Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



Zarys historii Dominikany. Od przybycia konkwistadorów do końca Ery Trujillo
  • 2010.01.30
  • typ: artykuł
  • Marta Niespodziewany
zdjecie

1. Przybycie konkwistadorów w XV wieku

Dominikana zajmuje wschodnią, większą część wyspy Hispanioli – nazwę tę  nadano jej w okresie pierwszych podbojów kolonialnych w XV wieku. Pozostałą, zachodnią część wyspy zajmuje Haiti. Oba kraje znacząco się od siebie różnią, zarówno pod względem językowym, jak i kulturowym i etnicznym.

            Co wiemy o wyspie z czasów poprzedzających przybycie Europejczyków? Rdzenny lud Arawak nazywał wyspę Haytí, co oznaczało Górzysty Teren. Późniejsza kultura Taíno używała z kolei nazwy Quisqueya – Matka Ziemia. Hiszpańscy konkwistadorzy, przybywając na wyspę w 1492 roku nadali jej nazwę La Española – Mała Hiszpania. Pod koniec XV wieku na wyspie dominowały 3 grupy etniczne: Ciboney – prawdopodobnie najstarsza, Taíno-Arawakowie, pokojowo nastawieni i uzdolnieni artystycznie oraz Caribe – wojowniczy lud, od którego nazwę wziął cały region Karaibów. Szacuje się, że z 300 – 400 tysięcy rdzennych mieszkańców wyspy do 1548 zostało 500. Wielu z nich zginęło z powodu przywiezionych z Europy chorób, na które nie byli uodpornieni. Konfrontacja względnie pokojowego, opartego na rolnictwie stylu życia mieszkańców wyspy z agresywnym, nastawionym na podbój i zysk charakterem inwazji konkwistadorów  okazała się zgubna dla tej pierwszej grupy.

Zadomawiając się na Hispanioli, osadnicy usiłowali przenieść znane im z rodzinnego kraju wzorce na tamtejszy grunt. Nowe terytorium chcieli jak najbardziej upodobnić do znanego sobie świata. Hispaniola, pierwsza hiszpańska kolonia, traktowana była jako prywatna własność pary królewskiej -  Ferdynanda i Izabeli. Dodatkowo wyspa miała spełniać funkcję bazy do dalszych ekspedycji. Mieszkańców wyspy automatycznie uznano za poddanych Korony.  Konkwistadorzy dobrze oddawali ducha  XVI-wiecznej Europy. Można zauważyć w ich charakterystyce pewną sprzeczność. Z jednej strony wyróżniała ich odwaga, gorliwa wiara w Boga i poczucie wyższości wobec napotkanych ludów. Jednak wielu członków pierwszej wyprawy Kolumba to pozbawieni perspektyw, niewykształceni ludzie, którzy mieli nadzieję na odmianę swojego losu. Byli typowymi przedstawicielami europejskiego społeczeństwa, w zdecydowanej większości wówczas niepiśmiennego. Niektórzy po prostu się nudzili – hiszpańska rekonkwista zakończyła się sukcesem, nie było potrzeby walczyć dalej.  Można też zauważyć wpływ rekonkwisty na powstanie specyficznego typu duchowości, który prowadził zdobywców Nowego Świata. Był on ściśle związany z działaniami militarnymi, przepełniony gorliwością. Kolonizacja oznaczała również usprawiedliwienie niewolniczych praktyk. Używano w tym celu wielu argumentów, wśród nich religijnych (nawracanie pogan) i kulturowych („cywilizowanie” prymitywnych ludzi). W ten sposób zresztą skutecznie odhumanizowano rdzenną ludność Ameryki, którą wkrótce sprowadzono do roli źródła siły roboczej. Głosy obrońców Indian, takich jak Pedro de Córdova i Bartolomé de las Casas, nie przyniosły jednak większego skutku. Wzmocniono brutalną politykę, a reakcją uciskanej ludności były bunty i powstania.  Pierwszą poważną potyczką było powstanie wywołane w 1525 roku przez Enriquillo, przywódcę Taíno. W zasadzie była to regularna wojna, trwająca 14 lat. Enriquillo okazał się sprawnym dowódcą, będącym w stanie zjednoczyć wiele grup. Stworzył konfederację społeczności Taíno. Odziały te zostały wzmocnione przez zbiegłych afrykańskich niewolników, zwanych cimarrones.  Powstanie uderzyło w gospodarkę wyspy, na dłuższy czas zakłócając sprawne funkcjonowanie władz kolonialnych.

 

2.      Piraci, przemytnicy, awanturnicy

Karaiby przyciągały też ludzi „z marginesu”. Piraci, przemytnicy i rozmaici awanturnicy skutecznie utrudniali życie hiszpańskim handlowcom. Początki piractwa związane są z wyspą Tortugą, położoną tuż obok Hispanioli, i z samą Hispaniolą. W tych miejscach zaczęli się zbierać dezerterzy, przestępcy, rozbitkowie. Zanim zostali piratami, wiedli półdzikie życie w lasach. Według przekazywanej tradycji, ludzie podejmowali się piractwa z powodu ogromnego bezrobocia, jednak rzeczywistych przyczyn było znacznie więcej. Trudność stanowiło osiedlenie się w nowym miejscu, niektórych chęć bogacenia się prowadziła z wyspy na wyspę. Nie było też sprawnie funkcjonującego prawa międzynarodowego dotyczącego mórz. Piractwo okazywało się również bardzo dochodową działalnością. Hispaniola stała się bazą wypadową dla nowopowstałej społeczności piratów ze względu na dogodne położenie i niestrzeżone wybrzeża. Powstała społeczność wewnątrz społeczności, złożona z ludzi, którzy nie czuli się związani z żadnym państwem i nie chcieli dostosowywać się do żadnego porządku społecznego. Działalność piratów, przemytników i innych osób „z marginesu” odcisnęła swoje piętno nie tylko na lokalnej gospodarce, ale też na kształtującej się kulturze wyspy. Można powiedzieć, że ich styl życia stanowił pewną alternatywę dla opresyjnego systemu kolonialnego.

