Konsekwencje Monachium
Układ monachijski diametralnie zmienił wewnętrzne i międzynarodowe położenie Czechosłowacji. Zebrani w Żylinie słowaccy politycy wymusili na władzach w Pradze zgodę na autonomię. Wykorzystali polityczny kryzys wywołany dymisją prezydenta E. Benesza (5 X 1938 r.). Wkrótce potem, 8 X 1938 r. doszło do dramatycznych zdarzeń w Użhorodzie. Przedstawiciele rządu czechosłowackiego - Iwan Parkany i gubernator K. Hrabar prowadzili rozmowy z powstałą wtedy Narodową Radą Rusi Podkarpackiej. Skupiała ona polityków orientacji rusofilskiej, ukrainofilskiej i rusińskiej. Rozmowy te zakończyły się zgodą na lokalny rząd i wydanie nowego Statutu Autonomicznego. 9 X 1938 r. K. Hrabar i jego zastępca i J. Menzik podali się do dymisji. Nowym, a zarazem ostatnim gubernatorem Rusi został I. Parkany (pełnił ten urząd tylko do 4 XI). 11 X tegoż roku powstał rząd autonomiczny na czele z premierem A. Brodym. Ministrami zostali: Edmund Baczyńskij - sprawy wewnętrzne, Iwan Pejszczak - sprawiedliwość, J. Revay - komunikacja, A. Wołoszyn - sprawy socjalne i zdrowie, S. Fencik - sprawy gospodarcze.
Ta konfiguracja wewnętrzna sprzyjała początkowo Budapesztowi. Dlatego władze nad Cisą podjęły w tym czasie działania dyplomatyczne i dywersyjne w celu rewizji swych granic. Szef gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Węgier - Stefan Csàky, odbył podróże do Warszawy i Rzymu. Starał się tam uzyskać poparcie dla planów swego rządu. Polska strona wyraziła aprobatę dla węgierskich planów terytorialnych, ale tylko w odniesieniu do samej Rusi. Odrzucono podobne plany, co do Słowacji. Zgodzono się też wesprzeć ewentualną akcję militarną Budapesztu tylko oddziałami dywersantów. Odrzucono węgierską sugestię, by Polacy użyli czterech korpusów regularnego wojska. Wspomniani dywersanci zostali rozmieszczeni w Rozłuczu (schronisko narciarskie w powiecie Turka). W ich skład wchodzili członkowie organizacji bojowej z Zaolzia, Spisza i Orawy oraz ochotnicy z tzw. Sekcji Pogotowia Obywatelskiego. Polski minister spraw zagranicznych Józef Beck obiecał Budapesztowi przekonać Rumunię , by zgodziła się na dwustronny układ z Węgrami i rewizję granic ustalonych w 1920 roku. W zamian Węgrzy gotowi byli oddać część Rusi Bukaresztowi. Natomiast Benito Mussolini zapewnił S. Csàkyego o braku determinacji Jugosławii do pomocy ČSR. Warunkiem tej neutralności było ograniczenie madziarskich postulatów aneksyjnych do terenów etnicznie węgierskich i nie prowokowanie otwartej wojny z Czechosłowacją. Od 10 X 1938 r. Węgrzy rozpoczęli przerzucanie na Ruś dywersantów. Mieli przygotować grunt dla regularnej armii i sprowokować przychylne jej wystąpienia ludności.
