Historia Swiata - inny portal historyczny!

Wydarzenia, eseje, recenzje ksiazek, wywiady.



Dlaczego upadło Królestwo Jerozolimskie?
  • 2009.11.12
  • typ: artykuł
  • Marcin Kumięga
zdjecie

Czym Królestwo było i jak powstało?

Warto najprzód przyjrzeć się zarysowi dziejów Jerozolimy. Stanowiła ona wtedy wielce ciekawy obszar. Dawna ojczyzna chrześcijaństwa, stała się po dekretach soboru Chalcedońskiego osobnym biskupstwem, wydzielonym z obszaru patriarchatu Antiochii. Jednakże niespełna dwa wieki później, gdy Cesarstwo Bizantyjskie prowadziło liczne wojny, władca Persji Szarbaraz zdobył Palestynę, a po sforsowaniu murów jej serce: Jerozolimę. Wywołało to wielkie poruszenie w świecie chrześcijańskim, w wyniku czego armia cesarza Herakliusza zdołała odzyskać Święte Miasto w 628 roku. Nie na wiele się jednak zdały te wysiłki, bowiem nowo tworząca się państwowość arabska, posłuszna słowom Mohammeta, rozpoczęła ekspansję na ziemie Cesarstwa. W wyniku zwycięstwa nad rzeką Jarmuk (636 r.) opanowali oni całą Palestynę, po rocznym zaś oblężeniu padła Jerozolima. Jednak pod rządami Ummajanów i Abbasydów sytuacja chrześcijan była dobra. Jeśli napotykamy na ataki na nich w źródłach arabskich (m.in. Al-Dżahiz, arabski pisarz IX w.), to głównie ze względu na ich zamożność i swobodę prawną, zaś fizyczne prześladowania spotykały się z pełną rekompensatą kalifa. W wyniku rozpadu imperium arabskiego Palestyna stała się miejscem walk między cesarzami Bizantyjskimi (Konstantyn VIII, 960 – 1028 r.), a emirami Fatymidów, z czego wyszła pomyślnie, w okres rozwoju. Kresy temu położyła ekspansja Seldżuków, którzy po zdobyciu Świętego Miasta w 1071 roku wprowadzili drastyczne sankcje. Na tym właśnie podłożu historycznym powstało Królestwo Jerozolimskie.

Nie byłoby to jednak możliwe bez przemian w sferze religijnej w Zachodniej Europie. Wiek X  bowiem jest okresem odrodzenia idei pielgrzymkowej. Wcześniej była ona silna u schyłku Imperium Romanum (spuścizna wykopalisk Heleny, matki Konstantyna Wielkiego, mających miejsce na terenie Jerozolimy, które przybliżyły obywatelom cesarstwa miejsca związane z życiem Chrystusa), oraz za panowania Karola Wielkiego, który wspomagał chrześcijan żyjących w imperium arabskim, lecz IX wiek charakteryzował się zanikiem pielgrzymek, za wyjątkiem lokalnych sanktuariów. W X wieku natomiast apogeum świetności przeżywały cztery wielkie centra pielgrzymkowe: Santiago de Compostela w Hiszpanii, Monte Gargano i Rzym w Italii, wreszcie Jerozolima. Ruch ten, pod przewodnictwem opactwa w Cluny, przyjął formę zorganizowaną (stawiano zajazdy, domy noclegowe dla pielgrzymów), wciągał zarówno ludzi prostych, jak i władców (Król Norwegii Harald Hardrade odwiedził w 1034 r.  Jerozolimę, podobnie hrabia Verdun w 997 r.). Natomiast ekspansja Seldżuków ograniczyła swobodę dostępu do tego świętego przybytku. Tak więc idea uwolnienia szlaku pątniczego nabrała znaczenia. Co więcej, wieki X i XI charakteryzowały się wielką mobilnością społeczną. Bramy systemu feudalnego uległy zasklepieniu, trudno było już zaspokoić tytularne i ekonomiczne ambicje przedstawicieli bocznych gałęzi możnych rodów. Wzrost  władzy monarszej natomiast ukracał wojny prywatne, co uniemożliwiło zbrojne zdobycie ziemi przez pozbawionych spadku rycerzy. Jedyną drogą okazała się więc migracja. Także stan duchowny uległ pewnemu zamknięciu, co ograniczyło możliwość kariery osobom nie pochodzącym z możnych rodzin. Ponownie. Mogli oni robić karierę tylko na obrzeżach znanego świata. Postęp w rolnictwie zaś, którego owocem był wzrost demograficzny, zmuszał do poszukiwania miejsca dla tego nadmiaru ludzi. Z kolei ograniczenie ekspansji arabów na Morzu Śródziemnym (m.in. zdobycie Krety w 961 r. przez cesarza Nikefora Fokasa) doprowadziło do aktywacji italskich centrów handlowych, dla których panowanie Seldżuków stało się niezwykle uciążliwe, uniemożliwiało bowiem wielce lukratywny handel ze Wschodem. Do tego doszły jeszcze przepowiednie apokaliptyczne głoszone wśród prostych ludzi i ich szansa zbawienia – przez pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Europa stawała się zbyt ciasna.

