W poniższym artykule postaram się ukazać problem lustracji od początku lat 90-tych do 2003 r. Zjawisko to i próby jego rozwiązania chcę przedstawić na gruncie polskim. Lustracja wzbudza ogromne kontrowersje w naszym kraju i wszelkie próby jej opisu skazane są na wykorzystanie w bieżącej walce politycznej. Moją rolą nie jest wpływanie na rzecz któregokolwiek z rozwiązań, lecz na stworzenie swoistego kalendarium „wojny o lustrację” w Polsce. Gwoli sprawiedliwości chcę jedynie zaznaczyć iż przy pisaniu tej pracy posiłkowałem się pracą Piotra Grzelaka „Wojna o lustrację” oraz szeregiem artykułów prasowych.
Początek
Na wstępie chciałbym zaznaczyć iż problem lustracji jest zjawiskiem charakterystycznym dla krajów postkomunistycznych (szczególnie biorąc pod uwagę kwestie nazewnicze). Problem ten na poziomie ustawowym został rozwiązany znacznie wcześniej w innych byłych krajach demokracji ludowej(Czechosłowacja, NRD). W Polsce problem ten jako pierwszy na niwie parlamentarnej poruszył poseł PSL-u Roman Bartoszcze. W kwietniu 1990 r. roku zadał on pytanie na forum parlamentu „[...]ilu liderów Solidarności było konfidentami?[...]”. Spotkał się z natychmiastową emocjonalną ripostą przewodniczącego OKP Bronisława Geremka, który zażądał dowodów, w razie ich braku - przeprosin. Następny miejscem gdzie ten problem został poruszony w bardzo ostrym tonie to łamy „Najwyższego czasu”, gdzie J. Korwin-Mikke stwierdził że „[...]można być niemal pewnym, że agenci Moskwy mają w swych rękach kompromitujące dokumenty – a zatem mogą szantażować wysoko postawionych dygnitarzy nowej elity w Polsce[...]”. Żądał tym samym natychmiastowego ujawnienia konfidentów byłej SB. Pierwszą próbę prawnego uregulowania tej kwestii zaproponował S. Niesiołowski w imieniu ZCHN (maj 1991 r.), w ramach ordynacji wyborczych do sejmu i senatu postulował ujawnienie przez MSW samego faktu współpracy (lub bycia funkcjonariuszem). Gdy zostanie ona stwierdzona, odpowiednia komisja wyborcza ma opublikować ten fakt w odpowiednim obwieszczeniu wyborczym( odwołanie do sądu najwyższego). MSW ustosunkowała się do tych projektów w następujący sposób (Henryk Majewski – min u J.K. Bieleckiego): po pierwsze teczki z lat 40-,50-,60-tych się zachowały względnie kompletnie, z lat 70- i 80-tych tylko nieliczne; po drugie byli funkcjonariusze SB często dokonywali nadużyć po to by mieć podstawy różnego rodzaju gratyfikacji, w tym właśnie celu prowadzili fikcyjne pozyskania i werbowali nieistniejące osoby; po trzecie w wykazach nazwisk współpracowników brakuje jakichkolwiek informacji na temat rozpoczęcia i zakończenia współpracy, okoliczności pozyskania i charakteru udzielanych informacji; po czwarte osoby udzielające informacji SB często nie zdawały sobie sprawy z kim rozmawiają, a procedury w organach bezpieczeństwa zezwalały na pozyskiwanie współpracowników bez konieczności formalizacji ich werbunku; po piąte sam funkcjonariusz jednostronnie wpisywał notatki; po szóste wymuszano podpisanie oświadczenia o współpracy; po siódme ujawnienie agentów będzie fatalnym przykładem dla pracy operacyjnej służb w przyszłości. Pierwsza faktyczna debata konstytucyjna odbyła w połowie lipca 1991 r. w Senacie nad uchwałą Komisji Praw Człowieka i Obywatela wzywającą rząd do sprawdzenia pod kontrolą prokuratora generalnego kto z kandydatów do przyszłego Sejmu i Senatu znajdował się na listach tajnych współpracowników byłych organów bezpieczeństwa publicznego i wojskowych służb specjalnych. W przypadku gdyby kandydat nie zdołał tego sprostować informacja taka miałaby być podawana do wiadomości publicznej. Uchwała miała sporo przeciwników, np. Stanisława Stommę czy Andrzeja Szczypiorskiego. Mimo jej przegłosowania nie weszła w życie ze względu na kwestie prawne, naruszenie ustaw o policji, UOP, MSW i ochronie tajemnicy państwowej. Debata ta toczyła się również na łamach prasy, można w niej wyróżnić zinstytucjonalizowanych prasowych przeciwników lustracji na czele z Trybuną i Gazetą Wyborczą. Faktem jest że w ówczesnej sytuacji politycznej (sejm okrągłostołowy) problem lustracji rozwiązany być nie mógł.