Współpraca polsko-węgierska
Wkrótce do Budapesztu nadeszły niepokojące wieści. W dniu 14 X 1938 r. odbyło się spotkanie Kolomana Darányiego (byłego premiera Węgier) z Adolfem Hitlerem w Berlinie. Kanclerz III Rzeszy zapowiedział, że Niemcy nie pozwolą na jakąkolwiek próbę zajęcia Słowacji. Jeśli zaś chodzi o Ruś, to radzą rządowi Beli Imrédyego (premier Węgier w latach 1938-1939) zaczekać z wszelkimi pretensjami na odpowiednia chwilę i zdać się na arbitraż Rzymu i Berlina. Zaś polski minister spraw zagranicznych nie zdołał przekonać w czasie swej wizyty w Rumunii premiera patriarchy Mirona Cristei (premier Rumunii w latach 1938-1939), do bilateralnego układu z Budapesztem o regulacji wzajemnych stosunków. Po nieudanych rozmowach w sprawie delimitacji granicznej ze Słowacją w Kòmarnie (9-13 X) Węgrzy chwilowo nasilili akcje partyzanckie Jednak w miarę wyjaśniania się sytuacji międzynarodowej zaczęły one wygasać. Mimo to polskie oddziały, o których była mowa podjęły 19 X 1938 r. ataki na linie komunikacyjne, posterunki żandarmerii i placówki wojskowe. Do 12 XI, w działaniach tych poległo czterech ludzi. W połowie listopada strona polska przerwała je, w celu reorganizacji sił przeznaczonych do aktywności na tym terenie. Do nowych zgrupowań przeznaczono 50 oficerów, 80 podoficerów i 120 szeregowych z wojska polskiego, jako ich kadrę. We Lwowie stworzono tzw. Komitet Walki. Dostarczył on ok. 600 ochotników . Siły te podzielono na 9 kompanii zorganizowanych w 2 grupy: Stryj i Sambor. Naczelne dowództwo nad nimi sprawował gen. Władysław Langer. Oddziały te podjęły działania w dniu 20 XI. Miała wtedy ruszyć ofensywa węgierskich wojsk. Została ona jednak wstrzymana, (o czym niżej). Pociągnęło to za sobą zaprzestanie działań również przez Polaków po 8 dniach. Wystąpienie Warszawy po stronie "bratanków", wywołało ostrą reakcję zamieszkałych w II RP Ukraińców, popierających swych pobratymców zza Karpat. Objawami tego były: demonstracja we Lwowie 11 X i memorandum Ukraińskiego Zjednoczenia Narodowo - Demokratycznego (UNDO) z 10 X. Mówił on o "rozgoryczeniu podtrzymywaną przez rząd polski koncepcją wspólnej granicy polsko-węgierskiej". Z czasem całe grupy ukraińskiej młodzieży zaczęły przekraczać granicę Polski z Rusią. Tymczasem zaszły poważne zmiany w sytuacji wewnętrznej Rusi Podkarpackiej i na arenie międzynarodowej.
Sytuacja na Rusi Podkarpackiej
Doszło do głębokiego rozłamu w elitach rządzących w Użhorodzie. Grupa A. Wołoszyna wyraźnie zdystansowała się od rządu A. Brodyego. Autonomicznego premiera oskarżono o agenturalność wobec Budapesztu (nie bez podstaw). Poparcie Berlina przekonało grupy proukraińskie do działania. 25 X 1938 r. na posiedzeniu Rady Ministrów w Pradze premier Rusi przedstawił plan przeprowadzenia plebiscytu dotyczącego przynależności państwowej, na terenach o przewadze ludności węgierskiej. Było to zgodne z oficjalnymi żądaniami Budapesztu, co do terytorium Podkarpacia. Wywołało to oburzenie zarówno polityków czeskich, jak i ukraińskich.
Następnego dnia - 26 X pozbawiono urzędu A. Brodyego (który został aresztowany) i S. Fencika. Na czele nowego gabinetu autonomicznego w Użhorodzie stanął A. Wołoszyn. Już wcześniej zapewnił on sobie ciche poparcie niemieckie. Auswärtiges amt (niemieckie MSZ) przyjęło jego memorandum z 24 X 1938 r., proszące o poparcie starań Ukraińców. Odrzucono natomiast podobne pismo A. Brodyego z 21 X. Kurs polityczny nowych władz podkarpackich zaczął szybko zmierzać w kierunku szeroko pojętej ukrainizacji życia społecznego i gospodarczego. Dalekosiężnym celem tych działań, było doprowadzenie do realizacji nośnego wówczas hasła Wielkiej Ukrainy "od Kaukazu po Poprad". Krokiem wstępnym do tego celu miało być przekształcenie Rusi Podkarpackiej w "ukraiński Piemont". Zamierzano to osiągnąć przy wydatnym wsparciu III Rzeszy. Strona węgierska nie wyrzekła się planów powrotu Rusinów do macierzy, pomimo fiaska budapeszteńskiej podróży J. Becka. Tym zamiarom stało też na przeszkodzie stanowisko A. Hitlera z 14 X. Przekonywał on K. Dàranyiego, że z wszelkimi planami aneksyjnymi należy zaczekać i zdać się na postanowienia Włoch i Niemiec. Odradzał też arbitraż wszystkich sygnatariuszy układu z Monachium, na który Węgrzy powoływali się po zerwaniu rozmów w Kòmarnie z rządem słowackim - Józefa Tisy.