Nic więc dziwnego, że z tego żyznego gruntu z łatwością wykiełkowały owoce zasiane przez papieża Urbana II na soborze w Clermont. Ów, podczas rozgrywek politycznych, gdy  popierany przez Normanów Sycylijskich rywalizował z antypapieżem Guibertem, zausznikiem cesarza Henryka IV, nawiązał kontakt z kościołem bizantyjskim. Pozwoliło to przedstawicielom Greków (tak Łacinnicy nazywali poddanych cesarza) wygłosić dramatyczny apel na soborze, w którym prosili swoich braci w wierze o pomoc w walce z hordami niewiernych. Odzew był ogromny. Zorganizowano wyprawę rycerską, wpierw niemiecką, po jej zaś niepowodzeniu zmobilizowano rycerstwo zachodniej Europy. Wyprawy z Tarentu (Boemund), Lotaryngii (Baldwin i Godfryd), Tuluzy (Rajmund z Saint-Gilles) i Normandii, wreszcie Flandrii (Robert) odniosły skutek – zdobyto stolicę sułtanatu Seldżuków Ikonium, także Edessę (władcą jej stał się Baldwin), Antiochię (po sporach wśród rycerstwa zyskał ją Boemund), wreszcie 15 lipca 1099 Jerozolimę. Już jednak wtedy pojawiły się pierwsze skazy, które zarysowały spektakularność sukcesu –  spory krzyżowców o zwierzchnictwo, a także władzę nad każdym ze zdobytych miast.

 

Rozpad przez politykę?

