Komedia republiki
Oktawian potrafił uczynić z porównywania się z Antoniuszem., wypadającym oczywiście na niekorzyść tego drugiego, sposób kreacji swojego wizerunku, zaś główną ku temu drogą była ostentacyjna wręcz rzymskość przeciwstawiania orientalnej despocji i rozpuście będących jakoby udziałem władców hellenistycznych. Podziwiać należy wielką wytrwałość Oktawiana, który nawet pomimo ostatecznego unicestwienia pod Akcjum sił swoich nieprzyjaciół, nadal pielęgnował rzymskie cnoty zwalczał hellenizm i tworzył dziwną fikcję ustrojową, z której wynikało, że Republika ciągle istnieje, mimo iż rządzi nią jeden człowiek, który co najdziwniejsze nie ma po temu uprawnień. August zaś na wszelkie sposoby wystrzegał się wszelkiego powinowactwa z tytułami „rex" bądź „basileus", które rozbiłyby w proch pracowicie tworzony przez niego system pryncypatu.
Podobnie postępował pasierb boskiego Augusta, Tyberiusz, który mimo bycia krwawym tyranem wciąż pielęgnował stworzoną przez swego poprzednika fikcję i utrzymywał, że nie jest królem. W efekcie wybranej przez Oktawiana polityki Imperium Rzymskie nie przeistoczyło się teoretycznie w monarchię, na sztandarach wciąż znajdowały się słowa „Senat i lud rzymski" sugerujące, że te dwa podmioty są suwerenami państwa, podczas gdy w rzeczywistości cała władza przeszłą już w ręce „pryncepsa", monarchy twierdzącego, że monarchą nie jest i grupki jego najbliższych współpracowników. Zdawać by się mogło, że system ten zadowala wszystkich jednak po śmierci Tyberiusza jego następcą stał się człowiek otwarcie marzący o jego obaleniu i przemianie Rzymu w monarchię typu hellenistycznego- był nim Gajusz Kaligula
W tym szaleństwie jest metoda!
W powszechnej świadomości utarł się oparty na przekazie Gajusza Swetoniusza Trankwilusa obraz trzeciego cesarza z dynastii julijsko-klaudyjskiej jako najbardziej obok Nerona i Kommodusa zwyrodniałego tyrana i szaleńca. Nie można w żaden sposób kwestionować ogromu zbrodni Kaliguli, jak i tego, że cierpiał na chorobę psychiczną, ale wnikliwej studiując przekaz rzymskiego historyka, odkryjemy w nim drugie dno, którego nie dostrzegał może nawet sam autor, opisujący postępki cesarza z perspektywy wielu dziesięcioleci, dno które sprawia, że możemy powtórzyć za szekspirowskim Poloniuszem „W tym szaleństwie jest metoda!". Ze znacznej liczby czynów Kaliguli przebija bowiem wyraźna chęć zreformowania ustroju rzymskiego, likwidacji fikcji prawnej jaką była Republika i oficjalna już przemiana Rzymu w organizm państwowy wzorowany na monarchiach hellenistycznych. O takowych zamiarach najdobitniej świadczy poniższy fragment biografii Kaliguli pióra Swetoniusza
(…) gdy raz królowie, którzy przybyli do stolicy złożyć mu hołd, podczas uczty u niego sprzeczali się na temat znakomitości swego rodu, on wówczas, słysząc to, zawołał po grecku:
...niech więc jeden rządzi władca, jeden król”
...niech więc jeden rządzi władca, jeden król”
i omal nie włożył natychmiast diademu królewskiego oraz nie zmienił formy pryncypatu na królewski.
Wydaje się, że w trakcie tej uczty Kaligula bądź to lekko podpity zdradził się z tym co mu leżało na sercu, bądź też w żartobliwy sposób starał się wysondować „opinię publiczną", na temat ewentualnej zmiany ustrojowej. Wymowny jest również fakt, iż cesarz często wyrażał opinię, że zwycięstwo Augusta nad Antoniuszem pod Akcjum było nieszczęściem i zabronił świętowania jego rocznicy.