Opierając się na enigmatycznych wypowiedziach nazistowskich dostojników (gł. Hermana Göringa) polska dyplomacja zachęcała ministra K. Kànyę do szybkiego rozstrzygnięcia sprawy ruskiej. Chodziło oczywiście o osiągnięcie upragnionej wspólnej granicy w Karpatach. Wkrótce okazało się jednak, że ceną berlińskiej zgody na tą granicę jest uregulowanie kwestii spornych polsko-niemieckich na określonych przez Berlin zasadach. Przedstawił je niemiecki minister spraw zagranicznych von Ribbentrop polskiemu ambasadorowi w Niemczech - Józefowi Lipskiemu 24 X 1938 r. Przewidywały one min.: włączenie Gdańska do Rzeszy, przeprowadzenie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez polskie Pomorze, przedłużenie deklaracji ze stycznia 1934 r., przystąpienie Warszawy do Paktu Antykominternowskiego. Propozycji tych Warszawa nie przyjęła.
Arbitraż wiedeński
Natomiast Węgrzy z czasem zaczęli coraz bardziej ulegać naciskom znad Sprewy, licząc na to, że w ten sposób osiągną swe choćby doraźne cele terytorialne. Oznaczało to, że potraktowano Ruś jako element niemieckiej polityki szantażu w Europie Środkowej. J. Beck nie odpowiedział pozytywnie na życzenia Berlina. B. Mussolini zaś poparł pomysł włosko-niemieckiego arbitrażu w sporze ČSR z Budapesztem. W związku z tym Węgrzy zgodzili się na rozstrzygnięcie sprawy przez Joachima von Ribbentropa (MSZ Niemiec) i hrabiego Galeazzo Ciano (MSZ Włoch). W rezultacie spotkali się oni w Wiedniu ze swymi odpowiednikami z Czechosłowacji Franciszkiem Chvalkovskim i z Węgier K. Kànyą i narzucili im swe decyzje w tzw. I Arbitrażu Wiedeńskim (2 XI 1938 r.). Przewidywał on przekazanie przez Pragę swemu południowemu sąsiadowi 12103 km² powierzchni, na których zamieszkiwało ok. 1mln. 58 tys. ludzi. Z tego Słowacja traciła aż 10390 km² terytorium i 900 tys. mieszkańców. Natomiast Ruś Podkarpacka tylko 1586 km² oraz 180 tys. obywateli Jednak utracone przez nią ziemie obejmowały największe ośrodki miejskie (Użhorod, Mukaczewo, Berehevo), najlepiej rozwinięte gospodarczo. Zmusiło to władze autonomiczne do przeniesienia centrum administracyjnego z Użhorodu do średniej wielkości miasteczka - Chustu. Budapeszt uznał, że spełniono tylko część jego postulatów terytorialnych. Dlatego też kontynuował przygotowania do akcji militarnej w celu opanowania Rusi. Zakładano, że będzie ona odpowiedzią na prośbę Chustu o pomoc i opiekę. A. Wołoszyn zdecydował jednak zwrócić się do Berlina i zbył milczeniem madziarskie sugestie.
Niepowodzenia Węgrów
Po zajęciu terenów przyznanych w arbitrażu Węgrzy uzyskali od Warszawy doraźne wsparcie w postaci silniejszych grup dywersyjnych (o czym wyżej). Obiecano też powstrzymać Rumunię, gdyby chciała jednak pomóc CSR. Budapeszt wyznaczył termin wejścia na Ruś swych regularnych wojsk na 20 XI .Zwrócono się też 18XI, o zgodę na ten krok do Niemiec. Reakcją było ostre, wspólne niemiecki-włoskie oświadczenie z 21 XI. Ostrzeżono w nim regenta Miklósa Horthyego, przed naruszeniem granic ustalonych w. Wiedniu i popartych autorytetem mocarstw. Wskazano także na rzekomą przewagę czechosłowacką. Informowano też o braku poparcia jakichkolwiek działań aneksyjnych podjętych za plecami arbitrów. Stanowisko to spowodowało natychmiastowe przerwanie, operacji partyzanckich ze strony Budapesztu. Zawieszono też dotychczasowe działania w kwestii Rusi. Wywołało to konsternację Polski, która także wycofała swych ludzi pod koniec miesiąca. Stosunki polsko-węgierskie wyraźnie się ochłodziły. Następca K. Kànyi, minister S. Csáky coraz bardziej zbliżał się do stanowiska prezentowanego przez Auswärtiges Amt. Przejawem tego była gotowość wejścia do Paktu Antykominternowskiego bez warunków wstępnych i chęć uzyskania zgody na swe dezyderaty rewizyjne drogą dalszych ustępstw.