Tak oto powstał zrąb Królestwa  Jerozolimskiego, któremu ostateczny kształt nadał pierwszy król Baldwin I. Przyczyny upadku jego państwa można podzielić na wewnętrzne i zewnętrzne, te pierwsze zaś na ustrojowe, gospodarczo-społeczne i polityczne. Pierwszym problemem, jaki stanął przed krzyżowcami, była kwestia władzy. Rozstrzygnięto ją ostatecznie jako kompromis licznych sporów, toteż nic dziwnego, że (jak każdy kompromis) okazał się on ułomny. Otóż wedle początkowych ustaleń wodzów krucjaty władza zwierzchnia miała przypaść łacińskiemu patriarsze Jerozolimy, czyli pośrednio papiestwu, świeccy panowie natomiast mięli zająć się administracją i dowództwem wojskowym. Oto jednak pojawiły się spory jeszcze w trakcie trwania wyprawy, głównie Rajmunda z Boemundem. Wreszcie zwierzchnikiem został Godfryd z Boullion, jako „Advocatus Sanctii Sepulchrii” (Obrońca Grobu Świętego), w zależności lennej od papieża. Co więcej, rok później, na łożu śmierci przekazał swą władzę patriarsze Daimbertowi. Zdawało by się więc, że papież zyskał pełną supremację w nowo powstałym państwie. Jednak świeccy rycerze nie chcieli ograniczenia wpływów, które z pewnością by nastąpiły, gdyby patriarcha przejął pełnię władzy. Powołali więc na tron Baldwina, brata Godfryda (1100 r.).  Daimbert zjednał sobie Boemunda, co zaogniło rywalizację, w efekcie tego upadła planowana wyprawa mająca na celu podbicie muzułmańskiej Akki. Tak więc spory wewnętrzne o władzę zahamowały dalszy przebieg wyprawy krzyżowej – jakkolwiek bowiem Jerozolima i Grób Pański zostały odzyskane, inne dawne ziemie chrześcijan wciąż znajdowały się pod panowaniem muzułmanów. Sytuację uratował rozsądek Baldwina. Boemund wyruszył bowiem na Melitenę, gdzie wpadł w niewolę Turecką. Przedtem jednak zdołał przekazać gońca do Baldwina, prosząc o pomoc. Ten zaś przybył, jednak za późno. Nie zdołał uratować Boemunda, mógł jednak przejąć we władanie jego terytorium. Sukces ów zjednał mu poparcie Jerozolimy, objął więc tam władzę. Jednak, wbrew swym  zwolenników, opozycji dawnego dworu Godfryda, nie zdecydował się na otwarty konflikt z patriarchą Daimbertem. Przeciwnie, uznał go jako patriarchę, i złożył mu hołd lenny, nie jednak jako zwierzchnikowi, lecz jako przedstawicielowi papieża, za co otrzymał koronę królewską. Zyskał przez to podwójnie: rozwiązał konflikt, pozwalając Królestwu na pewien czas wolny od wewnętrznych sporów, oraz usankcjonował swą władzę, przekształcając ją w  monarchię. Już jednak w tych pierwszych latach istnienia państwa widzimy destrukcyjny wpływ wewnętrznych sporów możnych, późniejszą przyczynę upadku państwa.

Królestwo Jerozolimskie było bowiem tworem po części nietypowym, po części zaś charakterystycznym dla epoki feudalizmu, jeśli chodzi o sposób funkcjonowania. Jego wyjątkowość polegała na lokalizacji i okolicznościach powstania. Znajdowało się bowiem co prawda w kolebce chrześcijaństwa, ale od pięciu wieków zalanej przez morze islamu. By więc przetrwać, powinno cały czas być świadome niebezpieczeństwa z tym związanego, bowiem emirowie arabscy utrzymywali plany odzyskania tych terenów (co udało się wreszcie po części zrealizować przez Imada en-Din-Zengi w 1244 roku). W takiej jednak sytuacji konieczna była znaczna centralizacja władzy. Temu jednak przeczył klasyczny model feudalny, który był podstawą ustroju Królestwa, a wynikł on w efekcie przejęcia władzy przez Baldwina. Wydaje się, że ustanowienie zwierzchnictwa kościelnego, pod patriarchą, podległego bezpośrednio papieżowi mogłoby zapewnić odpowiedni poziom stabilności władzy, by ograniczyć spory wewnętrzne i skierować się na obronę i ekspansję zewnętrzną. Ten jednakże model był trudny do wprowadzenia, co pokazały przewagi polityki Baldwina nad nieudanymi próbami zawierania sojuszy przez Daimberta.

 

A może gniło od środka?