Lustracja Macierewicza
Kolejną fazę w wojnie o lustrację przyniosły nowe wybory z 1991r. i powołanie rządu Jana Olszewskiego, który właśnie jako jeden z priorytetów postawił sobie przeprowadzenie lustracji i dekomunizacji (co równało się odejściem od polityki grubej kreski). Wykonawcą tego zadania został szef MSW Antoni Macierewicz, w wywiadach zwolennik daleko posuniętej lustracji. Wg niego należało ją przeprowadzić w 2 etapach. Po pierwsze ujawnić przedstawicieli władzy i wymiaru sprawiedliwości będących w przeszłości tajnymi współpracownikami SB, a następnie utworzyć instytucje opiniującą kandydatów do wyższych stanowisk państwowych. W marcu 1992 r. powołano do życia Wydział Studiów Gabinetu MSW, który zajmował się badaniem teczek dawnych agentów, następnie wprowadzono poprawki do ustaw o tajemnic służbowej i państwowej (specjalne komisje opiniujące). Do 28.05 działania te były przeprowadzane zgodnie z prawem i celem przyświecającym ówczesnej władzy. W tym dniu poseł Janusz Korwin-Mikke zgłosił wniosek o uzupełnienie porządku dziennego obrad o głosowanie nad projektem uchwały, która zobowiązywałaby ministra spraw wewnętrznych do podania pełnej informacji na temat urzędników państwowych od szczebla wojewody wzwyż, a także posłów, senatorów, adwokatów i sędziów będących współpracownikami Służby Bezpieczeństwa w latach 1945-1992. Ze względów ściśle politycznych (kwestia utrzymania się przy władzy rządu Olszewskiego) projekt ten był forsowany w ściśle ekspresowym tempie, bez debaty z ciągłymi zmianami w treści (sprzeciw wielu posłów np. J. Hennelowej czy J. Rokity). W swej ostatecznej treści uchwała ta nawoływała MSW do podania do 6.06 pełnej informacji na temat urzędników państwowych od wojewody wzwyż oraz posłów i senatorów (2 miesiące dla prawników, 6 dla urzędników samorządowych). Uchwała ta została przyjęta miażdżącą większością głosów(przy 229 posłach nieobecnych). 4.06 Macierewicz wykonał uchwałę. Do sejmu przywieziono 24 zalakowane koperty przeznaczone dla przewodniczących klubów parlamentarnych z listami nazwisk i czasem współpracy. Jednocześnie minister stwierdził że nie czuje się uprawniony do określenia, kto był a kto nie agentem bezpieki w latach 1945-90. Oznaczało to że wskazano domniemanych agentów a nie faktycznych. Była to już interpretacja własna uchwały przez ministra. Tzw „rzucenie teczek” wywołało ogromną mobilizacje przeciwników rządu Olszewskiego, którzy tego samego dnia doprowadzili premiera do ustąpienia ze stanowiska. Od tej pory rząd ten jest mitologizowany przez swoich zwolenników jako ten, który został obalony przez agentów (na czele z Lechem Wałęsą). Wśród ważniejszych nazwisk znajdujących się na liście Macierewicza należy wymienić L. Moczulskiego, W. Cimoszewicza, M. Boniego, W. Chrzanowskiego czy J. Piechotę. Poszkodowany poczuł się też L. Wałęsa, jak stwierdził z powodów sugestii ze strony rządu że też się na tej liście znalazł(ostatecznie jego nazwiska tam brak). Sporo kontrowersji wywołały jego dwa, w sumie sprzeczne, oświadczenia.