Basileia
W pojęciu Greków epoki hellenistycznej nie istnieli władcy jakiś określonych terytoriów, król był królem z racji swojej „królewskości", która czyniła go lepszym od reszty śmiertelników, zaś rządzone przez niego ziemie stanowiły zaledwie dodatek do jego osoby, pozostawał on monarchą nawet wtedy gdy je utracił. Myśl taką widać również w zachowaniu Kaliguli na wieść o buncie Germanów, kiedy to pocieszał się, że jeśli straci nawet całą Europę na rzecz barbarzyńców to pozostaną mu prowincje zamorskie. Można dopatrzyć się w tym wiary pryncepsa w to, że Rzym i on to jedno, że Imperium zawsze będzie istnieć w miejscu jego przebywania. Czy nie przypomina to trochę Demetriusza Poliorketesa, który nawet po ostatecznej utracie Macedonii wciąż był królem Demetriuszem? Zresztą także wiele innych opisywanych przez Swetoniusza „szaleństw" cesarza wyraźnie świadczy o tym, ze uważał on iż dysponuje ową „królewskością", która wynosi go ponad zwykłych śmiertelników, o tym będzie jednak później.
Jak już wspomniałem baslieus niekoniecznie musiał mieć państwo aby nosić swój tytuł, jednak przypadki władców bez ziemi były raczej rzadkie. W większości przypadków król posiadał kraj stanowiący razem z zamieszkującą go ludnością całkowitą własność monarchy, którą dzierżył on w swych rękach prawem włóczni- zdobył to on, bądź jego przodkowie i dlatego należało to do niego. Efektem tego sposobu myślenia były niezwykle częste zmiany granic państw hellenistycznych, których monarchowie wyrywali sobie nawzajem z rąk fragmenty swoich władztw. Jeśli jednak basileus był w stanie utrzymać swoją domenę, nagrodą była władza absolutna i przez nikogo nie ograniczana, która pomimo pięknych słów opisujących ją mędrców nie różniła się zbytnio od władzy despotycznej. Najwspanialszą jednak było to, że jej posiadacz, podobnie jak „protoplasta" wszystkich królów hellenistycznych Aleksander, ulegał ubóstwieniu i stawał się poniekąd żyjącym bóstwem na ziemi. Jak mówiły słowa hymnu śpiewanego przez mieszkańców Aten Demetriuszowi:
Inni bogowie są bardzo daleko,
Albo uszu nie mają
Albo ich nie ma, lub nie dbają o nas
Ale ciebie widzimy!
Nie z drzewa ani z kamienia- tyś żywy!
|
|
Do ciebie się modlimy!
Prosimy cię o pokój, o boże najmilszy!
Ty możesz to uczynić...
Powróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianej już „królewskości" i zastanówmy się jakimi cechami odznaczać powinien się jej posiadacz? Wedle tych z filozofów, którzy zajmowali się teorią władzy monarcha powinien być życzliwy wobec ludzi i chętnie im pomagać, sprawować sprawiedliwe sądy, panować nad swymi żądzami, cechować się odwagą, hojnością i odnosić liczne zwycięstwa na polach bitew. Częstą praktyką było przyjmowanie przez królów przydomków mających podkreślać te właśnie cnoty.
Czy trzeci prynceps z dynastii julijsko- klaudyjskiej posiadał cechy idealnego władcy hellenistycznego? Oczywiście, że nie, gdyż basileus odznaczający się wszystkimi tego typu cnotami nigdy nie istniał, był tylko teorią zrodzoną w umysłach filozofów. Nie przeszkadzało to jednak cesarzowi w staraniach, których ukoronowaniem miało być stanie się idealnym władcą. Jako człowiek chory psychicznie bezmyślnie adaptował Kaligula obce wzory w tym również takie, które budziły powszechne zgorszenie w społeczeństwie. Do tych ostatnich zaliczyć należy zapożyczone od Lagidów kazirodztwo i graniczący z rozrzutnością otaczający władcę przepych, w efekcie czego zamiast zostać idealnym władcą cesarz przemienił się w jego parodię.