Innym czynnikiem świadczącym o jego wyjątkowości był charakter etniczny i kulturowy pastwa. Już bowiem zaraz po pierwszej Krucjacie w skład rycerstwa i możnych hrabstw i księstw podległych królowi jerozolimskiego wchodzili Lotaryńczycy, Normanowie, Flandrowie, mieszkańcy Langwedocji, z czasem zaznaczyły się silne wpływy Niemców, a także innych narodowości. Popularnym był bowiem kilkuletni udział rycerzy z państw chrześcijańskich w Ziemi Świętej jako forma spełnienia ślubów rycerskich. W takiej formie przybył do Palestyny Henryk Sandomierski w roku 1154. Ponadto, oprócz takich krótkotrwałych wypraw nieustannie wyruszano do Ziemi Świętej by się tam osiedlić, dużo łatwiej było bowiem wywalczyć sobie tam lenno niż w „starej” Europie.  Ci zaś którym się poszczęściło często sprowadzali swe rodziny. Oprócz rycerstwa dużą rolę pełnili kupcy, tak Włoscy (z Amalfi, Genui, Wenecji i Pizy), jak Żydowscy i Arabscy. Chłopi zaś wywodzili się z ludności miejscowej, Syryjskiej i Palestyńskiej, która tylko w niewielkim stopniu przejęła chrześcijaństwo. Nie dość więc, że religia nie wiązała ich z państwem, to jeszcze pragmatyzm wymuszał na warstwach rządzących tolerancję religijną. Podstawą kontaktu pana feudalnego z wioską muzułmańską był jej reprezentant, ra'is, oraz służący przy panu sekretarz (drogmannus), wywodzący się z ludności tej wioski. To zaś podkopywało jedyny fundament, na którym mogłoby się oprzeć tak wielokulturowe państwo – obronę religii i skupienie wokół niej. Dużo łatwiej było wytworzyć luźny związek feudalny i na nim oprzeć państwowość. To jednak pociągnęło ze sobą negatywne konsekwencje decentralizacji, widoczne dokładnie w roku 1183, gdy regent Gwidon z Lusignan (mianowany przez chorego szwagra, Baldwina IV Trędowatego) dążył wraz z grupą baronów do konfrontacji z Saladynem, wbrew woli króla. Gdy zaś ten zdecydował się odebrać mu Tyr i pozbawić regencji, wypowiedział posłuszeństwo i wszczął bunt, wprowadzając walki wewnętrznee w obliczu poważnego zagrożenia – zjednoczonego państwa arabskiego pod wodzą Saladyna - co ostatecznie miało znaczywpływw na upadek Jerozolimy po bitwie pod Hittin. Tak więc Królestwo Jerozolimskie i jego ustrój nie pasowało do sytuacji, w jakiej się znajdowało. Zamiast skupić się na centralizacji by przeciwdziałać silnemu zagrożeniu zewnętrznemu, wybrano najprostszy model feudalizmu, który w tym wypadku okazał się zgubny. Pamiętajmy też, że choć Królestwo Jerozolimskie miało zwierzchność nad Księstwem Antiochii, oraz hrabstwami Trypolisu i Edessy, często była ona głównie tytularna. Samo natomiast też się dzieliło: na hrabstwo Jafy, księstwo Galilei, seniorat Sydonu i seniorat Oultrejourdain.

Warto wspomnieć, że częściową realizacją początkowej koncepcji organizacji państwa chrześcijańskiego w Ziemi Świętej były zakony rycerskie, zależne bezpośrednio od papiestwa, powołane do celu obrony przed niewiernymi. Były to m.in.: zakon Templariuszy, powołany   w 1128  r. oraz zakon joannitów (1154 r.).  Paradoksalnie jednak, w takim rozwiązaniu ustrojowym wyłączenie ich spod władzy Króla Jerozolimskiego okazało się szkodliwe, pogłębiało to bowiem decentralizację, co widać na przykładzie Rajmunda z Trypolisu, wielkiego mistrza szpitalników, realizującego własną politykę (przez pewien czas planowano nawet zrobić z niego następcę umierającego Baldwina IV)

Kolejny czynnik, który można wyróżnić jako przyczynę upadku Królestwa, to demografia.

