie istnieje bardzo duże podobieństwo pomiędzy rozwojem czołgów w USA i w Wielkiej Brytanii, gdyż w obu tych krajach były plany motoryzacji armii oraz zwolennicy nowoczesnej doktryny wojsk pancernych byli bardzo bliscy osiągnięcia sukcesu i przeforsowania swej wizji, ale w obu tych krajach na drodze stanął kryzys gospodarczy i związane z nim przesunięcia środków pieniężnych w budżecie na inne, bardziej ważne z punktu widzenia decydentów politycznych, cele.
Procesu mechanizacji w armii amerykańskiej całkowicie nie zawieszono, ale likwidacja odgórnego planu spowodowała, że mechanizacją miały się zająć wszystkie rodzaje sił zbrojnych we własnym zakresie, dysponując własnymi, skromnymi, środkami. Ówcześni amerykańscy propagatorzy broni pancernej: Daniel Van Voorhis i Adna Chaffee nie byli „uczniami" Fullera i trochę inaczej wyobrażali sobie rolę czołgu na polu walki. Nie byli oni jednak zwolennikami wykorzystania czołgów jako wsparcia piechoty. Stali oni gdzieś pośrodku i da się zauważyć, że mieli oni przeszłość kawaleryjską. Widzieli oni rolę wojsk pancernych trochę podobnie do roli jaką dotychczas spełniała kawaleria. Nie chcieli oni jednak, aby czołgi osłaniały przemarsze wojsk i ubezpieczały ich tyły tak jak to widzieli częściowo Francuzi. Van Voorhis i Chaffee chcieli, aby czołgi atakowały skrzydła, wchodziły w luki w szykach nieprzyjacielskich i stwarzały ciągłe zagrożenie dla jego tyłów, aby musiał on tam wydzielić część swoich wojsk. Czołgi miały te zadania wykonywać nie poprzez przedarcie się na tyły wojsk przeciwnika, ale poprzez wykorzystanie luk w jego liniach wybitych wcześniej przez oddziały piechoty.
„Salomonowy wyrok” MacArthura?
Kłopoty finansowe armii spowodowały, że wojska pancerne w armii amerykańskiej przez pierwszą połowę lat 30-tych praktycznie pozostawały w stanie letargu. Nie rozwijano praktycznie żadnych nowych modeli czołgów oraz nie rozwijała się doktryna ich użycia. Istniał natomiast spór pomiędzy piechotą a kawalerią dotyczący przynależności czołgów. Zarówno przedstawiciele piechoty, jak i kawalerii żądali całkowitego podporządkowania sobie czołgów. Spór ten został rozwiązany przez nowego, od listopada roku 1930, szefa Sztabu Generalnego gen. Douglasa MacArthura. Rozwiązał on ten spór w następujący sposób. Czołgi lekkie przekazał do dyspozycji kawalerii, a czołgi ciężkie przekazał w gestię piechoty. Decyzja MacArthura może być rozpatrywana dwojako. Z jednej strony pozytywnie gdyż w końcu zakończyła spór o przynależność czołgów i w końcu określiła ich miejsce w armii po nieudanym eksperymencie z utworzeniem jednostki pancernej. Patrząc na tę decyzję jednak z drugiej strony, była jednak negatywna, gdyż utrwalała ona rozbicie wojsk pancernych w armii i sprowadzała je znowu do roli przedmiotu mającego być czynnikiem pomocniczym w stosunku do innych rodzajów sił zbrojnych. Decyzja ta utrwalała także stereotyp, że wojska pancerne mają wspierać piechotę podczas natarcia na linie wroga i wspierać kawalerię w działaniach opóźniających i osłonowych. Z punktu widzenia praktycznego decyzja ta miała bardzo mały wpływ na amerykańskie wojska pancerne, gdyż były one już tak przestarzałe, że praktycznie nie posiadały żadnej wartości bojowej, gdyż ze względu na kryzys ekonomiczny ciągle nie były modernizowane. Zaczęto jednak na szerszą skalę proces mechanizacji jednostek kawalerii.
Nawet późniejszy najwybitniejszy amerykański dowódca wojsk pancernych gen. Patton, także kawalerzysta, wówczas negatywnie wypowiadał się o wojskach pancernych: „to żołnierze wygrywają bitwy, nie maszyny, a armia istnieje, by zabijać wrogów, a nie obsługiwać pojazdy”.
Sytuacja w przededniu przystąpienia USA do wojny
USA, aż do przystąpienia do wojny w grudniu 1941 roku nie posiadały samodzielnych jednostek pancernych w postaci dywizji. Nie posiadały one także praktycznie żadnych nowoczesnych modeli czołgów, nie licząc kilkunastu prototypowych modeli czołgów opracowanych pod koniec lat 30-tych. Nowoczesnych czołgów w maju 1940 roku było zaledwie 28 sztuk, w tym 10 średnich i 18 lekkich. Oprócz tego armia amerykańska posiadała 900 przestarzałych francuskich i amerykańskich modeli z czasów I wojny światowej.