How to be a king for dummies
Wydaje się, że prynceps miał jasno określoną wizję nabrania cech idealnego monarchy hellenistycznego już od samego początku swych rządów. Oto bowiem gdy w chwili objęcia przez niego władzy, nadarzyły się na wskutek porządkowania państwa po tyranii Tyberiusza, możliwości ukazania przez Kaligulę jego prawości, ów skwapliwie z nich skorzystał i:
Co do miłośników, zwanych spintrie, którzy swe ciało wydali na łup potwornej rozpusty, to z trudem ubłagano go, aby ich nie potopił w głębi morza. Wreszcie ograniczył się do wygnania ich ze stolicy
Chcąc uzyskać, aby żaden donosiciel ani świadek nie lękał się odtąd o swą przyszłość, kazał zwieść na rynek załączniki do akt procesowych matki i braci i głośno złożywszy przedtem przysięgę na bogów, że niczego nie czytał ani nie dotknął, wszystkie spalił.
Chcąc tym bardziej okazać poparcie dla każdego szlachetnego czynu, darował pewnej wyzwolenicy osiemset tysięcy sestercjów za to, że choć dręczona najsroższymi mękami, nie ujawniła występku swego pana.
Równocześnie przez cały okres swego panowania Kaligula starał się każdym swoim postępkiem okazywać życzliwość i hojność wobec swoich poddanych, oto np.:
Dwukrotnie kazał rozdać ludowi zapomogę po trzysta sestercjów i tyleż razy urządził sutą ucztę dla senatu i stanu rycerskiego, a także dla żon i dzieci obydwu stanów
Chcąc pomnożyć na wieczne czasy ilość uciech ludowych, dorzucił jeden dzień do Saturnaliów i nazwał go dniem młodości.
Podczas takiej uczty na widok pewnego rycerza rzymskiego, zajadającego się z radością i łapczywie na wprost niego, wysłał mu Kaligula swoją porcję .
Urządzał także zabawy niespodziane oto na przykład, gdy pewnego dnia dogląda! budowy cyrku z domu tzw. Gelotiana, kilku mieszkańców z sąsiednich balkonów uprosiło go o
zabawę.
Hojnie rozdzielał różne drobne podarki oraz przyznał po koszyczku smakołyków każdemu obywatelowi.
Uczciwie i bez wykrętów wypłacił natychmiast zapisy spadkowe Tyberiusza, chociaż jego testament unieważnił, a nawet wypłacił zapisy z testamentu Julii Augusty, którego wykonanie Tyberiusz wstrzymał. (...)
Działania takie z pewnością zaskarbiały Kaliguli miłość obywateli, która stanowiła potężny kapitał polityczny, kochający bowiem swego władcę obywatele rzymscy nie protestowaliby zbytnio przeciwko przemianie imperium w monarchię podobną państwu Ptolemeuszy.
Niestety jak większość działań Kaliguli, nawet owa dobroczynność nie była pozbawiona mrocznej strony, będącej efektem choroby władcy, oto cesarz, któremu wydawało się zapewne, że wciąż jeszcze zbyt mało okazuje obywatelom swoją miłość:
,Skarżył się zwykle, nawet otwarcie, na niedolę swoich czasów, ponieważ jego
zdaniem, nie odznaczały się żadnymi klęskami ogólnymi (...)
gdyby bowiem doszło do jakiejś nadzwyczajnej katastrofy, Kaligula mógłby jeszcze bardziej uświetnić swoje imię śpiesząc z pomocą dla poszkodowanych.