Wewnętrzna sytuacja na Rusi Podkarpackiej
Tymczasem rząd A. Wołoszyna dokonywał zasadniczych zmian w ustroju Rusi Podkarpackiej. Przede wszystkim zmieniono nazwę tego kraju na Ukraina Karpacka. Zorganizowano także nową siłę zbrojną na tym terenie - tzw. Sicz Karpacką (powstała 9 XI, a zalegalizowano ją 15 XI). Początkowo miała ona pełnić jedynie funkcje policyjne. Prócz niej istniał tzw. "legion narodowy" - będący w teorii pospolitym ruszeniem całej ludności. Jednak ta pierwsza organizacja stała się dominującą, lokalną siłą wojskową. Osiągnęła ona wkrótce liczebność 6000 ludzi. Wspierała ją Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i emigranci z Niemiec i z Polski, którzy traktowali ją jako zalążek armii przyszłej Ukrainy. Podstawą polityczną nowego gabinetu było porozumienie Ruskiej Partii Chrześcijańsko Ludowej, ukraińskiego skrzydła agrariuszy i socjaldemokratów. 22 XI 1938 r. Zgromadzenie Narodowe w Pradze przyjęło ustawę o autonomii dla Ukrainy Karpackiej. Składała się ona tylko z 4 artykułów. Mówiły one, że pełnia władzy w kwestiach wewnętrznych należała się miejscowej Radzie Ministrów. Sprawami ustawodawczymi miał się zajmować liczący 32 członków Sojm. Wybory do niego miały się odbyć w ciągu 5 miesięcy. Prawo wyboru do tego organu uzyskali wszyscy mieszkańcy powyżej 21 roku życia. W gestii tego parlamentu leżało także ostateczne ustalenie języka kraju. Cała władza na interesującym nas obszarze została zmonopolizowana przez czynniki ukraińskie. Spowodowało to marginalizację innych kierunków politycznych. Ich przedstawiciele często pozostali po węgierskiej stronie granicy. Chociaż skutki arbitrażu wiedeńskiego dla Karpackiej Ukrainy były bardzo negatywne, Niemcy rozpoczęły dwuznaczną grę dyplomatyczną z tym państewkiem. Pozwoliła ona Ukraińcom żywić pewne nadzieje dla wsparcia z ich strony idei "ukraińskiego Piemontu".
Gra Niemiec
Przejawem tej gry było działanie Abwhery i SS wspomagających Sicz. Ułatwiano też emigrację Ukraińców na Zakarpacie. Nadawano audycje radiowe z Wiednia. Ich treść była zgodna z linią polityczną OUN. Wspierano także radykalnych działaczy takich jak, Roman i Mikołaj Suszko z działającego w Niemczech "Ukrainische Vertrauenstelle in Deutschland" (Zjednoczenie Ukraińskie w Niemczech). Niemcy umożliwiali też kontakty przywódcom OUN - Andrzejowi Melnykowi i generałowi Wiktorowi Kurmanowyczowi z Chustem (wizytowali oni nawet oddziały Siczy). Pewna część nazistowskich dygnitarzy (np. Alfred Rosenberg ), uważała, że trwałe wsparcie dla dążeń ukraińskich jest dla interesów niemieckich na wschodzie bardzo korzystne. Podobne podejście prezentował do początków 1939 r., sam J. v. Ribbentrop. Były to jednak tylko pozory za którymi kryły się prawdziwe zamiary III Rzeszy. Zamierzano wykorzystać tę część dawnej Rusi Podkarpackiej, która pozostała jeszcze w granicach ČSR do własnych celów. Miała ona stać się kartą przetargową w dyplomatycznych rozgrywkach wobec Węgier, a zwłaszcza Polski. Świadczyły o tym już dokumenty niemieckie z października 1938 r. Datowana na 7 X notatka Ernsta Woermanna, pracownika Auswärtiges Amt, mówiła o tym, że Ruś Podkarpacka jest niezdolna do jakiegokolwiek samodzielnego bytu. Korzystne dla Niemiec jest natomiast jej pozostawienie w autonomicznej formie w Czechosłowacji. Urzędnik ten stwierdzał, że w ten sposób można by szachować Polskę i Rumunię, posiadające sporą mniejszość ukraińską. Chodziło więc o uczynienie z tego obszaru doraźnej karty przetargowej. Ruś była przez Berlin traktowana jako przedmiot, a nie podmiot międzynarodowej polityki. Uznano, że można ją oddać temu, kto da więcej. Dlatego Węgrom odmówiono prawa do zajęcia całości wspomnianego terenu do czasu, aż spełnią wymagania Berlina. Pod koniec 1938 r. sytuacja wokół Ukrainy Karpackiej, podlegającej nominalnie nadal Pradze, uległa pewnemu wyciszeniu. Budapeszt nie wyrzekł się zamiaru odzyskania w całości swych historycznych ziem. Zmienił jednak strategię działania. Nadal wprawdzie zapewniano partnerów z Warszawy o szczerej chęci rozwiązania kwestii karpackiej wspólnie, praktyka polityczna wyglądała jednak inaczej .Za jedyną drogę zrealizowania postulatów rewizyjnych uznano bezpośrednią i bliską współpracę z III Rzeszą. Ponowiono składane już 14 X 1938 r. przez K. Dáranyiego A. Hitlerowi propozycje korzystnych umów gospodarczych. Sugerowano też natychmiastową gotowość akcesu Węgier do Paktu Antykominternowskiego.