Zamiast dywizji pancernych Amerykanie, jak wspomniano wcześniej, podzielili swą broń pancerną pomiędzy piechotę i kawalerię. Piechota otrzymała czołgi ciężkie, a kawaleria czołgi lekkie. Tak wzmocnione dywizje kawalerii przekształcono w brygady kawalerii zmechanizowanej. Brygady te na swoim wyposażeniu posiadały także samochody pancerne w liczbie 56 sztuk w każdym z dwóch pułków kawalerii. Ze względu na posiadanie przestarzałych modeli czołgów, dywizja ta pozostawała dywizją zmechanizowaną praktycznie jedynie z nazwy, gdyż wspomniane wyżej samochody pancerne też były pojazdami przestarzałymi. Był to jednak ważny krok na drodze do stworzenia samodzielnych jednostek pancernych, gdyż stanowił on pewnego rodzaju precedens w tworzeniu jednostek, w których pojazdy pancerne miały odgrywać jakąś większą rolę. Mimo iż były one podporządkowane kawalerii, to jak miała pokazać historia właśnie kawalerzyści tacy jak Patton mieli decydować o sukcesach amerykańskiej armii w czasie II wojny światowej. Musiały jednak w amerykańskiej kawalerii najpierw nastąpić jednak pewne zmiany, które musiały dotyczyć najwyższego dowództwa w Korpusie Kawalerii, gdyż jego dowódca od 1938 roku gen. Heer, był nawet przeciwnikiem utworzonych brygad kawalerii i stwierdził, że nie będzie promować dalszego ich rozwoju kosztem klasycznych oddziałów kawalerii.
Dopiero wydarzenia pierwszych miesięcy wojny zmusiły Amerykanów do przewartościowania swych koncepcji i ich odpowiedniej modyfikacji, która w przededniu przystąpienia USA do wojny wprowadziła armię amerykańską na tory zmierzające ku nowoczesności. W roku 1940, a więc po zwycięskiej dla Niemców kampanii francuskiej, Amerykanie postanowili dalej poeksperymentować z wojskami pancernymi. W tym roku przeprowadzili manewry w Luizjanie w wyniku, których postanowili utworzyć Siły Pancerne (Armoured Force), składające się z dwóch dywizji pancernych. Amerykanie nie wzorowali ich na strukturze organizacyjnej niemieckich dywizji pancernych, ale stworzyli je według własnej koncepcji. Koncepcja ta zakładała stworzenie dywizji pancernej, która miała być główną siłą uderzeniową armii amerykańskiej, więc musiała być odpowiednio silną jednostką. Dlatego Amerykanie postanowili zorganizować ją według zasady sił połączonych(combined forces). Miały ją tworzyć pododdziały piechoty, artylerii oraz czołgów, z tym że czołgi miały być najsilniejszym jednostką w tej dywizji i spełniać w niej zasadniczą, dominującą rolę. W momencie odpowiedniego rozwoju amerykańskiego przemysłu i przestawienia go na tory gospodarki wojennej, pododdziały piechoty i artylerii w takiej dywizji miały zostać całkowicie zmechanizowane.
15 lipca 1940 roku Siły Pancerne zostały przekształcone w I Korpus Pancerny, który przetrwał jednak tylko do 1943 roku, czyli praktycznie przed rozpoczęciem przez Amerykanów większych działań na kontynencie europejskim. Amerykanie, decyzją gen. Lesliego McNair'a, postanowili podzielić swe dywizje pancerne pomiędzy zwykłe korpusy armijne, zamiast tworzyć z nich osobne korpusy pancerne. Decyzja ta mimo że kontrowersyjna, sprawdziła się jednak w praktyce, co było spowodowane dużą siłą amerykańskich dywizji pancernych oraz olbrzymim wsparciem powietrznym, jakie otrzymywały wojska amerykańskie.
Pod koniec lat 30-tych, w armii amerykańskiej, podjęto jeszcze jedna brzemienną w skutkach decyzję. Na podstawie doświadczeń wyciągniętych z hiszpańskiej wojny domowej postanowiono nie prowadzić badań nad czołgami lekkimi, ale rozpoczęto prace nad czołgiem średnim. Początkowo stworzono kilka konstrukcji przejściowych, które nigdy nie trafiły do produkcji seryjnej. W 1939 roku opracowano czołg M2 uzbrojony w działo kalibru 37 mm i z pancerzem grubości 30 mm. W roku 1941 okazało się jednak, że czołg ten jest już jednak przestarzały i rozpoczęto prace nad nowym czołgiem średnim, którym miał się stać słynny Sherman, ale do momentu ostatecznego opracowania Shermana, rozpoczęto produkcję pewnej konstrukcji przejściowej mianowicie czołgu M3 Grant/Lee. Konstrukcja ta jak na model przejściowy była udana i sprawdziła się na polach walki, szczególnie na froncie afrykańskim, gdzie walczyła po stronie Brytyjczyków zanim w Afryce pojawili się Amerykanie.
Amerykańskie wojska pancerne, w okresie międzywojennym, przeszły podobną drogę jak w innych krajach. Posiadały i używały wojsk pancernych w okresie I wojny światowej. Później w okresie międzywojennym rola wojsk pancernych systematycznie się zmniejszała. Miała jednak także swój krótki okres dobrej koniunktury, który podobnie jak w Wielkiej Brytanii został zahamowany przez kryzys gospodarczy. Ostatecznie jednak w przededniu przystąpienia USA do II wojny światowej podjęto pewne ważne decyzje na podstawie obserwacji walk na kontynencie europejskim, które w dłuższym czasie miały się okazać bardzo ważne dla amerykańskiego wysiłku wojennego. Amerykanie co ciekawe nie posiadali żadnego godnego zauważenia teoretyka, który opracowałby jakąś specyficzną wersję doktryny wykorzystania wojsk pancernych, nie czerpali także za bardzo z doświadczeń Europejczyków. Jednak w momencie próby potrafili stworzyć pewnego rodzaju hybrydę w postaci koncepcji sił połączonych jako własną wizję dywizji pancernej. Najważniejsze jest to, że okazała się ona skuteczna.