 

3.      Cimmarones – zbiegli niewolnicy

Inną ważną grupą byli wspomniani już cimarrones – zbiegli niewolnicy. Pierwszym poważnym zrywem antykolonialnym, w którym licznie brali udział było opisane już powstanie Enriquilla. Po tym wydarzeniu cimarrones stawali się coraz lepiej zorganizowani i stanowili zwarty oddział pod przewodnictwem Juana Vaquero. Po roku 1537 miały miejsce liczne powstania. Wśród Hiszpanów zapanował strach – istniało poważne ryzyko, że Hispaniola zostanie przejęta przez zbuntowanych niewolników. Ci usiłowali zniszczyć wszelkie narzędzia ucisku: farmy, cukrownie i samych panów. Grupy cimarrones były organizowane na podobieństwo społeczności afrykańskich sprzed okresu handlu niewolnikami. Wiązało się to z próbą rekonstrukcji wzorów i wartości ich przodków. Symboliczne dla oporu niewolników były manieles, czyli wspólnoty zakładane przez zbiegów. Był to przykład tworzenia autonomicznych społeczności wewnątrz opresyjnego systemu. Położone w trudno dostępnych miejscach, manieles były trudne do spacyfikowania. Ze względu na zróżnicowany skład etniczny cimarrones, we wspólnotach dochodziło do mutacji języków. Większość Haitańczyków posługuje się dziś językiem kyrol, który powstał w jednym z manieles.

 

4.      Afrykanie

Kolejny element dominikańskiej mozaiki kulturowej to Afrykanie. Pierwszymi Afrykanami w koloniach nie byli wcale niewolnicy, lecz negros ladinos. Były to osoby powiązane z Półwyspem Iberyjskim kulturowo i językowo, wielu z nich tam się urodziło. Z tego względu, a także dlatego, że wyznawali wiarę chrześcijańską, byli początkowo jedynymi ciemnoskórymi, którym zezwalano na pobyt na Hispanioli. Obawiano się, że niechrześcijańscy Afrykanie (bozales) mogliby źle wpływać na proces chrystianizacji rdzennej ludności wyspy. W końcu jednak zaczęto ich sprowadzać pod presją osadników, którzy chcieli zwiększyć liczbę pracowników na plantacjach. Procedurę sprowadzania niewolników ściśle regulowała umowa asiento,  zawierana z innymi krajami europejskimi, które, w przeciwieństwie do Hiszpanii, miały swoje terytoria lub siedziby handlowe w Afryce. W XVI wieku Portugalia kontrolowała prawie w całości dostarczanie niewolników na Karaiby. Szacuje się, że w tym stuleciu ich liczba na Karaibach mogła sięgać 150 tysięcy. 

 

5.      Przemysł cukrowniczy

Podstawą gospodarki wyspy stał się przemysł cukrowniczy,  od początku powiązany z niewolnictwem. To dzięki niewolnictwu uprawa trzciny cukrowej ewoluowała w prężną gałąź gospodarki. Powstał też twór, który można nazwać społecznością lub kulturą plantacji.  Trzcina cukrowa została sprowadzona na Hispaniolę przez Kolumba podczas jego drugiej wyprawy. Wkrótce stała się jednym z najbardziej dochodowych towarów eksportowych. Cały region Antyli nazywano Wyspami Cukrowymi. Rosnące zapotrzebowanie na cukier w Europie stymulowało rozwój karaibskiego przemysłu. W miarę jego rozwoju potrzeba było coraz więcej rąk do pracy. Ludność Taíno była już bliska wyginięcia, gospodarka opierała się na całkowitej zależności od afrykańskich niewolników. Ciągle doskonalono technologię związaną z przemysłem cukrowniczym. Cukrownie były nie tylko wytwórniami, ale też ośrodkami komunikacji i interakcji społecznych. Lokalizowano je w pobliżu jednostek wojskowych, co miało zabezpieczać interesy gospodarcze kolonii i zapobiegać zrywom powstańczym. Około roku 1580 produkcja cukru przestała być wiodącą gałęzią gospodarki.

 

6.      Zmiana składu etnicznego wyspy. Zmiany gospodarcze

Wyspa zawdzięczała swoją wysoką wydajność wielu czynnikom. Skuteczność administracyjna i polityczna w połączeniu z faktem, że Santo Domingo było najważniejszym centrum handlowym Nowego Świata, przyczyniły się do rozwoju wyspy. Wszystkie te czynniki były ściśle powiązane z transatlantyckim handlem niewolnikami. Ciągły dopływ Afrykanów przyczynił się do zmiany składu etnicznego wyspy. Wkrótce liczba czarnych mieszkańców wyspy znacząco przewyższyła białych. Sytuacja stała się na tyle alarmująca, że Korona zaczęła zachęcać hiszpańskich chłopów do przeniesienia się na Hispaniolę, oferując im m.in. zwolnienie z podatków lub inne przywileje. Jednak te zabiegi nie zdołały powstrzymać zmieniającego się składu etnicznego wyspy.

Nielegalny przemyt niewolników przyczynił się do wzrostu liczby Afrykanów na Hispanioli znacznie bardziej niż ten oficjalny. Był jednak otwarcie akceptowany przez większość osadników. Aby ukrócić ten proceder, Hiszpania podjęła środki w celu wyludnienia terenów na północnym wybrzeżu, najgęściej zaludnionych przez Czarnych. Osadnicy wielokrotnie apelowali do Madrytu o pozbawienie Hiszpanii monopolu handlowego. Odmowa ze strony Hiszpanii doprowadziła do wzmożenia nielegalnego handlu, którym trudnili się między innymi piraci. W 1585 roku doszło do ataku słynnego pirata Francisa Drake’a na stolicę wyspy. Wkrótce po tym wydarzeniu gwałtownie spadła liczba europejskiej ludności. Wielu osadników zdecydowało się przenieść wgłąb wyspy, na zachód, inni zaś szukali swojego miejsca na innych karaibskich wyspach.