Lustracja Macierewicza miała dwojakie konsekwencje. Pierwszą z nich było jej zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego, który uznał ją w wielu punktach za rażąco niezgodną z podstawowymi zasadami Konstytucji RP. Votum separatum zgłosił sędzia Łączkowski wykazując szereg niekonsekwencji w działaniach Trybunału (np uznanie uchwały za akt normatywny). Należy uwzględnić również fakt, iż orzeczenie Trybunału uznawało fakt ujawnienia współpracy jako naruszenie dóbr osobistych współpracowników. Drugą konsekwencją było powołanie tzw komisji Ciemniewskiego, która miała zbadać wykonanie uchwały. Był to faktycznie sąd nad Macierewiczem, w którym Trybunał nie pozostawił na nim i wykonaniu przez niego uchwały suchej nitki. Należy też dodać że nie grzeszyło to gremium obiektywnością (np przyjmowanie zeznań wymierzonych w ministra jako faktów posła Słomki czy ministra Wachowskiego). Oświadczenie komisji brzmiało: „Działanie A. Macierewicza i szefa UOP mogły doprowadzić do destabilizacji najwyższych organów państwa. Zgromadzony materiał pozwala stwierdzić że były to działania celowe. Istnieją więc podstawy do pociągnięcia wyżej wymienionych osób do odpowiedzialności konstytucyjnej.” Nieudana lustracja Macierewicza sprawy nie zamknęła. Problem lustracji próbowano rozwiązać na drodze ustawowej (6 projektów). Rozwiązanie to nie udało się, na skutek rozwiązania parlamentu przez prezydenta Wałęsę. Ograniczono się jedynie do poprawki do ordynacji wyborczej o składaniu oświadczenia, w którym deklarowałoby się fakt współpracy lub jej brak. Deklaracje te nie byłyby jednak poddawane weryfikacji, przez co sama poprawka stawała się bezcelowa.
Lata 1993-97
Okres przedwyborczy przyniósł różnego rodzaju ekspozycje stanowisk w sporze o lustracje, od wypowiedzi polityków wobec niej przeciwnych (Kwaśniewski), umiarkowanie nastawionych(Geremek) do manifestacji jej zwolenników(wskazanie uwagi na istnienie środowisk chcących wykorzystać lustracje do celów politycznych). Zwycięstwo SLD w wyborach z 1993 wydawało się że przyniesie koniec lustracji. Niespodziewanie liderzy tej partii przedstawili się jako zwolennicy uregulowania tej kwestii. 24.06.1994 wpłynął projekt ustawy dotyczącej sprawdzania osób kandydujących lub już zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Kryterium sprawdzania miały być m.in. nie uczestniczenie w działaniach które mogłyby w jakikolwiek sposób ograniczyć swobodę ocen i podejmowania decyzji na obejmowanym stanowisku lub stanowić podstawę do wywierania niedozwolonego nacisku. Miały tego dokonywać specjalne komisje. Faktyczna analiza tego projektu prowadzi do stwierdzenia że nie dopełnienie któregokolwiek z kryteriów nie oznaczało niemożliwości objęcia danego stanowiska(do tego komisje miał mianować premier i prezydent). Poza tym ustawa ta faktycznie nie wskazywała że agenci organów bezpieczeństwa (nawet świadomi i tajni) nie mogli zajmować najwyższych stanowisk państwowych (czyli nie był ustawą lustracyjną). Ustawa ta przeszła do dalszej pracy w komisjach, przy jednoczesnym upadku innych projektów lustracyjnych. Jednak opinie społeczne nie pozwoliły zapomnieć o lustracji. Faktycznym powrotem lustracji na forum parlamentu było oskarżenie premiera Oleksego przez Andrzej Milczanowskiego o szpiegostwo. PSL,UP i UW natychmiast porozumiały się i wspólnie zdecydowały o przedstawieniu projektu ustawy lustracyjnej (to samo proponował prezydent w ramach Komisji zaufania publicznego). Orężem do przeprowadzenia lustracji były też nastawienie opinii publicznej, a także rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy mówiącego o zgodności lustracji i dekomunizacji z ustrojem demokratycznym pod warunkiem że: 1) są kierowane jednostkowo a nie zbiorowo 2) lustrowani mają mieć zagwarantowane prawo do obrony 3) lustrowani mają mieć możliwość odwołania się od wyroku. 