Prynceps potrafił okazywać niezwykłą hojność również szlachetnie urodzonym, o czym świadczy poniższy passus:
Jeśli przywracał jakiemuś królowi zabrane uprzednio państwo, dorzucał jeszcze cały zysk z ceł i wszelkie dochody, które przez ten czas wpłynęły, jak na przykład Antiochowi
królowi Kommageny, zabrane mu sto milionów sestercjów
Nieszczęśliwe dla władcy, nie doszło za jego czasów do żądnych większych wojen, w których mógłby wykazać się następną cechą władcy hellenistycznego to znaczy odwagą. Cesarz postanowił zatem samemu stworzyć sytuację, która da mu sposobność do popisania się swym męstwem, odniesienia świetnych zwycięstw i okrycia wiekopomną chwałą. W tym celu powziął plan wielkiej wyprawy na Germanię, która pomimo starannych przygotowań, zakończyła się totalnym ośmieszeniem państwa rzymskiego, gdyż w trakcie jej trwania władcę dosięgły ataki szaleństwa, owocujące kompromitującymi poczynaniami, których kulminacją była słynna scena, kiedy to:
Jak gdyby chcąc skończyć wojnę, rozwinął wojsko w pełnym szyku na brzegu Oceanu. Rozmieścił kusze i maszyny oblężnicze. Nikt w tym czasie ani nie znał, ani nie domyślał się nawet jego zamiarów. Nagle rzucił rozkaz, aby zbierano muszle i napełniano nimi szyszaki oraz poły ubrań, nazywając je ,,,łupami Oceanu, należnymi Kapitolowi i Palatynowi". Na znak zwycięstwa wznieść kazał bardzo wysoką wieżę, z której, jak z Farosu, miało nocą błyszczeć światło celem wskazywania kierunku okrętom. Następnie zapowiedział dla żołnierzy nagrodę po sto denarów na głowę i jak gdyby w ten sposób dał dowód szczodrobliwości ponad wszelką miarę rzekł:,, Odjedźcie radośni, odejdźcie bogaci. "
W tym momencie najpełniej objawiła się trawiąca cesarza choroba psychiczna .
Inną cechą monarchii hellenistycznej, którą Kaligula starał sięwprowadzić w życie, a którą w rezultacie swych działań wypaczył była idea boskości władcy. Ofiary składano już przed wizerunkiem Augusta, ale zarówno w jego przypadku jak i Tyberiusza, były to modły nie do samego cesarza, lecz jego geniusza. Kaligula postanowił to zmienić i zostać bogiem. Należy zwrócić tutaj uwagę, iż owa chęć ubóstwienia jest najdobitniejszym dowodem, tego że cesarz planował przemianę Rzymu w monarchię typu hellenistycznego. Idea króla- boga była charakterystyczna dla wszystkich tego rodzaju organizmów państwowych, sama jednak jej realizacja przez Kaligulę wzbudziłaby przerażenie i wstręt zarówno u Ptolemeuszy, Seleukidów, jak i innych dawnych hellenistycznych rodów królewskich, należy bowiem pamiętać iż choć monarchowie ci przypisywali sobie boskość to nigdy nie stawiali się oni w jednym rzędzie z Zeusem i innymi starymi bóstwami, Kaligula zaś:
Rozkazał sprowadzić z Grecji posągi bogów, wyjątkowo sławne ze świętości i artystycznego wykonania, między nimi posąg Jowisza Olimpijskiego. Usunąwszy im głowy osadził wszędzie swoją. Z kolei część Palatynu rozszerzył aż do forum, świątynię Kastora i Polukusa zamieniwszy na przedsionek swego pałacu. Zasiadając często między braćmi bogami łaskawie pozwalał odwiedzającym oddawać sobie część pospołu z nimi. Niektórzy pozdrawiali go jako ,,Jowisza łacińskiego". Swemu bóstwu wystawił własną świątynię, wyznaczył kapłana i najbardziej wymyślne ofiary zwierzęce. W świątyni stał jego posąg ze złota, wielkości naturalnej i podobny do niego, ubierany codziennie w takie szaty, jakie miał na sobie on sam. Urząd jego arcykapłana stał się kolejno przedmiotem usilnych zabiegów i zawrotnych przetargów ze strony wszystkich najbogatszych obywateli. Ofiary stanowiły: flamingi, pawie, głuszce, perliczki, pantarki, bażanty, które składano codziennie w ofierze gatunkami . Nocą ilekroć na niebie błyszczała pełnia księżyca, stale zapraszał niebieską boginię do uścisków w swym łożu. We dnie toczył poufne rozmowy z Jowiszem Kapitolińskim. To szepcząc mu coś do ucha, to znowu swarząc się głosem podniesionym. Oto słyszano, jak mu groził:
Dźwignij mię lub ja cię dźwignę!
