Ostatnie lata Cyrusa Wielkiego
W przeciągu swojego życia ,,ojciec Persów” doczekał się trzech córek, a także dwóch dorodnych synów, którym nadano imiona Kambizes i Bardija. O czym myślał Cyrus gdy na nich spoglądał? Czy widział w swych męskich potomkach tych, którzy po jego śmierci będą kontynuować rozpoczęte przez niego dzieło i poddawać kolejne narody władzy Persów, a może raczej oczekiwał, że staną się sprawnymi administratorami ogromnej schedy jaką im pozostawi, zaniechają podbojów i pozwolą zarówno Persom jak i innym, zamieszkującym imperium ludom żyć w pokoju i cieszyć się ze stabilizacji? Jedno jest pewne, wielki Achmenida, aż za dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że Persja może mieć tylko jednego króla, a to oznaczało, że ci dwaj chłopcy, którzy teraz wspólnie oddawali się beztroskim zabawom odpowiednim dla ich wieku, któregoś dnia będę musieli ,,chwycić za noże” i skoczyć sobie do gardeł. Wówczas zaś albo Kambizes zabiję Bardiję, albo Bardija uśmierci Kambizesa. Jednak niezależenie od wyniku tej konfrontacji, stanowić ona będzie klęskę dla domu Achmenidów. Kto wie, być może w głębi swego serca szlachetny Cyrus myśląc o tym, że jego ukochani synowie będą któregoś dnia przelewali swą bratnią krew, czuł się tak jakby to jemu zadawano ciosy sztyletem? Czy przeszedł długą drogę od władcy niewielkiego plemienia, do króla najpotężniejszego imperium w dotychczasowych dziejach tylko po to, aby jego najbliżsi mieli powód by zwrócić się przeciwko sobie? Ile bezsennych nocy spędził ,,ojciec Persów” zastanawiając się jak uniknąć, tego co zdawało się nieuniknione, ileż modłów zanosił do Pana Wszechwiedzącego- Ahura Mazdy, błagając go aby ten uwolnił jego duszę od brzemienia lęku o przyszłość? Nigdy zapewne nie poznamy odpowiedzi na te pytania, wiemy jednak, że końcowym efektem owych rozmyślań, był opracowany przez Cyrusa plan, który miał za zadanie odsunąć od imperium widmo ewentualnej wojny domowej. Projekt ten był niezwykle prosty- gdy Cyrusa zabraknie pośród żywych starszy z jego synów Kambizes, ozdobi swe skronie kidaris, tiarą stanowiąca symbol władzy królewskiej, zaś młodszy z braci Bardija zostanie zarządcą Baktrii, rozległej i kluczowej dla imperium wschodniej prowincji. Dodatkowo Bardija miał zostać obdarzony specjalnymi przywilejami, dzięki którym w gruncie rzeczy stawał się samodzielnym monarchą podległego sobie terytorium. Cyrus miał nadzieję, że w ten sposób u obydwu swych synów zaspokoi apetyt na władzę . Przekonany, że znalazł najlepsze możliwe rozwiązanie mógł zająć się innymi sprawami, a tych było przecie bez liku. Ambitny król cięgle rozszerzał swoje panowanie, podbijał kolejne ludy i zaprowadzał ład i porządek wszędzie tam, gdzie w jego opinii były one niedostateczne. Czas biegł, Cyrus coraz bardziej posuwał się w latach, ale nic nie mogło stanąć mu na przeszkodzie. Nie zważał na nic, ani na swój zaawansowany już wiek, ani na to, że z powodu pogarszającego się wzroku musiał znajdować się pod stalą opieką egipskiego okulisty, przysłanego mu w darze przez faraona Amazisa ( znanego też jako Ahmose II). Wielki król, zdawał się wierzyć, że podobnie jak przezwycięża wszystkich swoich nieprzyjaciół, tak też uda mu się zatryumfować nad koalicją starości i śmierci. Niestety los miał sobie zadrwić okrutnie z owych ambicji. W 539 roku p.n.e. Cyrus poniósł klęskę w walce z wojowniczym plemieniem Massagetów, klęskę która kosztowała go życie. Wśród zaścielających pobojowisko trupów, massageccy wojownicy odnaleźli też zwłoki króla Persji. Ciału tego, który jeszcze niedawno władał prawie całym cywilizowanym światem, niezwłocznie odrąbano głowę i zaniesiono ją przed oblicze władczyni Massagetów, królowej Tomyris, która szyderczym gestem wsadziła ją do bukłaka wypełnionego ludzką krwią.