W rezultacie kraj ten przyłączył się do wyżej wspomnianego Paktu na mocy deklaracji z 13 I 1939 r. W tym czasie w Rzymie gościł brytyjski premier Artur N. Chamberlain. Wydanie wspomnianej deklaracji podczas jego wizyty, było celowym działaniem. Państwa osi 14 I zaakceptowały węgierski akces. Wkrótce potem, (16 I) do Berlina przybył S. Csáky. Liczył on na to, że tym razem postulaty jego rządu zostaną spełnione. Zapewniono go, że sprawa Rusi pozostaje otwarta. Natomiast dalsze koncesje dla Węgier na tym obszarze są uzależnione od biegu wydarzeń i dalszej ścisłej współpracy z Berlinem. Tymczasem na Ukrainie Karpackiej następował rozwój stosunków autorytarnych, bliskich rozwiązaniom faszystowskim. 21 I 1939 r. premier A. Wołoszyn zdecydował o likwidacji wszystkich partii politycznych, poza prorządową Ukraińską Partią Jedności. Był to jeden z elementów przygotowań, przed wyznaczonymi na 12 II wyborami do Sojmu. Zupełnie zdławiono wszelką opozycję. Posunięto się nawet do utworzenia w Rachowie obozu odosobnienia dla politycznych oponentów. Dla pozyskania poparcia ludności stosowano takie metody, jak: dostarczanie ubogiej wiejskiej ludności brakującej soli, czy też innych produktów żywnościowych (kukurydzy). Te działania sprawiły, że lutowe głosowanie stało się plebiscytem oceniającym popularność rządu w Chuście. Wypadł on zupełnie po myśli A. Wołoszyna. Przy frekwencji 92,4 % na listę rządową (która była zresztą jedyną umieszczoną na karcie do głosowania) padło 244 tys. głosów, przeciw było jedynie 20 tys.osób.
Próba usamodzielnienia Rusi Podkarpackiej
Umocniony tymi wynikami gabinet autonomiczny opracował plan swych dalszych działań. Przewidywał on dążenie do delimitacji granicy z Węgrami i odzyskanie ziem straconych 2 XI 1938 r. Zamierzano też wytworzyć w Małopolsce Wschodniej, poprzez działania propagandowe i dywersyjne, stan napięcia. Miał on doprowadzić do oderwania tego obszaru od Polski i zjednoczenia go z Karpacką Ukrainą. Ostatnim punktem tego programu było przekonanie władz słowackich do zgody na zajęcie przez Chust terenów Preszowszczyzny, gdzie przeważała ludność ruska. Nadzieję na realizację tych zamiarów ukrainofile wiązali z Paktem Antykominternowskim. Podczas wyborów wicepremier J. Revay ogłosił bowiem gotowość przystąpienia Chustu do tego porozumienia. Z formalnego punktu widzenia taka decyzja była niemożliwe, ponieważ suwerenne działania dotyczące polityki zagranicznej, mógł podejmować tylko rząd praski. Sądzono, że członkowie Paktu, a zwłaszcza Niemcy będą wspierać trwale ukraińskie aspiracje. Jak pokazała najbliższa przyszłość była to zbytnia polityczna naiwność. Władze ČSR dążyły do odzyskania kontroli na Rusi. W tym celu wysłano tam w styczniu 1939 r. zwiększone posiłki wojskowe i generała Lwa Prchalę. Został on też ministrem komunikacji w rządzie A. Wołoszyna. Działania te nie przyniosły jednak spodziewanych skutków. Żywioł ukraiński po raz pierwszy od upadku Ukraińskiej Republiki Ludowej (1920-1921) zyskał możliwość realizacji swych marzeń o własnym państwie i zjednoczeniu wszystkich Ukraińców. Jednak możliwości działania w ramach okrojonej Rusi Podkarpackiej były bardzo ograniczone. Mimo to powrót do sytuacji prawno-ustrojowej tych ziem sprzed układu monachijskiego nie był możliwy. Oblicze ideowo-polityczne rządu A. Wołoszyna było także niebezpieczne dla państw sąsiednich. Szczególnie odczuwał to zagrożenie rząd polski. Wynikało to z przesłanek, jakimi kierowały się czynniki rządzące w Chuście. W swej propagandzie, już od chwili dojścia do władzy karpaccy Ukraińcy podkreślali, że wkrótce ,,7 milionów Ukraińców powstanie i wyzwoli się z polskiego jarzma". Ułatwiano ucieczki młodych Ukraińców przez granice z Polską, następnie szkolono ich w obozach Siczy i uzbrajano. Interwencje polskiego posła w Pradze - Kazimierza Pappé domagające się ukrócenia takich działań były nieskuteczne. Powodem takiego stanu rzeczy było tracenie przez Pragę resztek zwierzchności nad Chustem i wzrost zależności ČSR od Niemiec. W tej sytuacji zapewnienia Warszawy, że wspomniany wyżej generał L. Prchala ustabilizuje sytuację nie miały większego znaczenia.