4.07 projekty ustaw lustracyjnych pojawiają się sejmie, po burzliwej debacie skierowano je do prac w komisji nadzwyczajnej tzw komisji Pęka. W niej to mimo działalności obstrukcyjnej posła Jaskierni udało się 30.01.1997 przyjąć projekt ustawy lustracyjnej. 11.04 ustawę z poprawkami przegłosował parlament(tylko SLD było przeciw). Prezydent mimo wątpliwości podpisał ustawę, 3.08 weszła ona w życie. Ustawa wprowadzała: 1) Sąd lustracyjny złożony z 21 sędziów 2)oświadczenie lustracyjne 3) sąd orzekał o jego zgodności z prawdą na podstawie materiałów archiwalnych dotyczących lustrowanego, opinii biegłych i zeznań świadków 4) lustrowany miał prawo do obrońcy, prokuratorem w procesie był Rzecznik Interesu Publicznego 5) lustrowany mógł się odwołać, a także wnieść kasacje do SN 6) prawomocne orzeczenie SL dotyczącego fałszywego oświadczenia równało się 10-letniemu zakazowi sprawowania funkcji publicznych 7) lustracji podlegali prezydent i kandydaci na prezydenta, posłów, senatorów oraz kierownicze stanowiska w mediach publicznych i administracji. Także prawnicy: adwokaci, sędziowie i prokuratorzy. Największy sprzeciw SLD budziły: 1) definicja współpracy 2) zakaz powszechnego dostępu do akt 3) nie wyłączenie z lustracji funkcjonariuszy i współpracowników I i II pionu MSW, czyli wywiadu i kontrwywiadu 4) oprócz tego żądali tzw legalnej oceny dowodowej zamiast swobodnej (czyli materializacja współpracy dokonywała się dopiero wtedy kiedy sąd lustracyjny posiadał w materiale dowodowym własnoręcznie podpisane zobowiązanie, napisane raporty konfidenta, pokwitowania wynagrodzeń). Pierwszy deklarację lustracyjną zmienił poseł SLD Jerzy Szteliga.
Nowelizacja ustawy w latach 1997-2001
Ustawa lustracyjna na samym wstępie napotkała kilka zasadniczych problemów z wykonaniem. Po pierwsze powołanie 21 osobowego sądu lustracyjnego okazało się sprawą niewykonalną, sędziowie z różnych powodów nie byli chętni do objęcia w nim posady. Po drugie ustawodawcy nie przewidzieli możliwości tzw. „grania teczkami” przez instytucje rządowe je przechowujące(np. MSW czy UOP). Konieczna więc stała się nowelizacja ustawy. Przeprowadziła ją już nowy układ parlamentarny. 18.06.1998 głosami wszystkich ugrupowań poza SLD postanowiono: 1) powiększyć krąg lustrowanych o adwokatów 2) Sąd apelacyjny w Warszawie zastąpił sąd lustracyjny 3) obdarzono Rzecznika Interesu Publicznego szczególnym uprawnieniem do decydowania o skierowaniu do sądu wniosku o wszczęcie postępowania lustracyjnego(by usprawnić sam proces lustracyjny). Mimo zaskarżenia części artykułów przez prezydenta, Trybunał Konstytucyjny uznał nowelizację za zgodną z konstytucją. Jednocześnie Trybunał zakwestionował kilka artykułów ustawy lustracyjnej np. o możliwości wznowienia postępowania na niekorzyść osoby w stosunku do której wydano prawomocne orzeczenie sądu, bez określania jakichkolwiek granic czasowych czy uznawanie za agentów studentów wzywanych na przeszkolenia do WSW. Trybunał dokonał też wykładni współpracy, musiała ona : 1) polegać na przekazywaniu informacji organom bezpieki 2) być świadoma 3) tajna 4) musiała wiązać się z operacyjnym zdobywaniem informacji przez służby 5) musiała się zmaterializować w działaniu(nie wystarczał sama deklaracja woli). Problem instytucji pozarządowej gromadzącej akta organów bezpieczeństwa w PRL-u rozwiązano 28.12.1998 ustawą o IPN- Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, na jej podstawie materiały z archiwum ministerialnego miały zostać przekazane do archiwum IPN-u.