Jak już wspomniałem w pojęciu Greków cechujące monarchę cnoty, składały się na „królewskość", która wynosiła władcę ponad zwykłych ludzi i sprawiała, że stawał się od nich lepszy. Ze względu na swe szaleństwo Kaligula, starał się osiągnąć ten stan nie tylko poprzez praktykowanie odpowiednich cnót, lecz także, przez likwidację osób, które w jakiś sposób mogły okazać się lepsze od niego:
Żył wówczas pewien Esiusz Proksulus, syn byłego primipilara, zwany ,,Pięknym Kolosem " z powodu niezwykłego wzrostu i urody. Oto podczas widowiska nagle kazał go Kaligula porwać, wyprowadzić na arenę i postawić do walki najpierw z pewnym Trakiem, następnie z ciężkozbrojnym gladiatorem. Choć w tych obydwu wypadkach zwyciężył, polecił go Kaligula niezwłocznie skrępować i w łachmanach oprowadzić po wszystkich dzielnicach miasta, pokazywać kobietom, następnie udusić.
Można oczywiście uznać to za jednorazowy wybryk, gdyby nie inna wiadomość przekazywana nam przez Swetoniusza:
Nie było wreszcie nikogo tak podłego stanu ani tak nędznego losu, komu by nie pozazdrościł pewnych korzyści
Warto zwrócić tu także uwagę na to, że Kaligula starał się wykasować z ludzkiej pamięci, wszelkie osobistości, których dokonania mogły przewyższać czyny pryncepsa-monarchy:
Posągi znakomitych mężów, przeniesione przez Augusta z dziedzińca kapitołińskiego i z powodu jego ciasnoty na Pole Marsowe, poprzewracał i rozrzucił. Już nie można było ich ustawić powtórnie z braku właściwych napisów.
Naśladując władców hellenistycznych przyjął również Kaligula rozliczne wymieniane przez Swetoniusza przydomki takie jak „pobożny", „syn obozu" i „ojciec wojsk". Zwłaszcza dwa ostanie można uznać za przykład tak częstych u spadkobierców Aleksandra przydomków podkreślających cnoty wojenne.