W samym Królestwie bowiem liczbę rycerzy szacuje się na około 1000, wraz z rodzinami zaś i duchownymi z tego stanu, około 3000. Podobnie liczy się stałą populację Franków w księstwie Antiochii i hrabstwach Trypolisu oraz Edessy. Wynikała z tego konieczność kolicji z lokalnymi dynastiami ormiańskimi. Już Baldwin I i II pojmali za żony przedstawicielki tej nacji, podobnie robili inni możni. Nieuchronnym zaś tego efektem jest rozpływanie się rodzimych zwyczajów przywiezionych przez krzyżowców z zachodu. O ile zachowali język, ceremoniał rycerski i jego specyfikę polityczną, to już w kwestiach życia codziennego prezentowali odmienne zwyczaje. Przez to też możemy rozumieć problemy we wzajemnym zrozumieniu się Franków osiadłych w Palestynie, a krzyżowców przybywających na kilka lat, by wypełnić śluby.

Również sam system sprawowania rządów w Królestwie przyczynił się do osłabienia państwa. Jakkolwiek bowiem kompetencje króla były dość znaczne (był on pomazańcem Bożym, miał najwyższe dowództwo w polu), to podlegał on elekcji ze strony możnych, którzy musieli zatwierdzić jego kandydaturę – a w takich przypadkach nieraz stawiano warunki nowych przywilejów. Ponadto prawo do dziedziczenia miały także kobiety. I tak po śmierci Baldwina V obie córki Amalryka I, Sibilla i Izabela miały równe prawa, tak więc decyzje co do sukcesji miał podjąć papież wraz z królem Niemieckim, i królami Anglii oraz Francji – taki zaś system stwarzał wiele opóźnień i okazji do manipulacji politycznej.

 

Królestwo a chrześcijanie

Pewną rolę w osłabieniu państwa krzyżowców mieli przedstawiciele kolonii kupieckich. W XII wieku Amalfi zostało wyeliminowane przez Pizę (po 1135 roku), wraz z Normanami, którzy przejęli ich posiadłości. Teraz więc główną rolę odgrywała Piza i Genua, które dzieliły się wpływami w Jerozolimie. Genui przypadała także Jafa, Tyr, Cezarea, Akka i Trypolis, natomiast Pizie: Antiochia, Tyr, Trypolis. Stąd też częsta rywalizacja tych kolonii, nie zawsze na płaszczyźnie ekonomicznej. Z czasem wielką rolę zaczęła odgrywać także Wenecja, wspierająca niejednokrotnie władców i traktowana jako realny partner polityczny (np. pomagająca Amalrykowi I w walkach o Egipt). To jednak stwarzało kolejny ośrodek dbający tyko o własne interesy polityczne i ekonomiczne i rozbijające jedność chrześcijan na Wschodzie.

Teoretycznie Królestwo nie było zdaje samo na siebie, znajdowało się bowiem pod opieką papieża, otoczone troską władców Europy. W praktyce jednak ich pomoc była bardzo ograniczona. O ile duchowieństwo rzeczywiście popularyzowało ruch krucjatowy i zachęcało do wyprawy do Palestyny (przez zmazanie grzechów, męczeństwo w razie śmieci), to władcy traktowali to jako element gry politycznej. Gdy więc decydowali się na znaczącą interwencję, to tylko w momencie kiedy Królestwa zdawała się krytyczna, jak w latach 1147 – 1149. Podczas gdy papież Eugeniusz III rozważał powołanie Krucjaty francuskiej, pod wodzą króla Ludwika VII, święty Bernard z Clairvaux, jedna z najwybitniejszych postaci duchownych tamtych czasów, na skutek swych działań dążących do umiędzynarodowienia krucjaty, wciągnął w nią Niemców i króla Konrada III. Udział w wyprawie dwóch równorzędnych władców sprawił, że nie byli oni zdolni do podporządkowania się sobie i połączenia wojska. Wyczerpane wojska Konrada zostały zmasakrowane pod Doryleum, również flota Ludwika nie odniosła sukcesu. Krucjata upadła, więc spodziewana przez Królestwo Jerozolimskie nadzieja na wsparcie zawiodła, zaś jego upadek przybliżył się.