Szaleństwo króla Kambizesa
Po śmierci Cyrusa Wielkiego, jego synowie podporządkowali się woli zmarłego ojca i zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami podzielili się władzą. Młodszy z braci Bardija objął urząd gubernatora autonomicznej Baktrii, nie kwestionując posiadanych przez Kambizesa praw do tronu. Nie oznacza to bynajmniej, że sukcesja odbyła się bezproblemowo, wbrew przeciwnie krótko po śmierci Cyrusa doszło w imperium do szeregu powstań, których stłumienie było pierwszym poważnym zadaniem z jakim poradzić musiał sobie nowy monarcha, zadaniem dodajmy z którego Kambyies wywiązał się znakomicie szybko przywracając ogromnym przestrzeniom swego państwa panujący za rządów jego poprzednika ład i porządek. Zdawało, że dla stworzonego przez Cyrusa imperium powróciły złote czasy, niestety już wkrótce miało się okazać, że talent militarny był jedyną pozytywną cechą pierworodnego syna ,,ojca Persów”.
Dawnymi czasy historycy często skłaniali się ku osądowi, że prowadzący niezliczone kampanie wojenne Cyrus Wielki, nie miał zbyt wiele czasu dla swoich dzieci. Chętnie wyrażano wówczas opinię, że główną rolę w wychowaniu Kambizesa odgrywała jego matka Kassandana i pozostałe kobiety [małżonki i nałożnice] przebywające na królewskim dworze. Dorastający w kobiecych komnatach pośród zabaw i czułości książę, miał w efekcie stać się człowiekiem słabego charakteru. Teorii tej nie sposób jednak utrzymać. Cyrus nie był tępym barbarzyńcą i musiał sobie doskonale zdawać sprawę z tego jak ważne jest, aby następca tronu odebrał odpowiednie wychowanie. Zapewne jako władca państwa, w którego skład wchodziły tak wybitne ośrodki kultury i myśli ludzkiej jak Babilon, Sardes, czy greckie polis Azji Mniejszej, bez trudu zgromadził dla swych dzieci zastęp odpowiednich guwernerów. Warto też zwrócić uwagę, że Bardija dorastał w tych samych warunkach co jego starszy brat i gdyby rzeczywiście obydwaj synowie Cyrusa pędzili swe młodzieńcze lata na słodkim nieróbstwie, pośród rozpieszczających ich kobiet, on również powinien wyrosnąć na człowieka egoistycznego i chwiejnego, co jednak nie miało miejsca. Przeciwko owej opinii świadczą także niewątpliwe talenty militarne Kambizesa, a także jego sprawność fizyczna, o której możemy się przekonać w trakcie lektury Dziejów Herodota z Halikarnasu. Prócz tego należy zastanowić się w jakim celu liczne żony i nałożnice wielkiego króla okazywałyby czułość dwóm synom Kassandany, nomen omen stanowiącym zagrożenie dla ich pozycji. Kambizes i Bardija są jedynymi znanymi nam z imienia synami Cyrusa, można jednak podejrzewać, że niektóre z królewskich kobiet również dały mu synów. Postawmy się teraz w sytuacji takiej nałożnicy- jej dzieci nie mogą odziedziczyć tronu perskiego, no chyba że zabrakłoby innych spadkobierców. W interesie poszczególnych żon i konkubin Cyrusa było nie tyle dbanie o dzieci głównej żony, ile spiskowanie przeciwko nim. Któż odgadnie jakie gry polityczne toczono w kobiecych komnatach? Ile razy Kambizes i Bardija znaleźli się zaledwie o włos od śmierci? Ich dzieciństwo nie było idylliczne, o wiele bardziej możliwe jest, że wypełniały je niezliczone spiski i knowania, być może właśnie tej pełnej zagrożenia atmosferze, w jakiej chłopcy wyrastali, należy przypisać odpowiedzialność za późniejszą chorobę psychiczną Kambizesa? Z pewnością musiała ona odcisnąć ślady na umysłowości chłopca.