Już 1 II 1939 r. w nazistowskim "Völlkischer Beobachter" ukazał się manifest A. Wołoszyna. Stawiał on w nim prowokacyjną tezę o tym, że państwo karpatoukraińskie uznaje za swych obywateli wszystkich Ukraińców, niezależnie od tego czy są obywatelami innego państwa. Państwo to będzie także dążyć do zjednoczenia wszystkich ziem ukraińskich. Tym razem Praga nie zareagowała w ogóle, być może pod wpływem wzmożonego nacisku niemieckiego. Bowiem kilka dni wcześniej (21 I 1939 r.) czechosłowacki minister spraw zagranicznych - F. Chvalkovsky spotkał się z A. Hitlerem w Berlinie. Usłyszał tam zarzuty o nielojalności wobec Niemiec i nie uzyskał gwarancji granic pomonachijskich, na które liczył. Od początku 1939 r. dochodziło także do starć zbrojnych grup ukraińskich z dywersantami węgierskimi. Najbardziej spektakularną akcją tego typu, było przekroczenie granicy z Węgrami 6 II 1939 r. Potem Siczowcy stoczyli bitwę pod Latoricą, po której wycofali się do Chustu. Podobne incydenty powtarzały się do początków marca. W świetle realiów poświadczonych przez dokumenty dyplomatyczne, wydaje się nie ulegać wątpliwości, że były w większym lub mniejszym stopniu inspirowane przez czynniki niemieckie. W styczniu 1939 r. dokonano także napadu na polski konsulat w Sevljuszu (przeniesiony tam z Użhorodu).
Ponowna współpraca Warszawy i Budapesztu
Wobec takiej sytuacji Polska i Węgry podjęły nowe działania związane z terenem dawnej Rusi Podkarpackiej. W Warszawie zdecydowano o dwufazowej akcji. Pierwsza faza tzw. preszowska, miała polegać na druku ulotek, agitacji słownej i organizowaniu demonstracji miejscowej ludności. Zamierzano oprzeć się na lokalnych działaczach - Piotrze Żydowskim (dawny współpracownik S. Fencika) i Juliuszu Kosseyu. Druga faza tzw. użhorodzka, w której zakładano współdziałanie Węgier, przewidywała dywersję i terror wymierzony w instytucje ukraińskie. Celem zasadniczym obydwu faz było przyspieszenie momentu powstania wspólnej granicy polsko-węgierskiej. Natomiast Budapeszt poza dyplomatycznymi staraniami w Berlinie podjął także działania na Ukrainie Karpackiej. Głoszono pogląd mówiący, że gospodarczy byt tego obszaru jest niemożliwy bez Węgier. Przerzucano na teren podległy Chustowi grupy dywersantów. Starano się także przekonać oficjalnymi kanałami A. Wołoszyna, że w ramach Węgier Ukraińcy otrzymają sporą autonomię. Premier autonomiczny zdecydowanie odrzucił takie rozwiązanie. Węgrzy wykorzystali też to, że na przyłączonym po 2 XI 1938 r. terenie znalazł się S. Fencik. Budapeszt, współpracujący z nim już od wiosny 1938 r., teraz zwiększył przekazywane mu fundusze. Uczyniono go nawet posłem do madziarskiego parlamentu. Działalność tego rusofila, który wbrew swym wcześniejszym poglądom, opowiedział się obecnie za autonomią Rusi w ramach Węgier, nie przyniosła wymiernych korzyści Budapesztowi. S. Fencik zorganizował paramilitarne bojówki, tzw. Czarną Gwardię. Okazała się ona jednak za słaba na jakiekolwiek akcje dywersyjne.