Problemy wewnątrz chrześcijan nie ograniczały się tylko do sporów wewnętrznych w Królestwie, ani do zgubnej rywalizacji zachodnich władców Europy. O wiele poważniejsze animozje istniały między Cesarstwem Bizantyjskim a krzyżowcami. Sytuacja bowiem była tutaj dość skomplikowana: z jednej strony Cesarstwo obawiało się świętych rycerzy, ze względu na ich ambicje i zakusy zyskania ziemi nie na muzułmanach, lecz swych współbraciach w wierze, choć odmiennych dogmatów. Jak pokazały to epizody wcześniejszych krucjat, a potem dzieje IV krucjaty (1204 r.), te obawy były w pełni uzasadnione. Z drugiej jednak strony Cesarstwo znajdowało się pod stałym zagrożeniem państw arabskich, każda więc, nawet ryzykowna pomoc, mogła okazać się pomocna. Ponadto część ziem krzyżowców, jak księstwo Antiochii, znajdowało się pod zwierzchnictwem Cesarstwa (choć głównie formalnym). Z tej choćby przyczyny należało wesprzeć Królestwo. Kłopoty te nasiliły się szczególnie za panowania Manuela I Kommena. Już podczas wyruszania II Krucjaty żądał od przywódców przysięgi, że nie tkną niczego na jego ziemiach. Nawet jednak po jej otrzymaniu nie czuł się w pełni bezpieczny. Przerwał on więc dobrze się zapowiadającą wojnę z Masudem, sułtanem Ikonium, i zdecydował się skupić na zabezpieczeniu ze strony krzyżowców. Co więcej, utrudniał im także przemarsz przez swoje terytorium, a także aprowizacje flocie francuskiej. Nawet jednak gdy wojska tego cesarza usiłowały współdziałać z Frankami z Królestwa (byli oni bowiem im znacznie bliżsi niż rycerze z Europy), jak podczas wyprawy Amalryka I i Andronikosa (brat stryjeczny cesarza) na Damiettę w 1169, dochodziło do sporów, co przeszkadzało w osiąganiu sukcesów. W tym wypadku oblężenie upadło.

 

O arabach na samym końcu

Nie tylko jednak chrześcijanie nie potrafili współdziałać między sobą: często też zawierali sojusze z władcami arabskimi, niepomni faktu, że kierowali się oni dżihadem, czyli koranicznym nakazem walki z niewiernymi, więc zniszczenie państwa Jerozolimskiego było dla nich koniecznością. I tak gdy wezyr Egiptu Szawar (tylko formalnie podległy młodemu kalifowi Al-Adidowi) został pozbawiony urzędu przez rywala i zwrócił się po pomoc do władcy Syrii Nur-ad-dina, zaś po jej otrzymaniu zdradził, Król Jerozolimski Amalryk zdecydował się go poprzeć. Miało to stanowić przeciwwagę do rosnącej potęgi Syrii, bliższej i niebezpieczniejszej dla Królestwa. Sojusznicy zostali jednak pokonani przez dowódcę Nur-ad-dnina, Szirkuha. Ostatecznie to jego zdolności militarne powstrzymały koalicję. O ile sama idea polityki wydaje się słuszna – czynny udział w wewnętrznych sporach arabów celem utrzymania ich w osłabieniu – to jednak szczegóły wydają się mniej ciekawe. Otóż bowiem nieco przed wycofaniem się wojsk Amlaryka spod Kairu Szawar wysunął sekretną propozycję do Szirkuha, by wspólnie zaatakować Franków, pomimo doraźnych korzyści wynikających z sojuszu z nimi. Świadczy to, że zawsze krzyżowcy pozostawali obcy i wrodzy względem muzułmanów, toteż sojusze z nimi nie mogły być drogą do ocalenia państwa, wręcz zaś do osłabienia.