Jak już wspomniałem obydwaj bracia najprawdopodobniej dorastali otoczeni licznymi nauczycielami, wpajającymi im wiedzę potrzebną do godnego sprawowania władzy. Wydaje się prawdopodobne, że jednym z owych guwernerów mógł być wspomniany już egipski okulista podarowany Cyrusowi przez Amazisa. Człowiek ten szybko stał się ulubionym nauczycielem młodego księcia i zyskał na niego wielki wpływ, o czym najlepiej świadczy, że po śmierci Cyrsua, kiedy medyczne usługi egipskiego lekarza przestały już być potrzebne, Kambizes nadal trzymał go na swoim dworze , zasięgając u niego rad w kwestiach politycznych. Wydaje się także, że długie rozmowy prowadzone z pochodzącym z tajemniczego i wysoce rozwiniętego pod względem naukowym kraju mężczyzną zaszczepiły w Kambizesie głęboką fascynację Egiptem. O fascynacji tej świadczą podejmowane przez Kambizesa w trakcie jego rządów, próby przenoszenia na grunt perski pewnych rozwiązań egipskich [np. niepraktykowany dotychczas przez perskich władców ślub z własnymi siostrami], chęć posiadania pomiędzy swymi nałożnicami córki faraona, inwazja na Egipt i przyłączenie tego państwa do Persji, czy też szacunek jaki przez długi czas okazywał Kambizes względem egipskich bogów.
Niewątpliwie już od dziecka Kambizes był ukochanym dzieckiem swojego ojca. Najwymowniej świadczy o tym, iż to właśnie jego Cyrus desygnował na swojego następcę, nie zważając przy tym na trapiącą starszego syna epilepsję. Wydaję się jednak, że świadomość wielkiej potęgi ojca napawała syna poczuciem niższości. Kambizes przez całe swoje życie pozostawał w cieniu Cyrusa, cieniu spod którego nie mógł się wydostać nawet po śmierci tegoż, właściwie całe rządy Kambizesa podporządkowane były jednemu celowi- udowodnieniu, że nowy władca jest równie wielki jak jego ojciec. Niestety czegokolwiek Kambizes by nie dokonał, wciąż zdawało mu się, że ciągle jest gorszy od Cyrusa Trapiący Kambizesa kompleks niższości i wynikający z niego brak pewności siebie, który król usiłował utopić nadużywając wina, stały się przyczyną stopniowo ogarniającego władcę obłędu, o którym najlepiej świadczy poniższy fragment wspomnianych już Dziejów Herodota :
Do Preksaspesa, który cieszył się największym jego szacunkiem i wprowadzał mu poselstwa, a którego syn był podczaszym Kambizesa, co także niemałym jest zaszczytem, miał się w te słowa odezwać: - Preskaspesie za jakiego męża mają mnie Persowie i co mówią o mnie?- Na to ów odpowiedział:- O panie, pod każdym innym względem bardzo cię chwalą, a tylko mówią że winu zanadto hołdujesz.- To on oświadczył o Persach a rozgniewany Kambizes odrzekł:- Teraz więc utrzymują Persowie, że oddając się winu jestem obłąkany i niespełna rozumu; w takim razie poprzednie ich mowy nie były prawdziwe.- Albowiem już przedtem na posiedzeniu rady zapytał był Kambizes obecnych Persów i Krezusa, jakim mężem wedle ich zdania jest w porównaniu z ojcem swym Cyrusem, a oni wtedy odpowiedzieli, że jest dzielniejszy od ojca, bo posiada wszystko co tamten, a do tego jeszcze pozyskał Egipt i morze. Tak powiedzieli Persowie, ale Krezus, który tam siedział i z wydanego sądu nie był zadowolony, odezwał się w te słowa do Kambizesa:- Mnie się wydaje, synu Cyrusa, że nie jesteś równy twojemu ojcu, bo jeszcze nie masz takiego syna, jakiego on w tobie zostawił.- Słysząc to, ucieszył się Kambizes i pochwalił sąd Krezusa.