W XVI wieku stopniowo zaczął upadać handel niewolnikami, a w konsekwencji także przemysł cukrowniczy. Na miejscu bazy gospodarczej wyspy zastąpiła go hodowla bydła. Było to spowodowane rosnącym zapotrzebowaniem na skórę w Europie. Hodowcy bydła (hateros) wraz z niewolnikami przenieśli się wgłąb wyspy. Nadzieją na odbudowę gospodarki wyspy była również uprawa kakaowców. W 1651 przez Hispaniolę przeszła epidemia ospy, zabijając tysiące Afrykanów. Natychmiastowo dostarczono nowych niewolników, tym razem znacznie więcej, co przyczyniło się do dalszej zmiany w demografii wyspy.

 

7.      Model społeczny

Santo Domingo bardzo się oddaliło od ideału wyobrażonego przez pierwszych osadników, którzy chcieli zastosować znany sobie, ustalony wzór zamorskiej posiadłości. Nowe społeczeństwo funkcjonowało dzięki szczególnemu połączeniu ról pełnionych przez   panów i niewolników. Niemożliwe okazało się wytworzenie przez te grupy dwóch osobno żyjących społeczności. Na całość składały się trzy części: rdzenna ludność, Afrykanie i Europejczycy, tradycje i doświadczenia każdej z nich. Kluczem do sprawnego funkcjonowania była umiejętność dostosowania się wszystkich grup do sytuacji, w jakiej przyszło im bytować. Potrzebowali także siebie nawzajem.

Późny XVIII wiek to szczytowa, najbardziej dynamiczna faza niewolniczego społeczeństwa. W tym czasie jaskrawe były wszelkie sprzeczności i subtelności dotyczące społeczeństwa. Wyraźny i jasny był podział na kasty. Na samym dole drabiny społecznej znajdywali się afrykańscy niewolnicy, wyżej byli wolni kolorowi, a na samej górze Europejczycy. Każdy był świadomy swojej roli społecznej i zadań jakie, do niego należą. Jednak bardzo często system przestawał wzorowo funkcjonować ze względu na naginanie panujących zasad, a także pojawienie się coraz większej liczy osób mieszanego pochodzenia. Funkcjonował cały szereg wyznaczników, które określały stopień przynależności do białej rasy. W zależności od niego dana osoba cieszyła się lepszym lub gorszym traktowaniem, ustalano jej pozycje społeczną, przyznawano inne zadania.

 

8.      XVII wiek – Wiek Niedoli. Podział wyspy na część francuską i hiszpańską

W historii wyspy XVII wiek znany jest jako El Siglo de la Miseria – Wiek Niedoli. W społeczeństwie dominowały ponure nastroje. Nie udało się uczynić z kakao ważnego towaru eksportowego, do czego przyczyniły się między innymi wyjątkowo niefortunne zmiany klimatyczne. Epidemie doprowadziły do śmierci większość siły roboczej. Gospodarka była zrujnowana, w społeczeństwie panowało  poczucie utraty lokalnej dumy, desperacja. Cały kraj został sparaliżowany. Wyspa zbankrutowała. Ciekawym aspektem społecznym kryzysu finansowego była zmiana stosunków między panami a niewolnikami - wyrównały się ich warunki bytowe, m.in. musieli jeść to samo. To właśnie w tym czasie ukształtowały się pewne nawyki narodowe, stanowiąc zaczątek narodowej świadomości. Ukształtował się np. narodowy posiłek, złożony z bananów, ryżu, fasolki i odrobiny mięsa – produktów lokalnych, dostępnych zarówno dla panów, jak i niewolników. Paradoksalnym efektem kryzysu była więc namiastka egalitaryzmu.

W XVII wieku miały też miejsce masowe ucieczki z zarządzanej przez Francuzów zachodniej części Hispanioli do hiszpańskiej strefy. Znajdywali schronienie m.in. w Santo Domingo. Przyjmowano ich jednak głównie ze względów politycznych, nie humanitarnych. Było to powodowane ciągłą rywalizacją między Francją a Hiszpanią. Przyjmując francuskich zbiegów Hiszpanie podkopywali gospodarkę rywali.

Karaiby stały się polem bitewnym europejskich mocarstw. Konflikty wybuchające na Starym Kontynencie przenosiły się szybko do Nowego Świata. Kolonie pozostawały jednak tylko pionkami w grze. Głównymi oponentami w konflikcie o Hispaniolę były Francja i Hiszpania. Hiszpanom nie udało się uchronić całkowicie wyspy. W efekcie zostali zmuszeni do oddania jej zachodniej części na mocy traktatu z Ryswick. Konsekwencje podziału są do dziś odczuwane przez Dominikanę i Haiti. Dokument  formalnie oddzielił dwa rejony odmienne pod względem kulturowym, językowym i etnicznym. Od tej pory wschodnią część wyspy nazywano Santo Domingo, a zachodnią – Saint-Domingue.

 

9.      Transformacja społeczna i gospodarcza w XVIII wieku

XVIII wiek to okres znaczącej ekspansji demograficznej i prób zaludnienia interioru.  Stolica straciła na znaczeniu. Gospodarka wyspy odbiła się od dna, m.in. dzięki uprawie tytoniu, głównie w bogatym regionie Cibao. Pojawiła się tam klasa rolniczo - handlowa, a także  nowy model pracy, oparty na wolnych pracownikach. W konsekwencji liczba niewolników w Cibao była najniższa na całej wyspie. Uprawa tytoniu wiązała się  z pewnymi przemianami społecznymi. Wymagano specjalizacji i umiejętności, inaczej niż na południowych plantacjach. Tym, co odróżniało region Cibao od reszty wyspy była też wysoka liczba białej ludności, utrzymująca się na stałym poziomie. Różnice miedzy Cibao i południem są zresztą widoczne do dziś. Na południu funkcjonowały ostre podziały między panami i niewolnikami, Białymi i Czarnymi. W Cibao  niewolnicy i wolni chłopi doświadczali takiej samej zależności od pana.