Działanie ustawy można przedstawić na konkretnych przykładach: 1) oskarżenia przez posłów Karwowskiego i Słomki premiera Buzka o współpracę, jak się okazało całkowicie bezpodstawnie 2) procesu lustracyjnego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego, który w jego wyniku musiał pożegnać się z zajmowanym stanowiskiem (uniewinniony 21.02.2001) 3) kwestii lustracji kandydatów na prezydenta RP w 2000 roku(w szczególności L. Wałęsy i A. Kwaśniewskiego).
Koniec lustracji?
Wybory z 2001 przyniosły nowe rozdanie polityczne w którym najsilniejszą pozycję miał SLD. Koalicja SLD-PSL-UP postanowiła znowelizować ustawę lustracyjną. Zasadnicze postulaty koalicji (formułowane wspólnie z prezydentem Kwaśniewskim): 1) uściślenie definicji współpracy przez dodanie do niej określeń: faktyczna(czyli niepozorna, bez uchylania się) – RIP musiał by tym samym zastanawiać się nad stanem emocjonalnym współpracownika 2) wyłączenie z lustracji współpracowników wywiadu i kontrwywiadu 3) współpraca musiała też być szkodliwa. Te postulaty faktycznie blokowały lustrację i były podporządkowane interesowi prezydenta i jego ugrupowania(lustracje Wagnera, Oleksego i Jaskierni). Początkowo (25.01.2002) projekt ten z najważniejszymi poprawkami (definicja współpracy) nie przeszedł w parlamencie, ale 8.02 poprawki te wprowadził Senat a w następnym głosowaniu Samoobrona i PSL zagłosował tak jak SLD-UP. Nowelizacje tą ze względów proceduralnych odrzucił Trybunał Konstytucyjny. W ograniczonym kształcie (wyłączenie wywiadu i kontrwywiadu oraz współpraca pozorna) ustawa zaczęła obowiązywać od 5.11. Jednak po 8 miesiącach Trybunał konstytucyjny po raz kolejny zakwestionował tym razem merytoryczne artykuły ustawy na czele z wyłączeniem z niej agentów wywiadu i kontrwywiadu.
Pierwszym kłamcą lustracyjnym okazała się adwokat Wanda Bobek, z polityków Jerzy Mokrzycki z SLD (wojewoda koszaliński). Oprócz zwyczajnego trybu występowały też osoby chcące oczyścić się z zarzutu pomówienia np. W. Chrzanowski czy L. Moczulski. Należy też zwrócić uwagę na rolę mediów w „wojnie o lustrację” w Polsce (Gazeta wyborcza i jej często bezpodstawne ataki na Rzecznika Interesu Publicznego Nizieńskiego). Rok 2003 nie zamyka tego problemu, otworzyły się bowiem nowe pola konfliktu związanego z niezakończonym w Polsce procesem lustracji (są to między innymi sprawy Małgorzaty Niezabitowskiej czy Henryka Karkoszy a także osławiona lista Wildsteina).