Na to wspomnienie rzekł z gniewem do Preksaspesa:- Teraz ty się przekonaj, czy Persowie mówią prawdę, czy też sami tak twierdząc, są obłąkani. Jeżeli twego syna, który tu w przedsionku stoi, trafię w środek serca, wtedy pokaże się, że nie ma nic prawdy w tym, co Persowie mówią, jeżeli zaś chybię, to możesz twierdzić, że Persowie mówią prawdę, a ja nie jestem przy zdrowych zmysłach.- Po tych słowach napiął łuk i wycelował do chłopca, a kiedy ten padł, kazał go rozciąć i strzał zbadać.. Skoro udowodniono, że strzała utkwiła w sercu, rzekł do ojca śmiejąc się i pełen radości:- Preksaspesie, że ja nie jestem szalony, lecz obłąkani są Persowie, to stało się dla ciebie jasne; a teraz powiedz mi, kogo na całym świecie widziałeś już tak celnie strzelającego?- Preksaspes, zaś widzą obłąkańca i obawiając się o własne życie, powiedział:- Panie, nawet sam bóg, jak sądzę, nie mógłby tak celnie trafić.- Wtedy więc popełnił ten niecny czyn; innym razem kazał dwunastu najznakomitszych Persów głową na dół żywcem zakopać w ziemi, mimo że nie dowiedziono im żadnej znaczniejszej winy.
Kiedy tak sobie postępował Lidyjczyk Krezus uważał za rzecz słuszną upomnieć go tymi słowy:- Królu nie folguj we wszystkim młodości i gniewowi, lecz powściągnij się i opanuj. Dobrze być oględnym, a ostrożność jest mądrością. Ty zaś zabijasz mężów, twoich współziomków, nie dowiódłszy im żadnej znaczniejszej winy, zabijasz też dzieci. Jeżeli częściej tak czynisz będziesz, uważaj, żeby Persowie od ciebie nie odstąpili. Mie twój ojciec, Cyrus, przykazał i usilnie polecił, żebym cię upominał i doradzał Ci to, co uznam za dobre.- Krezus w dowód życzliwości udzielał mu tych wskazówek, lecz Kambizes odpowiedział:- Ty ośmielasz się także mnie rady dawać, ty, któryś nad twą ojczyzną tak pięknie czuwał i memu ojcu tak dobrze radził, wzywają go, żeby przeprawił się przez rzekę Arakses i ruszał na Massagetów, gdy oni chcieli przejść do naszego kraju- i tak zarówno siebie zgubiłeś, boś własną ojczyzną źle rządził, jak i Cyrusa, który Ciebie słuchał! Ale nie wyjdzie ci to na dobre, gdyż już od dawna pragnąłem chwycić się przeciw tobie jakiegoś pozoru.- Po tych słowach porwał łuk, aby go przebić strzałą, ale Krezus odskoczył i wybiegł. Kambizes, nie mogąc go ustrzelić, polecił służbie ująć go i zabić. Służalcy, którzy znali jego charakter, ukryli Krezusa w tej myśli, żeby na wypadek gdyby Kambizes żałował swego czynu i pożądał widoku Krezusa, pokazać go i otrzymać nagrodę za jego ocalenie, gdyby zaś nie żałował i nie odczuwał za nim tęsknoty, wtedy dopiero go zgładzić. Jakoż w niedługi czas później Kambizes zatęsknił za Krezusem, a słudzy zmiarkowawszy to, oznajmili mu, że on jeszcze żyje. Wtedy powiedział Kambizes, że cieszy się wprawdzie, iż krezus pozostał przy życiu, że jednak tym którzy go zachowali nie ujdzie to bezkarnie, lecz każe ich stracić. I tak też uczynił.