Ze względu na specyfikę społecznych interakcji związanych z plantacjami tytoniu w rejonie Cibao zaczęła wytwarzać się drobna chłopska burżuazja (pequeño burgués campesino). Powstał unikalny w skali Karaibów model społeczny, wymagający harmonijnej koegzystencji między Czarnym (niewolnikami i wolnymi), Białymi i Mulatami. Wyraźne stało się dążenie do emancypacji Czarnych.  Byli niewolnicy stawali się wytwórcami rolniczych towarów, zasilając grupę farmerów klasy średniej. Te szczególne społeczne wzorce panujące w Cibao stały się inspiracją dla integracji narodowej, zapoczątkowanej we wcześniejszym okresie. 

W XVIII wieku rancza z bydłem znów stały się podstawą gospodarki wyspy. Wyjątkowość modelu pracy w hato ganadero  polegała na szczególnej kombinacji pracy niewolników i wolnych pracowników. Ciekawym aspektem tego modelu był fakt, że niewolnicy mieli prawo świadczyć usługi innym hateros. Zarabiając w ten sposób, niewolnik mógł w pewnym momencie zafundować sobie wolność.

Europejskie imperia dążyły do transformacji Karaibów w wytwórnie towarów eksportowych. W latach 80. XVIII wieku francuska część Hispanioli stała się najbogatszą kolonią świata. Aby sprostać zapotrzebowaniu na cukier i kawę trzeba było zapewnić miejsce na nowe plantacje i zakłady produkcyjne. W tym celu ścięto górskie lasy. Saint-Domingue stało się liderem w produkcji cukru, co wiązało się z wyjątkowo nieludzkim systemem pracy nastawionym wyłącznie na maksymalny zysk. Wkrótce liczba czarnych niewolników we francuskiej kolonii była najwyższa w całym regionie Antyli. Mimo prób sprowadzania większej liczby Białych, kolonia stawała się nieodwracalnie czarna.

 Mimo że sąsiadujące ze sobą kolonie działały według jednego schematu – schematu kolonii cukrowej obowiązującego na Antylach, znacząco się od siebie różniły. Na zachodzie stosunkowo mało było Białych, mimo nieliczności silnie podzielonych klasowo. Wraz z bogactwem kolonii narastały też rasowe i klasowe antagonizmy. Wykształciła się bogata elita, której członkowie postrzegali się jako nową szlachtę. Klasowe antagonizmy doprowadziły do silnej wrogości między baronami kawowymi i cukrowymi, a także między nimi a handlarzami, doktorami, biznesmenami. Zaczęto wyróżniać  grupy „dużych Białych” (grands blancs), zamożnych i uprzywilejowanych i „małych Białych” (petits blancs), handlarzy, pracowników, rybaków i innych. Pojawiło się pytanie, która grupa ma większe prawo reprezentować całą kolonię. Wpływowa i liczna była też społeczność wolnych kolorowych (gens de couleur). Było ich znacznie więcej niż Białych, często byli od nich lepiej wykształceni i bogatsi.

             Plantacja funkcjonowała jako małe społeczeństwo w miniaturze, zupełnie odmienne od tego, co znano z Europy. Niejasna była pozycja gens de couleur.  Byli wolni, ale dotyczyło ich wiele restrykcji. Pełnili przeróżne role – wśród nich były zarówno konkubiny bogatych białych plantatorów, jak i właściciele niewolników. Z kolei populacja czarnych niewolników była bardzo zróżnicowana etnicznie i językowo.

 

10.   Rewolucja Haitańska i jej następstwa

Brak spoistości społecznej, podziały i przebudzenie interesów poszczególnych grup sygnalizowały nadchodzące problemy. Po wybuchu  Rewolucji  Francuskiej w 1789 roku grands blancs ogłosili, że są Francuzami. Pragnęli autonomii dla kolonii i wolnego handlu. Petits blancs również przejęli rewolucyjne ideały chcąc zrealizować własne cele. Wszystkich Białych frustrowała społeczno - ekonomiczna wyższość społeczności Mulatów. Uchwalono szowinistyczne prawa uderzające w kolorową ludność. Stało się jasne, że biała mniejszość żyje w ciągłym strachu przed słusznymi dążeniami i aspiracjami kolorowych, zarówno wolnych, jak i niewolników. Tuż przed Rewolucją Haitańską Biali stanowili zaledwie 6% ludności kolonii.