W pierwszych miesiącach 1939 r.podejmowane przez Polskę i Węgry na terenie Karpackiej Ukrainy działania nie zostały skoordynowane. Wynikało to głownie z przekonania rządu Pála Telekiego (premier Węgier od 15 II 1939 r.), o tym, że wszelkie kroki w celu osiągnięcia wspólnej granicy z Polską należy uzgadniać z Berlinem. Przekonanie to umocniły sygnały z Niemiec. W lutym 1939 r. dawano do zrozumienie Budapesztowi, by przygotował się do zajęcia Ukrainy Karpackiej, ale w odpowiednim czasie. Polakom nie udało się osiągnąć swych zamierzeń, a współpracujący z nimi P. Żydowski i J. Kossey okazali się cynicznymi jednostkami, które interesuje jedynie zarobek. Tymczasem zbliżał się marzec 1939 r. Miał się on okazać decydujący dla dalszych losów państwa karpatoukraińskiego i Czechosłowacji.
Upadek Czechosłowacji
Praga podjęła radykalna próbę podporządkowania sobie rządu A. Wołoszyna. 6 III 1939 r. pod osłoną wojsk czechosłowackich doszło do przymusowej rekonstrukcji rządu w Chuście - usunięto z niego J.Revaya i Andrzeja Worona. Dotychczasowy szef rządu pozostał, zachował także teki oświaty i sprawiedliwości. Natomiast generał L. Prchala objął ministerstwo spraw wewnętrznych i skarbu. Wydarzenia te wywołały starcia wojsk CSR z oddziałami Siczy. Jednocześnie Czesi zorganizowali podobny zamach stanu w Bratysławie. W dniu 9 III usunięto tam gabinet J. Tisy i powołano na jego następcę propolsko nastawionego Karola Sidora. Odsunięci od władzy politycy słowaccy udali się po pomoc do Berlina, którą obiecano im w lutym. Zaostrzenie i tak już napiętej sytuacji wewnętrznej II Republiki wywołało lawinę zdarzeń na arenie międzynarodowej. 11 III wezwano do niemieckiego MSZ-u węgierskiego posła w Berlinie - Döme Sztójaya. Zakomunikowano mu, że rozpad Czechosłowacji jest już bliski. Następnie wysłano go do Budapesztu z listą gospodarczych koncesji i gwarancji, jakich A. Hitler żądał w zamian za aprobatę włączenia całej Ukrainy Karpackiej do Węgier. Ponaglano też Budapeszt do podjęcia kroków militarnych. Dwa dni później (13III) w Berlinie przebywali działacze słowaccy (J. Tiso i Ferdynand Durcansky). Tego samego dnia niemiecki poseł w Budapeszcie spotkał się z regentem M. Horthym. Admirał poinformował go, że postawiono już w stan gotowości bojowej VIII korpus stacjonujący przy granicy z Karpacką Ukrainą. Natomiast na 16 III zaplanowano "incydent graniczny", w wyniku którego 18 III na wspomniany obszar wkroczą regularne wojska. Wydarzenia w ČSR wymknęły się władzom z pod kontroli. 14 III parlament słowacki proklamował niepodległość. W tym dniu zebrał się także Sojm Ukrainy Karpackiej. W podniosłym nastroju uchwalił on deklarację suwerenności, która miała dla Ukraińców duże znaczenie moralne. Jeszcze przed tą uchwałą premier A. Wołoszyn przesłał telegram do Auswärtiges Amt przez sekretarza niemieckiego poselstwa w Pradze, który przybył do Chustu 9 III. Zawierał on deklarację niepodległości Ukrainy Karpackiej i oddanie się jej pod opiekę III Rzeszy. Następnie szef rządu nakazał przejąć Siczy wszystkie magazyny broni i obsadzić posterunki na granicy z Węgrami. Spowodowało to starcia z oddziałami czeskimi, które jednak zostały zahamowane przez działania armii węgierskiej. Także 14 III 1939 r. J. Revay, którego A. Wołoszyn znów powołał do rządu, przesłał do posła USA w Pradze Wilbura J. Carra, depeszę. Notyfikowała ona powstanie niezależnej Ukrainy Karpackiej jako skutek kompletnego rozkładu struktur państwowych II Republiki Czechosłowackiej. Informował też w tym piśmie (bez żadnych ku temu realnych podstaw), że kanclerz Niemiec i jego naród nie odmówił wzięcia pod swą "wysoka protekcję" nowego organizmu państwowego w Europie Środkowej. Powoływał się przy tym na zasady ustalone w Monachium, które rzekomo dawały prawo samostanowienia ludności karpatoukraińskiej. Wysyłając tę depeszę w Chuście spodziewano się, że będzie to pierwszy krok, w kierunku uznania na arenie międzynarodowej suwerenności nowego państwa Jednak główne źródło wsparcia działań niepodległościowych widziano nadal w Berlinie.