Na koniec, chciałbym zwrócić uwagę na czynnik zewnętrzny. Wszystkie bowiem powyższe przyczyny odnoszą się do Królestwa. Jednak jego powstanie oraz sukces pierwszej krucjaty byłby niemożliwy bez osłabienia państwa arabskiego. Wtedy bowiem gwałtowne podboje Seldżuków nie zdołały się jeszcze utrwalić, toteż po śmierci Malikszaha z 1092 r. nastąpił rozpad państwa, targanego wojnami wewnętrznymi. Tak więc krzyżowcy za I krucjaty nie walczyli z całym imperium seldżuckim, a jedynie kilkoma niezależnymi emiratami. Z czasem jednak imperium arabskie na powrót wstąpiło na drogę unifikacji. Datować go można od syryjskiego panowania Nur-ad-dina, który dążył do przejąca kontroli nad marionetkowym niemalże kalifatem fatymidzkim. Toteż po obaleniu wspomnianego Szawara wezyrem, za aprobatą Adida, został Szurkih dowódca Nur-adina, następnie po jego nagłym zgonie Saladyn. Ten zaś, mimo poddaństwa Nur-ad-dnowi, szykował się do polityki niezależności. Musiał jednak wprowadzić, choć niechętnie modlitwy w Kairze w imieniu kalifa Bagdadu, podległego władcy Syrii Nur-ad-dinowi, co oznaczało jego zwierzchnictwo. Po jego śmierci w 1174 roku Saladyn mógł wreszcie rozpocząć serię podbojów, począwszy od Syrii (Damaszek, Aleppo), po Mezopotamię (Mosul). Ta polityka ekspansji doprowadziła do konfliktu z władcami Królestwa. Jednak silne państwo Ajjubadów, założone przez Saladyna i rządzone przez tego doskonałego organizatora nie mogło przegrać z rozdartym wewnętrznie państwem Franków. Toteż klęska pod Hittin doprowadziła do odzyskania Jerozolimy dla islamu i upadku Królestwa.

 

Summa summarum

Jak zatem widzimy, przyczyny rozpadu królestwa są mnogie. Zasadniczo wina leżała w samej jego organizacji – nieprzystosowaniu do miejsca i sytuacji, przez ustrój, politykę, czy wewnętrzne stosunki społeczne. Nie można jednak zapominać o wzroście innego ośrodka państwowego, antagonistycznego do państwa Franków, które okazało się silniejsze. Wreszcie, większość organizmów państwowych kończyła swoje istnienie upadkiem. Możemy więc tylko oceniać dlaczego stało się to tak szybko i jakie cechy specyficzne wyróżniają ten przypadek.

Tagi: Krucjaty, Królestwo Jerozolimskie, Urban II
Komentarze
  • 2012.01.09
  • RlZRSiWaZmiXrzz
The paragon of understanding these iusess is right here!
  • 2012.01.09
  • alePMZSyKxKnE
  • 2012.01.25
  • IIaaEOvpiphRJZyF
Dodaj komentarz
Newsy
Konferencja "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920"
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ zaprasza na III Ogólnopolską Konferencję Naukową Historyków Nowożytników: "O kształt Europy Środkowo-Wschodniej Polityka-Gospodarka-Kultura 1610-1830-1920" Kraków 27-30 V 2010 r.
II Ogólnopolska Konferencja Naukowa Historii Starożytnej
Koło Naukowe Historyków Studentów UJ ma przyjemność zaprosić na II Konferencję Naukową Historii Starożytnej. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji będą "Formy kultu w starożytności".


Historia
Zapraszamy do korzystania z naszego portalu! Nadsyłajcie informacje o organizowanych przez Was debatach, panelach dyskusyjnych i ciekawych wykładach.
Nadsyłajcie teksty!