Tak bym chciał Lagidą być…
Chciałbym teraz zastanowić się nad objawianą przez Kaligulę fascynacją Lagidami. Warto zwrócić na nią uwagę, gdyż wydaje się, ze to właśnie Egipt ptolemejski był krajem, z którego Kaligula czerpał wzory dla państwa, które miał zamiar stworzyć na zrębach Imperium Rzymskiego. Wiadomo, ze planował przenieść stolicę do Aleksandrii i narzucił Rzymowi system podatkowy oparty na takim, jaki stosowany był w Egipcie. Nic jednak tak nie poświadcza owej fascynacji, jak zapożyczony przez Kaligulę od potomków Ptolemeusza zwyczaj kazirodztwa, który tak opisuje Swetoniusz:
Ze wszystkimi swymi siostrami obcował fizycznie i w czasie uczty, na oczach wszystkich gości, każdą po kole umieszczał tuż poniżej siebie [na pierwszym miejscu], żonie pozostawiając miejsce [pośledniejsze] powyżej. Spośród nich Druzyllę posiadł podobno jako dziewicę, sam jeszcze pacholęciem będąc. Nawet raz podczas stosunku z nią przyłapała go babka Antonia, u której się razem wychowywali. Gdy Druzylla wkrótce została wydana za mąż za Lucjusza Kasjusza Longina, byłego konsula, odebrał mu ją Kaligula i jawnie żył jak z prawowitą małżonką. W czasie swej choroby wyznaczył ją także na spadkobierczynię swych majętności i tronu. Po śmierci Druzylli ogłosił całkowite zawieszenie wszystkich sądów, w trakcie którego za gardłową sprawę poczytywano: śmiać się, myć się, obiadować z rodzicami albo żoną lub dziećmi.[...J Odtąd zawsze we wszystkich, choćby najważniejszych sprawach, nawet wobec zgromadzenia ludu lub wobec żołnierzy przysięgi składał tylko na bóstwo Druzylli
Teoretycznie można by uznać, że fragment ten nie jest żadnym dowodem świadczącym o wzorowaniu się przez Kaligulę na Ptolemeuszach, warto jednak zwrócić uwagę na dwa fakty: po śmierci Druzylli Kaligula postępuje wobec niej tak jak Ptolemusz II Filadelfos wobec swej siostry, wcześniej zaś w chwili zagrożenia swego życia wyznacza ją na swoją następczynię. W Rzymie nie było możliwe, aby kobiet mogła objąć jakiekolwiek stanowisko państwowe cóż dopiero zostać pryncepsem, podczas gdy w Egipcie tron mogli obejmować również żeńscy członkowie dynastii.
Ciekawe wydaje się również to, że cesarz chcąc pozytywnie przysposobić Rzymian do owych szokujących dla nich postępków i tym mocniej zaczepić ich w tworzonym przez siebie nowym ładzie :
głosił, że jego matka była owocem kazirodczego związku, jaki zawarł August ze swoją córką Julią.
Przeciwko senatowi
Czerpanie z obcych wzorów i nadawanie sobie pozoru władcy hellenistycznego, nikogo jeszcze nim nie czyni, wbrew temu, co sądzili bowiem Grecy basileus nie może istnieć przecież po za ustrojem w jakim funkcjonuje, tak więc Kaligula choćby nic wiem jak się starał naśladować greckich monarchów wschodu, nie mógł stać się w rzeczywistości jednym z nich poty jego państwo wciąż było, przynajmniej w sensie formalnym. Rzeczpospolitą. Chcąc zostać „nowym Lagidą", musiał prynceps zakończyć„komedię Republiki'' i zniszczyć jej, wciąż obecne w życiu politycznym Rzymu elementy, stojące w jawnej sprzeczności z jego planami. Drogą, jaką cesarz dążył do togo celu, wskazuje, że pomimo dręczącej go choroby psychicznej był Kaligula zdolny do tworzenia sensownych, długoterminowychprojektów i konsekwentnej ich realizacji.
Pierwszym posunięciem cesarza, mającym utorować mu drogę do reform, był wydany krótko po objęciu władzy rozkaz, w którym nakazywał odszukać i udostępnić publiczności dzieła historyczne napisane przez Tytusa Labilna, Kremecjusza Korda i Kasjusza Sewera, które to książki swego czasu senat rozkazał zniszczyć, gdyż zawarta w nich wizja pryncypatu nie odpowiadała tej lansowanej przez oficjalną propagandę. Wydaje się. że Kaligula mówiąc, iż:
zależy mu bardzo, aby wszystko, cokolwiek się zdarzyło zostało przekazane potomnym
miał nadzieję, że w ten sposób skompromituje w oczach poddanych panujący ustrój,
dzięki czemu nie będą oni zbytni protestowali, kiedy rozpocznie się metamorfoza Imperium Rzymskiego w monarchię. Równocześnie zaś wydal bezwzględną walką Wergiliuszowi i Liwiuszowi, pierwszy bowiem był nadwornym propagandzistą Augusta, drugi wysławiał zaś chwałę Republiki.