Rewolucja Haitańska miała miejsce w latach 1791-1803 i poprzedzona była wieloma mniejszymi wyrazami buntu. To jej zawdzięcza swoje narodziny Haiti – pierwszy niepodległy naród Ameryki Łacińskiej. Wykorzystując hasła Rewolucji Francuskiej, uciskani ludzie zjednoczyli się we wspólnym celu osiągnięcia równości rasowej, zniesienia niewolnictwa i dekolonizacji. Rewolucja oznaczała także zniszczenie najlepiej prosperującej kolonii i usunięcie klasy panów. Reperkusje tego wydarzenia odczuwalne były na całych Karaibach, ale najmocniej i najwcześniej na wschodniej części wyspy. Rewolucja rozpoczęła się jako powstanie niewolników, ale niosła za sobą poważne zmiany w obrębie całego społeczeństwa. Szybko też przerodziła się w burzliwą wojnę domową, w której chaosie każda grupa chciała zrealizować swoje cele. Mulaci musieli też zdecydować się, czy w konflikcie poprzeć Białych czy Czarnych. W 1791 francuskie Zgromadzenie Narodowe zdecydowało się przyznać Mulatom  prawo do współzarządzania kolonią, jednak niewolnictwo pozostało nienaruszone. Biali sprzymierzyli się z Mulatami i wkrótce musieli stawić czoła powstaniu niewolników pod wodzą charyzmatycznego przywódcy, Boukmana. Doszło do masakry Białych i całkowitego zniszczenia plantacji. Szala zwycięstwa przechylała się powoli na stronę Czarnych. Wkrótce przywództwo objął Toussaint L’Ouverture, były niewolnik uważany za wojskowego geniusza. Konflikt zaczął nabierać międzynarodowego charakteru – zmobilizowano angielskie i hiszpańskie wojska. Francja odpowiedziała w 1794 roku dekretem znoszącym niewolnictwo –  był to ruch całkowicie polityczny, mający zyskać poparcie Czarnych na wypadek brytyjskiej inwazji. Kolejnym ważnym dokumentem był traktat z Basel z 1795 roku. Na jego mocy Hiszpania oddała Santo Domingo Francji. Toussaint, któremu udało się zjednoczyć pokaźną armię, próbował zjednoczyć całą wyspę. To śmiałe posunięcie wywołało stanowczą reakcję ze strony Napoleona. Francuzi interweniowali zbrojnie, jednak mimo schwytania, a potem stracenia Toussainta L’Ouverture, ostatecznie musieli opuścić kolonię.

Wzburzenie buntowników po śmierci przywódcy oznaczało wzmożoną brutalność z ich strony. Siłami niewolników dowodzili Jean Jacques Dessalines i Henri Christophe. Nie zamierzali układać się z Francuzami – walki trwały, dopóki wróg całkowicie nie skapitulował. W 1804 roku proklamowano niepodległość, a nowoustanowionemu państwu nadano nazwę Haiti. Była to pierwsza wolna czarna republika. Dessalines mianował się imperatorem i zarządził rzeź ocalałych po Rewolucji Białych. Henri Christophe kontynuował surową politykę swojego poprzednika, usiłując ożywić gospodarkę kraju.

Źródeł szczególne zjawiska w kulturze dominikańskiej zwanego „fobią antyhaitańską” (fobia antihaitana) doszukiwać się można w okresie Rewolucji Haitańskiej. Wschodni sąsiedzi postrzegali nowopowstałe państwo jako zagrożenie, przerażała ich również skala terroru towarzysząca nagłym przemianom.

Rewolucja Haitańska odbiła się szerokim echem w całym regionie karaibskim. Można wyróżnić dwa jej oblicza: z jednej strony była to walka klasowa między panami a niewolnikami, a z drugiej - krwawa wojna domowa o podłożu rasowym. Był to też konflikt o zasięgu międzynarodowym, wikłający państwa europejskie. Przykład Haiti stał się inspiracją dla innych kolonii dążących do emancypacji. Po raz kolejny dały o sobie znać różnice między wschodnią i zachodnią częścią wyspy. Na wschodzie żyło znacznie mniej ludzi, panowała względna równowaga w składzie rasowym. Nie było tu takich spięć między rasami i klasami, poziom wrogości wobec czarnej ludności był znacznie niższy. Dominująca grupa Mulatów w zachowaniu przypominała Białych i była pozytywnie do nich nastawiona. Bardzo wcześnie objawiła się fobia antihaitana, której apogeum nastąpiło podczas zrywu niewolników na zachodzie.

 Kiedy Toussaint L’Ouverture przeniósł działania wojenne na wschodnią część wyspy, ogłosił zniesienie niewolnictwa w 1801 roku. Co było do przewidzenia, decyzja ta wzbudziła sprzeczne reakcje w społeczeństwie. Właściciele ziemscy poparli francuską inwazję. Co ciekawe, podobnie postąpili Mulaci, którzy czuli bliższy związek z białą rasą. Przybycie rewolucji na wschód sprowokowało pytanie o kolor, etniczność, rasę, a także wywołało wrogość wobec czarnych na całym terenie Karaibów.

Następstwem upadku systemu niewolniczego wyspy i całego regionu była głęboka transformacja społeczna. Najwięcej korzyści w zachodniej części wyspy osiągnęli wolni kolorowi pracownicy bez zdefiniowanego statusu, zmarginalizowani, mimo że stanowili większość społeczeństwa. Poważne były również konsekwencje w dziedzinie ekonomii wyspy. Kuba szybko zastąpiła zdewastowaną francuską kolonię na miejscu lidera w produkcji cukru. Wprawdzie Rewolucji Haitańskiej wyspa zawdzięczała likwidację niewolnictwa, ale następstwem była bezsensowna wojna domowa między rasami reprezentującymi różne interesy. Te konflikty pogorszyły sytuację dopiero co narodzonych społeczeństw, a także gospodarki wyspy, co w konsekwencji doprowadziło do upadku Haiti.

Chaos i konflikty wewnętrzne dotyczyły nie tylko nowego państwa, ale całej wyspy – także nadal pozostającej pod władzą kolonialną części wschodniej. Pojawiło się nowe zagrożenie wynikające z odrodzenia ideologii militaryzmu. Zjawisko to otwierało drogę do przejęcia władzy w regionie rozmaitym caudillos. Poza tym zbuntowany oddział Francuzów nie wycofał się z wyspy po nieudanej inwazji i opanował wschodnią część wyspy, okupując ją do 1808 roku. W końcu udało się ich usunąć, jednak wcześniej zdążyli m.in. przywrócić niewolnictwo.