W egipskim stylu
Wspominałem już o przebywającym na perskim dworze Egipcjaninie- lekarzu okuliście, który oprócz udzielania pomocy medycznej starzejącemu się Cyrusowi, pełnił także funkcję jednego z licznych guwernerów zajmujących się wychowaniem młodych książąt, oraz o niebagatelnym wpływie jaki miał on na kształtowanie się osobowości Kambizesa. Teraz gdy syn Cyrusa z następcy tronu przedzierżgnął się w króla, wpływ ten miał ujawnić się w pełni. Drogi Kambizesa i perskiej tradycji, bardzo szybko zaczęły się bowiem rozchodzić, młody zafascynowany Egiptem król wyraźnie obrał kurs, zmierzający do zreformowania starych perskich porządków na wzór tych panujących w państwie faraonów. Możliwe jest, że wielki wpływ na zachowanie króla, miały dręczące go kompleksy względem ojca, być może Kambizes wierzył, że przerośnie Cyrusa jeśli stanie się władcą podobnym do otaczanych kultem egipskich faraonów. Jednym z pierwszych przejawów owego nowego ładu, była decyzja Kambizesa o zawarciu małżeństwa ze swymi siostrami Atossą i Roksaną. Pożycie małżeńskie pomiędzy wywodzącym się z domu panującego rodzeństwem stanowiło normę w kraju nad Nilem, jednak dla Persów była to całkowita nowość, nowość którą poddani Kambizesa postrzegać mogli w jako zagrożenie dla odwiecznych perskich praw. Jakkolwiek źródła nie podają nam żadnych informacji na temat nastrojów społecznych towarzyszących zamążpójściu królewskich sióstr, to jednak trudno sądzić, żeby były one optymistyczne. Starzy Persowie pamiętający czasy poprzedniego władcy, ludzie którzy jako żołnierze armii Cyrusa brali udział w tworzeniu imperium, zapewne kręcili teraz głowami mrucząc, że za poprzedniego króla, inaczej bywało. Można przypuszczać, że w całym państwie rozlegały się początkowo nieśmiałe, lecz z każdym dniem coraz głośniejsze głosy mówiące o szaleństwie Kambizesa.
Młody władca nie był jednak głupcem i jeszcze przed wejściem w związki małżeńskie ze swymi siostrami postarał się o legislacyjne usprawiedliwienie owego jawnego aktu kazirodztwa. Wezwaszy mianowicie do swego pałacu pełniących rolę sędziów, uczonych w prawie perskich mędrców, zapytał ich o to , czy istnieje prawo, które pozwalałoby Persowi pojąć za żonę własną siostrę. Pechowo dla sędziów takiego prawa nie było, przypuszczać można, że istniały za to ustawy surowo zakazujące kazirodztwa. Dlaczego pechowo dla sędziów, można by zapytać, w końcu to nie oni zamierzali żenić się ze swoimi siostrami, tylko Kambizes, wydawałoby się więc, że powody do zmartwienia miał władca, nie zaś mędrcy. No cóż, na pierwszy rzut oka konkluzja taka wydaje się logiczna, ale… mówiąc wprost zabronienie czegoś szalonemu despocie, jest wyśmienitym sposobem na pożegnanie się z życiem, sposobem być może nie najłatwiejszym [nie każdy w końcu ma pod ręką trawionego umysłową chorobą tyrana], ale z pewnością zapewniającym śmierć bardzo bolesną i widowiskową. Uczeni w prawie szybko zorientowali, się że jeśli nie znajdą jakiegoś chytrego prawniczego wybiegu, który pozwoli władcy na realizację swojej perwersyjnej zachcianki, to nie tylko stracą urzędy sędziowskie, ale także ich następcy zasiadać będą w fotelach wymoszczonych ich skórą . Niespodziewanie uczeni znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, postanowili zatem ratować się za wszelką cenę i przedstawili Kambizesowi następującą opinię prawniczą: jakkolwiek nie ma prawa które zezwalałoby na zawieranie kazirodczych małżeństw, to funkcjonuje jednak pewien przepis głoszący, że królowi wolno czynić wszystko, czego tylko zapragnie. Jeśli więc młody władca chce wejść w związki małżeńskie ze swoimi siostrami to może to zrobić, gdyż nie dotyczą go obowiązujące zwykłych śmiertelników normy. Tym sposobem sędziowie ocalili swe głowy, Kambizes zaś zyskał prawne przyzwolenie dla swoich działań.