Wspólna granica Polski i Węgier
Tymczasem już 14 III cztery węgierskie pułki przekroczyły granicę w rejonie Mukaczewa i kierowały się na Chust. Posuwały się one naprzód, mimo silnego oporu stawianego przez oddziały Siczy. Tego samego dnia wieczorem minister spraw zagranicznych Węgier S. Csàky przekazał posłowi czechosłowackiemu 12 - godzinne ultimatum. Żądano w nim od rządu ČSR: 1. natychmiastowego uwolnienia więźniów politycznych narodowości węgierskiej, 2. pełnej swobody organizowania się i uzbrojenia dla ludzi tej narodowości, 3. ochrony ich własności i co najważniejsze - 4.opuszczenia terenów dawnej Rusi Podkarpackiej przez siły czechosłowackie w ciągu wspomnianych 12 godzin. Jeszcze przed północą 14/15 III, nadeszła odpowiedź z Pragi. Zawierała ona zgodę na wszystkie te punkty. Po krótkich walka z oddziałami ukraińskimi Węgrzy zajęli całą Ruś Podkarpacką. A. Wołoszyn i członkowie jego rządu uciekli 16 marca do Rumunii.
Tego samego dnia o godzinie 15.30 pierwszy patrol wojsk węgierskich dotarł do przełęczy Tucholskiej do punktu granicznego Klimiec (choć już o 13.25 pierwsi Węgrzy dotarli do stacji granicznej Beskid), była to dawna granica polsko-czechosłowacka. Teraz powstała tu linia graniczna Rzeczpospolitej Polskiej i Królestwa Węgier. Węgrzy zostali przy słupach granicznych powitani przez oficjalną polską delegację na czele której stał generał Mieczysław Boruta-Spiechowicz, której towarzyszyła kompania honorowa Wojska Polskiego oraz licznie zgromadzeni miejscowi Polacy. Dowódca węgierskiego oddziału pułkownik Beledy zameldował się przed polskim generałem, potem odebrał raport od dowódcy polskiej kompanii honorowej. Potem przemaszerował przed polską kompanią i po słowach generała wygłosił krótkie przemówienie. Wieczorem na ten teren przybyła oficjalna delegacja wojsk węgierskich na czele z feldmarszałkiem Gorondy Novakiem. Tego samego dnia regent Węgier admirał Horthy wystosował telegram do prezydenta RP Ignacego Mościckiego, w którym napisał min. „w historycznej chwili, gdy na granicy polsko-węgierskiej żołnierz węgierski ściska prawicę żołnierza polskiego przesyłam Waszej Ekscelencji i Narodowi polskiemu jak najserdeczniejsze pozdrowienia tak w swoim jak i Narodu węgierskiego imieniu”. W Polsce i na Węgrzech wyrażano powszechną radość z tego co się stało. Przypominano historyczne więzy przyjaźni i braterstwa łączące oba kraje, a także to, że do rozbiorów Polski miały już one wspólną granicę. W Warszawie 17 marca odbyła się ogromna w dużej mierze spontaniczna manifestacja ludności , która przeszła Alejami Ujazdowskimi na ulicę Koszykową, gdzie znajdowała się siedziba węgierskiego poselstwa. Wznoszono okrzyki: „Niech żyje ojczyzna Batorych”. Z okna poselstwa do zgromadzonych przemówił poseł Węgier w Warszawie Andras de Hory. Powiedział on wówczas min.: „spełniły się sny naszych przodków, a sztandary polskie i węgierskie powiewają na szczytach Karpat, jak powiewały niegdyś w dawnych czasach. Karpaty rozbrzmiewają teraz głosami wielkiej radości w obecnej chwili. W tych historycznych momentach kierujemy nasze modlitwy do Pana Boga i wznosimy modły za tych bohaterów, którzy walczyli i polegli, by granica polsko-węgierska stała się faktem dokonanym”. Niestety jak pokazała najbliższa przyszłość granica ta przetrwała tylko kilka miesięcy. Mimo to jednak jej istnienie we wrześniu 1939 roku pomogło wielu Polakom w dostaniu się do Francji, gdzie kontynuowali walkę o oswobodzenie Polski spod okupacji niemieckiej i sowieckiej.