 

11.   Dążenia niepodległościowe Santo Domingo. Powstanie Dominikany

We wschodniej części wyspy powoli zaczęła rodzić się świadomość narodowa, a rolę jej obrońców wzięli na siebie hateros. W ciągu niecałych 40 lat udało im się uzyskać wiodącą pozycję w społeczeństwie. Od momentu wybuchu Rewolucji Haitańskiej Santo Domingo wstrząsały rozmaite wydarzenia. Od 1808 kolonia wróciła pod rządy Hiszpanii. Podczas francuskiej okupacji pojawił się zalążek świadomości narodowej. Odpowiedzialny za usunięcie Francuzów był m.in. Juan Sánchez Ramírez, lider grupy ranczerów. Po tym zwycięstwie hateros zaczęli sobie zdawać sprawę ze swojego potencjału politycznego i społecznego. Co ciekawe, popierali kontrolę Hiszpanii. Jak się okazało, ranczerzy nie byli jednak zdolni sprawnie zarządzać. Nastąpił okres zależności politycznej i ekonomicznej, nazywany przez dominikańskich historyków  La España Boba – „Głupia Hiszpania”. Ten dwunastoletni okres pełen był niedorzecznych decyzji politycznych. Wprawdzie ogłoszono niepodległość Santo Domingo, ale pod nazwą Haití Española – Hiszpańskie Haiti i  protektoratem Kolumbii. Wykształciła się nowa drobna burżuazja, złożona z plantatorów tytoniu i kupców. Ta grupa kontynuowała proces budowania świadomości narodowej zapoczątkowany przez hateros. Walka klas po raz pierwszy w historii wyspy zyskała polityczne oblicze. W tym okresie region Cibao zaczął dominować w wielu sferach, nie tylko związanych z gospodarką. Powstawało tam wiele antyrządowych spisków i powstań niewolników. Władze brutalnie tłumiły wszelkie antyrządowe zrywy, aby przestrzec innych potencjalnych buntowników.

Okres La España Boba doprowadził do powstania narodowej świadomości i rozwoju agresywnej klasy kupców. Jednak nadal brakowało konkretnej klasy społecznej, która prowadziłaby naród w czasach ciągle aktualnej groźby zewnętrznej inwazji. Ciągle brakowało spoistości społecznej i przywództwa społeczno-politycznego. W rezultacie formujące się dominikańskie społeczeństwo nadal było słabe i kompletnie nieprzygotowane na haitańską inwazję, jaka miała miejsce w 1822 roku. Wydarzenie to do dziś wywołuje emocje w społeczeństwie dominikańskim. Wielu komentatorów doszukuje się źródeł dzisiejszej antyhaitańskiej fobii w tamtym okresie.

Po uzyskaniu niepodległości Haiti stało się zjednoczoną, zwartą republiką, głównie dzięki Jean-Pierre Boyerowi. Nową stolicą zostało Port-au-Prince. Dominikanie dociekają do dziś, jakie były przyczyny inwazji na wschodnią część wyspy. Według jednej z teorii, Boyer chciał udaremnić możliwą inwazję mającą na celu przywrócenie niewolniczego systemu na całej wyspie. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że chciał zrealizować swój plan zjednoczenia wyspy jako jednego kraju.

Boyer chciał dostosować wschodnią część wyspy do realiów polityczno-gospodarczych panujących w Haiti. Pierwszy ruchem było zniesienie niewolnictwa, potem przeprowadził reformy rolnicze, przydzielając działki wyzwolonym niewolnikom. Skonfiskował również wiele dóbr kościelnych. Jednak reformy to tylko jedno oblicze haitańskiej okupacji. Reformy rolne zniszczyły tradycyjny, oparty na własności państwowej system rolny. Wschodnia część wyspy nie rozwijała się gospodarczo. Boyer zbyt wiele uwagi poświęcał rolnictwu, ignorując inne gałęzie gospodarki. Przebudziła się również niechęć między Mulatami i Czarnymi.

Wśród społeczeństwa rosło niezadowolenie. Reformy postrzegane przez okupacyjny rząd jako konieczne i postępowe wywoływały wzburzenie.  W tym czasie  wykształcony w Europie Juan Pablo Duarte wrócił do Santo Domingo i wraz z grupą podobnie myślących młodych liberałów zorganizował w Santo Domingo spotkanie. Utworzyli tajne stowarzyszenie La Trinitaria mające na celu zorganizowanie ruchu oporu wobec haitańskich okupantów. Następca Boyera Charles Gerard podjął ogromny wysiłek, by powstrzymać antyrządową konspirację, jednak ostatecznie poniósł porażkę i Haitańczycy zostali zmuszeni do wycofania się w 1844 roku. Ta data oznacza oficjalne narodziny nowego narodu – Republiki Dominikany. Co ciekawe, Dominikana może poszczycić się aż trzema Ojcami Narodu (Padres de la Patria). Oprócz Juana Pablo Duarte to także Francisco del Rosario Sánchez i Matias Ramón Mella – wszyscy trzej w równym stopniu odpowiedzialni za utworzenie niepodległego państwa. Dominikana świętuje Dzień  Niepodległości 27 lutego. Ta data upamiętnia dzień w którym opozycjoniści przejęli fortecę Puerta del Conde w Santo Domingo.

 

12.   Zamieszanie polityczne po uzyskaniu niepodległości. Inwazja USA

Ogłoszenie niepodległości nie rozwiązało jednak problemów młodego narodu. W społeczeństwie nadal panował brak spójności i poczucia wspólnego celu. Brakowało stabilizacji. Jedyną kwestią jednoczącą Dominikańczyków była niechęć do zachodniego sąsiada i strach przed jego dominacją. Pojawiły się problemy z przywództwem. Ultraliberałowie, wśród nich Duarte i inni trinitarios pozostawali w silnej opozycji wobec ultrakonswerwatystów, którzy brali pod uwagę przejęcie kraju przez jakieś mocarstwo w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa. Takie pomysły były efektem ciągłego strachu przed Haiti. Konserwatyści, reprezentujący wąskie interesy hateros i drobnej burżuazji wkrótce zaczęli dominować na scenie politycznej. Założyli Centralną Radę Zarządzającą (La Junta Central Gubernativa), która przejęła kontrolę nad polityką państwa. Junta odpowiedzialna była za skazanie Duarte, Sáncheza i Melli jako zdrajców i wygnanie ich z kraju.