Kolejnym posunięciem marzącego o zostaniu władcą hellenistycznym cesarza, były kampania terroru, jaką rozpętał przeciwko senatowi i najwybitniejszym obywatelom mogącym stanąć na drodze jego planom. Kampania owa obejmowała dwa następujące po sobie elementy: publiczne ośmieszanie i poniżanie elit, które miało zdyskredytować je w oczach społeczeństwa, następnie zaś przeprowadzenie wielkich czystek, które miały zakończyć się ostateczną likwidacją całego stanu senatorskiego i tych z ekwitów, którzy mogli stanowić opozycję wobec zamierzeń Kaliguli. O celowym ośmieszaniu senatorów, mającym ukazać ich degenerację świadczą poniższe fragmenty dzieła Swetoniusza:
Raz zapragnął aby rozszarpano pewnego senatora. Podstawił, więc kilku innych, by w chwili wejścia do kurii tego senatora nagle rzucili się na niego, nazywając wrogiem ojczyzny, zakłuli sztyletami i rzucili innym na rozszarpanie.
(…)nie darował prawie żadnej kobiecie znakomitego rodu. Zapraszał je najczęściej wraz z mężami na ucztą. Gdy przechodziły obok jego stóp, starannie i rozważnie im się przygląda! obyczajem handlarzy niewolników, nieraz ręką podnosząc którejś głowę, jeżeli schylała ją ze wstydu. Następnie, ilekroć miał ochotę, opuszczał sale jadalną, uprowadzając na stronę tę, która mu się najbardziej podobała. Wkrótce wracał ze świeżymi jeszcze śladami rozpusty i bądź to jawnie chwali, bądź ganił, wyliczając poszczególne zalety lub usterki cielesne i miłosne. Niektórym w Imieniu nieobecnych mężów dawał rozwód i kazał go
wciągnąć do akt urzędowych.
założył na Palatynie dom publiczny. Tam urządził i ozdobił odpowiednio do majestatu cesarskiego liczne oddzielne pokoiki, w których umieszczono mężatki młodzież męską wolnego pochodzenia . Rozesłał po fortach i bazylikach swych wywoływaczy, aby zapraszali na rozpustę- młodzieńców i starców .
Jeśli zaś chodzi o planowaną czystkę to nie musimy się w tym względzie zdawać na żadne domysły, gdyż Swetoniusz informuje nas o niej wprost:
Oto postanowił zamieszkać w Ancjum, potem przenieść się do Aleksandrii, ale uprzednio zgładzić wszystkich najwybitniejszych przedstawicieli obydwu stanów .
Wydaje się, że ostateczna przemiana Rzymu w monarchię typu hellenistycznego miał nastąpić zaraz potem, przeszkodziła temu już jednak śmierć cesarza.
Podsumowanie
Podsumowując swoje rozwiązania na temat powiązań cesarza Kaliguli z władcami hellenistycznymi muszę jeszcze raz stwierdzić, że czerpał on obficie z tradycji potomków diadochów w sferze ideologicznej. Podobnie jak spadkobiercy Aleksandra, a przeciwnie do Augusta i Tyberiusza, starał prezentować się jako jednostka „boska" ponadprzeciętna, wyrastająca ponad szary tłum. Wszelkimi możliwymi sposobami usiłował prynceps podkreślać swoją „królewskość". Jednak realizacja cnót królewskich nie wystarczała mu i otwarcie dążył do ostatecznej likwidacji resztek ustroju republikańskiego i przemiany Rzymu w monarchię typu hellenistycznego. Plany owe przekreśliły choroba psychiczna pryncepsa i jego przedwczesna śmierć w wyniku spisku animowanego być może przez zagrożonych senatorów.
Kaligula nie był jednak pierwszym, który chciał transformacji Imperium w monarchię. Podzielił jednak los, tego pierwszego, który również zginął zgładzony przez zamachowców. Człowiek tamten także miał na imię Gajusz. Gajusz Juliusz Cezar.