Żeniąc się z Atossą i Roksaną król postawił pierwszy krok na drodze, która jak wierzył doprowadzić miała go do stania się ,,perskim faraonem”. Z czasem jednak w szalonym umyśle Kambizesa, rodzić zaczęły się wątpliwości- czy aby ukoronowaniem jego działań nie będzie przemiana w żałosną podróbkę faraona, wszakże był Persem nie Egipcjaninem! Skąd miał wiedzieć czy jego zachowanie nie jest w krajach ościennych postrzegane jak nędzne naśladownictwo? Co jeśli dążąc do wielkości stał się pośmiewiskiem? Pomocy targanemu rozterkami królowi udzielił, ,,nieoceniony” egipski okulista. Doradził swemu uczniowi, aby poprosił władającego Egiptem faraona Amazisa o rękę jednej z jego córek. Oczywiste jest, perswadował zapewne Egipcjanin, że z obawy przed perskim atakiem, Amazis nie ośmieli się odmówić prośbie Kambizesa, a wówczas wszyscy zobaczą, że syn Cyrusa jest najpotężniejszym władcą na ziemi, dorównującym w swej chwale dawnym faraonom.
Herodot podaje nam, że udzielając Kambizesowi takich rad lekarz liczył na upokorzenia Amazisa, którego nienawidził za to, że ten podarował go Cyrusowi i wysłał na dwór perski. Czy jednak na pewno za nienawiścią ową stały tylko pobudki osobiste? Możliwe jest także inne wytłumaczenie, być może okulista był zwolennikiem Apriesa, poprzedniego faraona obalonego i zabitego przez Amazisa? A może Egipcjanin był całkowicie obojętny względem swej dawnej ojczyzny i po prostu chciał pomóc swemu udręczonemu uczniowi? Jakkolwiek by było udzielona przez dawnego nauczyciela rada przypadła Kambizesowi do gustu. W kierunku Egiptu wyruszyło perskie poselstwo, a gdy stanęło ono przed obliczem Amazisa, faraon znalazł się w niemałym kłopocie. Doskonale zdawał on sobie sprawę, że dawno minęły już czasy gdy Egipt był wielką militarną potęgą. Pozycję na arenie międzynarodowej państwo faraonów zawdzięczało teraz jedynie sprawnej dyplomacji i otaczającemu je nimbowi dawnej chwały, Egipt ciągle był jeszcze mocarstwem, lecz niestety spadł do drugiej ligi i wątpliwe było, aby w przypadku perskiego ataku był w stanie obronić swoją suwerenność. Odmówienie prośbie Kambizesa, mogło zatem pociągnąć za sobą zniewolenie narodu egipskiego przez Persów. Z drugiej strony Amazis, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że oddając jedną ze swych córek królowi Persji, skażę ja tym samym na poniżający los nałożnicy, statusem pełnoprawnej małżonki króla królów cieszyć się mogły bowiem jedynie kobiety perskiego pochodzenia. Problem przed jakim stanął Amazis był zatem niezwykle skomplikowany i należało rozegrać go możliwie najdelikatniej. Faron słynął jednak z bycia wyśmienitym graczem w wielką grę dyplomacji, dlatego też szybko znalazł iście salomonowe rozwiązanie, postanowił wysłać Kambizesowi Nitetis, piękną córkę obalonego przez siebie Apriesa. W ten sposób i wilk był syty i owca cała, król Persji dostawał córkę faraona [a, że poprzedniego to mniejsza o to] na nałożnicę, a córki Amazisa unikały pohańbienia.
Pechowo dla Amazisa Kambizes miał w tej sprawie inne zdanie. Początkowo bardzo się cieszył z swej nowej nałożnicy, ale dowiedziawszy się o tym, że niej jest ona córką Amazisa, wpadł w straszliwy gniew i postanowił zmyć doznaną ze strony faraona obrazę krwią, dodajmy krwią Egipcjan. W całym kraju rozpoczęły się przygotowania do wojny, wojny która w przewrotny sposób miała równocześnie przynieść kres wolności Egiptu, jak i stać się początkiem końca rządów Kambizesa.