Kraj doświadczył bezsensownej, lecz krótkiej rewolucji czerwcowej w 1857 roku. Odżyły pomysły, by znaleźć protektora dla Dominikany – tym razem miała to być Hiszpania. Mimo niechęci większości społeczeństwa, podpisano Akt Aneksji w 1861 roku. Na jego mocy Dominikana stała się zamorskim terytorium Hiszpanii i zyskała gwarancję wojskowej i finansowej ochrony. Odpowiedzią społeczeństwa na aneksję były masowe demonstracje. Dominikańczycy nie godzili się na kolejny okres obcej dominacji. Sytuację zaogniły konflikty na tle rasowym i kulturowym między mieszkańcami wyspy i przybyłymi Hiszpanami., którzy nie spodziewali się tak „czarnego” społeczeństwa.

Obecność obcych sił na wyspie i strach przed możliwym powrotem niewolnictwa popchnęły Haiti do działania. Zachodni sąsiad udzielił wsparcia dominikańskim przeciwnikom aneksji. W 1863 roku rozpoczęła się wojna mająca na celu przywrócenie niezawisłości Dominikanie. Najpierw do buntu przyłączył się cały rejon Cibao, a później praktycznie cały kraj. Rebelia, choć nastawiona przede wszystkim na przywrócenie samostanowienia narodu, wiązała się też ze strachem kolorowych mieszkańców przed powrotem niewolnictwa. Było to ważne wydarzenie w historii kraju, jednak oprócz niepodległości przyniosło także szkody. Jednym z ważniejszych następstw było rozdrobnienie polityczne. Pojawiło się wielu ambitnych przywódców wojskowych walczących o dominację w poszczególnych regionach wyspy. Był to początek współczesnego caudillismo. Odnowiły się również podziały społeczno - ekonomiczne między Cibao i południową częścią kraju. Pojawiła się również nowa wybitna osobowość – Gregorio Luperón, którego zasługą była m.in. konsolidacja wrogich frakcji politycznych i rozpoczęcie transformacji gospodarki wyspy.

Po przywróceniu republiki Dominikana popadła w tarapaty. Zapanował pięćdziesięcioletni okres chaosu. Kraj się zadłużył, targały nim konflikty między lokalnymi caudillos, gospodarka stała w miejscu. Społeczeństwo było podzielone, tlił się konflikt między hateros i drobną burżuazją. W życiu politycznym wyodrębniły się dwa wrogie obozy czerwonych i niebieskich. Gregorio Luperón reprezentował najlepsze tradycje i wartości niebieskich liberałów, jednak jego uczeń, Ulises Lilís Heareaux, późniejszy pięciokrotny prezydent Dominikany, odszedł od tych ideałów. Gdy doszedł do władzy, zauważalny stał się jego zwrot w stronę militaryzmu i apetyt na władzę. Nadano mu dwuznaczny przydomek  Pacificador de la Patria. Jego rządy naznaczone były prześladowaniami, więzieniem i mordowaniem opozycjonistów. Szukał też „opiekuna”  dla swojego kraju w potężnym państwie – Stanach Zjednoczonych. Jego polityka doprowadziła wkrótce do wzrostu wpływu Amerykanów na finanse i gospodarkę wyspy. Umowa podpisana z USA dawała mocarstwu całkowitą kontrolę nad finansami Dominikany, właściwie czyniąc ją w ten sposób protektoratem USA.

Późniejsza inwazja to następstwo rozwoju polityki interwencjonistycznej Stanów Zjednoczonych w stosunku do krajów Ameryki Łacińskiej. W Stanach panowało przekonanie, że militarne interwencje są konieczne, aby zachować spokój i stabilność w regionie. Okupacja Dominikany była tylko częścią planu zdominowania Karaibów i Ameryki Łacińskiej. Theodore Roosevelt otwarcie usprawiedliwiał interwencje w „bananowych republikach”  jako narzędzie ochrony interesów cywilizowanych państw.

Po zabójstwie Hereaux w 1899 roku pogłębił się problem zadłużenia kraju, pojawiły się groźby interwencji. W 1914 r. Juan Isidro Jimenez został z pomocą USA prezydentem. Stany Zjednoczone usiłowały narzucić Dominikanie szereg reform, które miały zapewnić im wpływ na politykę wewnętrzną Dominikany. W 1916 roku, po odmowie ze strony Kongresu Dominikany, doszło do amerykańskiej inwazji.

Okupanci usiłowali całkowicie zreformować dominikańskie społeczeństwo. Aby zapobiec zrywom antyamerykańskim, rozbrojono obywateli, wprowadzono też cenzurę. Osiem lat amerykańskiej okupacji to z jednej strony pewien rozwój gospodarczy i modernizacja wyspy, a z drugiej -  brutalna polityka USA nastawiona na własne interesy. Rozwinęła się infrastruktura, system edukacyjny, służba zdrowia. Doszło również do przemian kulturowych. Jednym ze skutków okupacji było ponowne przebudzenie poczucia dominikańskości wśród obywateli. Okres okupacji stał się też dla Dominikańczyków przykładem skuteczności opresyjnych metody kontroli. Model ten został przyjęty przez członków Guardia Nacional, która wcześniej została powołana przez Amerykanów na miejsce sił zbrojnych. Stała się główną siłą utrzymującą porządek w kraju, tworząc w ten sposób pewne zagrożenie – kto miał władzę nad Guardią, miał też władzę nad całym krajem. Amerykanie pozostawili na Dominikanie przeszkoloną przez siebie „wojskową machinę”.  Właśnie z tego środowiska miał się wywodzić późniejszy tyran – Rafael Trujillo.

 

13.   Era Trujillo

Trzydziestojednoletni okres w historii Dominikany zwany Erą Trujillo rozpoczął się w 1930 roku. Zanim jednak do tego doszło, Rafael Trujillo wstępował na kolejne szczeble kariery wojskowej. Urodzony w 1891 roku w rodzinie należącej do niższej klasy średniej nie otrzymał porządnej edukacji. Od początku fascynowało go wojsko i przewidział dla siebie wojskową karierę. Na jego szybki awans nałożyło się wiele czynników. Wykorzystał okazję, jaką była inwazja Stanów Zjednoczonych i wstąpił do ustanowionej przez okupanta Guardia Nacional, gdzie nauczył się skutecznego eliminowania opozycji. Wycofanie się marines z wyspy przyspieszyło awans oficerów – w tym przyszłego dyktatora. W 1927 roku został mianowany dowódcą armii, wkrótce całkowicie ją sobie podporządkowując. Trzy lata później wykorzystał zapaść ekonomiczną i polityczną kraju  i sięgnął po władzę mając za sobą poparcie wojska. Wygrał w zmanipulowanych wyborach, nie napotykając większego oporu. Szybko wzmocnił kontrolę nad krajem, wykorzystując katastrofę naturalną – huragan zniszczył większą część Santo Domingo. Wprowadzono więc stan wyjątkowy, zawieszający podstawowe prawa gwarantowane przez konstytucję. Rok po objęciu władzy Trujillo założył Partię Dominikańską, która całkowicie zdominowała życie polityczne na kolejne trzy dekady.

            Co przyczyniło się do przejęcia rządów na Dominikanie przez Trujillo? Oprócz słabości państwa i politycznej bierności społeczeństwa, ważną rolę odegrała też interwencja USA.  Podczas okupacji społeczeństwo zostało rozbrojone,  władza scentralizowana, stworzono profesjonalną armię. Niektóre środowiska intelektualistów i polityków poparły Trujillo, uznając autorytarne rządy za zabezpieczenie przed kolejnymi interwencjami. Dyktator wykorzystał proces centralizacji władzy zapoczątkowany przez Amerykanów, aby wzmocnić swoją władzę i praktycznie pozbyć się opozycji. Oparł swoją siłę na kontroli nad siłami zbrojnymi i osobistym bogactwie. Wykorzystał też antykomunistyczne nastroje w regionie, zjednując sobie dzięki temu – do czasu - poparcie USA. Franklin Roosevelt miał o nim powiedzieć: „Może to i łajdak, ale nasz łajdak.” 

            Aby wzmocnić swoją władzę, Trujillo usiłował przypodobać się rożnym środowiskom. Ciekawie wyglądały relacje reżimu z Kościołem Katolickim – instytucją, która zawsze miała stabilną pozycję w Ameryce Łacińskiej. Trujillo finansował budowę kościołów i wspierał dominującą rolę katolicyzmu w kraju, usiłując w ten sposób zapewnić sobie przychylność i uległość tej instytucji. Został nawet odznaczony przez papieża Piusa XII Wielkim Krzyżem Papieskiego Orderu Świętego Grzegorza. Sytuacja uległa zmianie na niekorzyść dyktatury, gdy mianowano nowego nuncjusza Lino Zaniniego. Ciągle też odmawiano dyktatorowi przyznania tytułu Dobroczyńcy Kościoła, o który usilnie zabiegał. W 1960 roku Episkopat oficjalnie potępił zbrodnicze poczynania reżimu – listy na ten temat odczytano w kościołach. Była to pierwsza od lat publiczna krytyka reżimu.

            Stosunek dominikańskiej dyktatury i USA również nie był jednoznaczny. Nie należy zapominać, że dojście do władzy Trujillo w dużej mierze zawdzięczał poparciu Stanów Zjednoczonych. Przeszedł trening pod okiem marines, przekupywał też amerykańskich kongresmenów w zamian za poparcie w Waszyngtonie. Jednak bliskie stosunki z USA nie przetrwały długo. Silny sojusznik, podobnie jak Watykan, wycofał swoje poparcie dla reżimu, popierając rezolucję OPA – Organizacji Państw Amerykańskich. Przyczyniły się do tego m.in. masakra ponad 15 000 Haitańczyków na granicy między krajami, morderstwo krytyka reżimu Jesúsa Galíndeza i próby zamordowania dwóch prezydentów obcych krajów: Figueresa z Kostaryki i Betancourta z Wenezueli. Mordy i tortury o podłożu politycznym były w okresie reżimu na porządku dziennym.

Wyspa pod rządami Trujillo stanowiła praktycznie prywatną własność jego i jego rodziny. Większość obywateli była w ten czy inny sposób uzależniona od reżimu, który kontrolował przemysł kraju i zapewniał zatrudnienie. W ten sposób zapewnił krajowi rozwój i stabilizację. Trujillo nie piastował stanowiska prezydenta w sposób ciągły. Nadawał swojej władzy pozory demokracji, rządząc poprzez marionetkowych prezydentów.

Era Trujillo zakończyła się 30 maja 1961 roku, gdy dyktator został zamordowany na przedmieściach Santo Domingo. Spisek zawiązany został wśród osób wysoko postawionych w hierarchii wojskowej, a zamachu dokonano ze wsparciem CIA.

Tagi: Dominikana, Ameryka Południowa, Haiti, Hispaniola, kolonizacja
Komentarze
  • 2011.08.17
  • FlpOyVGOooRg
  • 2011.08.18
  • HnSQGRcGIHWcb
  • 2011.08.19
  • TEnTNPIvOZJkSgFnqGh
  • 2011.08.22
  • MBLLOSaFa
  • 2011.08.23
  • phStkRnNSbEIqqOBfp
  • 2011.08.26
  • WbNfzTULxxpCuDBkT
  • 2011.08.28
  • fkRdEVLkcnLBSDcSgf
  • 2011.08.29
  • sAljfSyM
  • 2011.08.30
  • PracckljHf
  • 2011.09.13
  • mtUTXiQNH
Dodaj komentarz
Newsy
Konferencja "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza na III Ogólnopolską Konferencję Naukową Historyków Nowożytników: "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920" Kraków 27-30 V 2010 r.
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!